Inez Posted March 20, 2008 Posted March 20, 2008 Dzisiaj poszłam do schroniska naprawde w pokojowych zamiarach, cos ustalić, wynegocjować, dojść do porozumienia. Pani Alina w wielu kwestiach przyznała mi racje, w niektorych ja byłabym skłonna na ustepstwa -dogadałybyśmy się , ale nie ona tam rzadzi. Rozmowa z panią kierowniczką wyglądała na zasadzie " albo akcpetujesz to jak jest albo wynocha" przyt okazji zostałam obrzucona błotem. Juz dawno nikt mnie tak nie zdenerował i ja, osoba spokojna z natury wyszlam z tamtad trzaskając drzwiami. EmiAST jesli chcesz to spróbuj, ja już nie mam siły... Dzis oficjalnie zakończyłam wolontariat(po 2 latach) i jest mi bardzo przykro ze nie dalo się inaczej.... Jesli jednak w jakis sposób będe mogla pomóc w adopcjach to prosze o kontakt a.lawrukajtis@wp.pl Quote
lukann Posted March 20, 2008 Posted March 20, 2008 najgorsze jest to że wlaśnie o to im chodzi - żeby nikt im nie patrzył na ręce:angryy: ale rozumiem Cię Inez - może uda nam sie coś razem zrobić Quote
Greven Posted April 25, 2008 Author Posted April 25, 2008 Dziewczyny, nie szuka któraś z Was konia? Tę kobyłkę trzeba szybko kupić. Może będzie nadawała się w przyszłości pod dziecko, ale tego nie wiemy... http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=110289 Quote
Greven Posted April 29, 2008 Author Posted April 29, 2008 A może młody ogierek... w przyszłości super do zaprzęgu, pod siodło: www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=110530 Quote
Greven Posted May 17, 2008 Author Posted May 17, 2008 Złota spanielka, potrzebna pomoc w rozwieszaniu ogłoszeń: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=111335 Quote
Greven Posted June 6, 2008 Author Posted June 6, 2008 Proszę, zajrzyjcie to tego wątku, może ktoś będzie mógł pomóc konikowi: www.proequo.pl/forum/viewtopic.php?pid=18181#p18181 Quote
Greven Posted June 6, 2008 Author Posted June 6, 2008 Duży mięsny królik nie na mięso ;) [Szczecin Wołczkowo] www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10269114#post10269114 Quote
Dorothy Posted January 23, 2009 Posted January 23, 2009 :-( znalazlam w dzisiejszych wiadomosciach Onet.tv Platforma czy mozemy jakos pomoc tym psom , ktore sa leczone? jeden z nich zostal juz uspiony... :-(:-( czy jest ktos ze Szczecina , moze ktos wie gdzie sa leczone, moze mozna jakos pomoc...:-( Quote
Itinea Posted January 29, 2009 Posted January 29, 2009 sądząc po zdjęciach, psy przebywają w szczecińskim schronisku. Na forum jest szczecinanka, która, o ile zrozumiałam, ma jakiś kontakt ze szczecińskim TOZ'em. Napiszę do niej PW, może ma jakieś informacje. Ja, niestety, jestem przykuta w domu. Quote
szczecinianka Posted January 30, 2009 Posted January 30, 2009 TOZ nie może skutecznie walczyć z takimi przypadkami, bo nie ma do tego podstaw prawnych, niestety. Niewiele można tu zrobić, a zwierzęta cierpią... Widziałam te psy w szczecińskim schronisku, trudno nie zauważyć tych psich, półłysych nieszczęść. Z tego co wiem, nie można ich adoptować, bo nie ma jeszcze wyroku sądu. Brak mi więc jakichkolwiek pomysłów... Quote
szczecinianka Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 Być może będzie można wyciągnąć te psy ze schroniska. Jednak będą potrzebne domy tymczasowe, w których nie ma innych zwierząt, co graniczy z cudem - te psy mają nużycę i inne syfy, przez co kontakt z innymi zwierzętami jest bezwzględnie zabroniony. A na dodatek są duże i dzikie. Jeśli ludzie szukają psów, chcą zazwyczaj miłych, sympatycznych kandydatów na przyjaciół rodziny, kto w polskich realiach weźmie do siebie psa, przed którym stoi wizja długiego leczenia, a na dodatek dużych rozmiarów dzikusa? Brak mi pomysłów, dogomaniacy, co Wy na ten temat powiecie? :shake: Quote
ata Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 nigdy sie do tego nie przyzwyczaje:shake: ten jasny piesek zostal uspiony...czy dlatego, ze w schronisku potrzebne bylyby ogromne koszty jego utrzymania?? czy nie bylo dla niego zadnej szansy?? Quote
szczecinianka Posted February 1, 2009 Posted February 1, 2009 ten jasny piesek zostal uspiony...czy dlatego, ze w schronisku potrzebne bylyby ogromne koszty jego utrzymania?? czy nie bylo dla niego zadnej szansy?? Chyba to drugie. Quote
ata Posted February 2, 2009 Posted February 2, 2009 malo osob wchodzi na psy w potrzebie- Akcje a szkoda:shake: Quote
Alba1986 Posted April 27, 2009 Posted April 27, 2009 Dzisiaj wraz z chłopakiem wybraliśmy się do schroniska żeby zobaczyć psy i przy okazjii zapytać się o możliwość podjęcia wolontariatu i stworzenia domu tymczasowego dla jakiegoś psiaka by szybciej znaleźć mu nowy dom. Po pytaniu o możliwość adopcjii tymczasowej zostaliśmy skierowani do jednej z pracownic schroniska zajmującej się rekrutacją wolontariuszy. Byliśmy ciekawi jak taka rekrutacja się odbywa, lecz to co nas z jej strony spotkało skutecznie nas zniechecilo do podjecia jakiejkolwiek wspolpracy ze szczecińskim schroniskiem:angryy: Z niechęcią i w mało entuzjastyczny sposób poinformowała nas o obowiązkach wolontariusza i wreczyła stos papierów do wypełnienia. Nieco oschłym tonem zaznaczyła, że jest to praca niezbyt przyjemna ( choć sami z góry wiedzieliśmy z czym wiąże się wolontariat) a następnie poinformowała nas o konieczności wykonania badań i szkoleniu bhp. Nie było to to czego się spodziewaliśmy. Nikt nie powitał nas z radością ze chęć udzielenia pomocy, a wtrecz zostaliśmy zniechęceni do jakiejkolwiek pomocy. Moim zdaniem nie tak powinni być przyjmowani nowi wolontariusze.:angryy::angryy: Quote
shin Posted April 27, 2009 Posted April 27, 2009 Ah, widze, ze szczecinski schron sie od lat nie zmienia :loveu: Na moje pytanie o wolontariat pare lat temu zostalem najpierw zmierzony wzrokiem typu 'czego tu?', nastepnie zostalem poinstruowany, ze w zasadzie nic nie wiedza, i musze tuptac sobie radosnie do biura ZUK [dobrze mowie? ZUK?] na Ku Sloncu, wiesz, przy wejsciu na cmentarz :loveu: Tam w jakims ciemnym piwnicznym korytarzyku byl wlasnie ten slynny stos papierow, a nastepnie wizyta w szpitalu miejskim - tak, tym na Odziezowej :loveu: Dla niezorientowanych: nie mialem wtedy samochodu, a z uzyciem komunikacji miejskiej byla to calodzienna wycieczka. Oczywiscie w szpitalu okazalo sie, ze dzis mnie nie przyjma, bo nie ma czasu, prosze przyjsc jutro. Jutro sie okazalo, ze po pierwsze, pani MI kaze wyjasniac co ma pisac, bo ona sie w tych papierkach nie lapie. Pozniej oczywiscie sie okazalo, ze musze KOLEJNY dzien zwalniac sie z zajec, bo badac to mnie moga tylko w godzinach 8.00-10.00. I w ten sposob nie zostalem wolontariuszem szczecinskiego schronu i nie mam zamiaru nim byc. Quote
Nikki Posted April 27, 2009 Posted April 27, 2009 nie zrażaj się!! Najważniejsza jest pomoc zwierzętom Quote
Alba1986 Posted April 27, 2009 Posted April 27, 2009 Nikki napisał(a):nie zrażaj się!! Najważniejsza jest pomoc zwierzętom Ja się nie zrażam ;) ale oczywiście się rozczalowaliśmy bo spodziwaliśmy się nieco milszego i bardziej entuzjastycznego powitania z racjii tego, że należałam już kiedyś do grona wolontariuszy:niedowia: i nie moge uwierzyć w to jak bardzo zmieniło się ich nastawienie do wolontariuszy i wszystkich ludzi o dobrym sercu, którzy chcą pomóc. Teraz myśle o zgłoszeniu się do TOZ-u, oni zdają się witać ludzi o dobrym sercu znacznie bardziej entuzjastycznie:multi: Rozczarowało mnie tak pozbawione radości podejście pracowników schroniska w końcu to przecież nie jest więzienie:razz: Quote
goska i zwierzyniec Posted April 27, 2009 Posted April 27, 2009 nieprawda, najważniejsza jest kultura osobista, entuzjazm, empatia do wszystkich, nie tylko do zwierząt. Nie ma znaczenia że pomagasz zwierzętom, jeśli ludzi traktujesz bez zrozumienia. itd.... a schronisko- widać to poukładany świat w którym nie ma miejsca dla pozytywnie zakręconych. Trzeba wcisnąć się w inną lukę. Quote
shin Posted April 27, 2009 Posted April 27, 2009 Ja tam wole dzialac na wlasna lape, bo masochista nie jestem. Nie wierze, ze jesli bym mial pracowac z tymi ludzmi kilka razy w tygodniu, to by nagle sie zrobilo milo i przyjemnie, skoro nie potrafia z petentem sie po ludzku obejsc. Ja tam czerwonego dywanu nie oczekiwalem, Alba pewnie tez nie, ale trzeba przyznac, ze postawa pracownikow nie zacheca, ale czego my oczekujemy? W koncu to panstwowe. Jak urzednik ma byc mily? :diabloti: Szczecin jaki jest, kazdy widzi. Niczego pozytywnego sie tu nie da robic, bo od razu ktos ci musi pala strzelic przez leb. Do TOZu tez sie to odnosi. Łaske robia, ze pozwola ci wypozyczyc klatke, zebys sam sobie lapal dzikie koty, dowozil im na sterylke i jeszcze pozniej samodzielnie masz sie nimi zajmowac, poki ich nie wypuscisz na wolnosc, bo oni nie sa od tego, zeby sie zajmowac zwierzetami :roll: Quote
WildH Posted April 27, 2009 Posted April 27, 2009 Myślę, że takie zachowanie pracowników może być związane z tym, że wielu wolontariuszy chodzi do schroniska i ograniczają się głównie do: wyprowadzenia stada psów (w ilości stanowczo za dużej by być w stanie nad nimi zapanować w nagłej sytuacji) z jedną smyczą i może niektórym założą obroże; po powrocie robią herbatkę, jeśli zdarzy się gość, to go oprowadzą narzekając, że godzinę chodzi i nie może się zdecydować na psa, a potem idą do domku. Czasem wypalą papierosa. Jeden z pracowników w naszym schronie też nie jest szczególnie miły i na takiego trafiły pewnego razu dwie dziewczyny, które spotkawszy mnie potem na ulicy ze zdziwieniem pytały po co chodzę do schroniska, tam przecież taki niemiły pan jest :shake:. Po takim "przefiltrowaniu" widać potem, kto jest oddany pracy... Bo u nas duża większość wolontariuszy jest niepełnoletnia, więc głównie chodzi im o punkty do następnej szkoły (za wolontariat), a lubią pieski, no to wydaje się, że praca idealna.:multi: Quote
Alba1986 Posted April 27, 2009 Posted April 27, 2009 goska i zwierzyniec napisał(a):nieprawda, najważniejsza jest kultura osobista, entuzjazm, empatia do wszystkich, nie tylko do zwierząt. Nie ma znaczenia że pomagasz zwierzętom, jeśli ludzi traktujesz bez zrozumienia. itd.... a schronisko- widać to poukładany świat w którym nie ma miejsca dla pozytywnie zakręconych. Trzeba wcisnąć się w inną lukę. Oboje z chłopakiem mamy dość kultury osobistej:angryy: i jesteśmy pełni entuzjazmu jeżeli chodzi o pomoc zwierzętom, ale schronisko na samym wstępie nas zniechęciło do podjęcia wolontariatu. Poszliśmy tam bardziej z nadzieją, że będziemy mile widziani a zostaliśmy potraktowani jak dwójka intruzów:angryy: którzy chcą się ze swoją dobrocią wedrzeć w ich ''poukładany świat'' Nie zostaliśmy obdarzeni nawet cieniem uśmiechu za swoje dobre chęci:angryy::angryy: Quote
shin Posted April 27, 2009 Posted April 27, 2009 WildH napisał(a):Myślę, że takie zachowanie pracowników może być związane z tym, że wielu wolontariuszy chodzi do schroniska i ograniczają się głównie do: wyprowadzenia stada psów (w ilości stanowczo za dużej by być w stanie nad nimi zapanować w nagłej sytuacji) z jedną smyczą i może niektórym założą obroże; po powrocie robią herbatkę, jeśli zdarzy się gość, to go oprowadzą narzekając, że godzinę chodzi i nie może się zdecydować na psa, a potem idą do domku. Czasem wypalą papierosa.W szczecinskim schronie wolontariusz NIE MA KONTAKTU Z DOROSLYMI PSAMI. Nie ma mowy o spacerach. Wolontariusze zajmuja sie tylko kotami i szczenietami, przynajmniej pare lat temu tak bylo. Po takim "przefiltrowaniu" widać potem, kto jest oddany pracy... Bo u nas duża większość wolontariuszy jest niepełnoletnia, więc głównie chodzi im o punkty do następnej szkoły (za wolontariat), a lubią pieski, no to wydaje się, że praca idealna.:multi:Wiesz... ja tam moge sie babrac w gownach, bo mi to naprawde nie przeszkadza. Moge nawet pomagac vetowi w babraniu sie w ropie, bo to tez mi nie przeszkadza i przy calym swoim zwierzyncu juz wielokrotnie sam robilem za weterynarza. Ale jak mam sie uzerac z panem Mietkiem, ktory bedzie mi utrudnial robote na kazdym kroku, to ja za to dziekuje. Niemily sam potrafie byc, ale nawet jak kogos nie lubie, a sie mnie o cos pyta, to staram sie udzielic rzeczowej odpowiedzi. Bycie chamem i brak organizacji to nie 'filtracja' chetnych, a zwykla glupota, bo sami sobie dowalaja pracy. Quote
Nikki Posted April 27, 2009 Posted April 27, 2009 goska i zwierzyniec napisał(a):nieprawda, najważniejsza jest kultura osobista, entuzjazm, empatia do wszystkich, nie tylko do zwierząt. Nie ma znaczenia że pomagasz zwierzętom, jeśli ludzi traktujesz bez zrozumienia. itd.... Chyba mnie źle zrozumiałaś :roll: Quote
goska i zwierzyniec Posted April 28, 2009 Posted April 28, 2009 Na dzień dobry chciałam przeprosić....wystarczyło wejść żeby zobaczyć że źle napisałam, bo źle mnie zrozumiano. Ja pisałam o ludziach pracujących w schronisku, tak tkwiących w trybikach , że nic już z siebie wykrzesać nie zdołali.... co do tego, ze najważniejsze jest dobro zwierząt, to podtrzymuje, - nieprawda. ( no bo co z tego z sąsiad tłucze psa, jeśli tłucze tez żonę i dzieci? a ty NIC nie możesz zrobić, bo nie da się go wyizolować, najwyżej jak go wypuszcza po 24 to i tobie się dostanie) Uważam ze najważniejsza jest godność i człowieczeństwo. zbliżają się wakacje, pewnie bede znow miała kilka tymczasów, bo ludzie jadąc nad Morze zostawiaja pieski przy drodze.( bo nie mają mocnych podstaw, słabo jest z człowieczeństwem, odpowiedzialnoscią itd.) To jest luka, bo im( porzuconym zwierzakom) trzeba coś zorganizować, samemu, bez pomocy schroniska... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.