Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zakładam wątek 3 bezdomnym kotkom z działki-które dokarmiam , przy domku jednorodzinnym , w którym wynajmuję pokój od 2 lat . Koty są częścią większego bezdomnego stadka . Pojawiło się ono ponieważ właścicele domku (ludzie ok 80 i 90-cio letni ) od kilkunastu lat zostawiają kotom resztki z obiadu .Koty przychodziły tu więc i rozmnażały się . Miały kryjówkę w otworze w ścianie domku -tam rodziły się małe.Sąsiedzi buntowali się na dużą ilość kotów . Małe ślepe kotki były topione - ludzie tu mają wiejskie myślenie . Ciężarne kocice gdy tylko był widoczny brzuch były przeganiane .Na duże koty też były plany wywiezienia ,,gdzieś" . lub zrobienia z nimi ,,czegoś" -często podsłuchiwałam takie rozmowy przez niedomknięte okno . Jednak jak dotąd dorosłe koty żyją tu mimo pogróżek . Sąsiedzi widać nie mają pomysłu i są chyba za leniwi -kończy się na ględzeniu jak na razie . Zginęła w ubiegłym roku tylko jedna kocica którę chyba ktoś potrącił samochodem i wrzucił do kubła na śmieci .

W ubiegłym roku wyłapałam maluchy które kocice przyprowadzały pod moje okno do jedzenia i znalazłam im domki - było to 5 małych kotków . W tym roku wysterylizowałam jedną kocicę . Wczoraj wykastrowałam też jednego kocurka - który u mnie w klatce dochodzi do siebie .

Jest jednak jeszcze trzecia dzika kocica do sterylizacji , którą w ubiegłym roku pogryzl pies .Jej rany raz się goiły . potem znów otwierały . Obecnie wyglądają brzydko . Od wczoraj zauważyłam też że utyka ona na przednią łapkę i podskakuje na trzech . Wczesniej też trzymała jedną łapkę często w górze ale ostatnio jest gorzej ( moze to jakiś reumatyzm) - kotka jest prawdopodobnie starsza ( chyba ma ponad 10 lat ) - choć dosyć sprawna i szybka była do tej pory .Mam z nią problem ,ponieważ wykorzystałam już praktycznie cały urlop na sterylizację i kastrację kotów i nie widzę szansy zwalniania się z pracy jeżdżenia do weta . Myśle też że wymaga ona dłuższego czasu żeby rany się zagoiły - tym samym spokojnego miejsca pod czyjąś opieką a ja nie jestem w stanie jej tego zapewnić . Sama sterylizacja i leczenie może być finansowana przez pro kocią organizację . Ale brak miejsca i opieki gdzie ktoś by ją doglądał i woził do weta ( sama sterylizacja wymaga wiezienia na zastrzyk , potem na zdjęcie szwów a nie mogę się już zwalniac z pracy ). Również nie bardzo mogę u siebie przechowywać kota ,gdyż choć koty dostają tu resztki sąsiedzi wciąż czepiają sie tych kotów , atmosfea jest chwiejna - raz właściciele im coś dają do jedzenia a raz planują pozbycie się ich . Nie mozna się z nimi dogadać - są to starzy ludzie ( właścicel prawie nie słyszy ) Ogólnie ukrywam się z trzymaniem kotów w pokoju . A ta kotka wymaga dłuższego leczenia i nie mam warunków opiekowania się nią. Gdyby ktoś , lub jakaś organizacja mogła ją przygarnąć na czas leczenia mogłabym ją wspomagać finansowo . Mam też 2 duże klatki które mogłyby służyć do jej przechowywania.

Posted

Podstawa to sterylka (!)bo nie wyjdziesz z tych kotów. nam Animalia bardzo pomaga w walce z bezdomnością , tez załatwiamy sterylki dla bezdomnych kotkow, bo co chwila są nowe...

Posted

1.BIAŁO-BURA KOTKA PO STERYLIZACJI - MA SIĘ DOBRZE.


2. BURY KOCUREK- JUŻ PO KASTRACJI- NA RAZIE REGENERUJE SIĘ PO ZABIEGU
http://www.youtube.com/watch?v=2Z70nlVzwYs
KOCUREK BYŁ DZIKI - PRZYCHODZIŁ JEDNAK POD OKNO DO JEDZENIA . STOPNIOWO PRZYZWYCZAJAŁAM GO DO GŁASKANIA - DAŁ SIĘ ZŁPAĆ DO KASTRACJI . PO ZAMKNIĘCIU W KLATCE BARDZO ROZPACZAŁ I ZACHOWYWAŁ SIĘ JAK DZIKI KOT -NIE CHCIAŁ JEŚĆ ANI ZAŁATWIAĆ SIĘ . Z LECZNICY MAŁO NIE UCIEKŁ . BARDZO SIĘ STRESOWAŁ . TERAZ PO KASRACJI USPOKOIŁ SIĘ I NIE ROZPACZA JUŻ TAK DNIAMI I NOCAMI . W STRESIE MA ON ZACHOWANIE DZIKIEGO KOTA - TERAZ DOCHODZI DO SIEBIE .TU CHRAPIE PO NARKOZIE :

TU DZISIEJSZY FILM W KLATCE - KOT JEST PRZESTRASZONY , ALE O WIELE SPOKOJNIEJSZY http://www.youtube.com/watch?v=wYbcPciD9Cw

Posted

3. Dzika poranina kotka (dostaje prowerę )
- jeszcze nie wysterylizowana - najprawdopodobniej starsza.
W ubiegłym roku pogryziona chyba przez psa - rany były już prawie zagojone , jednak 2 mies. temu zaczęły się b. powiększać - kocica je chyba sobie wygryza .Ma też jakby przyciętą wargę - co widać jak się spojrzy od dołu . Ma przez to problemy z gryzieniem.Rana na mordce też raz sie otwierała potem zamykała . Obecnie jakby przyschła - ale kocica je wolniej niż inne koty , jest słabsza a one wykradają jej jedzenie.Zaczęła też utykać na przednią łapkę - dziś podskakiwała na 3 łapach .





Uploaded with ImageShack.us

Posted


film -rana : http://www.youtube.com/watch?v=h5BnqtAC3G4
film - chodzenie na 3 łapach :http://www.youtube.com/watch?v=rJusl4pVCm0
Jej sterylizacja i leczenie byłaby finansowana przez organizację ,,Kocie Życie " Nie mam możliwości jednak trzymać jej u siebie - zwłaszcza czasowo zwalnianie się z pracy i jeżdżenie do weta na umówiony dzień przerasta mnie-gdyż wykorzystałam w nadmiarze dni wolne . Nie wiem co robić , bo kończy mi się urlop a rany kocicy zamiast goić się powiększają się .
A tu maluchy które udało się złapać i znależć domki

Uploaded with ImageShack.us

Posted

Mam jedak trochę rzeczy na bazarek dla tych bezdomiaków ( jako że dokarmiam je w większości sama - odpady z obiadu właścicieli domku to zwykle sam makaron , albo rozmoczony chleb.- potrzebne mi też wsparcie finansowe - chciałbym te koty również odrobaczyć i odpchlić ) . Postaram się bazarek zmontować w najbliższym czasie.

Posted

Pies ( pewnie musiał być to pies) pogryzł ją w listopadzie ubiegłego roku . Wracając z pracy widziałam , że ma dużą ranę z tyłu zakrwawioną -wylizywała ją ciągle . Miała też trochę małych ranek na grzbiecie i jakby obcietą wargę. ALe ona też jest dzika i łapanie to to też duży stres.Nie miałam tez warunków by sie nią opiekować. Myślałam że się własnymi siłami jakoś wyliże . I po pół roku była już tylko małe ranki na grzbiecie , a teraz ona chyba sobie to wygryzła i znowu się powiększyło . I to po obu stronach grzbietu . Patrzyłam czy tam nie widać jakiś larw much które by ją drażniły , ale na ile moge spojrzeć raczej nie widać . To jest jakby zasklepione , ale nie goi się . Do tego dziś skakała na 3 łapach . Gdyby jakaś organizacja albo osoba ją wzięła leczenie we Wrocławiu byłoby sfinansowane przez ,,kocie życie " . Ja bym wyskrobała np. 150 zł. miesięcznie na nią . Tylko nie ma gdzie jej umieścić. Trochę się martwie też czy ona da radę w niewoli . Bo kocurek którego mam teraz po kastracji był pieszczochem , a po złapniu tak się zestresował że nie chce się załatwiać ( tylko robi siku ) , nie chciał jeść . Cały czas miałczał w dzień i w nocy . Teraz po kastracji siedzi tak cicho dla odmiany, że sprawdzam czy żyje , ale to chyba ze stresu tak ma . Jego wypuszczę i wróci do normy . Ale co z nią robić to nie wiem . Pytałam w ,,kocim życiu " ale są zakoceni - nie ma gdzie jej trzymać. Mam na nią klatkę łapkę pożyczoną . Tylko nie wiem co dalej .Myślałam o zawiezieniu do wrocławskiego schroniska , ale nie wiem czy to dobry pomysł dla takiego dzikusa - żeby nie padła prędzej ze stresu niż od tych ran .Moze ktoś może doradzić jakas organizację lub osobę która mogłaby podjąć się przechowania i podleczenia kotki .Finanse jakieś by sie wyskrobały .
Tak dziś chodziła na 3 łapach :http://www.youtube.com/watch?v=rJusl4pVCm0

Posted

wiesz chyba lepiej jej do schronu nie oddawać - to są zazwyczaj straszne miejsca i dla dzikiego kota to stres potworny - cholera sama nie mam jak pomóc, a wiem, że dobrymi radami piekło wybrukowane...............................

Posted

Dzięki za obecność - też nie mam pomysłu . Boję sie że ze stresu w schronie , przestanie jeść i np. padnie. Ten kocurek którego mam na kastracji niby był pieszczochem wobec mnie wcześniej , a w klatce pokazał tylko swoją dzikość - od środy do dziś np . nie wykupkał się . Jadł b. mało ale trochę jednak , cały czas się b. wydzierał ze stresu , tylko po narkozie przysypiał ( szczęście że mój właściciel prawie nie słyszy ) . Kastracja to małe piwo ale sterylka i leczenie do dłużej . Przydało by sie coś bardziej kameralnego , osoba z czasem i świadoma dzikusa. Nie wiem czy są jakieś nie strasznie drogie hotele dla kotów gdzie mogą się podleczyć .Ja zwlekam już b. długo ale te rany się sama raczej nie zagoją.

Posted

Nie ma za co dziękować - to Ty jesteś SUPER, że się tymi kotkami tak świetnie zajmujesz:loveu: :loveu::loveu: qurcze dziwne te rany, ze tak się pootwierały - może jakiś gronkowiec się tam uaktywnił, coś tam musiało się dostać, bo myslę, że ze stresu tak by się nie wygryzała- rozumiem, ze w ogóle trudno ja złapać i nie wchodzi w grę jakieś smarowanie przez Ciebie, że jak się ja złapie to trzeba by już ją trzymać w klatce? ................co do srchonu, to myslę, że to najgorsze wyjście, tam też nie sądzę, ze się nią zajmą.................pewnie, ze taka osoba była by skarbem.............cholibka szkoda, że ja się nie moga nią zająć, ale niestety mam 3 koty i wrednego psa, a teraz szukam choćby tymczasu dla zdrowego kota i też nikt nie chce....................

Posted

Tak , jakby ją złapac to musi być w klatce ( mam 2 duże połączona w jedną i jedną mniejszą osobno - nie wiem po co , ale mam - ale i tak dziki kot się wscieka i stresuje samym zamknięciem - jedne dzikusy siedza cicho jakby nieżywe , inne cały czas miałczą , czasem się zdarzy jakiś znoszący zamkniecie , ale zwykle sa b. zestresowane ) .Nie mozna puścić po pokoju bo się już nie złapie , a jeszcze wejdzie w jakąś dziurę i nie będzie umiał sam się wydostać,będzie drapać i przy wyciąganiu moze gryżć. Po sterylizacji nie może skakać żeby szwy nie pękły .Wiec musi być w klatce -pod kontrolą. Klatki mogę w razie czego komuś udostępnić .Poprzeglądam różne organizacje ( myślałam zeby to było we Wrocku - ale Wrocławskich jest chyba mało) , moze popiszę maile do wszelkich organizacji -może któras coś doradzi .Mam klatkę pułapkę do której ona moze zechce się złapać - tylko muszę mieć jakąś perspektywę dalej . Miałabyś chyba dużo rabanu z nią nawet nie mając tylu zawierzaków . Tyle dobrego że mogę jej dać jedzenie z ręki i podać tabletkę antykoncepcyjną . Ale dotykac się nie daje .

Posted

ja kompletnie nie mam doświadczenia z kotami dzikimi - szkoda, ze ona się nie daje dotykać....bo tak to można by spróbować ją czymś smarować - szkoda, że Wrocek tak daleko....

Posted

luna007 napisał(a):
ja kompletnie nie mam doświadczenia z kotami dzikimi - szkoda, ze ona się nie daje dotykać....bo tak to można by spróbować ją czymś smarować - szkoda, że wrocek tak daleko....

ale co wsparcie to zawsze wsparcie ;-)

Posted

[quote name='sarenka_87']podnoszę i od razu zapisuję sobie wątek jak tylko będę mogła to na pewno pomogę,ale najpierw muszę "posprzątać" na własnym ogródku :)

MIŁO TEŻ SPOTKAĆ ,,STARYCH" ZNAJOMYCH

A TU BAZAR W INTENCJI KOCIASTYCH -ZAPRASZAM
http://www.dogomania.pl/threads/214796-ciuszki-kubki-czajnik-buty-włóczka-itp.-DO-8.10.11.-DO-GODZ.22.00?p=17651017#post17651017
MAM NADZIEJĘ ŻE WSZYSTRKO JEST JAK TRZEBA, BO NIE MAM WPRAWY W BAZARKACH .

Posted

Dziś było lepiej,chodziła na 4 łapkach - choc tą jedną sobie oszczędza - często trzyma w górze. To chyba coś ze starości , reumatycznego - związane ze zmianą pogody - jak jest cieplej to jest lepiej ( mój kot domowy lubił kiedyś leżeć w naszej bramie , lub siedzieć na poręczy - wszytko było betonowe , poręcz metalowa i chyba od tego leżenia na zimnym zaczął mieć tak samo z łapką, też zaczął skakac na 3 . Potem ktoś z sąsiadów wyniósł mu tam dywan -przykrył tą część na klatce i owinął poręcz. Ja starałam się zabierać go z dworu często do domu , grzałam mu łapę pod lampą , masowałam i po kilku mies. mu przeszło . A tu idzie zima więc pewnie łapa boli . ( nie wiem ,tak sobie myślę )
Kocurek którego miałam na kastracji wystraszył mnie trochę. Był u mnie 1,5 doby po zabiegu ( podobno po 24h można wypuszczać , ale wetlka mówiła że lepiej trochę dłużej . W niedz. rano juz się chyba porządnie wybudził z narkozy , bo znów zaczął miałczeć nieprzerwanie na całe gardło , b. chciał już wyjść , (chyba na górze udawali ze nie słyszą , dobrze że właściciel nosi aparat ) . Nie chciałam go już męczyć i wypuściłam go na dwór . Zniknąl i nie było go do dzis rana ( a zawsze przychodził kilka razy dziennie ) - więc martwiłm się czy nie stalo się coś złego , np. był rozkojarzony po tej narkozie i po tym złapaniu i wszedł pod samochód i np. nie uciekł w porę itp- bo szkoda by było gdyby zamiast pomóc zrobiłoby się krzywdę .Ale dziś przyszedł na śniadanie- taki sam miziak jak dawniej , o wszystkim zapomniał . Wiec jeszcze ta z ranami została do sterylki .
A tu jego skok na wolność http://www.youtube.com/watch?v=M4DtTvoEoPY - jakoś bokiem wyszło ....

Posted

ufff to dobrze, że kocurek cały i zdrowy :) ja horror przeżyłam jak mój kocur po kastracji nie chciał się obudzić, ale w końcu doszedł do siebie i następnego dnia brykał jakby nigdy nic.
to super, że ogarnęłaś stado pod względem rozmnażania - hmm....tylko ta biedna koteczka - a w zimie to one gdzieś mają jakąs kryjówkę np. w piwnicy?

Posted

Miały kryjówkę -porodówkę kiedyś w takim otworze w budynku (chyba na wentylację) - obok mojego okna - nie padał śnieg , było cieplej . Ale ponieważ tam się też rozmnażały , sąsiedzi buntowali się, że te stada kocie z naszej działki wychodzą . Właściciel więc wygonił stamtąd zimą kotkę z 3-miesięcznymi małymi ( tą poranioną z małymi - ta biała to była jej córka ) i zatarasował kratą żeby nie mogły tam wejść( na szczęście małe przeżyły jakoś zimę - dostawały ode mnie jedzenie - jeden znalazł dom , drugi gdzieś się przeniósł - pokazuje się raz na parę miesięcy , a biała została tu i przychodzi do stołówki ) . Latem ta biała śpi nocą w ogrodzie pod zadaszeniem w takim regale na narzędzia , na półce z narzędziami dziadka-właściciela :-), lub na takim obrotowym fotelu pod tą wiatą w ogrodzie który stoi tam jako grat - to przynajmnej deszcz jej nie pada . Zimą nie wiem gdzie nocują Muszą coś sobie znależć .

Posted

no najlepiej to przegonić, zakratować.....................rozumiem, ze żadnych budek też tam nie można stawiać, bo sąsiedzi wolą mieć szczury niż koty..........szkoda, że żadnemu do głowy nie przyjdzie, że trzeba wysterylizować wszystkie i nie będzie problemu....

Posted

Tak ci moi właściciele i sąsiedzi są ze wsi - tam nie było problemem zabić zwierzę albo utopić małego kota - jak jest za dużo . To wychodzi że i tak są łaskawi ,że np. ciężarną kotkę której do tej pory dawali resztki tylko przeganiają a nie np. trują. O budkach nie ma mowy ( niedaleko mnie ktoś otruł 14 kotów - choć weterynarz który świeżo otworzył gabinet je wyłapał i wysterylizował i wykastrował. ). Tyle dobrego że mieszkam tu już dość długo ( zwykle ludzie się przeprowadzają na lepsze warunki ) a ja zawsze regularnie płacę - a oni na grosz łakomi . Na początku zostawiałam kotom miski z jedzeniem przy oknie , ale właścicielka kazała mi tych kotów nie karmić - ze niby one ,,robią kupy, śmierdzi i nie można wejść do ogrodu" i łamią jej kwiatki:crazyeye:. A chodziło o to chyba ze bali sie sasiada który ma psychiczną alergię na koty i ciągle chce je wyłapać i ,,cos " z nimi zrobić. Zabierała mi te miski - ze się niby domyślę żeby nie karmić ....Ale jakoś szala się zaczęła przechylac na moją stronę jak się okazało że będę tu mieszkać na dłużej - czyli będę dostawcą kasy . Zaczęłam być ważniejsza chyba niż czepianie się sąsiada i przestali mi zabierać miski . A ja karmię koty rano jak oni jeszcze śpią i wieczorem jak jest ciemno .Oni teraz chyba trochę nie chcą mi się narażać i czasem z grzeczności pytają np. czy ten kot to kotka czy kocur itp. Ostatnio właścicel sie spytał czy ta biała kotka nie jest w ciąży bo ładnie wygląda. ( a mówiłam , że ją sterylizowałam wcześniej ) - może myślą że sterylka to np. wrzucenie kota do spirytusu i kot jest sterylny:crazyeye: , albo mają straszną sklerozę, albo to był pytanie z grzeczności bo trzeba coś zagadać do stałego lokatora ;-). Ogólnie nie jest tragicznie ale o budkach na zimę to nie ma mowy .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...