Jump to content
Dogomania

14-mies. cocker spaniel i agresja. co robić?


Recommended Posts

Posted

Paulaa, litości, jakie książki, czego chcesz sie z nich dowiedzieć?W czym mają Wam pomóc? Potrzebne jest działanie, a nie studiowanie podręczników.
Co do wyrzucania pieniędzy w błoto - zanim wybierze się szkołę, warto dokładnie przemysleć wybór, przejechać się na zajęcia, pogadać z ludźmi, poobserwować pracę szkoleniowców, spytać kogoś kompetentnego kogo poleca...(p. Zofia Mrzewińska zawsze odpisuje na maile).
Wydaje mi się, że trochę boisz sie zmian, jakie musiałyby zajść w Waszym życiu z psem, krytycznego spojrzenia na swoje działania i konsekwentnej niełatwej pracy nad sobą i Scoobym.

  • Replies 303
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja bym uderzyla do Pani Mrzewinskiej lub Pani Boczuli jesli jestes z Warszawy...Pozatym kurde to nie czestochowa,na pewno macie kompetentnych ludzi w miescie ktorzy umieja z agresja pracowac...
Powiem ci z doswiadczenia ze zmiany w psie musza byc poprzedone zmianami w domu i NAS samych...Ja dostalam niezle po dupie od negra,dal mi naprawde porzadna lekcje spojrzenia na siebie i wlasne zachowanie z boku....Dopiero pozniej trzeba pracowac nad psem...
Zmiany mozesz zaczac od dzisiaj,psy zyja tu i teraz i nie rozpamietuja co bylo wczesniej...
Tylko jesli Ty bedziesz pracowac a cala rodzina to oleje to nic sie nie zmieni...Przy takim psie jest potrzebna masa konsekwencji,czasem pojscie na ustpstwo i umiejetnosc kombinowania...Spaniele sa cwane,on doskonale wie ile moze i co moze...
Jesli raz pozwolisz na jakies zachowanie,nie skorygujesz go w pore pies bedzie korzystal z tego ile wlezie....
Ja z negrem doszlam do ladu,ale szybciej by to trwalo gdybym znalazla konkretna osobe ktora potrafila by pracowac nad takim psem...

Posted

Paulaa, nie chce mi się liczyć ile rad dostałaś tutaj na wątku, ale sporo - czy każdą chociaż próbowałaś wcielić w życie? Bo takie gadanie że nie wiesz co robić to już trochę trwa.. musicie dojść do etapu jak ja i Happy, że z ŻADNYM psem nie mogła się dogadać, by zacząć robić, a nie pytać?:roll:

Posted

Pewnie Twój psiak nie był uczony w żaden sposób zwracania na Ciebie uwagi gdy był "nakręcony" podczas zabawy, nie było żadnego "magicznego słowa" typu STOP, ZOSTAW itd... Tak jak tutaj kilka razy padło - behawiorysta / szkoleniowiec... A może ktoś z Twoich znajomych ma dobrze ułożonego psa, mógłby Ci pomóc... ?

Posted

PRACA.
PRACA.
PRACA.
i jeszcze RAZ PRACA
Pogłębia więź z psem....;-)

To jest piekne podsumowanie Gajos:)
Nie ma idealnej zlotej rady ktora by zmienila psa w ciagu doby...Praca nad zachowaniem agresywnym wymaga troche poswiecenia i nauki....Ktos tu na watku juz proponowal pomoc pare postow wyzej...

Posted

Ta sytuacja trwa już kilka miesięcy, dla mnie to jest niepojęte. Na co czekasz, aż zachowanie się utrwali i odkręcenie go będzie katorżniczą, czasochłonną i kosztowną pracą? Jak widzisz lepiej nie jest, a wręcz sytuacja się stopniowo pogarsza. Nie dziwi mnie to, bo masz dorastającego samca aktywnej rasy, którego tak naprawdę niczego nie nauczyłaś, nie zbudowałaś z nim więzi, nie wyznaczyłaś granic i nie pokazałaś czego od niego oczekujesz.
Na Twoim miejscu spojrzałabym bardzo krytycznie na swoje błędy wychowawcze, natychmiast zrezygnowałabym z bezproduktywnych spacerków "na wybieganie z pieskami", nauczyła psa porządnego chodzenia na smyczy, zajęła się budowaniem więzi z psiakiem i umówiła się z DOBRYM szkoleniowcem na zajęcia INDYWIDUALNE. Do roboty i tyle ;) Może nieprzyjemnie się czyta to co napisałam, ale niestety taka jest prawda. Sama gdy trafiam na trudniejszego psa siadam, robię sobie "rachunek sumienia", który działa jak zimny prysznic i zabieram się do działania. Niestety nie przekłada się to na psy bezproblemowe, te mam rozpuszczone do granic możliwości :evil_lol:

Posted

Pracujemy przez cały czas, a wasze wnioskowanie jest poprostu śmieszne... Tak, pies wie co znaczy puść, zostaw, nie wolno. Jeść zaczyna dopiero wtedy gdy usłyszy komende i to jest nasz rytułałm który bardzo się przydaje. Przez cały czas ćwiczymy odwoływanie oraz skupianie według waszych rad, bo tylko takie usłyszałam. Indywidualne spotkanie z behawiorystą niestety niemożliwe, jak i zmiana poglądów rodziny na wychowanie psa, dla nich jestem tylko dzieckiem.. (chociaż mam 16lat).

Posted

Paulaa, też mam 16 lat i wiem że jestem dziecko :P 16 lat to jest mało.. i już w szczególności rodzice mają prawo uważać Cię za dziecko.. :)
Happy nie zna tysiąca komend tylko kilka, ale jakoś nie rzuca się na inne psy, je kiedy chce, umie zostawić, niekoniecznie puścić, ale mogę przejść obok obskakującego mnie trzy razy większego psa bez wyrywającej się Happy, co rok temu było niemożliwe. Sprawa była prosta - gryzie psy, więc bawi się tylko z dwoma, przy których jest 100% pewności, że nie będzie miała agresywnych zapędów, a nawet jeśli, to zobaczy, że to nie skutkuje (psy bez reakcji na jej rzucanie się). A nie puszczam psa i nagrywam filmik i reaguję o kilka minut za późno niż trzeba.

Posted

Soko napisał(a):
A nie puszczam psa i nagrywam filmik i reaguję o kilka minut za późno niż trzeba.

Tu widać, że chyba totalnie nie doczytałaś o co tam chodziło. To nie był obcy pies, znają się od małego chciałam nagrać jak razem kopią dół a nie jak się gryzą, to był przypadek, to było ich pierwsze spotkanie po kastracji i dlatego też między innymi nie mam zamiaru kastrować scoobiego... Nie gadaj jakiś głupot, że puszczam psa i reaguje za późno, gdybyś chociaż raz widziała ich zabawy, bo niestety Onki nie są za delikatne inaczej byś na to patrzyła. Happy, to suczka a to troszke co innego.. miałaś zupełnie inny problem, Scooby głównie objawia agresje w obronie suki którą uważa za swoją. Nie rzuca się bez powodu, a gdy obok przechodzi duży pies to się kładzie a nie rzuca jak oszalały, nie wyolbrzymiajcie jego problemów bo to bez sensu. ;) Ostatnio bez problemu puściłam go 3 razy na Polach Mokotowskich w stado samów i suk i nie było problemów.. ;) Teraz mój główny problem tyczy się ludzi, Scooby jest bardzo niepewnym siebie psem, on nie dostaje ataków szału, on panikuje, ucieka gdy się przestraszy i potrafi nie wychodzić spod stołu godzinami... Ta jest z ludźmi, ktoś ustawiony podejdzie da smaka pochali, już niby jest okej, a nagle płoszy się, nie wiedzieć czemu, chowa za mnie albo ucieka...

Posted

Hej, miałam podobny problem - Bonza mam ze schroniska, miał koło roku kiedy go wzięłam. Od zawsze najżywiej reaguje na inne psy: co tam pańcia, co tam smakołyki! Najgorzej było na szkoleniu, bo nie potrafił się skoncentrować w obecności innych psów, a instruktorki sobie nie radziły i musieliśmy zrezygnować. [to była szkoła Azorres, nie polecam. wiele negatywnych opinii potem o nich słyszałam]

Z sukami, kastratami i małymi psami to pal sześć, chętnie się zapozna. Ale samce większe od niego - ooo, wojna murowana.
Zwykle to wygląda/wyglądało tak, że widzimy psa idącego na nas - Bonzo albo zaczyna popiskiwać i emocjonować się, albo zbiera się w sobie, zmienia chód, sztywne łapy, sztywny ogon.

W dodatku bardzo łatwo się nakręca i wpada w amok z którego trudno go wybić. Myślałam, że do końca życia będę wypatrywać na horyzoncie psów i uciekać na drugą stronę ulicy, żeby uniknąć starcia. Czułam, że nie panuje nad jego zachowaniem.

Ale zaczęłam z nim ćwiczyć chodzenie na luźnej smyczy i zauważyłam poprawę. W ogóle okazuje się, że częste przywoływanie go w różnych sytuacjach naprawdę sprawia, że chętnie przychodzi. Teraz skupiam go, zanim zobaczy psa - wołam go do siebie, on siada. Jeśli pies mijany nie nadaje się do zabawy to go wołam kilka razy [ale nie napinam smyczy], jeśli nie zwraca uwagi to delikatnie go odciągam i po prostu zaczynam odbiegać wołając go. Skutkuje! :)

Kolejny dobry pomysł to nauka chodzenia przy nodze - to jest idealne wyjście przy mijaniu innego psa. Na razie ćwiczymy głównie na sucho - tzn. robimy "nogę" przez pasy, kiedy idą ludzie w wąskiej uliczce, albo zanim zobaczy innego psa. I widzę postępy - coraz lepiej się na mnie skupia.

I jeszcze jedno - im więcej pozwalam mu na kontakty z "dobrymi" innymi psami, tym mniej konfliktów jest naszym udziałem. Prędzej teraz odejdzie, niż zaatakuje. Dla mnie to kosmos, nie sądziłam, że dojdę do takiego pułapu :)

W marcu będzie Akcja Sterylizacja. To może pomóc opanować zapędy dominacyjno - lękowe. [bo wydaje mi się, że to wskakiwanie łapami na psa i warczenie to właśnie jest próba dominacji?] Nie wiem co Twoi rodzice na to, ale jeśli Ty będziesz przekonana to może zdołasz ich przekonać.
Ja zamierzam skorzystać.

PS. Widzę, że w międzyczasie powstał nowy post :P
Ale trudno, zostawiam go, może komuś się przyda któraś rada.

Posted

czulimordercy kastrować go nie zamierzam, pierwszym problemem jest tata, drugim to, że nie mam z tym najlepszych doświadczeń patrząc na znane kastraty... ;)
Ale dziękuje z rady, odwoływanie i sygnały neutralne ćwiczymy cały czas. ;)

Posted

Teraz mój główny problem tyczy się ludzi, Scooby jest bardzo niepewnym siebie psem, on nie dostaje ataków szału, on panikuje, ucieka gdy się przestraszy i potrafi nie wychodzić spod stołu godzinami... Ta jest z ludźmi, ktoś ustawiony podejdzie da smaka pochali, już niby jest okej, a nagle płoszy się, nie wiedzieć czemu, chowa za mnie albo ucieka...


To wszystko swiadczy wciąż o tym samym, jak inne opisane problemy. Nie potrafisz tak wpłynąc na psa, by przy Tobie był stabilnym, zrównoważonym, spokojnym, podporządkowanym, pewnym siebie zwierzęciem, ufającym każdej Twojej decyzji. To powinien być Wasz cel. To trudne, ale czy wyzwanie nie są fajne? I zawsze to służy "szczęściu" psa.

Posted

[quote name='paulaa.'][...]To nie był obcy pies, znają się od małego chciałam nagrać jak razem kopią dół a nie jak się gryzą, to był przypadek, to było ich pierwsze spotkanie po kastracji i dlatego też między innymi nie mam zamiaru kastrować scoobiego... [..]Scooby głównie objawia agresje w obronie suki którą uważa za swoją. [..]

Taaaaa, masz rację, nie kastrujcie go, zwłaszcza jak się pyrga o suki :cool3: tylko dlatego, że jakiś tam ONek po kastracji miał spięcie z Twoim psem. "Logika" tego myślenia wręcz powala...

[quote name='paulaa.']czulimordercy kastrować go nie zamierzam, pierwszym problemem jest tata, drugim to, że nie mam z tym najlepszych doświadczeń patrząc na znane kastraty... ;-)
Ale dziękuje z rady, odwoływanie i sygnały neutralne ćwiczymy cały czas. ;-)

Mhm. A "znane kastraty" są szkolone, dobrze wychowane, czy są po prostu rozwydrzonymi psami, tyle, że bez jajek?

Posted

dzisys...Myslalam ze ten pies jest juz dawno bez jajek...Racja nie kastrujcie go...Bedzie ciekawie przeciez jak spierniczy do suki w cieczce czy zacznie sie o suke gryzc z innym psem...Chyba mi rece opadly...
Moj dawno bez jajek i jakos nie widze zeby probowal dominowac nad innymi psami i cudowal...Wrecz odwrotnie,kastracja pozwolila Nam na skupienie sie psa,przychodzi na zawolanie,nie ma zapedow do dominacji i zwiedzania

Posted

Witam...Nie chcesz kastrować psa(co jest najlepszym wyjściem z sytuacji),nie możesz skorzystać z usług behawiorysty(bo wiek i kasa),nie pasuja Ci rady na forum (ciekawe,którą zastosowałaś?)...Kaganiec i samotne spacery-tylko z właścicielem...Znam wiele psów,które nie nadają sie po prostu do kontaktów z innymi psami...Jesli nie masz możliwości/chęci skorygowania tego z pomocą osoby bardziej doświadczonej-zrezygnuj z kontaktów z innymi psami..ktoś tu wcześniej napisał,że bójki nie są komfortowe dla psów...
Ewentualnie-jeśli chodzisz w miejsce,gdzie grupa psów bawi się ze sobą bez większych spięć-zapytaj właścicieli co masz zrobić,żeby Twój psiak nie był taki jaki jest...posłuchaj,nie dyskutuj,zastosuj.Rady "na żywo",nic nie kosztują-wymagają TYLKO wprowadzenia w życie...Bardzo możliwe,że trafisz na kogoś,kto będzie umiał nakierować Cie na odpowiednie działania.Pytaj-ale nie neguj(jak robisz to tutaj)-ponieważ człowiek mający psa nie rzucającego się na inne ma na pewno lepsze sposoby na dotarcie do niego niż Ty do swojego psa(bez obrazy).
Acha..tak mi sie nasuneło...a jak on był malym,słodkim szczeniakiem-to gdzie byłaś???Bo mam wrażenie,że wyszlaś z założenia-"pies się wybiega z innymi..ja się nie zmecze...idziemy do domu"....Bo to,że pies kompletnie na Ciebie nie reaguje,widząc innego psa-to chyba błedy "młodosci"-młodości psa(żeby nie było,że do twojego wieku uderzam).

Posted

a tak z ciekawości - jakie masz doświadczenia ze znanych kastratów?

btw był taki moment, kiedy Bonzo atakował [gwałtownie szczekał i rzucał się] na ludzi. przede wszystkim na księży w sutannach, panią, która wyszła zza rogu a się tego nie spodziewał, głośnych robotników na ulicy, postawnych mężczyzn koło 50 l, idących prosto na nas.
była u nas behawiorystka i wyjaśniła nam, że on jest w takim wieku [między rokiem, a dwoma], że wielu rzeczy może się teraz bać i wiele rzeczy może mu się wydawać, bo zalewają go hormony i trzeba go kastrować. dziś się zastanawiam, czy to była dobra rada - a gdzie skupianie i odwracanie uwagi? no, ale przeszły te "hormony" :P

Posted

Lęki okresu młodzieńczego istnieją i nie jest to żadna bajka. Przy odpowiednim postępowaniu przewodnika da się je w miarę bezproblemowo przeżyć, chociaż psy naprawdę czasem zaskakują, gdy nagle uważają, że np. kontener na śmieci, który bezproblemowo mijają na spacerze od X dni, nagle staje się morderczym potworem z kosmosu ;)

Posted

Kastracja Scoobyego na pewno się przyda (bo i po co mu te jajka), ale absolutnie nie będzie rozwiązaniem problemu psa, który zwyczajnie może decydować o zbyt wielu rzeczach i ma w tyłku zdanie przewodnika, gdy trafiają się ważniejsze sprawy w jego pojęciu. No, i kwestia poczucia bezpieczeństwa (lub raczej jego braku) przy przewodniku - na to tez kastracja nie pomoże.
Oczywiście - żeby nie było, że jestem przeciwna. Tylko nie należy tez przeceniać wpływu zabiegu na zachowanie psa.

Posted

evel napisał(a):
Lęki okresu młodzieńczego istnieją i nie jest to żadna bajka. Przy odpowiednim postępowaniu przewodnika da się je w miarę bezproblemowo przeżyć, chociaż psy naprawdę czasem zaskakują, gdy nagle uważają, że np. kontener na śmieci, który bezproblemowo mijają na spacerze od X dni, nagle staje się morderczym potworem z kosmosu ;)


Otóż to. Przykład u nas, pies 9miesięczny, JRT. Przez kilka dni bez żadnego problemu wychodził z bloku przejściem zadaszonym, a dziś nie chciał, bo się wyraźnie bał. Ma tak co jakiś czas, z rzeczami zupełnie dziwnymi, obok których żył bez problemu przez kilka tygodni. Skoro się bał, to pokazałam, ze to nic strasznego - zajęło mi to moze 3 minuty - przede wszystkim, chwalenie za przejście bez problemu itd.

yamayka napisał(a):
Kastracja Scoobyego na pewno się przyda (bo i po co mu te jajka), ale absolutnie nie będzie rozwiązaniem problemu psa, który zwyczajnie może decydować o zbyt wielu rzeczach i ma w tyłku zdanie przewodnika, gdy trafiają się ważniejsze sprawy w jego pojęciu. No, i kwestia poczucia bezpieczeństwa (lub raczej jego braku) przy przewodniku - na to tez kastracja nie pomoże.
Oczywiście - żeby nie było, że jestem przeciwna. Tylko nie należy tez przeceniać wpływu zabiegu na zachowanie psa.


Z doświadczenia znów: u nas np. pies został wykastrowany kilka dni temu, ale nie ma to na celu zmian w zachowaniu jakichś oczywistym, tylko: nie dopuszczenie do utrwalenia nawyku kopulacji na innych psach, no i odciągnięcie uwagi psa od cieczkowych zapachów, które wąchał z siusiakiem na wierzchu i dysząc ;) Być może pomoże to ogólnie, na skupienie psa, ale nie liczę, że zmieni całkowicie tryb treningowy.

Posted

yamayka napisał(a):
Kastracja Scoobyego na pewno się przyda (bo i po co mu te jajka), ale absolutnie nie będzie rozwiązaniem problemu psa, który zwyczajnie może decydować o zbyt wielu rzeczach i ma w tyłku zdanie przewodnika, gdy trafiają się ważniejsze sprawy w jego pojęciu. No, i kwestia poczucia bezpieczeństwa (lub raczej jego braku) przy przewodniku - na to tez kastracja nie pomoże.
Oczywiście - żeby nie było, że jestem przeciwna. Tylko nie należy tez przeceniać wpływu zabiegu na zachowanie psa.

No i prosze...Jest diagnoza,byla propzycja pomocy...A z drugiej strony....olewanie sprawy...Mow do slupa a slup...
Kastracja nie zmieni nagle zachowania psa,ale pomoze w popracowaniu nad jego zachowaniem i wyeliminuje agresje na punkcie samic czy checi pokazania jaki to on jest odwazny...

Posted

Cockermaniaczka napisał(a):
No i prosze...Jest diagnoza,byla propzycja pomocy...A z drugiej strony....olewanie sprawy...Mow do slupa a slup...
Kastracja nie zmieni nagle zachowania psa,ale pomoze w popracowaniu nad jego zachowaniem i wyeliminuje agresje na punkcie samic czy checi pokazania jaki to on jest odwazny...

Magiczne słowo -POPRACOWAĆ...Ale właścicielka psa liczy chyba na radę w stylu:okręć się raz wokół własnej osi,podskocz na prawej nodze,podnieś psa 3 razy-i wszystko się zmieni....Choć pewnie i taką"radę"zanegowałaby...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...