paulaa. Posted December 29, 2011 Author Posted December 29, 2011 [quote name='deer_1987']Ale Aleksanda jak nie ma mozliwosci skorzystac z linki? 15 metrowa linka pies nie ucieknie a Ty uczysz go przywolania. to naprawde taklie trudne? pies bedzie wybiegany a Ty nie dasz mu szansy zepsuc do konca : do mnie deer nawet jak nie będe używać linki to zawsze zostają nam tereny bez psie narazie. ;) po przeżyciach z dotychczasową linką, czyli rozciętą noga i rękami, podziękowałam. ale to linka z badziewnego materiału fakt Quote
taxelina Posted December 29, 2011 Posted December 29, 2011 [quote name='paulaa.']deer nawet jak nie będe używać linki to zawsze zostają nam tereny bez psie narazie. ;) po przeżyciach z dotychczasową linką, czyli rozciętą noga i rękami, podziękowałam. ale to linka z badziewnego materiału fakt Ale to nie jest wazne czy teren z psem czy nie, najpierw cwicz na terenie bez psow potem powoli wprowadzaj utrudnienia w postaci psow. a dwa to juz ci pisaly dziewczyny ze to sie przydeptuje i wtedy nic Ci sie nie stanie.... Quote
harry280111 Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Wątek sam w sobie przydatny...dla osoby,która ma jakis kłopot z psiakiem i pracuje nad nim-to jest git :D. Paula-Twój pies jest nie odwoływalny.Pies bez smyczy może byc-pod warunkiem,że własciciel sprawuje nad nim kontrolę:)-tak a propo policji czy SM.Jak mamusia dostanie mandat-inaczej będziesz śpiewała. A to,że linka się nie sprawdza???HA HA HA..ręka rozcięta?to Ty masz metalową tą linkę?Czy to dowód na odwoływalność Twojego psa?Psa nieodwoływalnego NIE SPUSZCZA się ze smyczy DLA JEGO BEZPIECZEŃSTWA dzieciaku.Od małego puszczany??To pięknie z nim pracowałaś,pięknie.Naprawdę-traficie kiedyś na psa silniejszego,który zrobi małemu krzywdę.Z Twojej winy.I wtedy właściciel jeszcze powinien Cię w łeb strzelić.Wątek-4miesiące-a pies nadal ucieka.I Ty mówisz,że pracujecie:D:D:D Śmiechu warte:D Quote
Beatrx Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 paula, przede wszystkim zmień komendę na przywołanie, bo tą co używasz teraz masz już spaloną i od nowa ją uwarunkuj na bezdyskusyjne, natychmiastowe przychodzenie do Ciebie... Quote
Karro Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Ale Paula ma w tym wszystkim racje, że uszczypliwości tutaj nie zabrakło ... To jest jej pies i tylko od niej zalezy co z nim zrobi. Moze kiedyś skorzysta z rad tutaj udzielonych, może nie, ale czy my mamy na to jakikolwiek wpływ? Quote
Alice88 Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Pozwolę się wtrącić. Paula przeczytałam ten wątek i uważam, że dostałaś MNÓSTWO wartościowych i mądrych rad od doświadczonych osób. Szkoda, że tego nie wykorzystałaś, bo wiele możesz stracić. Jestem właścicielką 2,5 letniego mieszańca "sznaucera", którego wzięłam ze schroniska gdy miał 8 tygodni. Możesz mi wierzyć, że proces socjalizacji i intensywnej pracy nad nim z behawiorystą zaczęliśmy gdy miał 3 miesiące. Z konieczności! Okazało się, że to bestia nadpobudliwa, agresywna, atakująca i nietolerująca mnie w zupełności. Nie będę się nam nim rozpisywać, może gdzieś opiszę naszą historię. W każdym razie, intensywna praca z Karatem trwała ok roku! (w tym 6 miesięcy codziennego! zawożenia psa przed pracą do behawiorysty i odbierania go po pracy- coś na kształt psiego przedszkola, w którym socjalizował się z innymi psami, po powrocie do domu non stop praca, praca, praca z psem). Dzisiaj ma 2,5 roku i widzę po nim i po nas, że przeszliśmy dobrą, choć potwornie trudną drogę. Wciąż wiele pracy przed nami, ale pies jest ułożony i wie, że to my jesteśmy jego przewodnikami, a nie on naszym. Dlaczego o tym piszę? Bo chcę Ci uświadomić, że nie ma złotej metody, która pozwala zmienić zachowania psa. Tu trzeba pracy, czasu, pieniędzy, mnóstwo wiedzy. Musisz sobie uświadomić, że zamykając się w swoim przeświadczeniu, że to z Twoim psem jest coś nie tak, odbierasz mu szansę na normalne życie. Problem nie istnieje w dyskomforcie Twojej sąsiadki, Twoim, innych psów na spacerze (to zagrożenie). Problem jest w dyskomforcie Twojego psa i Tobie. Błędy Twojego psa są Twoimi błędami. Twój pies będzie i jest nieszczęśliwy. Nie ma odpowiedniego przewodnika, ustalonych zasad a jego zachowanie pokazuje, że coraz bardziej się w tym zatraca. Ja dzisiaj wiem, że pies szczęśliwy to pies zrównoważony. Szkoda, że odbierasz mu tę szansę zamykając się na to wszystko, co Ci ją stwarza. Mam nadzieję, że mimo wszystko dasz mu szansę na normalne funkcjonowanie. Inaczej za kilka lat będziesz mieć w domu kilkuletniego frustrata, którego będziesz musiała izolować od innych psów i ludzi. Nikt na tym nie skorzysta. Pozdrawiam Quote
paulaa. Posted December 30, 2011 Author Posted December 30, 2011 Alice88 napisał(a):Pozwolę się wtrącić. Paula przeczytałam ten wątek i uważam, że dostałaś MNÓSTWO wartościowych i mądrych rad od doświadczonych osób. Szkoda, że tego nie wykorzystałaś, bo wiele możesz stracić. Jestem właścicielką 2,5 letniego mieszańca "sznaucera", którego wzięłam ze schroniska gdy miał 8 tygodni. Możesz mi wierzyć, że proces socjalizacji i intensywnej pracy nad nim z behawiorystą zaczęliśmy gdy miał 3 miesiące. Z konieczności! Okazało się, że to bestia nadpobudliwa, agresywna, atakująca i nietolerująca mnie w zupełności. Nie będę się nam nim rozpisywać, może gdzieś opiszę naszą historię. W każdym razie, intensywna praca z Karatem trwała ok roku! (w tym 6 miesięcy codziennego! zawożenia psa przed pracą do behawiorysty i odbierania go po pracy- coś na kształt psiego przedszkola, w którym socjalizował się z innymi psami, po powrocie do domu non stop praca, praca, praca z psem). Dzisiaj ma 2,5 roku i widzę po nim i po nas, że przeszliśmy dobrą, choć potwornie trudną drogę. Wciąż wiele pracy przed nami, ale pies jest ułożony i wie, że to my jesteśmy jego przewodnikami, a nie on naszym. Dlaczego o tym piszę? Bo chcę Ci uświadomić, że nie ma złotej metody, która pozwala zmienić zachowania psa. Tu trzeba pracy, czasu, pieniędzy, mnóstwo wiedzy. Musisz sobie uświadomić, że zamykając się w swoim przeświadczeniu, że to z Twoim psem jest coś nie tak, odbierasz mu szansę na normalne życie. Problem nie istnieje w dyskomforcie Twojej sąsiadki, Twoim, innych psów na spacerze (to zagrożenie). Problem jest w dyskomforcie Twojego psa i Tobie. Błędy Twojego psa są Twoimi błędami. Twój pies będzie i jest nieszczęśliwy. Nie ma odpowiedniego przewodnika, ustalonych zasad a jego zachowanie pokazuje, że coraz bardziej się w tym zatraca. Ja dzisiaj wiem, że pies szczęśliwy to pies zrównoważony. Szkoda, że odbierasz mu tę szansę zamykając się na to wszystko, co Ci ją stwarza. Mam nadzieję, że mimo wszystko dasz mu szansę na normalne funkcjonowanie. Inaczej za kilka lat będziesz mieć w domu kilkuletniego frustrata, którego będziesz musiała izolować od innych psów i ludzi. Nikt na tym nie skorzysta. Pozdrawiam W moim przypadku to jest troche bardziej pokomplikowane. Mi po prostu przez nastawienie mojej rodziny się odechciewa, bo to traci sens w pewnych momentach. Np. wchodzą goście do domu, pies zaczyna straszliwie ujadać, próbuje go uspokoić i pokazać że źle robi, w tym czas tata i dziadek go chwalą i mówią, że po to jest pies żeby szczekał... normalnie ręce opadają. W konsekwencji pies mnie olewa i jeszcze zarobi od nich coś do jedzenia. :/ I jak mam tu cokolwiek wypracować. To samo na spacerze jak pójde z tatą, pies lata, na nic nie zważa leci do psa, wołam go, tata - daj mu spokój, daj mu się wylatać, nic mu nie zrobi przecież... Pies ściąga coś ze stołu, ja chce go skarcić, oni się śmieją.. xd Ale to oni mieli tyyle psów ( przy budzie, na dworze ), a ja jestem dzieckiem i się nie znam. xd Quote
Soko Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Ja tak tylko dodam, że pan Marek z obozu, na którym byłaś w lecie, sam stwierdził, że agresja Scooby'ego to była kwestia właścicielki (tak samo jak w przypadku Nera, bo to podobno między nimi właśnie był największy konflikt, przynajmniej na smyczy i u właścicielek). Bo jakoś w jego dłoni Scooby szedł spokojnie i grzecznie ;) więc, zacznij pracę nad sobą i faktycznie - zmień komendę na przywołanie. Quote
paulaa. Posted December 30, 2011 Author Posted December 30, 2011 Soko napisał(a):Ja tak tylko dodam, że pan Marek z obozu, na którym byłaś w lecie, sam stwierdził, że agresja Scooby'ego to była kwestia właścicielki (tak samo jak w przypadku Nera). Bo jakoś w jego dłoni Scooby szedł spokojnie i grzecznie ;) więc, zacznij pracę nad sobą i faktycznie - zmień komendę na przywołanie. Dzięki panu Markowi mój pies zaczął jeszcze bardziej bać się obcych. Wytłumaczysz mi jak można psa który na codzień boi się ludzi, a na obozie widziałam już spore postępy, podnieść za skóre w powietrze po czym przygnieść do ziemii ?! xd Rozumiem psy się gryzły, ale trzeba zachować chociaż troche rozsądku, zresztą sam kazał je spuścić, pomimo, że wszystkie za sam swój widok dostawały białej gorączki... Więcej na temat metod pana Marka nie będe się wypowiadać... ;) A i pies szedł spokojnie i grzecznie ? To bardzo ciekawe, bo pies szedł, wyrywając się co chwila, przerażony z podkulonym ogonem... a metod na przywołanie mamy już 3. 'do mnie', 'wróć', 'chodź tutaj'. Quote
Soko Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 paulaa, pan Marek ma swoje metody, ale ja nie o metodach mówię. On sam proponował mi wpuszczenie Happy do psiego parku, ale ja umiem powiedzieć "nie zgadzam się, by użył pan swoich metod". Tyle że ja mówię o prostej sytuacji - Nero i Scooby u pana Marka równocześnie na smyczy spokojne, a u właścicielek rzucające się (chyba dobrze pamiętam, że luzem było ok, jeśli nie - popraw). Piszę to zupełnie abstrahując od metod, przekonań, poglądów, jeśli chcesz to za pana Marka wstawimy jakiegokolwiek opanowanego, spokojnego behawiorystę. Quote
paulaa. Posted December 30, 2011 Author Posted December 30, 2011 Soko napisał(a):paulaa, pan Marek ma swoje metody, ale ja nie o metodach mówię. On sam proponował mi wpuszczenie Happy do psiego parku, ale ja umiem powiedzieć "nie zgadzam się, by użył pan swoich metod". Tyle że ja mówię o prostej sytuacji - Nero i Scooby u pana Marka równocześnie na smyczy spokojne, a u właścicielek rzucające się (chyba dobrze pamiętam, że luzem było ok, jeśli nie - popraw). Piszę to zupełnie abstrahując od metod, przekonań, poglądów, jeśli chcesz to za pana Marka wstawimy jakiegokolwiek opanowanego, spokojnego behawiorystę. Dobrze, ale zdajesz relacje pana Marka, sama nas nie znasz, a skoro nie podobają mi się jego metody to moge też negować jego opinie na nasz temat.. Nie powiedziałabym, żeby agresja Nera była spowodowana właścicielką, ta sytuacja go przytłoczyła. Scoobiego zresztą też. Junior ze Scoobym tak, ale mój pies był tak przerażony samym panem Markiem, że nie dziwne że nie myślał o niczym innym. Z Nerem niekoniecznie, bo przez cały czas warczał i pan Marek w końcu oddał mi Scoobiego, pamiętam jakby to było wczoraj. ;) Ale Scooby nie rozpoczął żadnej z tych awantur, ale potwierdzam, że tylko szukał tam awantury, ten obóz dziwnie na niego wpłynął i po nim problem się zwiększył. Quote
vaness Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 paulaa. napisał(a):W moim przypadku to jest troche bardziej pokomplikowane. Mi po prostu przez nastawienie mojej rodziny się odechciewa, bo to traci sens w pewnych momentach. Np. wchodzą goście do domu, pies zaczyna straszliwie ujadać, próbuje go uspokoić i pokazać że źle robi, w tym czas tata i dziadek go chwalą i mówią, że po to jest pies żeby szczekał... normalnie ręce opadają. W konsekwencji pies mnie olewa i jeszcze zarobi od nich coś do jedzenia. :/ I jak mam tu cokolwiek wypracować. To samo na spacerze jak pójde z tatą, pies lata, na nic nie zważa leci do psa, wołam go, tata - daj mu spokój, daj mu się wylatać, nic mu nie zrobi przecież... Pies ściąga coś ze stołu, ja chce go skarcić, oni się śmieją.. xd Ale to oni mieli tyyle psów ( przy budzie, na dworze ), a ja jestem dzieckiem i się nie znam. xd też tak z rodzicami na początku miałam , Toffik coś zrobił miał karę a moja matka mu ciasteczko do pyska wkładała i mówiła ' nie suchaj jej , co ona biedakowi robi" itp. Teraz gdy jej wyjaśniłam jak sprawa wygląda i że ma przestać się wtrącać bo to na gorzej wychodzi , teraz nawet się nie odezwie - pies jak ma karę to mi i ja mu mogę sama ją odwołać . Musisz wytłumaczyć rodzicom , że skoro to twój psiak to ty decydujesz co on ma w danej chwili robić :) Quote
Soko Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 No to może o Juniora mi chodziło - to też była krótka wzmianka we wrześniu, bo właśnie opowiadał, że w wakacje też ze spanielem miał do czynienia i tak jakoś wyszło, ale nikt nie drążył tematu ;) więc mogę nie pamiętać. Pytanie, dlaczego nie zrezygnowałaś z obozu, albo przynajmniej kontaktów z panem Markiem, skoro Scooby się go tak bał? Ja powiedziałam wprost - pogłaska Happy, to więcej się nie widzimy. I pogłaskał ją dopiero po kilku miesiącach. To jest człowiek, którego ja metod też nie do końca popieram, niektóre tak, inne nie, ale wiem, że szanuje ludzkie "nie", po kilku miesiącach obserwacji Happy zaczął pracować z nią bliżej, nie naciska na jakieś Millanowskie metody, którego nawet lubi (chociaż też niezupełnie) ;) ja, gdyby mój pies przeraźliwe się bał jakiegoś człowieka, to bym nie pozwalała mu się do niego zbliżać. Rozumiem, zapłaciłaś, to był obóz, ale tak naprawdę cenę więc płacisz do dziś, skoro problem od tego się zwiększył. Quote
Patmol Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 ja się chciałam zapytać tylko czy wy mówicie o takiej zwykłej lince szkoleniowej? czy o czymś innym, czego nie znam? bo ja mam taką zwykłą -25 metrów - ale nią się nie da przeciez rozciąć sobie rąk ani nóg Quote
Cockermaniaczka Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 paulaa. napisał(a):. Wytłumaczysz mi jak można psa który na codzień boi się ludzi, a na obozie widziałam już spore postępy, podnieść za skóre w powietrze po czym przygnieść do ziemii ?! xd Rozumiem psy się gryzły, . sama sobie odpowiedzialas na to pytanie...Moj nie raz ladowal w ten spsob na ziemi jak przeskrobal...I uwierz mi ze to jest ok metoda jesli pies jest bardzo nakrecony i prowokuje awanture czy sie gryzie z innym psem... Nie bylam na obozie ale wiele o nim slyszalam i mysle ze gosc wiedzial co robi... A to ze pies czuje przed kims respekt to akurat w przypadku spaniela agresora-nic zlego... Quote
paulaa. Posted December 30, 2011 Author Posted December 30, 2011 vaness napisał(a): Musisz wytłumaczyć rodzicom , że skoro to twój psiak to ty decydujesz co on ma w danej chwili robić :) Nawet nie wiesz ile razy im to już tłumaczyłam... Szczególnie, że pies u nas jest rok a mama nigdy go nie pogłaskała nawet. Nie lubi zwierząt. Tata znowu aż za bardzo i na wszystko mu pozwala, zaprzeczając tym samym to co ja mówie i robi psu wode z mózgu. xd Quote
paulaa. Posted December 30, 2011 Author Posted December 30, 2011 Patmol napisał(a):ja się chciałam zapytać tylko czy wy mówicie o takiej zwykłej lince szkoleniowej? czy o czymś innym, czego nie znam? bo ja mam taką zwykłą -25 metrów - ale nią się nie da przeciez rozciąć sobie rąk ani nóg Widać można, pamiątke mam dotąd na nodze w postaci blizny, kiedy zaplątała mi się wokół nóg, nie mówie nawet o bólu na rękach przy trzymaniu gdy pies ciągnie. Linke kupiłam w zoologu, ale tak naprawde to sznurek z jakiegoś dziwnego twardego materiału. xd Quote
Soko Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Cockermaniaczka, nie zgadzam się. Paulaa nie jest niezorientowanym właścicielem psa, ona ma jakieś tam swoje metody do których Scooby jest przyzwyczajony. Takie traktowanie przez pana Marka czy kogokolwiek, dłuższe, mogłoby doprowadzić do tego, że Scooby nerwowo zacząłby reagować nawet na jej dotyk. To prawda, pan Marek wie, co robi, ale wielokrotnie na moich oczach się przejechał na własnym zdaniu i zaczął się uczyć na błędach przynajmniej jeśli chodzi o mojego psa ;) zresztą ostatnio opowiadał, że był u strasznie agresywnego spaniela broniącego smyczy, i ani mu było w głowie przyciskać go do ziemi czy chociażby spojrzeć lub dotknąć. Czasami pochopnie źle dopasuje się metodę do danego psa a przez dwa tygodnie na obozie trudno to zrobić. Paulaa, a może z końca linki zrób taką pętelkę i obklej ją taśmą, czy czymkolwiek? Powinno mniej boleć ;) Quote
paulaa. Posted December 30, 2011 Author Posted December 30, 2011 Cockermaniaczka napisał(a):sama sobie odpowiedzialas na to pytanie...Moj nie raz ladowal w ten spsob na ziemi jak przeskrobal...I uwierz mi ze to jest ok metoda jesli pies jest bardzo nakrecony i prowokuje awanture czy sie gryzie z innym psem... Nie bylam na obozie ale wiele o nim slyszalam i mysle ze gosc wiedzial co robi... A to ze pies czuje przed kims respekt to akurat w przypadku spaniela agresora-nic zlego... Nie, jeśli ten spaniel panicznie się boi ludzi. Ewentualnie jeśli robi to właściciel. Widze jaki wpły miało to potem na mojego psa, była tu już gdzieś mowa o uszkodzonej psychice. Szczególnie, że to nie on prowokował te awantury... Quote
rashelek Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 To i ja się wtrące, choć może nie powinnam. Przeczytałam cały wątek i jestem z nim na bieżąco, żeby nie było pretensji o nic. Wytłumacz mi, proszę, dwie kwestie: a) dlaczego niby właściciel, który nie życzy sobie obcych psów przy swoim, jest nienormalny? JA sobie nie życzę, żeby obce psy Mikę zaczepiały na osiedlu i szarpały się, nawet w zabawie. Jak jest puszczona w lesie - prosze bardzo. Ale na osiedlu, więc i na smyczy, wara ode mnie. A nuż pies jest agresywny, chory, cieczkuje, czy ja się po prostu spieszę do domu? Co więcej - jeżeli w lesie moja jest puszczona a widzę przed nami psa na smyczy, to też ją zapinam. Skoro ja sobie nie życzę, to ktoś też może. Nie i koniec. b) skoro Scooby tak bardzo boi się ludzi, po co zabrałaś go na obóz? Przecież wiedziałaś, że to nowe miejsce i duży stres. Zwłaszcza, że było tam innych 20 uczestników i ponoć inne obozy w pobliżu. Rozumiem, że taki obóz to super sprawa, ale czasem lepiej zrezygnować z własnej uciechy dla dobra swojego psa. Z tego powodu ja, mimo najszczerszych chęci, w przyszłe wakacje nie pojadę. Bo wiem, że mój pies się tam po prostu nie odnajdzie, przytłoczy ją nadmiar psów. Mówisz, że z linką pracować nie będziesz. Dobrze, masz do tego pełne prawo. Więc na spacery puszczane idź w miejsce, gdzie nikogo nie ma. Żeby go wybiegać z piłką, idź na puste pole. Na pewno są u was takie miejsca! I omijaj duże skupiska psów - Scooby będzie się wtedy nakręcał, nawet na smyczy może być agresywny czy pobudzony. To nikomu nie służy. Daj mu szlaban na zabawy z psami, albo umawiaj się z tymi, które macie sprawdzone. Żadnego puszczania do obcych psów, może i się wybawią, ale też mogą się pogryźć. Nie wiesz, jak drugi pies zareaguje i nikt nie da Ci gwarancji. Moja niby jest przyjazna, ale czasem się rzuca z zębami. I co wtedy? Na prawdę musi się stać tragedia, żebyś przestała go puszczać zawsze i wszędzie? Nie mówię teraz, że ma być zawsze na smyczy, bo to przesada w drugą strone. Ale spacery nie mogą się opierać na myśleniu: "na pewno spotkamy jakiegoś pieska i się wybiegasz"... Quote
evel Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 paulaa. napisał(a):Linka może się nie sprawdzać, gdy pies się bawi, zaplącze się w linke i mało się nie połamie... Lub jak usiłujesz mu rzucić piłke na lince. Poprostu nie zamierzam używać linki i tyle w tym temacie jak dla mnie. xd To kup taśmę. Są już takie, które nie palą rąk, coś jak lonża końska. Nie ma mowy, żeby się pies na takim czymś udusił, skoro to ma 2cm szerokości, albo i więcej. Moja suka przez długi czas chodziła na lince, ba, frizbowała nawet na taśmie. Jakoś żyje i wszystko ma na swoim miejscu. paulaa. napisał(a):Na pewno nie zamierzam zrezygnować z puszczania go ze smyczy, jest puszczany od malucha, praktycznie nie zna innych spacerów. xd To mam nadzieję, że nigdy się nie spotkamy :) paulaa. napisał(a):Tak, ale strach a atak to chyba dwie różne rzeczy. ;) Od strachu do ataku czasem jest bardzo niedaleko. Najczęściej gryzą psy, które się boją, nie widzą innego wyjścia i taką sobie opracowały strategię. Quote
LadyS Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 paulaa. napisał(a):Linka może się nie sprawdzać, gdy pies się bawi, zaplącze się w linke i mało się nie połamie... Lub jak usiłujesz mu rzucić piłke na lince. Poprostu nie zamierzam używać linki i tyle w tym temacie jak dla mnie. xd Mój - śmiem twierdzić, że bardziej aktywny niż Scooby - 9 miesięczny JRT biega TYLKO na lince. Ba, póki co na lince, którą trzymam, czyli która nie leci po ziemi. Aportuje na niej piłkę, biega za kurką, skacze, galopuje, ćwiczy posłuszeństwo, ba! bawi się z innymi psami. A dziś nawet był na torze agility na lince - biegał między tyczkami, robił tunel i huśtawkę. I żyje ;) Quote
paulaa. Posted December 30, 2011 Author Posted December 30, 2011 ladySwallow napisał(a):Mój - śmiem twierdzić, że bardziej aktywny niż Scooby - 9 miesięczny JRT biega TYLKO na lince. Ba, póki co na lince, którą trzymam, czyli która nie leci po ziemi. Aportuje na niej piłkę, biega za kurką, skacze, galopuje, ćwiczy posłuszeństwo, ba! bawi się z innymi psami. A dziś nawet był na torze agility na lince - biegał między tyczkami, robił tunel i huśtawkę. I żyje ;) Myśle, że podobnie, nie widziałaś chyba cockera w akcji. A ja bardzo dobrze znam JRT, bo od małego jeden wiecznie u nas zostaje, należą do b.aktywnych ale Scooby go wykończył nie raz, jeszcze w czasach gdy się dogadywały oczywiście. :smile: A my wolimy nasz 8 metrowy automat i tyle. Przynajmniej nie brudzi się w taką pogode. U nas na osiedlu mam świetną widoczność, dlatego nie mam problemu ze Scoobym, widze z daleka psa którego nie lubi lub nie znam, przywołuje, zapinam i tyle.. Dlatego nie mamy żadnych problemów. W nowym miejscu jest na automacie zwykle, puszczam dopiero jak czuje się bezpiecznie. ;) Quote
Soko Posted December 30, 2011 Posted December 30, 2011 Niedawno pisałaś, że jak Scooby leci do psa to go rzadko udaje Ci się odwołać i stoisz i patrzysz na właściciela, co zrobi? Quote
paulaa. Posted December 30, 2011 Author Posted December 30, 2011 rashelek napisał(a):To i ja się wtrące, choć może nie powinnam. Przeczytałam cały wątek i jestem z nim na bieżąco, żeby nie było pretensji o nic. Wytłumacz mi, proszę, dwie kwestie: a) dlaczego niby właściciel, który nie życzy sobie obcych psów przy swoim, jest nienormalny? JA sobie nie życzę, żeby obce psy Mikę zaczepiały na osiedlu i szarpały się, nawet w zabawie. Jak jest puszczona w lesie - prosze bardzo. Ale na osiedlu, więc i na smyczy, wara ode mnie. A nuż pies jest agresywny, chory, cieczkuje, czy ja się po prostu spieszę do domu? Co więcej - jeżeli w lesie moja jest puszczona a widzę przed nami psa na smyczy, to też ją zapinam. Skoro ja sobie nie życzę, to ktoś też może. Nie i koniec. b) skoro Scooby tak bardzo boi się ludzi, po co zabrałaś go na obóz? Przecież wiedziałaś, że to nowe miejsce i duży stres. Zwłaszcza, że było tam innych 20 uczestników i ponoć inne obozy w pobliżu. Rozumiem, że taki obóz to super sprawa, ale czasem lepiej zrezygnować z własnej uciechy dla dobra swojego psa. Z tego powodu ja, mimo najszczerszych chęci, w przyszłe wakacje nie pojadę. Bo wiem, że mój pies się tam po prostu nie odnajdzie, przytłoczy ją nadmiar psów. Mówisz, że z linką pracować nie będziesz. Dobrze, masz do tego pełne prawo. Więc na spacery puszczane idź w miejsce, gdzie nikogo nie ma. Żeby go wybiegać z piłką, idź na puste pole. Na pewno są u was takie miejsca! I omijaj duże skupiska psów - Scooby będzie się wtedy nakręcał, nawet na smyczy może być agresywny czy pobudzony. To nikomu nie służy. Daj mu szlaban na zabawy z psami, albo umawiaj się z tymi, które macie sprawdzone. Żadnego puszczania do obcych psów, może i się wybawią, ale też mogą się pogryźć. Nie wiesz, jak drugi pies zareaguje i nikt nie da Ci gwarancji. Moja niby jest przyjazna, ale czasem się rzuca z zębami. I co wtedy? Na prawdę musi się stać tragedia, żebyś przestała go puszczać zawsze i wszędzie? Nie mówię teraz, że ma być zawsze na smyczy, bo to przesada w drugą strone. Ale spacery nie mogą się opierać na myśleniu: "na pewno spotkamy jakiegoś pieska i się wybiegasz"... a) odpowiedź już była, nie mam ochoty pisać tego setny raz. xd b) na obozie przed incydentem Scoobiego akurat tak jak się spodziewałam nastąpiła duża poprawa. Duży stres, hmmm, chyba tylko dlatego, że non stop 2 pozostałe spaniele rzucały się tylko na jego widok... Z pozostałymi psami nie było problemów, wybawił się, w trakcie obozu podchodził do wszystkich uczestników i witał się machając ogonem i wg cb zabranie go tam to był zły pomysł ? dla mnie nie. xd i w tym roku również zamierzamy się wybrać na coś takiego, ale bardziej w kierunku agility. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.