blue.berry Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 bardzo sie ciesze ze wszytsko powoli sie układa. co do problemow ze stawami - czesc preparatow mozna podawac w zastrzykach (i to bardziej na za sadzie intensywnej krotkiej kuracji niz stalego podawania ) wiec moze taki wybor bedzie dobry dla Basterowej watroby. warto sie zastanowic nad Cartrophenem lub Hyalganem. co do homeopatyków Traumell i Zeel to moje zdanie jest takie sobie - ja osobiscie uwazam ze to nie pomaga. ale wiem ze inni uwazaja zgola co innego :) Baster nie jest juz najmlodszy tak wiec leczenie bedzie bardziej na zasadzie "ulatwiania zycia i odejmowania bolu" niz profilaktyki i leczenia (bo tak naparwde zwyrodnienia stawowo leczyc sie nie da, mozna je jedynie zatrzymac). Rimadylu absolutnie nie polecam - sieje wielkie spustoszenia w watrobie. pozdrawiam Quote
Mikea Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 Na razie Baster zachowuje sie jak szczeniak i obecnie minęły problemy ze stawami, z Niką (maltanka) toleruję się, choć Baster zaczepia ją do zabawy a ona biedna się boi jego "wyrażnego głosu":lol: Przejmuję więc formę zabawy przejmuję ja i jest baaardzo wesoło- Nika włącza się w obronie.. I jak napomniałam z dnia na dzień mamy do siebie większe zaufanie-nawet już jest bardzo dobrze z akceptacją dzieciaków. Quote
doddy Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 Dobrze sie czyta te wiesci. Oby tak juz zostalo! Ja mam ciagle obawy, ze wejde na ten watek i przeczytam :"Odwoze Basterowego do Wawy". :evil_lol: Powodzenia! A szkolicie sie? Czy na razie zrobiliscie sobie ferie? Quote
andzia69 Posted January 15, 2008 Posted January 15, 2008 Doddy - nie kracz!!!;) Na razie jest jak widać coraz lepiej i moze tak zostanie!!! Quote
Mikea Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Witam. Wróciłam z Basterem od weta. Wczoraj o godzinie ok 0.30 psiak miał atak padaczki, rano o 8.30kolejne dwa. Było to straszne, Ci którzy maja pojęcie jak sie to objawia wiedzą doskonale.. Dla mnie był to widok i przeżycie straszne gdyż pierwszy raz miałam z tym doświadczenie. Spanikowałam do takiego stopnia że pierwszy kontakt był do mojego męża a kolejne do Kasi i Gosi. Noc była najcięższa, do tego mój syn chory również się obudził w tym momencie i zaczął wymiotować-po prostu tragedia. Miałam z Kasia małe starcie- ale pragnę wyjaśnić że było to poprzez nieporozumienie. Nie mnie oceniać kto ma racje, ale najważniejsze jest zdrowie i odpowiednia opieka nad Basterem. Weterynarz zasugerował w OSTATECZNOśCI ZBYT CZęSTYCH ATAKóW DLA DOBRA PSA-KONIECZNOść UśPIENIA. Dla "wtajemniczonych" pragnę napomnieć że pies nie wróci do fundacji, ani nie zostanie odebrany na obserwację gdyż nie jest to zabawka i sama przejmuję odpowiedzialność i walkę z jego dolegliwościami. Jak również podkreślę iż napady padaczki są niezapowiedziane. Baster miał przeprowadzone wszystkie badania, i stwierdzono że jest to na podłożu mózgu. Dostał lek Karsivan 1Xdz-1tab, w razie konieczności i napadów w ciągu MIESIąCA!!! -luminal. Jestem dobrej myśli, i wsparciem dla Bastera że minie to i skończy się tylko na strachu.. Quote
Mikea Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Mam jeszcze pytanie- co do wątku Bastera. Dlaczego temat nie jest zmieniony, skoro jest od 2tygodni jest u mnie i nic nie wskazuje na zmianę czy poszukiwania mu domu... Proszę o odpowiedż! Quote
blue.berry Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Mikea napisał(a):Baster miał przeprowadzone wszystkie badania, i stwierdzono że jest to na podłożu mózgu jakie badania mial Baster? rozumiem ze wszystkie one odbyly sie dzisiaj jesli ataki byly w nocy? na jakiej podstawie uznano ze padaczka ma podloze w zaburzeniach czynnosci mozgu? pies z padaczka odpowiednio leczony ma szanse na dlugie zycie. jesli podstawa padaczki nie jest guz mozgu to moze dozyc tz spokojnej starosci. z tym ze bardzo wazne jest odpowiednie dobranie rodzaju i ilosci leku. Quote
andzia69 Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 blue.berry napisał(a):jakie badania mial Baster? rozumiem ze wszystkie one odbyly sie dzisiaj jesli ataki byly w nocy? na jakiej podstawie uznano ze padaczka ma podloze w zaburzeniach czynnosci mozgu? pies z padaczka odpowiednio leczony ma szanse na dlugie zycie. jesli podstawa padaczki nie jest guz mozgu to moze dozyc tz spokojnej starosci. z tym ze bardzo wazne jest odpowiednie dobranie rodzaju i ilosci leku. dokladnie - nie jeden dogomaniak mial/ma psa z padaczka i jeśli leki są odpowiednio dobrane pies nie ma atakow albo są one "lekkie" Quote
dariaopole Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 temat wątku musi zmienić jego założyciel czyli Gosia. pewnie jej to umknęło:) Quote
Gosia>>> Posted January 16, 2008 Author Posted January 16, 2008 Tak sie ucieszyłam, że małoznaczący szczegół jakim jest nagłówek gdzieś mi umknął już zmieniam. Quote
Mikea Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Dziewczyny kolejny atak!!! Dostał leki które przepisał wet. Gosia była świadkiem gdyż zadzwoniłam do niej bo Kasia była poza zasięgiem:-( Baster przeszedł wszystkie badania krwi, morfologie,biochemie,oraz kardiologiczne. Quote
andzia69 Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Trzeba tylko dobrac dobrze dawki lekow... biedny Baster - przecież wcześniej nigdy nie mial takich problemow:shake: wiecie co..tak mi teraz przyszlo do glowy na temat niektorych chorob - póki pies jest w schronie, kojcach itp warunkach organizm jakby sam probuje się bronić, a jak pies trafia do nowych warunkow, domu to czasem zaczynają się problemy ze zdrowiem bo...organizm jakby odpuszcza - to taka dziwna teoria, ale parę razy miałam takie przypadki z adoptowanymi psami - na dzialce w budzie byly ok, a jak trafialy na kanapy to a to kaszel, a to stawy, a to co innego...a jedna ratlerka też na początku miala jakieś drgawki czy coś... Quote
Mikea Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Andzia Baster mógł mieć napady padaczki wcześniej u Kasi a skoro był w kojcu ona tego nie widziała.. Te problemy ze stawami są wynikiem być może napadów. Nie możemy ustalać dlaczego i kiedy sie to zaczeło, gdyż nikt dokładnie tego nie wie, i nie ma odpowiedzi z kąd pojawia się nagła padaczka.. Znalazłam coś na temat padaczki. http://www.vetserwis.pl/padaczka.html wszystko wygląda tak jak w jego przypadku ataku, i tego co stwierdził również wet..:placz: Quote
Mikea Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Też o tym pomyślałam że Baster zmienił "klimat" wyciszył się, oswoił do ciepła i te napady są wywołane z jego podświadomości dawnego stresu.. Przeczytaj uważnie to co podałam w linku-tam jest opisane z kąd mogą pojawiać sie napady.. U Bastera jest to ewidentnie padaczka, nie "typowe" drgawki.. Quote
Mikea Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Pragnę uspokoić wszystkich tym że jestem osobą odpowiedzialną, i ogromnie przyzwyczaiłam sie do Bastka więc będę walczyć i pomagać mu NIE PODDAM SIę!!! On zasługuje na miłość już za dużo wycierpiał i potrafi okazać wdzięczność.. Quote
andzia69 Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Mikea - a więc nie ma co deliberować i szukać winnych, tylko należy dobrać leki i może nie będzie tak źle! no niestety jak się psa nie ma 24h/dobę to nie można stwierdzić czy mu dolega to czy tamto... tak jest w schronach, tak bylo pewnie i w tym wypadku - z tego co piszesz Baster wszystkie ataki mial w nocnych porach więc w jego przypadku (kojec) nie było możliwości zaobserwowania, ze jest coś nie tak, a nawet w dzien też nie byl non stop obserwowany....a co na to mowią jego byli właściciele -czy zauważyli cokolwiek niepokojącego...e, co ja gadam - przeciez on u nich też nie siedzial na kanapach:shake: Quote
Mikea Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Tak po ataku rannym zadzwoniłam do angli, rozmawiałam z Arkiem-właścicielem. On stwierdził że pies był okazem zdrowia i przebywał również w domu, ale rzadko.. Kolo godziny 10 zadzwoniła Marta, była też zszokowana tymi wieściami, najpierw trzustka, stawy potem padaczka... Trudno, Bastuś jest po przejściach, może być to na etapie stresu. Ma dobrane leki teraz kwestia czasu aby zaczęły działać i ma mnie przede wszystkim. Spi na moim łóżku obok mnie, jest pod stałą obserwacją. Jeśli atak się powtórzy jutro kolejna wizyta u weta i będę wymagać głębszych badań- mózgu.. Nie mogę pozwolić aby mój kochany biedak tak cierpiał.. Proszę bądzcie z nami- wsparcie naprawdę pomaga;) Quote
Mikea Posted January 16, 2008 Posted January 16, 2008 Nie obwiniam tu absolutnie Kasi ani właścicieli- padaczka może pojawić się nagle bez przyczyny.. Jak wiesz sama Bastuś wiele przeszedł i skoro nie mógł być w domu u Kasi lecz w kojcu trudno osądzać przyczynę.. Jestem naprawdę szczęśliwa ze biedak jest ze mną i mogę mu pomóc, nie przechodzi tego w kojcu sam, bez obserwacji...Jest kochanym psem który zasłużył na resztkę swojego życia w cieple i miłości ;) Quote
blue.berry Posted January 17, 2008 Posted January 17, 2008 Mikea - czyli Baster juz zaczal luminal? czy na razie jedynie dostal karsivan? wlasciciele moga sobie twierdzic ze pies byl okazem zdrowia - i zapewne byl - problemy ze zdrowiem Bastera zaczely sie w schronisku - a jak to w schronisku - stres, glod, moze gdzies ktos uderzyl go w glowe? czy twoj wet wspominal o mozliwosci tomografii? ew w celu wykluczenia guza mozgu? bo moje doswiadczenie z padaczka jest takie ze jesli nie jest spowodowana guzem to naprawde psy daja rade - moj byly sasiad ma sunie ktora ma bardzo silna padaczke i poza okresem sylwestrowym jest naprawde ok. trzymam mocno kciuki Quote
Mikea Posted January 17, 2008 Posted January 17, 2008 Tak dostał już luminal. Wet mnie uspokoił po tym jak Baster miał ponowne ataki nad ranem o 6.00 i 10.00 iż leki muszą zacząć działać i dopiero po pewnym czasie sie uspokoi, jeśli wystąpią zbyt częste ataki wtedy mogę zacząć się martwić poważnie... Tak więc jestem dobrej myśli.. Bastuś mój kochany podszedł i polizał mnie po twarzy,serce mi pęka kiedy widzę te ataki,, Quote
ruda76 Posted January 17, 2008 Posted January 17, 2008 Mikea badz dobrej myśli i nie poddawaj się. Ja wziełam ok 9 leniego staffika ze schronu po jakims urazie kregosłupa i tez mi się serce kraje jak schodzi tzn spada z łozka i cały się obija. Jak chce sie bawic z innymi psami ale mu to nie wychodzi bo ma słaby tył, jak nie moze biegac tak jak one i skakac bo nozki ma słabe. (a bardzo by chciał) Ale cieszę się ,ze ma ciepło , nie szęda się po jakiejs melinie i swiata poza mną nie widzi. Wiem ,ze jest Ci tez ciezko jak patrzysz na te jego ataki ale on pewnie wiele przeszedł i jeszcze jest silny i chce zyc. Teraz ma dobrze ciepło, Waszą troskę i buziaki. Walczcie z całych sił dla niego a moze się wszystko unormuje ( z pomocą lekarstw) i Baster będzie żyl jeszcze kilka lat. Trzymam za WAs kcuki z całuch sił i bedzcie silni dla niego Quote
Mikea Posted January 17, 2008 Posted January 17, 2008 Jestem i będę walczyć dla mojego buziaczka:lol: Dziś mi podziękował-polizał po policzku, przywitał mnie mimo braku sił kiedy wróciłam do domku ze sklepu.. Tak wiele robi gestów i wiem że będzie dobrze-musi być.. Quote
doddy Posted January 18, 2008 Posted January 18, 2008 Na razie ciezkawo bo trzeba czekac az reakcje Bastera po lekach sie unormuja. Ale atakow nie bylo jak rozmawialam z Mikea :multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.