Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='iskra_wroc']Często sami właściciele kundelków 'dyskryminują' swoje psy. W zoologiku prawie codziennie słyszę teksty typu "on nie musi jeść takiej karmy - to kundelek'. To samo tyczy się wszelkich psich produktów. W imię zasady - masz kundla, możesz karmić go zlewkami. Bo to kundel. Tragedia... Wiem, ze to wynika z dramatycznego poziomu wiedzy w naszym społeczeństwie, ale czasami nóż się w kieszenie otwiera i człowieka ponoszą emocje. Sama mam kundla, nie wyobrażam sobie traktować mojego psa jak coś gorszego, bo nie ma znanego pochodzenia i nie zarobi dla mnie 2 stówek za szczyla, a takie podejście jest niestety, wśród szerokiego grona, codziennością...[/QUOTE]


ja mam też mixa, nigdy w życiu nie poweidziałąm w sklepie że on nie musi jadać takiej karmy bo to kundel, nie zawsze stać mnie na karmę specjalistyczną na stawy dla niego (powinien taką jadać), ale jakąś nutrę chociaż w klepie p parę deko mu kupię, a za to radzimy sobie trochę inaczej wybierając odpowiednie papu gotowane. jeżeli czasem z racji jakiś świąt wpadnie parę groszy to zaraz ma kupowany worek specjalistycznej karmy. a wiem że ludzie sami mówią on takiego dobrego nie musi bo to kundel. to nie jest kundel, to mój psiak jedyny w swoim rodzaju i dla mnie naj pod każdym wzgledem.

  • Replies 519
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

polubek,tu trzeba by paluchem wskazać RC.
to oni "zapełnili niszę" specjalnymi karmami dla shih tzu,yorusiów itp.
i po co?
jedynym kryterium w karmach bytowych dla dorosłych psów powinno być kryterium wagi i tyle[wiadomo,wielkość chrupek]
wśród kotów także jest dyskryminacja dachowców[szczególnie przez ludzi,którzy mają 'persiki' za stówę z bazaru]-jak nie rasowy to po co mu dawać coś lepszego niż kite kat?
a najzabawniejsze jest to,że główni zainteresowani,tj.zwierzaki,takich rozróżnień nie prowadzą:)

Posted

Zainteresowani mają swoje upodobania smakowe, często całkowicie odmienne od oczekiwań właścicieli.:lol: Mój poprzedni pies, piękny, rasowy bokser, miał w głębokiej pogardzie Royala, Hillsa i wszelkie inne suche karmy z wyższej pólki.:shake: Przepadał natomiast za Frolicem:evil_lol: Mógł tego zjeść dowolną ilość.

Posted

Frolic jest straszny - używam tego w maleńkich ilościach do nauki nowych rzeczy, bo nie ma takiej siły, która by psa bardziej zainteresowała niż te śmierdzące "mięsne (jasne!) kółeczka" :lol:

Posted

nie reformowani gospodarze chcieli oddac swoje pinczerki ,ale tylko to co przezylo czyli 2 szczeniaki zjadane przez robaki zyjace w brudzie odchodach karmione chlebem i woda ,mieszkajacec w zgnilej budzie w temperaturze minus 17 stopni.W domu gospodyni miala 2 yorki ,ktore i tak juz rozmnozyla i martwila sie ,ze maja biegunke bo royal im nie sluzy.Co za prymityw:angryy::mad::mad::mad:

Posted

[quote name='Handzia55']Natomiast mój obecny kundelasek łaskawie zaakceptował ARION dosmaczony odrobiną rozgniecionej wątróbki:cool3: Od Frolika odwraca się z obrzydzeniem:diabloti:[/QUOTE]
poszukaj Magnussona[karma uzupełniająca],pachnie jak ciasteczka mięsne:)
moje szczurki uwielbiały.

Posted

Nawet jakby kundel był głupi jak but, nadal byłby stworzeniem czującym.
Takich popieprzeńców karmiących swoje rasowe psy dobrą karmą, a kundle syfem, bym skierowała od razu na szkolenie w zakresie żywienia i wychowania psów.

Posted

[quote name='otello']Wszyscy wiedzą przecież, że to kundelki są najmądrzejsze.[/QUOTE]

Troszkę mnie irytuje takie podejście, bo dyskryminacja idzie w dwie strony. Ostatnio jest "moda" na branie psów ze schronisk (bardzo dobrze że psy znajdują domy :)) i wypowiedzi właścicieli w stylu "w życiu nie wziąłbym rasowca, kundle lepsze, mądrzejsze, wierniejsze". :angryy:

Posted

Pies to pies. I tyle.
To tak jakby powiedzieć, że człowiek, którego rodzice to, np: europejka i japończyk jest jakimś...podczłowiekiem czy 'kundlem'... No bo biały i zółty. Dżizas.

Posted

[quote name='WiedźmOla']Pies to pies. I tyle.
To tak jakby powiedzieć, że człowiek, którego rodzice to, np: europejka i japończyk jest jakimś...podczłowiekiem czy 'kundlem'... No bo biały i zółty. Dżizas.[/QUOTE]

albo nadczłowiekiem ;-)
też mnie trochę drażni to,że jak mówię że moim psem będzie na pewno rodowodowy psiul,to często słyszę: 'przecież one są przerasowione'[że co?],'a chce ci sie na wystawy jeździć??'[ke?],'ale po co,przecież kundle są lepsze!'
psy rasowe są bardziej przewidywalne[dobra hodowla+dobry rodowód,of koz].nie czuję się na siłach,by naprawiać to,co schronisko nachrzaniło w psiej psyche.
ale ja swoje,życie swoje-miałam mieć jednego kota.tiaa...mam trzy;>
ale póki co,udaje mi się nie mieć psa:>

Posted

Ja miałam, mam i domniemam iż będę mieć psy nierasowe. Po prostu lubię niespodzianki, a kundle właśnie takimi niespodziankami są. Jestem bardzo miękka i pochylam się nad tymi potrzebującymi. Rasowemu zawsze łatwiej znaleźć dom. Na przekór wszystkiemu przygarniam mixa. Ale ja chcę mieć w psu tylko towarzysza. Jasne, że się uczymy, ćwiczymy, dostajemy najdroższe żarełko i jesteśmy oczkiem w głowie pańci. Jednak ja nie mam zajawki na międzynarodowe zawody, czy też wystawy. Rozumiem ludzi, którzy biorą psy rasowe ze względu na cechy, które są im potrzebne na przykład do konkretnej dziedziny sportu (ciężko trafić w ruletkę kundelka, który się nada anatomicznie i psychicznie). Trochę mniej przychylnie patrzę na snobistycznych bogaczy, którzy biorą psa tylko ze względu na jego urodę, nie dbając najczęściej nawet o zapoznanie się z charakterystyką rasy. Egoizm- trzeba się pokazać.

Posted

[quote name='tobilife']Ja miałam, mam i domniemam iż będę mieć psy nierasowe. Po prostu lubię niespodzianki, a kundle właśnie takimi niespodziankami są. Jestem bardzo miękka i pochylam się nad tymi potrzebującymi. Rasowemu zawsze łatwiej znaleźć dom. Na przekór wszystkiemu przygarniam mixa. Ale ja chcę mieć w psu tylko towarzysza. Jasne, że się uczymy, ćwiczymy, dostajemy najdroższe żarełko i jesteśmy oczkiem w głowie pańci. Jednak ja nie mam zajawki na międzynarodowe zawody, czy też wystawy. Rozumiem ludzi, którzy biorą psy rasowe ze względu na cechy, które są im potrzebne na przykład do konkretnej dziedziny sportu (ciężko trafić w ruletkę kundelka, który się nada anatomicznie i psychicznie). Trochę mniej przychylnie patrzę na snobistycznych bogaczy, którzy biorą psa tylko ze względu na jego urodę, nie dbając najczęściej nawet o zapoznanie się z charakterystyką rasy. Egoizm- trzeba się pokazać.[/QUOTE]

Bardzo mi się podoba ten wpis, podobnie to czuję :)

Posted

[quote name='tobilife']Ja miałam, mam i domniemam iż będę mieć psy nierasowe. Po prostu lubię niespodzianki, a kundle właśnie takimi niespodziankami są. Jestem bardzo miękka i pochylam się nad tymi potrzebującymi. Rasowemu zawsze łatwiej znaleźć dom. Na przekór wszystkiemu przygarniam mixa. Ale ja chcę mieć w psu tylko towarzysza. Jasne, że się uczymy, ćwiczymy, dostajemy najdroższe żarełko i jesteśmy oczkiem w głowie pańci. Jednak ja nie mam zajawki na międzynarodowe zawody, czy też wystawy. Rozumiem ludzi, którzy biorą psy rasowe ze względu na cechy, które są im potrzebne na przykład do konkretnej dziedziny sportu (ciężko trafić w ruletkę kundelka, który się nada anatomicznie i psychicznie). Trochę mniej przychylnie patrzę na snobistycznych bogaczy, którzy biorą psa tylko ze względu na jego urodę, nie dbając najczęściej nawet o zapoznanie się z charakterystyką rasy. Egoizm- trzeba się pokazać.[/QUOTE]

i ja też się z tym zgadzam, poprzedni mój był przygarnięty z ulicy na kilka dni i został do samego końca, a obecny sam sobie wybrał opiekuna jako że pierwszy podszedł do ręki i polizał i juz nie ma odwrotu, mój ci on jest i koniec

Posted

A ja z kolei kolejnego psa chcę mieć koniecznie z hodowli, koniecznie szczeniaka. Z jednego prozaicznego powodu- uwazam że dobry hodowca sporą część roboty odwala już za włascicieli- czyli odpowiednio socjalizuje szczyle, plus dokonuje odpowiedniego wyboru rodziców.

Pracowanie z dobrze zsocjalizowanym już na "wejściu" (a raczej- wyjściu w świat) szczylem, po fajnych zrównoważonych rodzicach to sama przyjemność ;) w przypadku kundelków, zwłaszcza schroniskowych jest to niestety loteria. Fajnie jak się trafi na przebojowe szczenię, ale w schronisku ciężko to ocenić. Często nawet w DT niekoniecznie trafnie określają charakter szczeniaka.

No i wiadomo- są rasy które porywają za serce :) ja tak mam z rasowymi cocker spanielami i goldenami w pewnym wypatrzonym już przeze mnie typie, no muszę mieć takiego kiedyś i nie ma opcji że nie :cool1:


Tylko że ja za dzieciaka miałam mieć najpierw rasowego PONa, potem hovawarta, a skończyło się na mieszańcu sznaucera olbrzymiego z pobliskiej wsi... jak myślałam o drugim psie to miałam wziąć 2-miesięcznego szczyla ze schroniska w typie terriera/sznaucera, a wyszłam z 7-miesięcznym rudym lisem.....więc znając życie ani cockera ani goldena sobie nie sprawie :( :evil_lol:

Posted

To ja jestem dziwna, bo nie chcę szczeniaka, mimo, że mogłabym być z nim 24 na dobę ;-) Mieliśmy w domu rodzinnym 4 psy od szczeniaka. Teraz mam ttb ze schronu od kiedy skończył rok. Ominęły mnie "przyjemności" małych ostrych ząbków i załatwiania się w domu.

Posted

Do nas do sklepu przychodzi małżeństwo, które właśnie ma najzwyklejszego kundelka a dbają o niego... w sumie aż za bardzo, ale to już inna historia bo dla mnie Ci ludzie mają zaburzenia psychiczne na punkcie tego psa. Na początku myślałam, że mają właśnie yorka lub shih tzu bo same najbardziej wyszukane smakołyczki kupowali, które zawsze biorą właściciele pseudo yorusiów i pseudo shih tzusiów.

Swoją drogą przeraża mnie podejście właścicieli yorków i shih tzu do tych psów. Nagle wszystkie pieski tej rasy są wybrene, lubią tylko miękkie przysmaczki, tylko z naturalnego mięska kurczaka lub kaczki (swoją drogą te mięsne przysmaki są nafaszerowane chemią)... i twardej kosteczki nie zjedzą. Strasznie szkoda mi takich psów bo zatracają swoją psowatość.
Najlepsze jest to, że właśnie jedna z dziewczyn z naszego sklepu sama utwierdza właścicieli w przekonaniu, że przecież to są takie delikatne pieseczki, że muszą jeść miękkie rzeczy i przecież one takie wybredne są. Do mnie klienci z yorusiami i shitsusiami już nawet nie podchodzą bo przecież ja ich nie rozumiem.

A z innej beczki ostatnio w naszym schronisku mieli śmieszną sytuację. Zadzwoniła pani, że ona chce adoptować suczkę ok. 10 kg, łagodną, fajną i w ogóle. I że pracownicy schroniska mają jakąś jej naszykować, ona tylko wejdzie do biura i obojętnie jaka będzie to ona ją weźmie bo ona nie chce chodzić po schronisku bo nie będzie mogła spojrzeć tym psom w oczy. Kierowniczka się zdziwiła, ale na wszelki wypadek, naszykowała 2 suczki. 2 wolontariuszy niosło je jeden za drugim... do biura wszedł jeden.. a drugi nawet nie zdążył wejść i pani zaczęła krzyczeć... proszę tej drugiej nie wnosić... ja nie patrzę, proszę wyjść.... ja biorę tą pierwszą. I tak wzięła sunię i od tej pory dzwoni co kilka dni i opowiada o poczynaniach suczki.

Posted

[quote name='Paulina87']
A z innej beczki ostatnio w naszym schronisku mieli śmieszną sytuację. Zadzwoniła pani, że ona chce adoptować suczkę ok. 10 kg, łagodną, fajną i w ogóle. I że pracownicy schroniska mają jakąś jej naszykować, ona tylko wejdzie do biura i obojętnie jaka będzie to ona ją weźmie bo ona nie chce chodzić po schronisku bo nie będzie mogła spojrzeć tym psom w oczy. Kierowniczka się zdziwiła, ale na wszelki wypadek, naszykowała 2 suczki. 2 wolontariuszy niosło je jeden za drugim... do biura wszedł jeden.. a drugi nawet nie zdążył wejść i pani zaczęła krzyczeć... proszę tej drugiej nie wnosić... ja nie patrzę, proszę wyjść.... ja biorę tą pierwszą. I tak wzięła sunię i od tej pory dzwoni co kilka dni i opowiada o poczynaniach suczki.[/QUOTE]



Pewnie się bała że jak zobaczy drugą to weźmie dwie :evil_lol: fajnie że daje znać co u małej :)

Posted

Wiesz, sama znam parę osób, które się deklarują, że "nie weszłyby do schroniska". Zebrać psa z ulicy, czy z DT, czy od poprzedniego właściciela, który nie może zajmować się psem to dla nich zupełnie inna bajka niż wejść do schronu i patrzeć w te setki oczu za kratami. Miałam też przypadek, że pewna pani wzięła ze schronu psa, foksa, który jej zszedł po tygodniu na nosówkę i stwierdziła, że nigdy więcej psa prosto ze schronu nie weźmie. Wzięła moją tymczasowiczkę, która teraz żyje jak pączek w maśle ;)

Fajnie, że kobieta się przełamała i w ogóle zechciała przyjechać - chyba mimo wszystko jest dobrym właścicielem, nie? ;)

Posted

Paulina87, świetna historia :lol:
Mój mąż też miał opory przed wycieczką do schroniska, bo spodziewał się brudu, smrodu i samych pokrzywionych psychicznie psów. Kiedy już byliśmy zdecydowani na wzięcia psa, to do schroniska go zaciągnęłam podstępem. Mówił mi potem, że spodziewał się czegoś o wiele gorszego. Przy czym faktycznie psy z krakowskiego azylu są zadbane, wyprowadzane przez wolontariuszy. Nie każde schronisko tak wygląda.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...