tanitka Posted October 30, 2011 Posted October 30, 2011 Czemu ma służyć ta afera i groźby? Że nikt wiecej ma nie jechać po psy do Radys, to chcecie osiągnąć? Ja jutro jade po 6 psów do Radys i mam nadzieję, ze ten incydent nie spowoduje, że wrócę do Warszawy bez psów. Quote
Randa Posted October 30, 2011 Posted October 30, 2011 tanitka napisał(a):Czemu ma służyć ta afera i groźby? Że nikt wiecej ma nie jechać po psy do Radys, to chcecie osiągnąć? Ja jutro jade po 6 psów do Radys i mam nadzieję, ze ten incydent nie spowoduje, że wrócę do Warszawy bez psów. Tanitka, jakie groźby ???? Opisałam jak chciałam odnaleźć sunię w Radysach i zamiast tego zero argumentów a personalne obrażanie. Zapytaj ich gdzie ta sunia i czy to prawda, co napisałam. Obudź się, pomagasz psiakom i masz dobre serce, ale jesteś dla tego typu ludzi przykrywką dla ich działalności, że niby adopcje są. Quote
Pipi Posted October 30, 2011 Posted October 30, 2011 a.s. napisał(a):W schronisku w Radysach byłam 1 raz, kiedy to odbierałam sunię do transportu. Nie były to godziny otwarcia a środek nocy ok.1-2 już nie pamiętam. Pan nie robił najmniejszych problemów, mało tego tłumaczył nam drogę jak dojechać. Na miejscu też nie był jakimś "potworem" który nam sukę wepchnął i wyrzucił z posesji. Sukę przyniósł na rękach, zamieniliśmy kilka słów, ale powodem był nasz pośpiech. Sunia w momencie odbioru była w dobrej kondycji. Niestety, ale ilość psów w Radysach jest ogromna, kilku ludzi do ogarnięcia tego wszystkiego, zero wolontariatu. Szczerze nie dziwi mnie wcale, że po którejś wizycie z kolei gdzie ktoś przyjeżdza kontrolować i krytykować, ludziom puszczają nerwy. Nikt nie kontrolował, ani nie krytykował. Randa pojechała po suke, o ktora walczyla kilka tygodni. Pani kierownik od poczatku krecila i napadala telefonicznie Randę. A wczoraj okazalo sie dlaczego. Suka przepadla i nie potrafią sie wytlumaczyc co sie z nia stalo. W bezczelny sposob podstawili inną, wciskajac, ze to ta sama. Zrobilo sie niemilo, kiedy Randa nie dala sie zwiesc. W Twoim przypadku bylo inaczej, bo suka byla, nie przepadla w tajemniczy sposob. Kierownictwo schroniska zbywa ludzi, ktorzy probuja "wsadzic nos" tam gdzie im nie wygodnie. Tyle osob pomaga, wyciagacie zwierzaki, powinni sie cieszyc i wspolpracowac. Masakra. Quote
Pipi Posted October 30, 2011 Posted October 30, 2011 tanitka napisał(a):Czemu ma służyć ta afera i groźby? Że nikt wiecej ma nie jechać po psy do Radys, to chcecie osiągnąć? Ja jutro jade po 6 psów do Radys i mam nadzieję, ze ten incydent nie spowoduje, że wrócę do Warszawy bez psów. Chyba im powinno zalezec, zeby psy wydac, tak? Quote
Evelin Posted October 30, 2011 Posted October 30, 2011 tanitka napisał(a):Czemu ma służyć ta afera i groźby? Że nikt wiecej ma nie jechać po psy do Radys, to chcecie osiągnąć? Ja jutro jade po 6 psów do Radys i mam nadzieję, ze ten incydent nie spowoduje, że wrócę do Warszawy bez psów. Tanitka.. w normalnych układach,to schronisko zainteresowane jest adopcjami... Jeśli ludziom odpowiedzialnym za schronisko zależy na dobru zwierząt- to nie ma problemów z wydaniem zwierząt... Nadal zastanawiam się ,jak to mozliwe,że - schronisko ma zawsze miejsca, natomiast np państwowe schronisko w Białymstoku nie -jak zapewniają opiekę 1400 psom -gdzie jest odłowiona sunia.... -dlaczego koronnym argumentem jest- to jest schronisko prywatne...No i co z tego? Jest w Polsce,a więc obowiązuje ustawa,tak samo jak każde inne schronisko.. Czy ktoś z Was miał okazję być w boksach na końcu tzw schronu? gdzie nie wpuszczają nikogo? Quote
tanitka Posted October 31, 2011 Posted October 31, 2011 Obudź się, pomagasz psiakom i masz dobre serce, ale jesteś dla tego typu ludzi przykrywką dla ich działalności, że niby adopcje są. Mnie nie interesują motywacje prowadzących schronisko, mnie interesują psy. Jadę tam drugi raz, raz była Ryjonek i nikt nie robił, żadnych trudności, zadnych przykrości. Pozwolono mi wejść na teren i zrobić zdjęcia, tylko nie wiem po co to robiłam, bo jak widac na watku nikogo one nie zainteresowały. :( Ja też bym chciała żeby takich schronisk na 1.300 psów nie było ani w Radysach, Wojtyszkach, Celestynowie, Korabiewicach i Paluchu. Ale w żadnym z nich ja nie robię rewolucji bo mi się nie podobają osoby nimi zarządzające. Mam swoje prywatne zdanie na temat sposobu uprawianej tam polityki, ale co to zmieni jeżeli przyjadę do kierowników i zrobię drakę a potem jeszcze to opisze na forum internetowym. Ja niczego tam nie zmienię, a psa zadnego nie dostanę. Porozmawiam dziś o waszej suce z p. Dworakowskimi szkoda, że nie macie żadnego zdjęcia. Quote
Guest monia3a Posted October 31, 2011 Posted October 31, 2011 Skopiujcie swoje wpisy na wątek o działalności schroniska w Radysach: http://www.dogomania.pl/threads/137949-Radysy-k-Białej-Piskiej-kolejna-mordownia-Kto-zna-ten-schron Ten jest adopcyjny więc może nie ma potrzeby dyskusji na nim. Quote
Randa Posted October 31, 2011 Posted October 31, 2011 [quote name='monia3a']Skopiujcie swoje wpisy na wątek o działalności schroniska w Radysach: http://www.dogomania.pl/threads/137949-Radysy-k-Białej-Piskiej-kolejna-mordownia-Kto-zna-ten-schron Ten jest adopcyjny więc może nie ma potrzeby dyskusji na nim. Racja, wkleiłam tam swój post. A Ty Tanitka nie bądź naiwna. ta suka pewni dawno kwiatki wącha...lepiej porozmawiaj o tej, która w sobotę uciekła, bo widzę, że synalka bardzo bawi, że idzie zimno a ona się włóczy...O takich rzeczach trzeba pisać, bo czują się bezkarni Quote
joanna83 Posted October 31, 2011 Posted October 31, 2011 [quote name='Randa']Byłam wczoraj w Radysach i już wiem skąd zła sława tego schroniska….Poczytajcie, ciekawa historia. Postanowiłam spróbować odszukać w schronisku pewną bezdomną suczkę. Nie miałam jej zdjęcia. Zadzwoniłam do Radys do kobiety, która podaje się za kierowniczkę schroniska. Powiedziałam jej, że dowiedziałam się, że kilka miesięcy temu był odłów w jednej konkretnej wsi w gminie Zabłudów i że ludzie widzieli, że została odłowiona suka – średniej wielkości do kolana, 6-8 lat, szara, po wielokrotnych porodach. Zapytałam czy byłoby możliwe jej odszukanie. Kobieta od razu z pretensjami, że ona nie ma czasu, że tu ma 1400 psów, ale stanęło na tym, że się rozejrzy i mam do niej zadzwonić za kilka dni. Przy okazji tej rozmowy powiedziała, że ona, jej mąż i syn są przeciwnikami sterylizacji, bo to okaleczanie zwierząt i namnażanie bezdomnych zwierząt nigdy się nie skończy(!) Mówiła też, że schronisko planują rozbudować o dalsze miejsca. Zadzwoniłam za kilka dni, powiedziała, że suka jest w schronisku. Poprosiłam o zdjęcia, powiedziała, że sama nie umie, ale obiecała, że synowa zrobi, bo syn na odłowie. Tego samego dnia wieczorem zadzwoniła do mnie, że syn jedzie jutro do Zabłudowa na odłów i że może sukę przywieźć za zwrot za paliwo(pewnie chciała przy okazji odłowu, żebym dojazd za darmo zasponsorowała, koszty biznesu mniejsze). Zapytałam co ze zdjęciami, powiedziała, że żadnych zdjęć nie będzie, bo to na pewno ta sama suka, bo syn tak powiedział, a on pamięta. Powiedziałam zgodnie z prawdą, że akurat jutro wyjeżdżam i nie mogę suni przyjąć. Ona na to podniesionym tonem, że jutro przyjeżdżają do nich ludzie i że jak będą chcieli adoptować sunię, to ją wyda. I co ja sobie myślę, że ona hotel prowadzi czy co !. Powiedziałam, że po sunię sama przyjadę, a ona, że co ja sobie myślę, że ona ma zawsze czas, itp. To ja na to spokojnie, że przyjadę jak ona będzie miała czas i ją poinformuję. Zadzwoniłam kolejny raz, żeby umówić z około 2-tygodniowym wyprzedzeniem termin mojego przyjazdu. Na początek nasłuchałam się, że jej głowę z tym psem zawracam. Na zaproponowany termin powiedziała, że do tego czasu to ona może nie żyć i nie wie co będzie w tym czasie robiła. Powiedziałam, że też mogę do tej pory nie żyć, ale chyba można coś planować i czy oprócz niej ktoś inny nie mógłby wydać psa, przecież schronisko jest otwarte w jakiśch godzinach. Powiedziała, że jak chcę to mogę dzwonić na dzień, dwa przed przyjazdem, żeby się umówić. Zadzwoniłam w miniony piątek, powiedziała, że mogę przyjechać w sobotę do 15. W sobotę zadzwoniła do mnie o 10 i powiedziała, że jak nie przyjadę do 14 to nic z tego nie będzie. Wiedziała, że jadę z gminy Zabłudów, ok. 120 km w jedną stronę. Zajechałam na miejsce o 13. Na bramce schroniska jest wywieszka, że jest czynne do 17.00. Schronisko położone jest w polach w odosobnieniu, ogrodzone betonowym parkanem. Czekała na mnie ta kierowniczka z synem, mieli przygotowaną dla mnie klatkę z suczką wystawioną przed tą częścią gdzie przebywają psy-tamtą część zamknęli. W klatce stała oczywiście nie ta sunia – nawet koloru nie dopasowali, bo zamiast szarej była beżowa i nie do kolana, ale nieco powyżej pół łydki. No i się zaczęło. Powiedziałam, że nie ta, a oni, że innej nie ma. Odłowiona nie z wsi, którą podałam a z Zabłudowa. Z tej wsi on nie odławiał. Suka jest tu miesiąc. Synalek odkręcił się na pięcie i poszedł. Zapytałam czy ona zdaje sobie sprawę, że jadę tyle kilometrów, że jest niepoważna, że miała przysłać zdjęcia i że widzę jaki jest jej stosunek do adopcji psów ze schroniska. Ona, że nie życzy sobie żebym ją oskarżała. Powiedziałam, że o nic jej nie oskarżam tylko widzę, co tutaj się dzieje i że wszystkie rozmowy z nią mam nagrane. Zapytałam jeszcze ile czasu jest ta suka w schronisku- powiedziała, że 2 lata! Zapytałam czy ona słyszy samą siebie , co mówi. Ona na to starą śpiewkę, że tu jest 1400 psów i ona nie rozeznaje się we wszystkich papierach. Zapytałam czy przed wyadoptowaniem też nie mogła się rozeznać. Zapytałam też czy suka jest w ciąży, ona- że skąd ma wiedzieć!Zawołała syna zrobiła się awantura, kobieta poszła do domu, przestraszyła się tego nagrywania(widać, że strasznie wyczuleni, że o schronisku źle się pisze). Syn zaczął wrzeszczeć do mnie WYNOCHA. Wsiadłam do samochodu, ale popatrzyłam na tą biedną sunię w klatce i zrobiło mi się jej żal, skoro już tyle jechałam. Wysiadłam i powiedziałam, że chcę zabrać tego psa. Synalek o dziwo się zgodził, chodziły mu wszystkie mięśnie na twarzy i ręce i miałam wrażenie, że jeszcze trochę to mnie walnie między oczy. Nie mógł wyciągnąć suki z klatki, warczała na niego i chciała gryźć, poszedł po jakieś przyrządy, jak odszedł sunia podeszła do otworu, który uchyliłam, chciałam jej założyć pętlę ze smyczy, ale się wyśliznęła i zwiała z klatki. Ja synalek i jeszcze jakiś gość zaczęliśmy ją łapać, ale w ogrodzeniu była 1-1,5m przerwa i suka poszła w pole. Synalek poszedł do zamkniętej drugiej części schroniska i zajął się swoją robotą. Na to wszystko przyjechał mąż tej kobiety, zapytał czy to mój pies, powiedziałam, że nie, ale chcę go zabrać. Wsiadł z tym drugim gościem do samochodu i powiedział, że zaraz może ją złapią. Oni pojechali, a wyszła znowu do mnie ta kobieta nieco przestraszona zaczęła znowu śpiewkę, że oni mają 1400 psów, powiedziałam, że nie mam o czym z nią rozmawiać. Ona jeszcze, że nie umie robić zdjęć i że nie ma przecież synowej(!) –powiedziałam, że po co kłamała. Mąż z tym drugim gościem wrócili dosłownie po chwili( bo pewnie synalek zadzwonił) i powiedział WYNOCHA i że więcej moja noga tu nie postanie. Wsiadałam do samochodu i pojechałam, sunia biegła po polach – pewnie znowu kasę za odłów dostaną … Ocenicie sami. Nie miałam dotąd nic do Radys, choć ciągnie się za nimi zła sława, ale na szczęście wiedziałam o tym zaczynając swoje poszukiwania. Oceńcie czy przy takim stosunku do adopcji zwierzęta mogą mieć tam dobrze. Oceńcie jakiego rodzaju ludzie się tym zajmują. Schronisko w Białymstoku(położone najbliżej Zabłudowa)jest zapchane i jest wielki problem z przyjęciem psa, a tu chyba można upychać psy ile wlezie. Z takim podejściem wcale się nie dziwię, że są przeciwnikami sterylizacji. Chciałam tylko odnaleźć psa….MASAKRA, JEDNA WIELKA MASAKRA. I gdzie jest sunia, której szukam???? Pewnie nie żyje od dawna… PS. Zapomniałam, synalek jeszcze powiedział, że nie ma czasu na jakieś zdjęcia i jakieś głupoty w komputerze i że takich jak ja w sprawie adopcji mają po 50 dziennie. Jak widać jednak znalazł czas, żeby napisać, że coraz częściej przyjeżdżają ludzie, którym brakuje pokory, nie mają pojęcia o prowadzeniu schroniska i są nawiedzeni. CORAZ CZĘŚCIEJ o czymś świadczy. Dla mnie sytuacja jest jasna i jednoznaczna. Osoby prowadzące schronisko robią to tylko dla pieniędzy. Psy nie mają dla nich żadnego znaczenia. Pieniądze i tylko pieniądze. Przeciętnie gmina płaci schronisku 1500 zł za każdego odłowionego psa. A właściciel chce jeszcze zapłaty za transport, chociaż i tak jedzie na odłów? Oszczędności w każdej kwestii, byle więcej zarobić. Schronisko się rozbudowuje, bo wiecej miejśc, to więcej umów z gminami. Sterylizacje nie istnieją, bo trzeba za nie przecież zapłacić. Naiwni ludzie wyciągają te psy i milczą w obawie, że jak powiedzą co myślą, to adpocje zostaną wstrzymane. To jest błędne koło. To schronisko powinno być zainteresowane adopcjami, a nie łaskawie zgadzać się na nie. Ludzie spójrzcie trochę dalej. Co z tego, ze wyciągniecie kilka piesków zgadzając się na cierpienie tysiąca pozostałych. Adopcje nie zmniejszają liczebności psów. Wręcz przeciwnie. Wy zabieracie psa, a właściciel się ciszy po już mu 1500 zł wpadnie za odłowienie kolejnego na to miejsce. Ubolewacie, że w schronie pracuje tylko kilka osób (jedna rodzina). A dlaczego tak jest? Czyja to wina? Znowu kwestia pieniędzy. Przecież jak się nie wyda ich na opłacenie pracowników, to zostanie więcej w kieszeni. Co z tego, że psy na tym cierpią? Kogo to obchodzi? Sama doświadczyłam sytuacji, że na moją prośbę zgłoszono do odłowu w ubiegłym roku sukę potrąconą przez samochód z miotem szczeniąt. Pomimo, że od razu poinformowano schronisko (w tym pana odławiającego na miejscu poinformował mieszkaniec wsi, gdzie psia rodzina koczowała, bo widział wypadek), że sukę uderzyło duże auto nie została ona obejrzana przez weterynarza. Dwa tygodnie trwało zanim doprosiłam się właścicelki telefonicznie o to, aby wet zajrzał do suki. DWA TYGODNIE!!! Tutaj nie ma żadnych niejasności. Brakuje dobrej woli i serca dla zwierząt, a najgorsze jest to, że tym ludziom żadne przepisy prawa nie są straszne. My tu możemy sobie poklikać i ponarzekać, bo tak naprawdę nie jesteśmy w stanie nic zrobić, ale im wiecej sygnałów i konkretnych, szczegółowo opisanych zdarzeń, tym łatwiej sprawę skierować do odpowednich instytucji. Czy to coś da? Nie wiem, ale najgorsze co można zrobić, to udawać, że się nic nie widzi, głaskać po główce właścicieli,bo kilka piesków raczyli wydać i włazić im w tyłek, żeby jeszcze kilka innych wyciągnąć. Quote
beta ata Posted October 31, 2011 Posted October 31, 2011 Joanna83 , święte słowa! Otóż to! Jeśli tam żle się dzieje, to trzeba to ostro nagłasniać, nasłać organizacje prozwierzęce, policje itd , a nie martwic sie, że sie obrażą. Niech sie obrażają! Najlepiej na samych siebie, że im brak paru ważnych rzeczy w glowie. Wystarczy poczytać, co ten czlowiek wypisuje, jakim językiem, w jakim stylu i jak nieporadnie posługuje sie polszczyzną. 1400 psów??!! I on ma czelnośc sie do tego w ogóle przyznawać?! To ma byc argument, że nie moga należycie sie wszystkimi zająć?! Szczyt bezczelności! Czy on w ogole rozumie, co sie wokól niego dzieje? Mam wrażenie, że to jest tzw. prosty, nawet bardzo prosty czlowiek, który wykorzystał fakt, że miał ziemię rolną, wykombinował, że można fajnie zarobić zakładając schron, bo teraz jest na to "branie" na rynku. Jedyna nadzieja w tym, że w styczniu wchodzi nowa ustawa, która pozwala zrobić porządek z taki "kwiatuszkami". Niełatwo bedzie to rozruszać, ale to juz będzie inna sprawa, gdy ma sie prawo po swojej stronie. Mentalnośći nie zmieni sie w jeden dzień, ale sam fakt, że pogoni sie takich "przedsiębiorców", to juz dużo na początek. Kochani, do dzieła! Nie ma na co czekać, do stycznia niedaleko. I co Wy na to, właściciele "schroniska"? :diabloti: Jak zamierzacie 1 stycznia wypełnic wymogi nowej ustawy wobec schronisk? Wybijecie 1300 psów, tak? No, co zamierzacie zrobić? Bo możecie być pewni, że po 1-szym stycznia zjawia sie u Was odpowiednie służby i zrobia kontrolę? Czy jest dokumentacja każdego z tych 1400 psów? Czy bedziecie mieli dokumentację, co stało sie z brakującymi 1300? Ja sobie wyobrażacie dalszy BIZNES ? Przykra sprawa, prawda? Tak fajnie Wam szło, a tu "nawiedzeni" wprowadzili nową ustawę!! A to sku..., co? :diabloti: :diabloti: Quote
joaaa Posted October 31, 2011 Posted October 31, 2011 Nie wypowiadam się na temat sytuacji w schronisku i ludzi nim zarządzających, bo nie widziałam, nie byłam. Ale powiem, że dostałabym szału, gdyby ktoś przyjechał do mnie i wypuścił mi psa, bo wydawałoby mu się, że lepiej sobie poradzi, niż ludzie znający psa na codzień. Quote
beta ata Posted October 31, 2011 Posted October 31, 2011 Dziewczyno, co Ty pleciesz?! Sam fakt, że w placówce jest 1400 psów i pracuja tylko 4 osoby jest juz absolutnie niewyobrażalny, a Ty sie "nie wypowiadasz, bo nie byłaś"? To, co, myśleć nie potrafisz, bo już nie pojmuje tej nibykurtuazji?? To oni sami tego psa wypuścili, bo w ogrodzeniu była wyrwa na 1,5 m (może szkoda było wydać CIEZKO ZAROBIONE pieniążki na naprawę... ?) A na temat nie wypowaiadam sie na podstawie tego, że byłam, tylko na podstawie tego, co napisał sam właściciel. On sam bardzo ładnie opisał co i jak robi. Quote
a.s. Posted October 31, 2011 Posted October 31, 2011 Trochę dziwi mnie fakt powtarzania non stop ile to schronisko zarabia na psach. Czy te 1500zł za odłowione zwierze jest płatne jednorazowo czy miesięcznie?? W tym drugim przypadku faktycznie można zrobić złoty interes, ale mając jednorazowo 1500zł nie powiedziałabym, że się tak mocno wzbogacają biorąc pod uwagę czas jaki muszą poświęcić. Wykarmienie 1400 psów dziennie to kosmiczny wydatek, zakup leków itd. to też nie mała kasa. Quote
Randa Posted October 31, 2011 Posted October 31, 2011 a.s. napisał(a):Trochę dziwi mnie fakt powtarzania non stop ile to schronisko zarabia na psach. Czy te 1500zł za odłowione zwierze jest płatne jednorazowo czy miesięcznie?? W tym drugim przypadku faktycznie można zrobić złoty interes, ale mając jednorazowo 1500zł nie powiedziałabym, że się tak mocno wzbogacają biorąc pod uwagę czas jaki muszą poświęcić. Wykarmienie 1400 psów dziennie to kosmiczny wydatek, zakup leków itd. to też nie mała kasa. Nie rozumiem co Cię tak dziwi, właśnie cały szkopuł tkwi w ZARABIANIU PIENIĘDZY, poproś o wyniki kontroli tego schroniska chyba sprzed dwóch lat,podobno suki z psami razem trzymali, zero adopcji i padnięć ile wlezie - padnięcia potrzebne, bo można za kolejne brać kasę.Od tamtej pory ilośc zwierząt wzrosła kolosalnie, a na adopcje łaskawie może się zgodzą, a może nie.O czym to świadczy??? Nawet z tego wątku widać jak dziewczyny się boją, że mogą psa nie dostać do adopcji, to chore... Napisałam o całej sytuacji, żebyście sami ocenili - moim zdaniem tam źle się dzieje...wypowiedzi na tym wątku osoby ze schroniska (pewnie synek) pokazują jak są prymitywne.To trzeba nagłaśniać. Tanitka uratuje dziś 6 psów , ale to błędne koło...ciekawe ile na te 6 uratowanych przypada psów zaginionych, jak ta suka której szukałam... A oni przy każdej kontroli pochwalą się, że sa adopcje. Na te 6 zwolnionych miejsc znowu można łapać i ZARABIAĆ. Tak naprawdę to napędzanie ich interesu. A co do kasy, to gminy zawierają różne umowy, albo za sam odłów, albo ryczałtowo płacą za utrzymanie zwierzaków.Czytałam gdzieś, że widziano jak łapią w jednej gminie i wypuszczają w drugiej..I to jest właśnie interes. Quote
malagos Posted October 31, 2011 Posted October 31, 2011 Zapytajcie, z iloma gminami to miejsce ma podpisaną umowę, aż włos eis jeży na głowie........ Quote
Poker Posted October 31, 2011 Posted October 31, 2011 Źle ,że się pisze tu niesprawdzone zarzuty, bo błoto łatwo w twarz rzucić ,a trudno zdjąć. Z pewnością prawda leży gdzieś po środku. Czy to że wyciągane są psy ze schroniska powoduje zwalnianie miejsc dla innych? A gdyby ta garstka psów jaką dotąd udało się zabrać została, to znaczyłoby ,że nie przybyłyby kolejne psy? Co więc stałoby się z nimi? Czy właścicielami tego schronu byli przed 2 - 3 laty ci sami ludzie? Nie znam się na finansach schronisk. Na co jest przeznaczone te 1500 zł przez gminę ? Miałam kontakt ze schronem w związku z zabraniem z niego Braszki. Nie miałam żadnych kłopotów. Sunia przyjechała zdrowa, bez pcheł, nie była chuda.To że chcą zwrotu kosztów za dowóz czyli 50 gr za 1 km,to nic dziwnego. Kilka osób w ramach dogo wozi psy po wyższej cenie i im wolno zarabiać? Nie bronię schronu , bo nie byłam w nim , mam drobne 630 km do niego. Ale nie cierpię ciężkich oskarżeń bez ewidentnych dowodów. Sytuacja z suczką , którą chciała odnaleźć Randa nie dziwi mnie. Trudno pamiętać 1.sunię z pośród 1300 -1400 psów. Dziwię się jak 4 osoby mogą obsłużyć taką ilość psów. Wypada po ok.250 psów na osobę. Tak wielkie schrony nie powinny istnieć albo powinna być norma zatrudnienia. W naszym schronie jest ok. 400 psów i personel nie bawi się w wyszukiwanie psów, oprowadzanie chętnych, robienie zdjęć itd. A personelu jest znacznie więcej. Jeżeli stosunek do sterylizacji jest taki jak tu opisałyście, to jest to oczywiście bardzo niekorzystne. Nasz schron też wydaje psy niesterylizowane, jedynie z takim zaleceniem by wysterylizować. Szkoda,że ten wątek który miał pomagać w wyciąganiu psów i szukaniu im domów , zamienił się w jatkę. Jak zwykle w naszym polskim piekiełku wylewa sie dziecko z kąpielą. Quote
beta ata Posted November 1, 2011 Posted November 1, 2011 O, przepraszam! Moje "zarzuty" (ja nazywam to nazywaniem rzeczy po imieniu, a nie zarzucaniem) są absolutnie sprawdzone. Sami własciciele wielokrotnie powtarzali, że maja 1400 psów, a pracuje ich tylko 4-oro! To mowi samo za siebie, prawda? Ja zastanawaiam sie, czy w takim układzie wszystkie psy dostaja codziennie jeść? Bo to może być wręcz niewykonalne, chyba, że raz na tydzień napełniaja jakiś kontener sucha karmą i drugi kontener woda, a to delikatnie mówiąc, byłoby niezbyt zdrowe, woda nie powinna stać dłużej niż dobę, sucha karma też, o świeżej nawet nie wspominam... W schronisku jest 1400 psów - a czy widziałaś strone tego schroniska? Zobacz, ile psów jest wystawionych do adopcji i wyciągnij wnioski. "Niesprawdzone zarzuty" - dobre sobie! Quote
Poker Posted November 1, 2011 Posted November 1, 2011 beta ata, ja nie podważam tego ,że jest tyle psów.Właśnie zastanawiam się jak to możliwe ,żeby dawali radę je obsłużyć. A to ,że jest tyle psów u nich , to nie ich wina.To wina durnych przepisów w Polsce i gmin, które upychają psy gdzie się da i nie martwią się co dalej, bo to już nie ich sprawa. Jak by oni nie przyjęli psów, to gdzie by się podziały ? Nie traktuję więc ilości psów jako zarzut , bo to jest prawda policzalna.Natomiast reszta to są zarzuty i sądzę ,że część z nich to są domniemania i przypuszczenia. Widziałam stronę schroniska i z niej wybrałam Braszkę do DT. Przy 4.osobowej obsadzie nikt nie ma czasu robić zdjęcia 1400 psom i je opisywać. Do tego są potrzebne dodatkowe osoby. I dobrze by było ,żeby byli zatrudnieni albo pomogliby wolontariusze jak to się dzieje w wielu schronach. Czy osoby , które tu się źle wypowiadają o schronie mają zamiar poprawić byt psów w tym miejscu i będę starały się zmniejszyć ilość psów w nim poprzez konkretne działania prawne? czy piszą tylko dla pisania? Ja niewiele mogę robić ponadto, że zabiorę sunię do DT i zmienię JEJ świat nie zmieniając całego świata. Quote
Evelin Posted November 1, 2011 Posted November 1, 2011 Poker, to chyba Ty wylewsz dziecko z kąpielą..Najbardziej chyba to mnie zadziwiło... Jak by oni nie przyjęli psów, to gdzie by się podziały ? O łaskawcy...dzięki,że przyjęli...z dobrego serca ,moze jeszcze powiesz???? Zapłacono im... I co tak ma być nadal? Byle gdzie,zeby tylko pozbyc się niechcianych psów? I niech takie patologie się mnożą? Nie porównuj schronisk państwowych z prywatnymi,to zupełnie inna bajka... 1500 zł (czy cos około) jest suma za całe psie zycie,więc właściciele nastawieni na zysk są zainteresowani jak najkrótszym życiem psa.Takie są prawa ekonomii i koniec. Nie rozumiem,dlaczego mam się bać pisać o patologii, o 4 osobach obsługujących 1400 psów...o stosunku do sterylek.. Dlaczego w imię, chyba poprawnego zachowania się na wątku mam nie pisać co o tym myślę... Niedługo bedzie 2000 psów i 4 osoby,bo zamierzają się rozbudowywać. Suche fakty mówią same za siebie,a Ty swoją postawą bronisz patologii. Odmieniłaś świat jednej suni- to bardzo dużo...ale tam jest jeszcze 1400... A w tej konkretnej sytuacji : Po pierwsze pani kłamała Randzie,ze doskonale orientuje się w psach,że psinka jest w schronisku.. Owszem chciała kasę za dowóz psinki- PRZY OKAZJI DOJAZDU NA ODŁÓW..zresztą przyjechałaby nie ta sunia. Quote
Poker Posted November 1, 2011 Posted November 1, 2011 Wcale nie chcę,żeby się patologie mnożyły ,ale oprócz pisania co macie realnego do zaproponowania ? A pytanie o to gdzie by się podziały jest zasadne. Nie mówię ,że masz im dziękować , ale na razie nie ma dowodów na to ,że działają bezprawnie , a ja nie cierpię obrzucania ludzi błotem , bo potem trudno je zrzucić . Zbierzcie dowody, podajcie i wtedy sprawa jest czysta. Można interweniować , domagać się itd. I ja się wtedy przyłączę. Nie bronię patologii swoja postawą. A jak Ty walczysz z nią i wiele osób tu piszących ? Masz prawo pisać, ale człowiek powinien być odpowiedzialny za to co pisze. 1500 zł za całe psie życie to niewiele. Trzeba więc jak najwięcej psów wyadoptowywać,a w tym czasie walczyć o zmianę durnych przepisów, żeby nie było schronisk molochów i żeby ich działalność była przejrzysta. Quote
Randa Posted November 1, 2011 Posted November 1, 2011 Poker, specjalnie dla Ciebie coś potwierdzonego: http://www.boz.org.pl/sch/wm.htm W 2009 śmiertelność 40%, 2 x więcej niż w latach poprzednich!!!! Adopcje zerowe. Po rozbudowie i modernizacji powinno być lepiej a nie gorzej? Dlaczego mój wpis nie skupił uwagi na wyjaśnieniu co stało się z suką, której szukałam????Przecież normalnie prowadzone schronisko ma ewidencję kiedy, jakie i skąd psy przyjęło. Normalni własciciele byliby zainteresowani wyjaśnieniem takiej sytuacji. Otrzymuję pw z gratulacjami, że temat poruszyłam, bo to sprawa niektórym znana - zwłaszcza dziewczynom, które stamtąd psy wyciągają. Dziewczyny nie wierzę, że po kontaktach z tymi ludźmi nie widzicie z kim macie do czynienia. I nie jest przypadkiem ten oto wątek: Radysy k/ Białej Piskiej - kolejna mordownia?Kto zna ten schron??? Quote
ostatniaszansa Posted November 1, 2011 Posted November 1, 2011 rachunek jest prosty , skrome utrzymanie psa; karma(odpady poubojowe, makaron, najtańsze puszki, płaca opiekuna w tym ZUS i US, media, węgiel zimą, itp., na wejściu odrobaczenie, odpchlenie a potem szczepienia, chip ( ceny prawie hurtowe ), i sterylka ( nie wliczam ewentualnego leczenia) , przy tym zakładając darowizny w postaci suchej i mokrej karmy = ok 1500 zł za 12 miesięcy . A co dalej ? Jednorazowa opłata za psa jest bardzo niebezpieczna. Przeraża mnie brak sterylek, które powinny w takich miejscach być podstawą, priorytetem. Mocno mnie dziwi wydawanie psów do adopcji przez schroniska ,nie wysterylizowanych/wykastrowanych . Jestem w stanie zrozumieć -szczenięta, ale warunkiem adopcji w takim przypadku powinien być OBOWIĄZEK osoby adoptującej do wykonania sterylki/kastracji do osiągnięcia przez psa 1 roku życia. Bez tego będziemy do końca świata albo jeszcze dłużej walczyć z bezdomnością zwłaszcza psów. Kolejna sprawa to wolontariat i adopcje. Ewa Quote
Poker Posted November 1, 2011 Posted November 1, 2011 Statystyka jest przerażająca. 40% uśmiercono w stosunku do 300 przyjętych. Na tle innych schronisk wypada fatalnie. Ale czy nie budzi podejrzeń tak wysoki % adopcji w innych schronach? prawie 100 % w stosunku do przyjętych w danym roku ? Nie mogę w to uwierzyć,że w tak małych miejscowościach jest taki stopień adopcji. Ciekawe czy są to potwierdzone dokumentacją adopcje. Przepisy tyczące prowadzenia schronisk są fatalne. Po wyliczeniu ostatniejszansy nie można się dziwić ,że nie ma kasy w schronach na sterylki, nie mówiąc o leczeniu. Czy planujecie zrobić coś z tą sytuacją? Quote
ostatniaszansa Posted November 2, 2011 Posted November 2, 2011 Poker , można zrobić sterylki , przeciez wet przyjeżdzający do schroniska nie bierze kasy za pojedyńczego psa , ale za dzień pracy. Trzeba po prostu chcieć. I postawić to jako priorytet. Nie uwierze, że nie ma środków na sterylki , chociaż na sterylki. Jeżeli za wszystkie przyjęte psy płacą gminy to można i wygospodarować na jakieś inwestycje. Tak przypuszczam. Oczywiście bez sponsoringu, darowizn, pozyskiwania karmy na granicy ważności terminu spożycia , itp. itd. marnie to widzę. Przeraża mnie wysoka śmiertelność, jaki powód ? Od stycznia do dzisiaj nasz wet był zmuszony uśpić 6 terminalnie chorych , wiekowych, wieloletnich rezydentów schroniska . Adopcje... Gdyby nie pomoc wolontariuszy z całej Polski nie byłoby tylu adopcji a i tak jest ich zdecydowanie za mało. Ale o to trzeba się starać. 100% adopcji stosunku do przyjętych psów ? :shake: Nawet gdybyśmy na rzęsach, paznokciach czy włosach stawali, tylko pomarzyć. Ewa Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.