Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dobrze bedzie jak atakow nie bedzie a takze zachowania Basterowego sie unormuja ;)
Bo jak na razie warknal 2 razy na Mikea - niestety reakcje na Luminalu sa z poczatku rozne... Nasz boksio chodzil np. po meblach bo nie odroznial poziomow, ze meble sa wyzej lub nizej.

  • Replies 752
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wczoraj pocieszałam Mikea a dzis mojemu Kiniowi tył całkowicie odmowił posłuszenstwa:-( i zaraz jedziemy do weta.

Cieszę się, ze Bastuś nie miał ataków.

Posted

Weterynarz mowil cos, ze moze sie tak czesto zalatwiac?
Wiem, ze sterydy np. powoduja czeste sikanie. Moze to co dostaje Bastek tez?
Dobrze, ze atakow nie ma. Czyli 2 dzien juz bez atakow?

Posted

biedny Basterek...przecież to nie jego wina...ani nikogo...nie dość, że nie mial szczęscia ani milosci w poprzednim życiu (u bylych właścicieli) to eraz chorobska go toczą:-(

A od sterydow faktycznie moze wiecej sikać...:shake:

Posted

Częste sikanie to skutki "uboczne" padaczki. Niestety tak się dzieje..:-( Ale zrozumiałabym, Bastuś robi to po powrocie z podwórka świadomie,bo przy tym szuka miejsca na moich oczach.. Boję się zareagować gwałtownie bo wczoraj już ostro się rzucił kiedy próbowałam go odsunąć od kosza na śmieci:-( Ataki ustały ale dziś wieczorem ok 23.50 znowu coś dziwnego zaczęło się dziać.. Baster po raz kolejny upadł i pomagałam mu wstać ale bez skutecznie. Biedak skomlał, patrzał z taką litością, głaskałam go i bezradny położył głowę na mojej ręce i zasnął. Cały czas spi na łóżku obok mnie, i ciągle zastanawiam się co jeszcze go czeka po tych napadach:-(

Posted

Bastuś mimo swoich złych "nawyków" potrafi przekupić swoimi gestami, czasami jestem już bezradna, ale coraz bardziej się przywiązuje mocniej kocham.. Nie potrafię biedaka zostawić, pozwolić mu wrócić do kojca.. Tłumaczę sobie jego wybryki, i pozostaje mi pisać i radzić się Was.. Jeśli macie jakieś pomysły na te załatwianie w domu mimo spacerów-proszę piszcie!!! Dziś wyprałam wykładzine w przedpokoju, w środę wymieniam ją na kafelki- tyle mogę jeszcze w między czasie zrobić by uniknąć nieprzyjemnego zapachu..:-(

Posted

P.Kasiu dziś znalazłam coś co jutro chcę wyjaśnić. Zastanawiam sie co i dlaczego tyle tajemnic idzie za Basterem, o czym P. wiedziała a nie poinformowała. Milczałam dla dobra psa, ale może prawda o fundacji powinna wyjść na światło dzienne??? Tym razem nie obawiam sie pogróżek o odebraniu mi psa, bo to ja odpowiednio dopiero zajęłam sie jego stanem zdrowia,i jego dobra. Sumienie nie pozwala mi nawet poprzez jego "złe nawyki" oddać go widząc ile ten pies ma za sobą tajemnic poprzez które cierpi przez "zwyrodniałą" fundacje..

Posted

Napiszę jutro oczywiście to co dziś mnie ogromnie zaskoczyło. Zastanawiam się dlaczego ten biedak musi tak cierpieć poprzez kłamstwa,zatajanie prawdy?? Wystarczyła odpowiedż na moje pytanie i dziś nie byłoby niejasności...:shake:

Posted

Ja nie zatajam prawdy o naszych psach. Z prostej przyczyny - nie jest moim a takze Fundacji celem, by psiak wracal z adopcji. Nie mamy problemu z trzymaniem naszych podopiecznych, wiec nie mamy nacisku, by je na sile czy szybko wydawac. Bastera wyadoptowalam Ci do mieszkania z prostej przyczyny - lepiej mu w mieszkaniu niz w kojcu, tym bardziej biorac pod uwage fakt jego niestabilnosci ruchowej, malym kontaktem z czlowiekiem u Beaty i brak typowego, prawdziwego wlasciciela.

Ponadto wolimy wrecz "straszyc" potencjalnych adoptujacych tym co zaobserwowalismy, by pozniej nowy wlasciciel ewentualnie milo sie rozczarowal, stad np. mowilam Ci, ze Baster sra i sika w domu, ze ma problemy z chodzeniem itd.
Tak wiec z niecierpliwoscia czekam na to, co napiszesz :cool3:
Jak napiszesz to dopiero bede wiedziec o co chosji, bo teraz niestety nie wiem.

Posted

Zapewniam Cię P.Kasiu że nie chodzi tu o "załatwianie potrzeb "w domu.:shake: To już wiedziałam od początku, i wzięłam odpowiedzialność za próby odzwyczajenia, cóż było już lepiej,choć znów problem wrócił i wyjaśnienia są częstego sikania z powodu padaczki.. A tu nieporozumienie powstaje z innego powodu, zupełnie nie zrozumiałego dla mnie, i również innych osób.. Jutro wyjaśnię to i opiszę,ale naprawdę nie chciałabym sie przekonać o tym ze fundacja świadomie skrzywdziła psa zatajaniem prawdy,bo jeśli tak wyciągnę odpowiednie konsekwencje..

Posted

Ponieważ chcę udowodnić P.Kasiu moje dopatrzenie, i pozwolić na "gorąco" się wytlumaczyć. Mam wrażenie że wiedziałaś o wszystkim co spotkało Bastera, i wykorzystałaś myśl-może się uda, a co najwyżej znowu wróci... I zapewniam że nie wróci bo nie jest zabawką,ani celem do ułatwienia sobie "dogodnego" życia!!! Po prostu nie potrafię zrozumieć, tak "wyrodniałej" fundacji.

Posted

Jezeli sadzisz, ze wiedzielismy o padaczce Bastera - to od razu moge Ci napisac, ze niestety nie wiedzielismy ;)
Ani Beata nie zauwazyla nic przez caly czas jak Baster u niej byl, a ja w dniu w ktorym Ci go oddawalam, bo niestety Baster u mnie nie byl, ani lekarze w Klinice we wczesnym okresie jak pozyskalismy psiaka.

Ale oczekuje na zarzuty z niecierpliwoscia, bo to juz chyba powiedzialam Ci w rozmowie tel a nie lubie sie powtarzac.

Posted

Mikea - a może zanim powiesz o jedno slowo za dużo poznaj psy, ktore byly pod opieką fundacji, zobacz starowinkę Bonitę, którą ludzie na starosć oddali do schronu, a doddy ją zabrala do siebie, zobacz historię Altera, Benia i innych i zastanow się o co chcesz oskarżyć ludzi, dzięki ktorym te psy żyją (Bonita już nie) i mają cudowne domki.

Równie dobrze mozesz oskarżyć poprzednich wlascicieli, ktorzy zamiast znaleźć domy dla swoich 2 psow bo musieli wyjechać "za chlebem" zostaili je na pastwę losu w schronie i mieli to gdzieś!!!! zainteresowali się Basterem dopiero w momencie, kiedy doddy go zabrala, obiecywali gruszki na wierzbie caly czas mowiąc, że go zabiorą i... olali to wszystko!!!!! mieli gdzieś i swoją sukę i Bastera:angryy: więc zacznij od oskarżania wlaśnie ich - bo to dzięki nim Baster jest w takim stanie a nie innym - to oni przez tyle lat skazywali go na kojec, to oni oddali go do schronu - a nie doddy!!!!

Doddy wzięła tylko starego potrzebującego psa - nie wiedząc, że jest chory - byl potrzebujący i bardzo zabiedzony... ale wg ciebie to źle - tak?????

Posted

[quote name='andzia69']Mikea - a może zanim powiesz o jedno slowo za dużo poznaj psy, ktore byly pod opieką fundacji, zobacz starowinkę Bonitę, którą ludzie na starosć oddali do schronu, a doddy ją zabrala do siebie, zobacz historię Altera, Benia i innych i zastanow się o co chcesz oskarżyć ludzi, dzięki ktorym te psy żyją (Bonita już nie) i mają cudowne domki.

Równie dobrze mozesz oskarżyć poprzednich wlascicieli, ktorzy zamiast znaleźć domy dla swoich 2 psow bo musieli wyjechać "za chlebem" zostaili je na pastwę losu w schronie i mieli to gdzieś!!!! zainteresowali się Basterem dopiero w momencie, kiedy doddy go zabrala, obiecywali gruszki na wierzbie caly czas mowiąc, że go zabiorą i... olali to wszystko!!!!! mieli gdzieś i swoją sukę i Bastera:angryy: więc zacznij od oskarżania wlaśnie ich - bo to dzięki nim Baster jest w takim stanie a nie innym - to oni przez tyle lat skazywali go na kojec, to oni oddali go do schronu - a nie doddy!!!!

Doddy wzięła tylko starego potrzebującego psa - nie wiedząc, że jest chory - byl potrzebujący i bardzo zabiedzony... ale wg ciebie to źle - tak?????


Mikea Bardzo dokładnie przeczytaj ten tekst i bardzo dobrze zastanów sie kogo chcesz oskarżać o "zaniedbanie i ukrywanie" prawdy o Basterze i jego zdrowiu.

Posted

Ok. Skoro tutejsze grono jest takie zaufane do P.Kasi fundacji, proszę mi wytłumaczyć z kąd w książeczce szczepień jest pieczątka weterynarza z kliniki w Katowicach [w której jest obecnie leczony]z września gdzie Baster był w fundacji i czekał na adopcję w Warszawie? Dlaczego nie było wypisu z leczenia w klinice w Warszawie po zabraniu go ze schronu..
Nie uwierzę że przyjechał tu aby zostać zaszczepiony,a skoro nie był nigdy adoptowany, tak twierdziła P.Kasia. :shake:
Z kąd pewność że przez rok nie zauwarzyła padaczki,a wet stwierdził ze pies już miał ataki? Dlaczego takie zaniedbanie powstało przy adopocji, inni zostali rzekomo sprawdzeni a mnie po prostu oddano w zaufaniu psa. I przede wszystkim zlekceważenie w dniu adopcji "to cierpcie"takie padły słowa kiedy poprosiłam o wytłumaczenie dojazdu do fundacji..
Pozostaje wiele tajemnic i z tąd takie nieporozumienia.
Czy tak według Was postępuje z "serca" fundacja?
Do tego karma dla psa z tesko? I ja i znajomy który był w domu P.Kasi widzieliśmy na przedpokoju.. Owszem to ze zabiera psiaki ratuje je jest bardzo wielkie. Właścicielom nie przedstawiono żadnych faktur za leczenie a odpuścili bo podobno P.Kasia to utrudniła, a mam z nimi kontakt i chcą pomóc w leczeniu, mają na święta odwiedzić Basterka. Do końca też nie poznamy prawdy czy i kto jest winny cierpieniu psa..
Pozdrawiam.

Posted

P.Beatko. Przepraszam za słowo dogodne, to stwierdzenie mojego znajomego który był że mną po Bastera i widzi co jest i te tajemnice..
Po prostu dzisiaj nas to przerosło, i to że Bastuś cierpi..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...