Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

jeszcze najwyżej miesiąc poczekamy żeby móc zbierać fundusze, maksymalnie czeka się 4 tygodnie, a Iwona była w poniedziałek w Urzędzie Marszałkowskim, wtedy zrobimy akcję kwestowania i na pewno damy jej ogłoszenia do gazety. mamy teraz sporo psów na tymczasie, a żadnych nowych wpływów, wstrzymajmy się do momentu gdy możemy zacząć zbierać.

  • Replies 597
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ania91sc napisał(a):
Też jestem za :) Tylko poczekajmy może do soboty - chyba w tedy mają się Ci Państwo zdecydować, czy adoptują Librę, czy Edgara, dobrze pamiętam? :)

tak, tak, w tą sobotę prawdopodobnie przyjadą ;)

Posted

Dobrze by było pogadać z Dziennikiem Zachodnim o bezpłatnych ogłoszeniach dla naszej fundacji, albo za mniejszą kwotę. Jak rozmawiałam przez telefon wiosną to mówiono mi, że jest to jak najbardziej możliwe, może 2 Anie i Iwona by poszły? na pewno trzeba spisać umowę i potem regularnie przesyłać treść ogłoszeń. Ja nie dam rady, nie mam już urlopu, a po L4 nie ma mowy o wyrwaniu się z pracy nawet na 1/2 godziny. Marzy mi się kącik w paru gazetach dla naszych podopiecznych psów i kotów.

Posted

Fajnie by było gdyby coś takiego się udało. Ja mogę jechać, nie ma problemu, jednak jedynymi możliwymi dla mnie dniami jest czwartek i piątek (od rana do popołudnia), jeśli Ania i Iwona się zgodzą możemy jechać :)

Posted

ania91sc napisał(a):
Fajnie by było gdyby coś takiego się udało. Ja mogę jechać, nie ma problemu, jednak jedynymi możliwymi dla mnie dniami jest czwartek i piątek (od rana do popołudnia), jeśli Ania i Iwona się zgodzą możemy jechać :)


na razie poczekajmy do jutra...
dla mnie to może być piątek, środa... nie wiem jak Iwona

Posted

z góry przepraszam za błędy ...:oops:







Nadchodzi zima. Powoli lecz nieustannie. Liście, choć jeszcze na drzewach, mienią się czerwienią i żółcią, trawa brązowieje , a słońce zamiast grzać, daje tylko złudne ciepło. Zima ..to już chyba druga ..a może trzecia? Bo pierwsza była już dawno temu ...tak dawno ..

Dawno temu ... ale wcale nie za siedmioma górami, nie za lasem .. Dawno temu w ciepłym kącie budy na zwykłej miejskiej posesji, narodziło się życie. Pewnego późno letniego poranka Duże czarne oczy patrzyły z czułością w malutką, mokrą jeszcze kulkę. Ślepą, głuchą i taką bezbronną. Ciepły język rozgrzewał małe ciałko i pobudzał. Ślepy pyszczek Czarnej Kulki wtulił się w brzuch mamy i jedząc, zasnął .. Słońce wciąż grzało świat.

Cisza ... noc ... Czarna kulka spała przy boku matki, która nie spuszczała jej z oka. Wystarczył jeden pisk, a rodzicielka była już na nogach, gotowa bronić swego dziecka. Kuleczka. O brzasku, gdy dzień się narodził Kulka po raz pierwszy ujrzała świat ..zachwycona chciała za wszelką cenę iść w stronę światła - wyjścia z ciepłej budy, ale jak tylko zrobiła krok od razu lądowała w pysku matki i była delikatnie odkładana w kąt budy. Jeszcze nie czas - mówiły czarne oczy, świat jest niebezpieczny, jeszcze nie czas ...

Jeszcze nie czas .. mimo to matka czasem znikała, a gdy wracała przynosiła jedzenie. Za to, za budą nadeszła jesień. coraz zimniejsze noce, chłodny wiatr i nagle okazało się, że na głowę Kulki kapie woda! to deszcz znalazł przejście przez dach ... Matka wracała mokra, czasem nic ze sobą nie miała, ale już sama jej obecność rozgrzewała zmarznięte ciałko, a mleko, choć było go mało, napełniało głodny brzuszek ...Kulka już nie chciała opuszczać budy ... świat za budą jest zły - mówiły ukochane Czarne Oczy, ale musimy w nim żyć ..tylko jeszcze nie czas ...

nadszedł dzień, który stał się nowym początkiem .. dzień tragedii i złudnych nadziei. Padał deszcz, w budzie prawie na równi, jak po za nią. A w brzuchach hulał wiatr nie mniejszy niż ten prawdziwy ... I tym razem Kulka została, gdy matka poszła po jedzenie. Godzinami wpatrywała się w wyjście z budy - na każdy szmer podrywała się na łapki - mama? pytała cicho ....ale to nigdy nie była ona ...nadeszła noc. Zimna, mokra i pierwsza bez matki u boku. Gdyby nie wiatr i deszcz słychać by było głośne kwilenie ...jak małego dziecka. Ale nikt nie słyszał ...Nikt ..Nadszedł szary poranek. cisza ...cały kolejny dzień cisza ...Druga samotna noc ....matka nie wróciła ..Kulka tęskniła do jej mokrego nosa, czarnych oczu patrzących z miłością ...do ciepła jej ciała....kolejna noc, w której samotna dusza dziecka płakała i nikt jej nie słyszał.

Jesienny czas. słońce wstało, jak gdyby nigdy nic, tylko trochę mniej chętnie. Wraz z promieniami obudziła się mała sierota. Po raz pierwszy wyjrzała z budy. Z wielką trwogą spojrzała na świat na zewnątrz. Wokół widziała tylko szarobure chaszcze, a gdy nastawiła uszu usłyszała ciągły szum ..krok w przód, krok w tył ...matki nie było ... zaskomliła cicho. ...ktoś to skomlenie usłyszał i tylko to uratowało życie ...to niechciane, urodzone na opuszczonej posesji.

To było dawno temu. Kulka dorosła, Gdyby mogła zobaczyć swoje odbicie, ujrzała by w sobie swą matkę. te piękne czarne oczy ...i mokry nos na czarnym pyszczku. Ale nigdy nie zobaczyła swego odbicia. Nigdy również nie poznała świata. Mając kilka miesięcy, wtedy gdy jej mama nie wróciła trafiła tutaj ...gdzie nie ma budy, w której można się schronić ...choć dach nie przecieka. Gdzie jest jedzenie, ale nie ma ...nie ma uczuć. Gdzie przed sobą widzi się kraty, za sobą kraty, a wokół dziesiątki psich oczu. Smutnych, zrezygnowanych ...i słyszy się tęsknotę w ich wyciu. Tęsknotę za Człowiekiem, wolnością i domem.
Z początku pytała Kulka innych - co to za miejsce? Co to dom? Ale pomimo tłumaczeń, nie potrafiła tego pojąć. Dom, rodzina? To coś jak buda i mama ... - opowiedział jej kiedyś stary pies. To, to dla kogo żyjemy. - wtedy Kulka pojęła ... i zrozumiała smutek tych wszystkich psów. A ciemną nocą, budziła się i skamlała ... i tęskniła, tęskniła do czarnych oczu i mokrego nosa. Ten sam starszy pies powiedział jej, że tylko Człowiek może ją stąd zabrać. Musi zrobić wszystko by sprawić, że człowiek na nią spojrzy, a wtedy machnąć ogonem i popatrzyć się tak, by zajrzeć do jego serca ....

Przez kolejne pory roku widziała jak psy przychodzą i odchodzą .. Widziała szczęście w pyszczkach tych co odchodzili z ludźmi i ten na nowo rozpalony żar w oczach ... ale na nią nikt nie zwracał uwagi. Nie rozumiała dlaczego ... czasem wydawało jej się , że ktoś na nią spojrzał, machała wtedy szalenie ogonem ...ale zawsze przechodzili dalej. Więc przestała już nim machać ..jaki w tym sens?

Pewnego dnia, gdy słońce stało wysoko na niebie, ktoś obcy podszedł do krat. Nawet na niego nie spojrzała. Ale on nie odchodził. Otworzył drzwi i przypiął jej coś na szyi. Lekko pociągnął, zachęcił głosem. Wstała .. po raz pierwszy od kilku miesięcy wyszła po za kraty. Po raz pierwszy dotknęła łapami śniegu. Patrzyła się z narastającą ciekawością na świat. Chciała biec przed siebie. Gnać jak ten wiatr! ale po kilku krokach poczuła szarpnięcie i poleciała do tyłu ..sznurek ..nie jest wolna ... Wtedy dopiero spojrzała na człowieka. Uśmiechał się do niej, coś mówił. ... a potem poszli, powoli, by mogła wszystko obejrzeć z bliska. Myślała że wszystko będzie już lepsze. Że życie do niej wróciło, a tego człowieka przysłała mama, by ją stąd zabrał ... jednak spacer się skończył, a droga pozostałą tylko jedna - spowrotem do celi.

Sytuacja się powtarzała. Sunia oczekiwała tych dwóch dni, w których człowiek po nią przychodzi. dni w których mogła biegać, bawić się - zabawa okazała się najlepsza! Dni w których czas ruszał i aż za szybko mijał. Dni, które trwają do dziś. Choć zbliża się kolejna zima. Wiele psów opuściło gmach schroniska, a Sunia - Libra - wciąż tam czeka. Czeka aż ktoś ją zabierze, pokaże co to rodzina, dom i miłość. Czeka ... a jej młode serce wciąż wierzy w słowa starego psa i sprawia, że jej ogon nieśmiało macha na widok człowieka - bo może to on? może własnie ten KTOŚ ją zabierze ...Tylko ile jeszcze ma czekać? Ile ludzi ma ją minąć bez jednego spojrzenia?

Posted

Marzena... po prostu brak słów...
dziękujemy ślicznie :loveu:

banerek już podmieniłam, tekst skopiowałam do pierwszego posta....
zdjęcie chyba będę wykorzystywała do ogłoszeń jako główne.... musi się w końcu udać.

Posted

Romina_74 napisał(a):
Librucha kochana coś nie ma szczęścia :( A Ci Państwo od koni spod Bielska się kompletnie nie odezwali, nie pokazali?


niestety Państwo się nie odezwali...
no ale Libra czeka na ten WYJĄTKOWY jeden jedyny dom... oby nie musiała długo czekać....
już nie wiem co robić, żeby taki domek się pojawił...

Posted

dzisiaj miałam przyjemność wyjść z Librą:)
towarzyszyła nam na spacerze z Szarakiem, obydwoje byli nawet grzeczni (Daria Libra strasznie ciągnie!:D)
ale na wybiegu grzeczna, bawiła się zabawkami, dopóki zazdrosny Szarak nie zabierał jej wszystkiego - ona posłusznie mu oddawała, nie było zgrzytów między nimi
w sumie byliśmy prawie 2 h na spacerze
parę zdjęć

pokaż co tam znalazłeś


happy


Libra wyprzedza aparat;)

uwaga Szarak się skrada


uciekać!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...