Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dzisiaj poszłam do schroniska naprawde w pokojowych zamiarach, cos ustalić, wynegocjować, dojść do porozumienia. Pani Alina w wielu kwestiach przyznała mi racje, w niektorych ja byłabym skłonna na ustepstwa -dogadałybyśmy się , ale nie ona tam rzadzi. Rozmowa z panią kierowniczką wyglądała na zasadzie " albo akcpetujesz to jak jest albo wynocha" przyt okazji zostałam obrzucona błotem. Juz dawno nikt mnie tak nie zdenerował i ja, osoba spokojna z natury wyszlam z tamtad trzaskając drzwiami.

EmiAST jesli chcesz to spróbuj, ja już nie mam siły...
Dzis oficjalnie zakończyłam wolontariat(po 2 latach) i jest mi bardzo przykro ze nie dalo się inaczej....


Jesli jednak w jakis sposób będe mogla pomóc w adopcjach to prosze o kontakt a.lawrukajtis@wp.pl

  • Replies 362
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

najgorsze jest to że wlaśnie o to im chodzi - żeby nikt im nie patrzył na ręce:angryy:

ale rozumiem Cię Inez - może uda nam sie coś razem zrobić

  • 1 month later...
  • 3 weeks later...
  • 3 weeks later...
  • 7 months later...
Posted

sądząc po zdjęciach, psy przebywają w szczecińskim schronisku. Na forum jest szczecinanka, która, o ile zrozumiałam, ma jakiś kontakt ze szczecińskim TOZ'em. Napiszę do niej PW, może ma jakieś informacje. Ja, niestety, jestem przykuta w domu.

Posted

TOZ nie może skutecznie walczyć z takimi przypadkami, bo nie ma do tego podstaw prawnych, niestety. Niewiele można tu zrobić, a zwierzęta cierpią...

Widziałam te psy w szczecińskim schronisku, trudno nie zauważyć tych psich, półłysych nieszczęść. Z tego co wiem, nie można ich adoptować, bo nie ma jeszcze wyroku sądu. Brak mi więc jakichkolwiek pomysłów...

Posted

Być może będzie można wyciągnąć te psy ze schroniska.

Jednak będą potrzebne domy tymczasowe, w których nie ma innych zwierząt, co graniczy z cudem - te psy mają nużycę i inne syfy, przez co kontakt z innymi zwierzętami jest bezwzględnie zabroniony. A na dodatek są duże i dzikie.

Jeśli ludzie szukają psów, chcą zazwyczaj miłych, sympatycznych kandydatów na przyjaciół rodziny, kto w polskich realiach weźmie do siebie psa, przed którym stoi wizja długiego leczenia, a na dodatek dużych rozmiarów dzikusa?

Brak mi pomysłów, dogomaniacy, co Wy na ten temat powiecie? :shake:

Posted

nigdy sie do tego nie przyzwyczaje:shake:
ten jasny piesek zostal uspiony...czy dlatego, ze w schronisku potrzebne bylyby ogromne koszty jego utrzymania?? czy nie bylo dla niego zadnej szansy??

  • 2 months later...
Posted

Dzisiaj wraz z chłopakiem wybraliśmy się do schroniska żeby zobaczyć psy i przy okazjii zapytać się o możliwość podjęcia wolontariatu i stworzenia domu tymczasowego dla jakiegoś psiaka by szybciej znaleźć mu nowy dom. Po pytaniu o możliwość adopcjii tymczasowej zostaliśmy skierowani do jednej z pracownic schroniska zajmującej się rekrutacją wolontariuszy.
Byliśmy ciekawi jak taka rekrutacja się odbywa, lecz to co nas z jej strony spotkało skutecznie nas zniechecilo do podjecia jakiejkolwiek wspolpracy ze szczecińskim schroniskiem:angryy: Z niechęcią i w mało entuzjastyczny sposób poinformowała nas o obowiązkach wolontariusza i wreczyła stos papierów do wypełnienia. Nieco oschłym tonem zaznaczyła, że jest to praca niezbyt przyjemna ( choć sami z góry wiedzieliśmy z czym wiąże się wolontariat) a następnie poinformowała nas o konieczności wykonania badań i szkoleniu bhp. Nie było to to czego się spodziewaliśmy. Nikt nie powitał nas z radością ze chęć udzielenia pomocy, a wtrecz zostaliśmy zniechęceni do jakiejkolwiek pomocy. Moim zdaniem nie tak powinni być przyjmowani nowi wolontariusze.:angryy::angryy:

Posted

Ah, widze, ze szczecinski schron sie od lat nie zmienia :loveu: Na moje pytanie o wolontariat pare lat temu zostalem najpierw zmierzony wzrokiem typu 'czego tu?', nastepnie zostalem poinstruowany, ze w zasadzie nic nie wiedza, i musze tuptac sobie radosnie do biura ZUK [dobrze mowie? ZUK?] na Ku Sloncu, wiesz, przy wejsciu na cmentarz :loveu: Tam w jakims ciemnym piwnicznym korytarzyku byl wlasnie ten slynny stos papierow, a nastepnie wizyta w szpitalu miejskim - tak, tym na Odziezowej :loveu:

Dla niezorientowanych: nie mialem wtedy samochodu, a z uzyciem komunikacji miejskiej byla to calodzienna wycieczka.

Oczywiscie w szpitalu okazalo sie, ze dzis mnie nie przyjma, bo nie ma czasu, prosze przyjsc jutro. Jutro sie okazalo, ze po pierwsze, pani MI kaze wyjasniac co ma pisac, bo ona sie w tych papierkach nie lapie. Pozniej oczywiscie sie okazalo, ze musze KOLEJNY dzien zwalniac sie z zajec, bo badac to mnie moga tylko w godzinach 8.00-10.00.

I w ten sposob nie zostalem wolontariuszem szczecinskiego schronu i nie mam zamiaru nim byc.

Posted

Nikki napisał(a):
nie zrażaj się!!

Najważniejsza jest pomoc zwierzętom


Ja się nie zrażam ;) ale oczywiście się rozczalowaliśmy bo spodziwaliśmy się nieco milszego i bardziej entuzjastycznego powitania z racjii tego, że należałam już kiedyś do grona wolontariuszy:niedowia: i nie moge uwierzyć w to jak bardzo zmieniło się ich nastawienie do wolontariuszy i wszystkich ludzi o dobrym sercu, którzy chcą pomóc. Teraz myśle o zgłoszeniu się do TOZ-u, oni zdają się witać ludzi o dobrym sercu znacznie bardziej entuzjastycznie:multi: Rozczarowało mnie tak pozbawione radości podejście pracowników schroniska w końcu to przecież nie jest więzienie:razz:

Posted

nieprawda,

najważniejsza jest kultura osobista, entuzjazm, empatia do wszystkich, nie tylko do zwierząt. Nie ma znaczenia że pomagasz zwierzętom, jeśli ludzi traktujesz bez zrozumienia. itd....

a schronisko- widać to poukładany świat w którym nie ma miejsca dla pozytywnie zakręconych.
Trzeba wcisnąć się w inną lukę.

Posted

Ja tam wole dzialac na wlasna lape, bo masochista nie jestem. Nie wierze, ze jesli bym mial pracowac z tymi ludzmi kilka razy w tygodniu, to by nagle sie zrobilo milo i przyjemnie, skoro nie potrafia z petentem sie po ludzku obejsc. Ja tam czerwonego dywanu nie oczekiwalem, Alba pewnie tez nie, ale trzeba przyznac, ze postawa pracownikow nie zacheca, ale czego my oczekujemy? W koncu to panstwowe. Jak urzednik ma byc mily? :diabloti:

Szczecin jaki jest, kazdy widzi. Niczego pozytywnego sie tu nie da robic, bo od razu ktos ci musi pala strzelic przez leb. Do TOZu tez sie to odnosi. Łaske robia, ze pozwola ci wypozyczyc klatke, zebys sam sobie lapal dzikie koty, dowozil im na sterylke i jeszcze pozniej samodzielnie masz sie nimi zajmowac, poki ich nie wypuscisz na wolnosc, bo oni nie sa od tego, zeby sie zajmowac zwierzetami :roll:

Posted

Myślę, że takie zachowanie pracowników może być związane z tym, że wielu wolontariuszy chodzi do schroniska i ograniczają się głównie do:
wyprowadzenia stada psów (w ilości stanowczo za dużej by być w stanie nad nimi zapanować w nagłej sytuacji) z jedną smyczą i może niektórym założą obroże; po powrocie robią herbatkę, jeśli zdarzy się gość, to go oprowadzą narzekając, że godzinę chodzi i nie może się zdecydować na psa, a potem idą do domku. Czasem wypalą papierosa.

Jeden z pracowników w naszym schronie też nie jest szczególnie miły i na takiego trafiły pewnego razu dwie dziewczyny, które spotkawszy mnie potem na ulicy ze zdziwieniem pytały po co chodzę do schroniska, tam przecież taki niemiły pan jest :shake:.

Po takim "przefiltrowaniu" widać potem, kto jest oddany pracy... Bo u nas duża większość wolontariuszy jest niepełnoletnia, więc głównie chodzi im o punkty do następnej szkoły (za wolontariat), a lubią pieski, no to wydaje się, że praca idealna.:multi:

Posted

goska i zwierzyniec napisał(a):
nieprawda,

najważniejsza jest kultura osobista, entuzjazm, empatia do wszystkich, nie tylko do zwierząt. Nie ma znaczenia że pomagasz zwierzętom, jeśli ludzi traktujesz bez zrozumienia. itd....

a schronisko- widać to poukładany świat w którym nie ma miejsca dla pozytywnie zakręconych.
Trzeba wcisnąć się w inną lukę.


Oboje z chłopakiem mamy dość kultury osobistej:angryy: i jesteśmy pełni entuzjazmu jeżeli chodzi o pomoc zwierzętom, ale schronisko na samym wstępie nas zniechęciło do podjęcia wolontariatu. Poszliśmy tam bardziej z nadzieją, że będziemy mile widziani a zostaliśmy potraktowani jak dwójka intruzów:angryy: którzy chcą się ze swoją dobrocią wedrzeć w ich ''poukładany świat'' Nie zostaliśmy obdarzeni nawet cieniem uśmiechu za swoje dobre chęci:angryy::angryy:

Posted

WildH napisał(a):
Myślę, że takie zachowanie pracowników może być związane z tym, że wielu wolontariuszy chodzi do schroniska i ograniczają się głównie do:
wyprowadzenia stada psów (w ilości stanowczo za dużej by być w stanie nad nimi zapanować w nagłej sytuacji) z jedną smyczą i może niektórym założą obroże; po powrocie robią herbatkę, jeśli zdarzy się gość, to go oprowadzą narzekając, że godzinę chodzi i nie może się zdecydować na psa, a potem idą do domku. Czasem wypalą papierosa.
W szczecinskim schronie wolontariusz NIE MA KONTAKTU Z DOROSLYMI PSAMI. Nie ma mowy o spacerach. Wolontariusze zajmuja sie tylko kotami i szczenietami, przynajmniej pare lat temu tak bylo.

Po takim "przefiltrowaniu" widać potem, kto jest oddany pracy... Bo u nas duża większość wolontariuszy jest niepełnoletnia, więc głównie chodzi im o punkty do następnej szkoły (za wolontariat), a lubią pieski, no to wydaje się, że praca idealna.:multi:
Wiesz... ja tam moge sie babrac w gownach, bo mi to naprawde nie przeszkadza. Moge nawet pomagac vetowi w babraniu sie w ropie, bo to tez mi nie przeszkadza i przy calym swoim zwierzyncu juz wielokrotnie sam robilem za weterynarza. Ale jak mam sie uzerac z panem Mietkiem, ktory bedzie mi utrudnial robote na kazdym kroku, to ja za to dziekuje. Niemily sam potrafie byc, ale nawet jak kogos nie lubie, a sie mnie o cos pyta, to staram sie udzielic rzeczowej odpowiedzi. Bycie chamem i brak organizacji to nie 'filtracja' chetnych, a zwykla glupota, bo sami sobie dowalaja pracy.

Posted

goska i zwierzyniec napisał(a):
nieprawda,

najważniejsza jest kultura osobista, entuzjazm, empatia do wszystkich, nie tylko do zwierząt. Nie ma znaczenia że pomagasz zwierzętom, jeśli ludzi traktujesz bez zrozumienia. itd....



Chyba mnie źle zrozumiałaś :roll:

Posted

Na dzień dobry chciałam przeprosić....wystarczyło wejść żeby zobaczyć że źle napisałam, bo źle mnie zrozumiano.

Ja pisałam o ludziach pracujących w schronisku, tak tkwiących w trybikach , że nic już z siebie wykrzesać nie zdołali....

co do tego, ze najważniejsze jest dobro zwierząt, to podtrzymuje, - nieprawda.
( no bo co z tego z sąsiad tłucze psa, jeśli tłucze tez żonę i dzieci? a ty NIC nie możesz zrobić, bo nie da się go wyizolować, najwyżej jak go wypuszcza po 24 to i tobie się dostanie)
Uważam ze najważniejsza jest godność i człowieczeństwo.

zbliżają się wakacje, pewnie bede znow miała kilka tymczasów, bo ludzie jadąc nad Morze zostawiaja pieski przy drodze.( bo nie mają mocnych podstaw, słabo jest z człowieczeństwem, odpowiedzialnoscią itd.)
To jest luka, bo im( porzuconym zwierzakom) trzeba coś zorganizować, samemu, bez pomocy schroniska...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...