Jump to content
Dogomania

MORDERCZY PARK w Pruszkowie !!!


Recommended Posts

  • Replies 70
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Sara mia speranza- wybrałam taki nick, ponieważ tak brzmiało pełne imię naszej bohaterki, suni, która w ostatni dzień wakacji 2003 r. przybłąkała się na nasze podwórko… chuda, brudna, z łysymi placka mi na ciele, i gdzieniegdzie jeszcze strupami po pobiciu; świeżo po szczeniakach, wystraszona z podkulonym ogonem.
Jedyne, czego się nie bała to dzieci, i to z nimi spędziła cały tamten dzień.Jednak wieczorem wszystkie dzieci poszły do domów, a ona została skulona pod jedną z klatek.Zawsze kochałam psy, wiec nie mogłam nie wynieść jej czegoś do zjedzenia…, ale nie chciała jeść… usiadłam, wiec koło niej i zaczęłam wyżalać się, a po policzkach płynęły mi łzy, tak jak teraz, kiedy piszę ten post wspominając ją. Po pół godziny Sara położyła mi się na kolanach i przytulił…i wtedy wiedział, ze przynajmniej tę noc spędzi u mnie w domu, a właściwie w domu mojej babci, gdzie wtedy mieszkałam wraz z dziećmi. I tak Sara została z nami na troszkę ponad rok, sypiając na zmianę w moim, albo w łóżku dzieci.Dzieci nazwały ją Sara, ja dodałam mia speranza- moja nadzieja.Ona dała mi nadzieję, ja starałam się dać jej miłość i nauczyć znów ufać ludziom.Niestety nie mogła dłużej zostać z nami, gdyż jestem samotna mamą z dwójka dzieci tułającą się po wynajętych mieszkaniach. I tym sposobem Sarka trafiła pod opiekę pierwszego mężczyzny, jakiemu zaufała, i chyba jedynemu, który tak bardzo ją pokochał, do Adama…i za to mu dziękuję….
Dziękuję Ci za dom, za miskę, za czas, za ciepło i miłość, jaką ją obdarzyłeś, i jeśli będę w jakikolwiek sposób mogła pomóc wiedz, ze możesz na mnie liczyć. I mam nadzieję, że osoby odpowiedzialne za tą tragedię poniosą konsekwencję swojego braku wyobraźni, nieodpowiedzialności i bezmyślności.
Struś…kocham Cię i zawsze będziesz w serduszku moim i moich dzieci,…chociaż nie mam odwagi im powiedzieć, że nie zobaczą Cię już i nie pobawią się z Tobą, bo nie ma Cię już wśród nas



  • Posted

    Bardzo mi przykro z powodu tak tragicznej smierci Panskiego przyjaciela :-(

    Ja z pewnoscia na Panskim miejscu nie zachowala bym tyle rozsadku i pewnie by sie ta historia w moim przypadku zakonczyla jeszcze tragiczniej :shake:
    Nie bede opowiadac juz tutaj jak to ja sie targnelam na wlasne zycie aby ratowac swoja SP. suczke .....

    Posted

    [quote name='Lodigezja'] A tak poza tym, to czemu nie odgarnąłes tych drutów nogami, skoro i tak stałeś w prądzie w butach o gumowej podeszwie? 220 nie jest śmiertelne dla dorosłego człowieka, tylko po porażeniu robi się słabo....znam to z autopsji. [... ]Współczuję

    Byłem mokry i wszystko było mokre...
    Chiałbym Cię widzieć na moim miejscu, próbowałem odgarniać mokrym kijem - gdybyś się przyjrzała zdjęciom to zobaczyłabyś że Sara broniąc się złapała drut w pyszczek a przepły prądu ustywnił Ją całą. Nie raz mnie złapał prąd (jestem elektronikiem) - ale proszę, NIE MÓW NIKOMU WIĘCEJ(zwłaszcza publicznie) ŻE 220V NIE ZABIJA DOROSŁEGO CZŁOWIEKA, bo przez Ciebie jeszce ktoś zginie!!! :angryy: Trzy lata temu latem mojego kumpla z klasy ZABIŁA zwykła jednofazowamała betoniarka na 220V, gdy budował własny domek ...

    Też Ci wspóczuję ...

    Posted

    [quote name='m1a2'][quote name='Lodigezja'] A tak poza tym, to czemu nie odgarnąłes tych drutów nogami, skoro i tak stałeś w prądzie w butach o gumowej podeszwie? 220 nie jest śmiertelne dla dorosłego człowieka, tylko po porażeniu robi się słabo....znam to z autopsji. [... ]Współczuję

    Byłem mokry i wszystko było mokre...
    Chiałbym Cię widzieć na moim miejscu, próbowałem odgarniać mokrym kijem - gdybyś się przyjrzała zdjęciom to zobaczyłabyś że Sara broniąc się złapała drut w pyszczek a przepły prądu ustywnił Ją całą. Nie raz mnie złapał prąd (jestem elektronikiem) - ale proszę, NIE MÓW NIKOMU WIĘCEJ(zwłaszcza publicznie) ŻE 220V NIE ZABIJA DOROSŁEGO CZŁOWIEKA, bo przez Ciebie jeszce ktoś zginie!!! :angryy: Trzy lata temu latem mojego kumpla z klasy ZABIŁA zwykła jednofazowamała betoniarka na 220V, gdy budował własny domek ...

    Też Ci wspóczuję ...

    Matko Boska co za bzdury(oczywiście o tym prądzie co rzekomo nie zabija, żeby było jasne). Na własne oczy widziałam zdjęcia kobiety, którą zabiła w domu lodówka, na 220 V oczywiście bo myła obok podłogę MOKRĄ szmatą. Prąd zabija , naprawdę dobrze ,że się to gorzej nie skończyło, zresztą już to pisałam tylko aż mnie ruszyło jak przeczytałam taką bzdurę. :angryy:

    Okropnie mi żal psiunki bo miałam bardzo podobną wilczycę (pożegnałam ją z powodu ciężkiej choroby w wieku 12 lat) ale ratowanie jej moim zdaniem łatwiutko mogło się skończyć drugą tragedią.

    Posted

    Zabija , nie zabija , druty nie mają prawa lezeć na ziemi !!!
    Energetyka powinna za to odopiwiedzieć oni sa winni by zabezpieczać uszkodzone instalacje.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


    Współczuje :(

    Posted

    Dorzuce coś od siebie... nie wiem czy słyszeliście taką sprawę

    W pewnej wsi mieszkał elektryk, który pracował w mieście, ale na swojej ziemi miał duży sad, z którego miał zyski. Wiadomo jak to jest z dzieciakami, zrywały mu owoce, nie pomagało odganianie bo koles przeciez pracował w mieście. Kupił agresywnego psa, ale i z nim dzieciaki sobie poradziły. W efekcie zrobił elektrycznego pastucha, sam. Pewnego dnia, kiedy to padało wzdłóż tego pastucha przechodziła staruszka bez butów, niestety poślizgneła się i złamała pastucha. Babcia zmarła. Sąd miał nie lada problem aby osądzić elektryka.
    Facet dostał 5 lat z tego względu że jest on elektrykiem i takie sytuacje powinien przewidzieć, gdyby nie miał tego papierka prawdopodobnie dostałby mniejszy wyrok.

    Ja radze wziąść się za tyłek temu "elektrykowi" bo zgiąć mógł tam każdy...:roll:


    Współczuje z powodu psa... :-( :-( nie mam pojęcia jak ja bym się zachowala... ten koleś musi ponieś konsekwencje tego co zrobił, albo tego co mogło się stać...

    Posted

    [quote name='m1a2']W środę w nocy wyszedłem z dziewczynami na spacerek z pieskami (moja przygarnieta wilczyca i drugi szczeniaczek kumpeli- też suczka). Deszcz lekko siąpił... przeszliśmy się po całym parku , jak to zwykle – jakieś pól godzinki. Wracaliśmy sobie stałą trasą obok „ex fontanny” Nagle usłyszeliśmy jęk i pisk mojej 5 cio letniej suki . Zobaczyliśmy Ją jakieś 15 m od nas wijącą się w trawie tuż obok asfaltu i ogrodzenia Pubu u „Sołtysa” (potoczna nazwa Sokół) Podbiegłem do Niej – myślałem, że ją coś ugryzło. Mało to teraz powyrzucanych jadowitych węży , pająków czy skorpionów przez nieodpowiedzialnych debili? Piszczała i wiła się nienaturalnie, jak nigdy – a to duży pies . Dziewczyny krzyczały . Gdy chciałem Ją odciągnąć z miejsca żeby zobaczyć co się w ogóle stało, moja Suka miała tylko drgawki i już nie piszczała .Zobaczyłem że coś przy Niej pobłyskuje na srebrno. W tym momencie uzmysłowiłem sobie że butami stoję na mokrej trawie na miedzianych przewodach mokrymi butami .Odskoczyłem do tyłu . Zobaczyłem zwisające „gołe” miedziane niezbyt grube przewody elektryczne z pobliskiej latarni (jakiś 1-1,5 metra od mojej kochanej Suni), które wiły się na jakieś dwa trzy metry wokół latarni . Te srebrne pobłyskiwania to był prąd przeskakujący z przewodów do mokrej ziemi i trawy ...Widziałem moje kochane psisko w agonii w przewodach pod napięciem i nie mogłem nic zrobić – wszystko było mokrusieńkie , nawet gałęzie którymi i tak próbowałem zdjąć ż niej cholerne kable. Wszystko na nic leżała usztywniona prądem na przewodach , które Ją wciąż raziły , a ja nie mogłem nic zrobić . Wezwałem Policję, mówiąc o prądzie i psie. Przyjechali, ale coż mogli zrobić. Powiedzieli, że energetycy przyjadą za trochę więcej niż godzinę . Ja nie wytrzymałem , pobiegłem do domu po aparat . Nie mogłem stać bezsilny, jedyną moją bronią było udokumentowanie ludzkiej bezmyślności i głupoty , która zabiła mojego zwierzaka!!! Moja suka była wszędobylska – lubiła ganiać koty i inne takie, lecz w tym wypadku nie była daleko. Była pod latarnią tuż przy asfalcie obok ławek gdzie zawsze siedzą sobie mamy z dzieciaczkami w SAMYM CENTRUM PARKU !!!

    Najprawdopodobniej ktoś zapomniał zdjąć przewody którymi połączono dwie latarnie – tylko po to żeby na nich zamieścić płachty upamiętniające DOŻYNKI (4 mce temu) .Przewody zostały bo komuś się wydawało, że nic się nikomu nie stanie – no bo nie były wtedy pod napięciem.
    Jednak wiatr spowodował, że kable wsunęły się pod osłony lamp – tam ciepło żarników stopiło izolację , a potem kable się zerwały, zwisając i plącząc się w trawie w okolicy jednej z latarń .... gdyby nie mój Piesek ta pułapka czekałaby na jakieś dziecko „aż do skutku” a być może i na matkę dziecka , bo która mama nie ratowałaby swojego potomstwa?

    Prowadzę kawalerskie życie, teraz zbiera mi się na płacz gdy wchodzę do domu – nikt mnie nie wita podskakując spontanicznie. Miałem kilka psów(mieszkając z rodzicami) , lecz Ci którzy Ją znali wiedzą że była wyjątkowa ...


    Zdjęcia żywej Sary w świeżo dodanej galerii na www.adamwawa.grono.net

    Zdjęcia z wypadku:

    Martwa Sara – zwróćcie uwagę na kable oraz odległość do klombowych ławek
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/154e663801f9846a.html


    Wiszące przewody pod napięciem – na wyciągnięcie ręki !!!
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/4aba611a7739706b.html

    Przewody pod napięciem dosłownie wszędzie !
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/657e1c26b322a4dc.html

    Skorodowana latarnia ma już tylko napowietrzne przyłącze ...
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/a58d297b4a9d4c7b.html


    Tak pierwotnie przechodziły przewody – potem kable pod napięciem wiły
    się przy prawej latarni
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/00379501ba77750c.html


    Nie zostawię tak tego -proszę o pomoc!!!!

    Moja przyjaciółka jest prokuratorem Mysle ze rzuci na to prawniczym okiem doradzi kto za to odpowie. moje gg 7226075

    Guest aneta_w
    Posted

    To prawda... nic przecież jej już życia nie zwróci.. :( :-(:placz:

    Posted

    Sprawa była już publikowana w "WPR" oraz będzie w "Podwarszawskie Życie Pruszkowa" a być może że w "Głosie Pruszkowa"...

    Wczoraj leciałem też w Kurierze Mazowieckim w tej sprawie. Widzę że tłumaczył się rownież Prezydent miasta, o czym nie wiedziałem gdy się z Nim spotklałem ok 16 stej . Miasto rozpatruje ZERWANIE 5cio letniego kontraktu z firmą "Cieślikowski" z Janek ,która wykonała to przyłącze i jest niestety odpowiedzialna za konserwacje latarń CAŁEGO PRUSZKOWA!!!

    Teraz jestem pewny że te kable to było podłaczenie drugiej latarni idące od tej prawej. Napowietrzne przyłącze nie może iść pojedynczymi przewodami (drut 1,5mm ) z pojednyczą cieniutką izolacją. To typowy kabel monterski to "krosowania" tablic rozdzielczych. Do napowietrznych przyłacz powinno się używać kabla wielożyłowego wzmocnionego, izolowanego kilka razy a nie pojedynczych słabych i cienkich kabli.Poprawny kabel widać dochodzący do ferralnej latarni(gruby nawet zerwany nie stanowi zagrożenia bo prąd "wychodzi" tylko dwoma punktami polozonymi pol centymetra od siebie, a nie długoscia 5 metrów, a zerwanie takiego przwodu graniczy z cudem...

    Najlepsze było tłumaczenie Cieślikowskiego( w Kurierze, telefonicznie gdyż nie zgodził się na ukazanie wizerunku) który twierdził że to wandale pozrywały przyłacze na wys 4,5 metra :)) Zapomniał jedynie dodać, że użył kabla co najmniej 10 razy za cienkiego i nie spełniającego żadnych norm przyłącza napowietrznego !!!

    Posted

    A teraz powiem tak przewody mogły by być nawet nie izolowane wogóle tylko powinny spełniać normy wysokości a dlaczego spadły to już inna historia.Sprawą bezsporną jest że przez czyjes niedopatrzenie lekkomyślność straciłas swoją sunie. Dowiedz sie kto jest właścicielem tych lamp napisz do nich pismo dołączając zdęcie .Weź też z Policji protokół panów policjantów.wiem że ci to nie pomoże ale żądaj od właściciela odszkodowania i to sporego .I nie daj sobie wcisnąć że to zdarzenie losowe. Tylko ewidentnie czyjeś niedopatrzenie.

    Posted

    Biedna Sarunia :( nawet nie chcę wczuwać się w jej odczucia w tej strasznej chwili, wystarczy mi wyobraźnia :( a i tak łzy cisną się do oczu. Biegaj Saruniu po zielonych łąkach za tęczowym mostem...MOja sunia też się nazywa Sara i nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu...To musi strasznie boleć....jak już ktoś tu na dogomanii kiedyś napisał, w tak okrutnych momentach wstydzę się że jestem człowiekiem....

    Posted

    Cieszę się , że sprawa jest nagłaśniana. Jednak obawiam się, że z czasem ucichnie, a takie wypadki będa się zdarzały nadal... i że śmierć Sarki, chciaż prawdopodobnie uratowała komuś życie, i tak nikogo nie nauczy zbyt wiele.

    Saruś
    [*]
    [*]
    [*] nigdy o Tobie nie zapomne... mia speranza :placz:

    Posted

    [quote name='m1a2']Dla zainteresowanych tu jest link do tego wydania Kuriera Mazowieckiego.
    Wstawka o śmierci Sary zaczyna się 4min 40 sek ...

    Ktos się pomylił i powiedział, że miała 3 lata - miała 5, ale to przecież nie ma większego znaczenia


    http://ww6.tvp.pl/6724,20061218435483.strona

    Trzeba nieco poczekać aż się załaduje - zależnie od łącza...

    To śmieszne jak czytając z kartki ( bo to da się wyczuć) broni się winowajca i nawet nie padło słowo przepraszam :angryy: :angryy: :angryy:

    Posted

    bardzo mi przykro z powodu tego co sie stalo z Sarcia :-( :-(
    niestety slyszalam juz o kilku przypadkach smiertelnego porazenia pradem .Ofiarami byly psy spacerujace z wlascicielami PO CHODNIKU I NA SMYCZY ,nie dzialo sie to w Polsce ale w takiej sprawie granice nie maja znaczenia .Trzymam kciuki za to zeby udalo sie doprowadzic do ukarania sprawcy ,niestety tylko tyle moge:-(

    Posted

    O moj Boze :(
    Tak strasznie mi przykro z powodu Twojego psa i zlosc sie we mnie zbiera coraz bardziej jak o tym mysle, o tym jaka to byla bezsensowna smierc spowodowana tylko prze GLUPOTE NIEODPOWIEDZIALNYCH LUDZI.
    Po raz kolejny ludzie ktorzy uwazaja sie za cudowne istoty pokazuja jak malo mysla!

    Naprawde nie wyobrazam sobie jaka musi byc Twoja zlosc i smutek, bardzo wspolczuje straty psiej przyjaciolki i zapalam swieczuszke za Sare :(

    [']

    Mam nadzieje ze ludzie za to odpowiedzialni slono zaplaca...

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...