NightQueen Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Balbina12 napisał(a):Nie wiem gdzie mieszkasz ale chyba nigdy nie szłaś z psem po chodniku szerokości metra zatłoczonym na maksa a obok jedzie masa samochodów i to wcale nie wolno.życzę powodzenia jak pies się "wywinie"(miałam taką sytuację)z szelek i wpadnie pod pędzący samochód:loveu:Ale przynajmniej odejdze z myślą ,że był prawdziwym psem:loveu: gdzie mieszkam ? w mieście, małym bo małym, ale psa zabieramy wszędzie -Kraków, Zakopane, Wisła, więc z dużymi miastami jest obyta, a w tłumie idzie obok nogi. Apropo "wywinięcia" to opowiadałam tutaj na dogo sytuację sprzed 2 tyg., byliśmy w Szczyrku na tygodniu Dni Beskidzkich (jakoś tak), moja M. z nami oczywiście, zrobił się huk bo szła główną drogą parada, pies mi się wystraszył, wyszedł z obroży i stał 10 metrów dalej, czekając aż po nią wrócę, dodam że mam psa panikarza który wszystkiego się boi, a jakoś przeżyła, oczywiście nie mówię że takie sytuacji mogą być na porządku dziennym, bo oczywiście że nie, a psa pod kontrolą mieć trzeba, ale bez paranoi. Nie próbuj wmawiać mi że nie doświadczyłam takich rzeczy, tak samo jak próbowałaś mi wmówić że nie mam psa z problemami zdrowotnymi, bo to Cię nie prowadzi do niczego. Quote
LadyS Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Balbina12 napisał(a):Nie wiem gdzie mieszkasz ale chyba nigdy nie szłaś z psem po chodniku szerokości metra zatłoczonym na maksa a obok jedzie masa samochodów i to wcale nie wolno.życzę powodzenia jak pies się "wywinie"(miałam taką sytuację)z szelek i wpadnie pod pędzący samochód:loveu:Ale przynajmniej odejdze z myślą ,że był prawdziwym psem:loveu: Definitywnie kończę rozmowę,co miałam powiedzieć,powiedziałam jak ktoś nie rozumie to już nie zrozumie.Tylko NIE ŻYCZĘ sobie tekstów,że krzywdzę swojego psa bo mnie obraża.Nie po to jadę z nim o 3 w nocy do weterynarza,wydaję masę pieniędzy na jego leczenie, kupuję mu leki za koszmarne pieniądze, dbam o to ,żeby żył u mnie jak w raju żeby potem mi jakiś anonim na dogomanii pisał ,że krzywdzę mojego psa. Dwie rzeczy - skoro pies wywija się z szelek, bo jeżdżą samochody i chodzą ludzie, to nie jest zbyt dobrze zsocjalizowany; a anonimem jesteś takim samym, jak cała reszta. Quote
zaba14 Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Balbina mogę przypuszczać że 90% chodników w Irlandii jest maksymalnie wąska jak sie da... ;] tylko w dużych miastach jest fajnie! poza nimi, miesteczka nie posiadają poboczy (!!) a chodniki są marniutkie, obok jeżdzą samochody i ja jakoś nie dzwigam swojego psa na ręcę, mimo że jest niebezpiecznie, nie wyobrażam sobie nosić psa na rękach, w Polsce miałam małęgo psa i nosiłąm go tylko po schodach jak był stary, poza tym, nigdy i nigdzie.. opisujesz yorki jak zabawki i tak chyba traktujesz swojego psa.. gdy ide ulicą przerzucam psa od bezpiecznej strony, ja ide frontem, po chodniku tak samo.. jeśli idzie kobieta z wózkiem to schodzę z psem na ulicę, gdy jadą samochodu to trudno czekam, ona również... psa nie biore na barana, ręce czy co kolwiek innego ;) to czy samochod rozjedzie yorka czy rottwailera jest bez różnicy, przy dużej prędkości oba psy zginą na miejscu, a jakoś nie widuje ludzi z rottkami czy molosami na rękach :D Quote
Izura Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 Balbina12 napisał(a):Nie wiem gdzie mieszkasz ale chyba nigdy nie szłaś z psem po chodniku szerokości metra zatłoczonym na maksa a obok jedzie masa samochodów i to wcale nie wolno.życzę powodzenia jak pies się "wywinie"(miałam taką sytuację)z szelek i wpadnie pod pędzący samochód:loveu:Ale przynajmniej odejdze z myślą ,że był prawdziwym psem:loveu: Definitywnie kończę rozmowę,co miałam powiedzieć,powiedziałam jak ktoś nie rozumie to już nie zrozumie.Tylko NIE ŻYCZĘ sobie tekstów,że krzywdzę swojego psa bo mnie obraża.Nie po to jadę z nim o 3 w nocy do weterynarza,wydaję masę pieniędzy na jego leczenie, kupuję mu leki za koszmarne pieniądze, dbam o to ,żeby żył u mnie jak w raju żeby potem mi jakiś anonim na dogomanii pisał ,że krzywdzę mojego psa. Ja szłam po chodniku zatłoczonym, chociażby dziś- musiałam skoczyć do sklepu a potem spacer dopiero, a na placu mam jakiś dzień wolontariatu czy coś takiego. I jakoś się dało, a psa wielkości kaukaza nie mam. Quote
motyleqq Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 NightQueen napisał(a): i jakoś dały rady iść 3 kg yorki - nie umarły, nie panikowały, nie dziwaczyły, nie szczekały na każdego.. da się ? jak tylko się chce to się da, a ty dla mnie jesteś tym przykładem właściciela który psa nie traktuje jak psa, a każda twoja wypowiedź tutaj utwierdza mnie w tym przekonaniu. Balbina odpowiada tylko na to, na co jej wygodnie, a to co tu napisałaś świetnie wszystko podsumowuje. Quote
Vesper Posted August 20, 2011 Posted August 20, 2011 [quote name='Inek']Niestety, ale prawda jest taka, że wszystkie rasy miniaturyzowane są nienormalnym tworem. Czy to York, czy sznaucer czy jamnik. Dobór naturalny polega na tym, że krzyżują się ze sobą najmocniejsze osobniki - zdrowe, mocne, silne. Osobniki słabe umierają.... taka jest niestety natura. Cechy pozytywne przenoszoną są dalej. W naturze chore osobniki, upośledzone nie rozmnażają się - one umierają, wraz z ich słabymi genami. Jak miniaturyzujemy psy? wybieramy z miotu najsłabsze, a co za tym idzie najmniejsze i krzyżujemy je z podobnym jemu. Ich potomstwo jest małe i słabe. Koło się zamyka, te już skrzywione osobniki przenoszą dalej swoje geny i wynikiem takich zabaw w "Pana Boga" są miniaturki Yorków. Owszem ważą 1,5kg, ale są słabe, często chorują, żyją krótko, nie są odpowiednio rozwinięte emocjonalne i psychicznie. Każdy pies zminiaturyzowany jest daleki od wzorca rasy "pies". I niestety, to jest genetyka, jej nie oszukamy.... przez nasze igranie z naturę psy zminiaturyzowane utraciły cechy jakie miał ich przodek - wilk. Przepraszam Cię bardzo, ale Twoje pierwsze stwierdzenie jest po prostu obraźliwe... to samo możnaby powiedzieć o jakiejkolwiek rasie stworzonej przez człowieka- ON-kach z dysplazją , spanielach- bo mają długie uszy :D Po drugie- widać, że kompletnie nie orientujesz się w sprawach hodowli małych ras- te najmniejsze to najczęściej tzw"pety", nie przeznaczone do dalszej hodowli. Hodowca to człowiek, któremu zależy aby jego rasa była zdrowa- przynajmniej mądry hodowca. Czy popierasz dobór naturalny? Znaczyłby to, że popierasz też wypuszczanie suki z cieczką i czeknie, co z tego będzie- bo po co jakakolwiek kontrola rozmnażania, jeżeli dobór naturalny jest taki super:D Sorry, mogłabym jeszcze dużo napisać, ale nie wydaje mi się żebyśmy doszli do jakiegokolwiek porozumienia jeżeli wszystkie małe psy to dla ciebie "twory", i to w dodatku jakieś wadliwe. Żenada. Polecam patrzeć w górę, a nie na psy z pseudo, za które nikt stąd odpowiedzialności nie ponosi, a wręcz ludzie starają się z tym walczyć ;) Myślę, że kundelków matka natura "naprodukowała" dostatecznie dużo- nie musisz dokładać do tego ręki. Idź do pierwszego lepszego schroniska- czy psy tam będące to okazy zdrowia? I nie chodzi mi o zaniedbanie, nieprzyjemny zapach- skąd katarakta, krzywica, inne choroby. I baaardzo Cię proszę- przekopiuj mi tu wzorzec rasy: pies :D :D :D Quote
Szura Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 A ja Wam powiem, że jak idziemy z przyjaciółką z psami (mój kundel, szetland i owczarek pirenejski), to zazwyczaj ludzie zachwycają się kundliszczem. :P W życiu nikt nie zabrał psa od mojego dlatego, że mój jest nierasowy. Quote
tłamsik Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 Ja też podzielę się swoim doświadczeniem. Jak wchodzę do lecznicy z którymkolwiek ze swoich kundli, to większość znajdujących się tam osób zachwyca się moim psem. Bardzo często te rasowe są trochę w cieniu, a moje miksy są gwiazdami, wetka zawsze zarzuca je komplementami. Na spacerach też niektórzy nas zaczepiają i dopytują się skąd mam psiaki, głaszczą je i się zachwycają "a jaki ty piękny jesteś, a jaki błyszczący, jakie mądre ma oczy". Także ja nie spotkałam się z dyskryminacją kundli, a na pewno jeżeli chodzi o dysryminację rasową. Natomiast spotkałam się z dyskryminacją jeśli chodzi o wielkość.. Zdarzyło się parę razy, że biegł w naszą stronę rozjuszony duży pies, a pancio pod nosem bąkał coś na zasadzie "wróć/do mnie" tylko, że jakoś nie spieszył się z zabraniem swojego psa. Może gdybym miała przerośnięte 3 olbrzymy, a nie psiaki małej i średniej wielkości to by bardziej przypilnował swojego.. Ale to już inny temat. Quote
sachma Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 przez taką dyskryminację małych psów czasem zastanawiam się czy nie lepiej olać drugiego pudla średniego i kupić dużego psa - żeby skończyło się to wieczne puszczanie do nas psów, które nie koniecznie mają pokojowe zamiary - ale są większe, więc właściciel nic nie ryzykuje - jak chodzimy na spacery z ONkiem rodziców, który jest psem bardzo dużym i masywnym, nikt nawet nie śmie puścić do nas psa bez pytania, czy może - idąc z Lennym ciągle muszę go osłaniać przed większymi nastroszonymi psami, których właściciele wrzeszczą "on chce się tylko przywitać!" - piana z pyska, pies nastroszony, idzie na sztywnych łapach i chce się niby przywitać.. nie rozumiem, jak właściciel może tak słabo czytać swojego psa żyjąc z nim pod jednym dachem wiele lat. Quote
Martens Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 Mi się wydaje, że Ci wszyscy ludzie dobrze wiedzą, że ich pies nie idzie się przywitać, tylko jest totalnie nieodwoływalny i im wstyd bezskutecznie go wołać - a latać za nim im się nie chce, więc łudzą się, że jakoś to będzie, powącha i wróci albo ktoś go sam odgoni... Quote
evel Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 sachma napisał(a):przez taką dyskryminację małych psów czasem zastanawiam się czy nie lepiej olać drugiego pudla średniego i kupić dużego psa - żeby skończyło się to wieczne puszczanie do nas psów, które nie koniecznie mają pokojowe zamiary - ale są większe, więc właściciel nic nie ryzykuje - jak chodzimy na spacery z ONkiem rodziców, który jest psem bardzo dużym i masywnym, nikt nawet nie śmie puścić do nas psa bez pytania, czy może - idąc z Lennym ciągle muszę go osłaniać przed większymi nastroszonymi psami, których właściciele wrzeszczą "on chce się tylko przywitać!" - piana z pyska, pies nastroszony, idzie na sztywnych łapach i chce się niby przywitać.. nie rozumiem, jak właściciel może tak słabo czytać swojego psa żyjąc z nim pod jednym dachem wiele lat. Z tego właśnie powodu mój drugi pies będzie dużym psem, w dodatku o "złym" wyglądzie, bo ja mam serdecznie dosyć... O dziwo, jak idziemy z jakimś znajomym większym psem - sytuacja jest taka jak i u Was - dużo, dużo mniej podbiegaczy. Quote
sacred PIRANHA Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 evel napisał(a):Z tego właśnie powodu mój drugi pies będzie dużym psem, w dodatku o "złym" wyglądzie, bo ja mam serdecznie dosyć... O dziwo, jak idziemy z jakimś znajomym większym psem - sytuacja jest taka jak i u Was - dużo, dużo mniej podbiegaczy. dokładnie...z tego powodu ja mam czały czas opory przed kupnem drugiej miniatury;/ Quote
Sybel Posted August 25, 2011 Posted August 25, 2011 Według wielu przechodniów moje psy to szpic i pudel, do tego "szpic" to suka... Nie są w stanie zaakceptowac tego, że to są kundel i kundel, do tego pies bez jaj i pies bez jaj. Tyle, że ludzie wielu rzeczy nie akcpetują. Ja jestem dośc przy kości, wiele razy słyszałam chamskie komentarze - i co? Mam się położyć i umrzeć ze wstydu? Nie, jest mi ok, umiem ubrać się tak, zeby wyglądać atrakcyjnie, mam fajnego faceta, żyje nam się rewelacyjnie, a pomimo obfitych kształtów np. na rowerze radze sobie lepiej, niż niejedna super laska - jazda po lesie z prędkością 20-25 km/h nie jest problemem. I na dodatek mam sporo oleju w głowie, wyrobione zdanie na wiele spraw, przeczytane więcej książek, niż wielu ludzi w życiu widziało (w domu mam - obecnie odchudzoną - biblioteczkę liczącą około 2500 pozycji, choć nie wszystkie przeczytałam od deski do deski). Tak samo moje psy. Sa odratowane, ukochane, rozpuszczone i MOJE. Jesli chcę, wydaje 70 zł na odżywkę w sprayu, 60 na zabawkę, bo wiem, że pies się będzie dziko cieszył, a na forum piszę i czytam głównie w pracy - coś trzeba robić,a wtym czasie i tak z psami bym nie poszła. Za to dowiaduję się ciekawych rzeczy i poznaję naprawdę interesujące opinie. Psy to moja pasja, kiedyś chciała bym mieć psa rasowego lub w typie rasy (tu szeroki wachlarz ras, zdecydowac się nie mogę), ale wiem, że pies by był z adopcji, a wzięty nie dla szpanu, a z potrzeby serca i dlatego, że mogę pomóc i chce pomagac. Generalnie nie lubię dyskryminacji, nie lubię szkodliwych stereotypów i staram się to olewać. Każdy ma prawo wyboru, ale uważam, ze czasem lepiej wykazać się klasą i po prostu przejść obok idioty, niż zawracać sobie nim głowę. O, tak mi sie post złożył, jak zupełnie poza kontekstem, to przepraszam, ale od 7 h przygotowuję szkolenie i mózg mi się lasuje kompletnie :) Quote
argentynka Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 zaba14 napisał(a):to czy samochod rozjedzie yorka czy rottwailera jest bez różnicy, przy dużej prędkości oba psy zginą na miejscu, a jakoś nie widuje ludzi z rottkami czy molosami na rękach :D A nawet jak już by tak dokładniej sprawę rozpatrzyć to nawet ten york miałby większą szansę na przeżycie niż duży pies, jest mniejszy, więc większa szansa że samochód zdoła go ominąc, tudzież przewinie się pomiędzy kołami :) Ja szczerze mówiąc nie zauważyłam jakoś specjalnie dyskryminacji kundli. Na moim osiedlu wszystkie psy bawią się razem, a mamy tutaj dwa sheltie, polskiego owczarka nizinnego, springer spaniela, kilka golden retrieverów, trzy yorki (bardzo sympatyczne zresztą, szczególnie najmłodszy z nich) i kilka kundli, w tym mój, który jest pozytywnie postrzegany, szczególnie właścicielka sheltie się nim nawet zachwyca, jest podobny troszkę do jednego z jej piesków. Co do yorków to jest też taki jeden właściciel na pobliskim osiedlu, którego psy (ma dwa) zawsze ujadają na mojego, szczególnie jeden z piesków jest wyjątkowo uparty w tej kwestii, ale psy są raczej normalnie traktowane, nigdy nie widziałam żeby były noszone na rękach, czy to deszcz czy upał stąpają sobie jak każdy inny pies po chodniku (także tym rozgrzanym :)) Jest na osiedlu także nowy szczeniak (golden) i to w sumie jeden jedyny znany mi tutaj przypadek wywyższania przez właściciela psa, z tego względu, że jest rasowy. Z pieskiem tym wychodzi zawsze chłopak, wiekowo tak mniej wiecej koniec podstawówki/ gimnazjum i zawsze z kimkolwiek rozmawia to musi zawsze powiedzieć, że jego pies to GOLDEN RETRIEVER. Mnie osobiście jak akuratnie przechodziłam z moim psem, trzy razy już w tej kwestii uświadamiał :D aczkolwiek chłopak zawsze głaszcze też mojego kundla i jest do wszelkich innych psów raczej też pozytywnie nastawiony. Quote
Martens Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 argentynka napisał(a): Jest na osiedlu także nowy szczeniak (golden) i to w sumie jeden jedyny znany mi tutaj przypadek wywyższania przez właściciela psa, z tego względu, że jest rasowy. Z pieskiem tym wychodzi zawsze chłopak, wiekowo tak mniej wiecej koniec podstawówki/ gimnazjum i zawsze z kimkolwiek rozmawia to musi zawsze powiedzieć, że jego pies to GOLDEN RETRIEVER. Mnie osobiście jak akuratnie przechodziłam z moim psem, trzy razy już w tej kwestii uświadamiał :D aczkolwiek chłopak zawsze głaszcze też mojego kundla i jest do wszelkich innych psów raczej też pozytywnie nastawiony. A może to nie chodzi o wywyższanie się z rasą, tylko po prostu chłopak ma dość, że pół świata bierze jego psa za skundlonego/długowłosego labradora? :evil_lol: Po dłuższym czasie to strasznie frustrujące, ja sama mam czasem ochotę zamówić sobie koszulkę z napisem "To jest STAFFIK - to NIE JEST szczeniak pitbulla ani skundlony amstaff" :evil_lol: Quote
sacred PIRANHA Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Martens napisał(a): Po dłuższym czasie to strasznie frustrujące, ja sama mam czasem ochotę zamówić sobie koszulkę z napisem "To jest STAFFIK - to NIE JEST szczeniak pitbulla ani skundlony amstaff" :evil_lol: hahaha nooo znam to:-) moja poprzednia suka york była rodowodowa, wzorcowa z wyglądu i charakteru zresztą tez:-) w związku z tym rózniła się zarówno wyglądem jak i charakterem od zdecydowanej wiekszosci wszelkich yorkow w typie które spotykalismy...no i oczywiscie kogo bym nie spotkala to mnie pytal,czy to przypadkiem nie jakas mieszanka yorka:-) po pewnym czasie udzielania odpowiedzi miałam sobie ochote napisac na koszulce: tak wlasnie wyglada prawdziwy rodowodowy york! Quote
Fauka Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 To i ja dolączę do waszego klubu. Mnie ludzie na ulicy też często imputują że mój pies jest skundlony bo jak na labradora jest zbyt potężny, ma za krótki ogon, za ciemny kolor sierści. Dopiero jak powiem im że mój pies ma rodowód a nawet był wystawiany gdzie otrzymywal niezłe oceny to mi wierzą. Nie ma co się im dziwić, więcej na ulicach jest pseudo niż rasowych psów i takie wyrabiają sobie zdanie. Quote
omry Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Fauka napisał(a):To i ja dolączę do waszego klubu. Mnie ludzie na ulicy też często imputują że mój pies jest skundlony bo jak na labradora jest zbyt potężny, ma za krótki ogon, za ciemny kolor sierści. Dopiero jak powiem im że mój pies ma rodowód a nawet był wystawiany gdzie otrzymywal niezłe oceny to mi wierzą. Nie ma co się im dziwić, więcej na ulicach jest pseudo niż rasowych psów i takie wyrabiają sobie zdanie. To ja mam pytanie. Na naszej trasie spacerowej spotykamy wielkiego agresywnego laba. Facet nie może go utrzymać, tak się rzuca nawet na Torikę na rękach. Jest wielki, większy od Iwana, pysk ma jak dwa razy Iwan.. To lab - mutant w porównaniu z innymi, które widuję. Czy możliwe jest, że to rasowy pies? Bo naprawdę nigdy takiego laba nie widziałam. Quote
Martens Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 A najlepsze jest to jak ludzie patrząc na mnie z mieszaniną politowania i dumy z własnej wiedzy uświadamiają mnie, jakiej rasy mam psa, myśląc przy tym, że robią mi wielką przysługę, bo gdyby nie oni, nie wiedziałabym co mam w domu :roll: Normalką są słowne przepychanki: - To jest amstaff, prawda? - Nie, staffik. - No mówię, że amstaff. - Nie, staffik to inna rasa, to nie amstaff :roll: Tu delikwent przypatruje się Bucowi z namysłem. - Ale jakiś chyba zmieszany/skundlony? <jakby jeszcze wiedział, jak powinien wyglądać staffik...> - :mdleje: Nie, z rodowodem. Szczęka w dół i koniec rozmowy - bo rozmówcami bardzo często są właściciele rasowych amstaffów, których przodkowie ze 3 pokolenia wstecz nie mieli rodowodów... Ciekawe czy w ogóle mi wierzą, czy myślą, że głupia ma skundlonego asta, i rodowody i jakieś nowe rasy sobie wymyśla :evil_lol: Albo: - To amstaff? - Nie, staffik. Podobna rasa, ale mniejszy. - Ale chyba młody? - Nie, ma dwa lata. - To on już większy nie urośnie? :crazyeye: Hitem ostatnich dni jest moja koleżanka, która 2 lata była święcie przekonana, że mój pies to amstaff, tylko ja nie wiedzieć czemu uparcie zdrabniam nazwę 'amstaff' do 'staffik'; zupełnie jakbym z uporem maniaka walczyła, że "to nie yorkshire terrier, to york" :lol: Aczkolwiek jest progres, po żmudnym i długim uświadamianiu licznych przechodniów na osiedlu mijałam jakiś czas temu kilku chłopaków przed jakimś blokiem, i jeden mówi do drugiego: - Ty, zobacz, to jest ten, no, staffordzik :evil_lol: Quote
sachma Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 ja tak mojego TŻ uświadamiałam :D - "patrz jaki fajny szczeniak! jaki już masywny! - to dorosły stafik. - jak stafik?! to amstaff! - stafik. (i zaciągnęłam go pod ring stafików.. )" ale teraz na wystawie jak idzie stafik to z dumą w głosie "patrz jaki piękny stafik!" :D co prawda dalej nie wie jak brzmi pełna nazwa, ale ważne że już odróżnia :P Quote
Afryka Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Mnie trochę dziwią właściciele rasowych psów, którzy wymagają od wszystkich wokół, żeby koniecznie rozpoznawali rasę ich psa. Jak się staffika z amstafem pomiesza, to obraza boska. Kiedy ktoś rodowodowego championa weźmie za zwykłego kundla, to już w ogóle kaplica :D Quote
omry Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Afryka napisał(a):Mnie trochę dziwią właściciele rasowych psów, którzy wymagają od wszystkich wokół, żeby koniecznie rozpoznawali rasę ich psa. Jak się staffika z amstafem pomiesza, to obraza boska. Kiedy ktoś rodowodowego championa weźmie za zwykłego kundla, to już w ogóle kaplica :D Tu chodzi chyba bardziej o to, że ludzie nie rozumieją, jak się ich poprawi i dalej sądzą, że wiedzą lepiej :) Trochę to irytujące, nie sądzisz? Quote
motyleqq Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Martens napisał(a):A może to nie chodzi o wywyższanie się z rasą, tylko po prostu chłopak ma dość, że pół świata bierze jego psa za skundlonego/długowłosego labradora? :evil_lol: Po dłuższym czasie to strasznie frustrujące, ja sama mam czasem ochotę zamówić sobie koszulkę z napisem "To jest STAFFIK - to NIE JEST szczeniak pitbulla ani skundlony amstaff" :evil_lol: to wcale nie jest takie śmieszne, kiedyś sama rozmawiałam z facetem, który ma staffika i spytałam, czemu ten jego amstaff taki mały:oops::evil_lol: od tamtej pory zrozumiałam różnicę między tymi rasami, której na fotach tak bardzo nie widać :cool3: Quote
Martens Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 Afryka napisał(a):Mnie trochę dziwią właściciele rasowych psów, którzy wymagają od wszystkich wokół, żeby koniecznie rozpoznawali rasę ich psa. Jak się staffika z amstafem pomiesza, to obraza boska. Kiedy ktoś rodowodowego championa weźmie za zwykłego kundla, to już w ogóle kaplica :D A ktoś tu się obraża? Jak ktoś mnie pyta co to za pies czy nawet się pomyli to grzecznie i miło odpowiadam, bo wręcz dziwiłoby mnie, że ktoś zna tak rzadką rasę - ale jak ktoś 3 razy pyta mnie, czy to amstaff, mimo, ze mówię mu wyraźnie po polsku, że to nie amstaff, tylko staffik, inna rasa, podobna ale mniejsza, to problem nie leży w tym, że ktoś nie zna tej rasy, tylko chyba jest niedorozwinięty, bo nie rozumie co się do niego kilka razy mówi. I owszem, za setnym razem to irytuje, bo przychodzi refleksja po co ktoś w ogóle pyta, skoro i tak wie lepiej... Quote
evel Posted August 27, 2011 Posted August 27, 2011 omry napisał(a):To ja mam pytanie. Na naszej trasie spacerowej spotykamy wielkiego agresywnego laba. Facet nie może go utrzymać, tak się rzuca nawet na Torikę na rękach. Jest wielki, większy od Iwana, pysk ma jak dwa razy Iwan.. To lab - mutant w porównaniu z innymi, które widuję. Czy możliwe jest, że to rasowy pies? Bo naprawdę nigdy takiego laba nie widziałam. O, też widziałam kilka takich giga-labów i się zawsze zastanawiam, jak to możliwe, żeby labrador osiągnął TAKI rozmiar... Już nie mówię o zapasieniu, ale o samych proporcjach - łeb jak wiadro, wielkie cielsko, długie nogi... Z czym mieszają laby, że wyrastają na takie mutanty? :niewiem: A z tymi stafikami i astami/pitami... Znajomych właścicieli sheltie trafia szlag, jak słyszą konspiracyjne szepty za plecami: to ten no, lessi! Tylko chyba jakiś skundlony, bo taki jakiś mały :evil_lol: Jak pochwaliłam kiedyś, jak się tylko sprowadziliśmy, że mają piękne szelciaki, to ludzie mieli naprawdę dziwne miny :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.