Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam!
Piszę, ponieważ potrzebuję pomocy. Dokładnie tydzień temu adoptowałam psa ze schroniska.ok 3letni kundelek średniej wielkości z dłuższą sierścią, wykastrowany. Bardzo długo szukałam pieska, który mi się spodoba. 2 miesiące temu znalazłam na stronie internetowej. Raz z chłopakiem pojechaliśmy okazał się cudowny. Nie skakał na klastkę ładnie chodził na spacerze. Mogliśmy go czesać, zajrzeć w zęby, wszystko. Ze względów mieszkaniowych nie wziełiśmy pieska od razu tylko czekaliśmy do poprzedniego czwartku. Po psa pojechał chłopak razem z moją siostrą. Indi ( bo tak się nazywa) od razu przywiązał się do mojego chłopaka ale do mnie też się przymilał chciał być głaskany. Przez piersze kilka dni bylo super, Wydawało nam sie, że nie będzie z nim żadnego problemu.
Nadmienię, że piesek w schronisku w międzyczasie miał amputowany ogon. prawdopodobnie ugryzł go jakiś pies i wdało sie zakażenie.
Piesek nie reaguje na psy ani na żadne inne zwierzęta. Był strasznie chdy. Na początku dawaliśmy po 3 razy dziennie jedzenie. Teraz już dwa.
Przyszli do nas znajomi wszytsko było ok.
Problem zaczął się dwa dni temu (10 sierpnia). Zrobiliśmy imprezkę zaprosiliśmy znajomych(para byli już po raz drugi u nas piesek ich poznał wcześniej). Indi strasznie prosi przy stole jest strasznie pazerny mógłby jeść non stop. Staramy się go oduczyć żebrania, obecnei stoi przy stole i prosi. Ale zdarza się, ze jak zostawimy na stole jedzenie i pies zostanie sam to włazi na stół i zjada. tego dnia pies również stał przy stole. Chciałam, zeby odszedł więc złapałam psa za obroże i próbowałam zaprowadzić na miejsce,. Pies pokazał mi zęby. Odpuscilam. Razem z koleżanką próbowąłyśmy nagrodami nauczyć go komendy zostać na miejscu. całkiem nieźle szło.
Potem wziełam pieska na spacer znalazł w krzakach jakąs karkówkę. Złapał w zęby próbowałam mu zabrać nie chciał puścić. Po dłuższym mocowani otworzył buzię. Ale tylko na chwilę capnął tą karkówkę i przy okazji mój palec, Bardzo mnie zabolało. Nadmienię, że kilka dni wcześniej jak znalazł kości to bez problemu mogłam mu ją wyjąc z pyska. Palec naprawdę mnie zabolał. Wracając do domu zrobiłam błąd, pies zaczął sie szarpać na smyczy a ja uderyłam go w tyłek. Nie z całej siły ale trochę jej użyłam. Pies się wystraszył. Wróciliśmy do domu. W domu jak próbowałam brać psa za szyje warczal na mnie i pokazywał zęby, Na nikogo innego (ani na chłopaka ani na gości) nie warczal tylko na mnie.
Próbowałam kilka razy jeszcze zaprwadzić psa na miejsce biorąc go za obroże, jak próbował warczeć mówilam nie wolno. Podobnie następnego dnia. Raz warczal raz przestawał. Wczoraj też wziełam go na spacer pod domem spuściłam go ze smyczy. Ten poleciał do śmietnika i pod śmietnikiem coś znalazł. Jak podeszłam i zaczełam do wołać znów warczał. Ale odsunełam śmietnik to przyszedł do mnie.
Najbardziej zmartwił mnie dzień dzisiejszy. Rano przekomarzaliśmy się z psem, było takie szarpanie łapaliśmy go za pysk. Marcin (mój chłoak) moógł z nim robić wszytsko natomiast ja gdy go złapałam po jakimś czasie się denerwował to mnie capnął. Skarcicliśmy go od razu. Potem jednak wyprowadziłam go na spacer. Na spacerze znów spuściłam go ze smyczy myślałam, że jest bezpieczie (z dala od śmietników) ale nie.. Indi poleciął do śmietnika ja za nim. Znalazł tam śmierdzący zepsuty bigos. Od razu rzucił się na jedzenie. Już gdy podchodziłąm warczał na mnie. Mowiłam do niego spokojnie ale tez dalej warczal i żarł to okropne jedzenie. Odeszłam od niego, posżłam na polankę i czekałam po kilku minutach wróciłam ten dalej to żarł. Chciał go noigą odepchnąc, ale gdy go dotknęłam ten rzcił się na moją nogę i zaczał mnie gryżic. puścił i dalej warczał, więc sobie poszłam. Ten dalej nie przychodził. Wrcociałm do śmietnika a jego juz nie bylo.Wołałam za nim po jakimś czasie się znałazł. Wziełam go na smycz. pogłaskałam, że przyszedł, ale byłam zła smutna i zawiedziona,. Wróciliśmy do domu. Ten miał brzuch tak wypchany, że myślałam, że pęknie i się obrzyga.. ale nie ... W domu polozył się pod drzwiami. Gdy podchodziłąm do niego(najpiew go ingnorowałam) przyjmował pozycję czujno-poddańczą. Kładł się na plecach, ale gdy zbliżałam ręce do obroży obnażał zęby. Bałam się go. W końcu zostawiłam go w spokoju. Musiałam wyjść do pracy.
Wobec mojego chłopaka tak sie nie zachowje, nawet jak ten na niego nakrzyczy czy też go zdzieli np za warczenie na mnie nic nie mu nie robi. Tylko wobec mnie taki jest. Nie wiem co mam zrobić. Nie chcę oddać go z powrotem do schroniska, ale jak na razie boje się go, a chłopak tak naprawdę wcale nie chciał psa. Cieszy sie, ze jest,a le jakby nie bylo to by się nie zmartwił. Wiem, ze nie będzie się nim zajmowałA ja nie chce bać się go na spacerze ani nic z tych rzeczy. Z drugiej strony chciałabym, zeby piesek też się do mnie przywiązał. Prosze pomóżcie!!!!

Posted

Po prostu przestańcie psa bić, szarpać się z nim, drażnić waląc po pysku (!!!)... :shake:
To pies po przejściach, w schronisku prawdopodobnie musiał walczyć o jedzenie i nie powinny dziwić takie jego reakcje. Chwyt za obrożę, za okolice szyi to dla psowatych atak, szczególnie przy jedzeniu. Powinnaś psa odwołać/wygonić słownie, albo zostawić w spokoju na ten czas, a nie wchodzić w fizyczną konfrontację. Podczas imprez na tym etapie najrozsądniej byłoby po prostu trzymać na smyczy albo w ogóle izolować, jeśli nie ma mozliwości pracować z nim wtedy na spokojnie. Ten pies się was boi, musi z Wami walczyć o jedzeniu zupełnie jak ze schroniskowymi psami, a Wy zamiast jakos zbudować jego zaufanie, bijecie go i dalej z nim walczycie.
Jak Twój chłopak bije psa za warczenie na Ciebie to brawo, tylko patrzeć, jak pies przestanie warczeć, a zacznie gryźć bez ostrzeżenia, bo tego właśnie go w ten sposób uczycie - że pokojowe ostrzeganie nie działa.
Autorem agresji i gryzienia tego psa na tę chwilę jesteście w całości Wy i Wasze brutalne traktowanie go, i wszystko jest na najlepszej drodze, żeby pies naprawdę stał się niebezpieczny i zrobił komuś krzywdę.
Zarzestańcie jakichkolwiek zabaw siłowych i drażnienia, jakichkolwiek kar cielesnych - zacznijcie całą porcję jedzenia psa podawać mu z ręki, uczcie polecenia "zostaw" wymianą na coś lepszego, np. kawałka suchego chleba na kawałek parówki (w tym dziale w podobnych tematach są instrukcje) i poczytajcie wątki poświęcone psom ze schroniska, bo mam wrażenie, że jesteście w temacie kompletnie zieloni...

Posted

Powinniście jak najszybciej nauczyć go komendy "zostaw". Na pewno znajdziesz tu taki wątek z poradami jak to zrobić. I błagam, nie spuszczaj go na razie ze smyczy. Następnym razem może nie być tak różowo i może się już nie odnaleźć. Lepiej używaj długiej linki na spacerach. I życzę cierpliwości - pies jest ze schroniska, po przejściach, więc na pewno wymaga jej bardzo dużo. Powodzenia!

Posted

Mogę tylko dodać że jeżeli pies je wszystko na dworze, to po prostu jak go spuszczasz zakładaj mu kaganiec. Wtedy nie da rady nic zjeść. Bo takie jedzenie niewiadomo czego jest dla niego naprawde niebezpieczne, może się czymś zatruć albo zadławić kością ( kości z kurczaka są szczególnie niebezpieczne bo łamią się na małe ostre kawałki, które mogą mu się gdzieś wbić). Ewentualnie spróbuj go nauczyć niepodejmowania pokarmu z ziemii.

Posted

[quote name='dombor'] Razem z koleżanką próbowąłyśmy nagrodami nauczyć go komendy zostać na miejscu. całkiem nieźle szło.
[/QUOTE]
Proponuję więc tym samym sposobem nauczyć go komendy "nie rusz" i "do mnie". Przyda się na spacerach gdy pies znajdzie coś do jedzenia. Tylko bądźcie cierpliwi i dużo ćwiczcie. Pies się tego nie nauczy w kilka dni.

Posted

O jeżu kolczasty. Albo zaczniecie z psem konkretnie pracować, albo szukajcie mu nowego domu. Serio.

W żadnym wypadku nie wolno psa bić!!! Jak on ma Wam zaufać, skoro wydzieracie mu wszystko na siłę, wrzeszczycie, szturchacie i drażnicie się z nim, zamiast bawić się i uczyć psa właściwych zachowań? On jest u Was TYLKO tydzień, nie minął mu jeszcze stres adaptacyjny a Wy mu organizujecie już takie przeżycia :(

Na wczoraj - zaopatrzcie się w dobrą literaturę. Podstawa podstawy to książki pani Mrzewińskiej. Do tego dołączyłabym "Sygnały uspokajające" i jeszcze coś o przywołaniu, np. "Aria, do mnie". Może jeszcze coś o szkoleniu pozytywnym, bo w sumie tak psy się uczą najszybciej nowych rzeczy. I pracujcie. Być może uda Wam się odzyskać zaufanie tego biednego psa. Nie puszczajcie go też ze smyczy, bo jeszcze zwieje i nieszczęście gotowe. Kupcie sobie długą linkę albo taśmę (np. 10 czy 15m) z karabińczykiem, przypinajcie do obroży (a jeszcze lepiej do szelek, skoro pies jest wrażliwy na dotykanie okolic karku)., drugi koniec możecie trzymać w ręku albo w późniejszych etapach puszczać psa z linką. Jeśli pies zbiera śmieci - kupcie dobrze dopasowany (czyli luźny, żeby pies mógł otworzyć paszczę i ziać) kaganiec plastikowy lub fizjologiczny. Przy tym równolegle uczcie psa wymiany jedzenia.

Poczytajcie o pracy z psem i o zabawie, o zasadach, jakie powinniście ustalić i ściśle ich przestrzegać.



Edit - garść linków:

B. Waldoch - "Pozytywne szkolenie psów" http://members.westnet.com.au/b-m/
http://pies.onet.pl/60111,13,16,sztuka_mowienia_nie,artykul.html
http://pies.onet.pl/52922,13,17,bezprzewodowy_odkurzacz,artykul.html

http://www.dogomania.pl/threads/210645
http://www.dogomania.pl/threads/206235
http://www.dogomania.pl/threads/206443-pocz%C4%85tki-agresji-czy-norma

Posted

Na początek: Dziękuję za rady, bo one dla mnie dużo znaczą. Nie sądziłam też, że pies jest u nas katowany. Wychowywałam już 3 jamniki i każde z nich dostawało lekko po tyłku za złe zachowanie. Dla mnie nie jest to bicie tylko forma karcenia. żadna z moich jamnieczek nigdy nie wykazała agresji ani do właścicieli ani nawet do dzieci, które mogły zrobić z nimi wszystko. Jeśli takiego czegoś nie można stosować wobec psów ze schronika, rozumiem. Dużo czytałam zanim wzięliśmy Indusia ze schroniska, ale jak widzę jak mój pies żre wielką górę zgniłego bigosu szczerząc kły na mnie to wszystkie porady książkowe jakoś mi umykają. Piesek nie jest już wypuszczany bez smyczy. Wypuszczaliśmy go bo pierwsze kilka razy był grzeczny trzymał się nas. Tylko jak widzi żarcie to się tak zachowuje. Dodam jeszcze, że w domu jest zupełnie inaczej. Z ręki bierze delikatnie zawsze prosi albo podaje łapkę. Miskę można mu przesuwać. Tylko na podwórku taki jest. Gdyby sytuacja się powtórzyła co powinnam zrobić?
Jeśli chodzi o "przesuwanie" psa w inne miejsce. W jaki sposób mam to zrobić jeśli nie mam go złapać za obrożę i przesunąć. Co mam zrobić jeśli zacznie na mnie warczeć? Na razie mówimy " Nie wolno" i ignorujemy. Na razie staram się go nie łapać za obrożę. Indi nie zaczepia psów ani uldzi, chyba, że ktoś idzie z torbą z jedzeniem. Gdybym musiała odciągnąć pieska od "torby" to jak mam to zrobić. Złapać za obrożę i przytrzymać jest najlepiej ale co jeśli zacznie warczeć?
Aha.. tego dnia, kiedy pisałam posta po wyłączeniu kompa poszłam do łóżka. Pies gdy łóżko jest pościelone śpi pod nim. Gdy wchodziłam do łóżka pies ugryzł mnie w nogę. Nic mu nie zrobiłam, nie powiedziałam nic do niego, a on spał. Nie wiedzieliśmy co zrobić. Pies został skarcony słowami " Nie wolno". Nie uderzyliśmy go, ale powiem szczerze, że naprawdę się wystraszyłam bo mam ranę na nodze. Próbowaliśmy dojść czym zachowanie mogło być spowodowane. Wydaje nam się, że piesek się wystraszył, bo go obudziłam, ale też pies jest zazdrosny o chłopaka. Sprawdzaliśmy to: gdy chłopak się do mnie przytulał pies warczał i skakał. Teraz gdy przytulamy się i pies warczy mówimy nie wolno a gdy tak nie robi głaszczemy go.
Opisuję wszystko, bo chciałabym, żeby osoby bardziej doświadczone mające większą wiedzę powiedziały mi czy robie źle i co powinnam robić. Tylko proszę się nie piszcie w stylu "brawo, tylko czekać aż Cię pies pogryzie" bo to nie pomaga, tylko pesymistycznie nastawia.
Na koniec napiszę, że Indii jest bardzo mądry. Od razu kumał, że nie można się załatwiać w domu. Pierwsze dni trochę piszczał jak go zostawialiśmy, ale teraz już nie mamy z tym problemu. Na spacerach nie zwraca uwagi na nic oprócz śmietników. Nauczył się w dwa dni komendy leżeć, więc jesteśmy dobrej myśli. Mamy nadzieję, że się uda.
Aha i napiszcie proszę w co się można bawić z psem w domu, skoro nie można się z nim czochrać i przeciągać zabawki. Swoją drogą piesek nauczył się już komendy:"Puść!" ale dotyczącej tylko zabawki, nie wiem jak będzie z żarciem. Wole na razie nie próbować ;) Mieszkamy w niewielkim mieszkaniu w bloku.

Posted

Karcenie fizyczne psa, który już używa zębów nie jest najlepszym pomysłem - tu chodzi o Wasze bezpieczeństwo przede wszystkim.

Uczcie go komendy "zostaw" w stosunku do żarcia najpierw w domu a później powolutku przenoście to na zewnątrz. Ćwiczcie na różnych rodzajach jedzenia. Nauczcie go też "zejdź" albo "odejdź" - przyda się gdy pies okupuje np. łóżko i niekoniecznie chce zejść. W sytuacji z ugryzieniem - ja bym najpierw psa obudziła (głosowo!), poleciła mu zejść a później sama się położyła i dopiero wtedy ewentualnie zaprosiła psa na łóżko.

Posted

Popierając Martens oraz evel

Karcenie fizyczne psa, który już używa zębów nie jest najlepszym pomysłem - tu chodzi o Wasze bezpieczeństwo przede wszystkim.

dodałbym, ze przede wszystkim musicie uregulować pozycję psa w "Waszym stadzie"
NA początek proponuję :
1 chodzenie z psem na smyczy i w kagańcu.
2. karmienie psa ZAWSZE PO waszym posiłku, najlepiej jeśli do miski z jego karmą dodacie odrobinę tego co właśnie jedliście.
Pod żadnym pozorem nie "częstować" psa podczas Waszego posiłku (choćby tańczył , śpiewał, recytował ;) )
3 nie zostawianie karmy w misce - pies nie zje .... czeka cierpliwie na następny posiłek
4. jak najwięcej zabaw budujących zaufanie psa do Was
5. jak najwięcej zabaw z psem w pozycji kucznej ( to nie żart)
6. ...więcej nie piszę, myślę, że na najbliższy tydzień macie co robić :evil_lol:

Posted

Czy jamniczki były ze schroniska? Psy ze schronu są po ogromnej traumie, po walce o przetrwanie, więc też na bicie i inne formy agresji mogą reagować inaczej, niż psy bez takich przeżyć.
Pokażcie mu jego miejsce uczcie go wracać na nie zamiast przestawiać jak mebel. Naprawdę, troszkę zrozuimienia, dużo delikatności, cierpliwości i konsekwentnego ćwiczenia komend powinno pomóc. Pamiętajcie, on przeżył ogromną traumę, walczył o życie, a Waszś rolą teraz jest dać mu poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji.

Posted

Zanim zaczniesz pracować z pieskiem, to zabieraj go na porządny spacer tak aby rozładował tą energię, później zabierz się za pracę z nim. Twój chłopak ma go "gdzieś" (nie dosłownie, chodzi o to, że go lekceważy), a Ty robisz z niego przytulankę...:) Pamiętaj, że to pies...przez pierwsze dni sprawdzał na ile sobie może pozwolić, a teraz jak już wie że nie ma zasad w domu to może sobie rządzić. Zmień podejście, narzuć mu jakieś zasady, niech wie że np, kanapa nie jest dla niego itd, nie dawaj mu jedzenia, gdy się o nie dopomina, nie pozwalaj na żebranie przy stole (chyba, że lubisz :) ), nie baw się z nim kiedy on chce, zacznij go olewać - przestań rozpieszczać. Ćwiczenia - dyscyplina - uczucia w takiej kolejności...staraj się być spokojna i opanowana, bez frustracji bo on to od razu wyczuje :)

Posted

[quote name='blackraven']
2. karmienie psa ZAWSZE PO waszym posiłku, najlepiej jeśli do miski z jego karmą dodacie odrobinę tego co właśnie jedliście.

To tak trochę od czapy, bo kolejność jedzenia naszego i psiego nie ma żadnego przełożenia na właściwe relacje ;) Lepiej nauczyć psa, że ma czekać na żarcie, aż zwolnimy go z komendy do miski - u mnie suka nie ruszy żarcia, dopóki nie powiem "Twoje" chociaż na początku myślałam, że to niewykonalne, bo żarta jest straszliwie.

Posted

No to pora na kolejne obserwacje i małe sprostowanie. Piesek nie śpi na łóżku tylko pod łóżkiem tam jest taka dziura oczywiście jak je rozścielimy. Coś na zasadzie azylu. I jak podchodzę tam to piesek się denerwuje. Próbuje go wywabić. Na zwykłe "Induś, chodź do mnie!" nie reaguje. Idę do lodówki, on już wyłazi spod łóżka bo wie, że jak wykona komendę to mu coś dobrego dam. Ten pies jest naprawdę cholernie mądry i cwany, co w tym momencie przeszkadza, bo chyba będę musiała wszędzie chodzić z torebką ze smakołykami. Dziś rano, znów dla sprawdzenia postawiłam nogi obok wejścia do azylu pieska i gdy chciałam wejść znów wylazł i zaczął warczeć, prawie capnął, na szczęście przechytrzyłam go bo wiedziałam czego mogę się spodziewać. Pies został skarcony przeze mnie słowami" Nie wolno!".
Obecnie tylko ja mu daje jeść. Ogólnie jest kochany, przychodzi łasi się ale tylko jak on chce nie na każde zawołanie przychodzi.


Popierając Martens oraz evel Karcenie fizyczne psa, który już używa zębów nie jest najlepszym pomysłem - tu chodzi o Wasze bezpieczeństwo przede wszystkim.


dodałbym, ze przede wszystkim musicie uregulować pozycję psa w "Waszym stadzie"
NA początek proponuję :
1 chodzenie z psem na smyczy i w kagańcu.
2. karmienie psa ZAWSZE PO waszym posiłku, najlepiej jeśli do miski z jego karmą dodacie odrobinę tego co właśnie jedliście.
Pod żadnym pozorem nie "częstować" psa podczas Waszego posiłku (choćby tańczył , śpiewał, recytował ;-) )
3 nie zostawianie karmy w misce - pies nie zje .... czeka cierpliwie na następny posiłek
4. jak najwięcej zabaw budujących zaufanie psa do Was
5. jak najwięcej zabaw z psem w pozycji kucznej ( to nie żart)
6. ...więcej nie piszę, myślę, że na najbliższy tydzień macie co robić :evil_lol:


Pierwsze dwa punkty już spełnione , 3 nie trzeba pies je wszytsko ;) nie trzeba go namawiać, 4 i 5 jakie są zabawy budjące zaufanie. Pytam poważnie, bo wydawało mi się że przeciąganie z psem zabawki tak żeby warczał i reagował na puść to nie jest najlepsza zabawa, a jednak oglądałam jakiś filmik w którym taka zabawa była nagrodą.
Pani, która zajmuję adopcjami psów w schronisku, z którego braliśmy Indusia wysłała mi artykuł http://pies.onet.pl/13,63815,1698,ekspert_artykul.html , prawie słowo w słowo jak u mnie z tym, że przy misce właśnie piesek na mnie nie warczy i tak samo cieszy się jak ja wracam do domu jak i Marcin. Są tu pewne porady, Czy można coś do nich dodać. Zamierzam psa zabrać do mojego dom rodzinnego na tydzień i tam powolutku odzyskać jego zaufanie i go uczyć ;)
Ja wiedziałam, że z psami ze schroniska trzeba postępować inaczej, ale przez pierwze kilka dni piesek zachowywał sie jakby był już u nas co najmniej kilka lat. Dopiero potem coś mu się odwróciło. Chodził za nami jak go spuszczałam, nie załatwiał się w domu, grzecznie prosił o wyjście. Po pierwszym wyjści i zistawieni go samego kumał, ze wrócimy i już nie ma żadnego problemu.
Dziś przyjechał mój tata z naszą jamniczką(oczywiście ustawiła sobie Indiego po swojemu), nie mógl uwierzyć w to co mówie, bo piesek był tak grzeczny mówiłam do niego siad, siadał, leżeć leżał, położył się jemu pod nogami. Naprawdę nie wygląda na takiego, co mógłby kiedykolwiek kły wystawić, a jednak...
Ale jestem już trochę lepszej myśli. Szczęście w nieszczęściu, że nie jestem wyobcowana jeśli chodzi o taki problem, bo inni ludzie też piszą podobnie i to w dodatku o psach wychowywanych od szczeniaka.

Posted

Z tym miejscem to jest tak, że (dopiero dziś znajoma mi to zasugerowała), ze ono jest koło balkonu tak jakby w przejści i może pies nie czuje się w nim bezpiecznie. Jak myślicie czy warto zrobić mu nowe miejsce np w jakimś kącie, żeby pies mógł się osłonić. Może wtedy nie będzie wchodził pod łóżko. Pies dziś na mnie warczał, jak próbowałam wejść na łóżko, ale to dlatego, że trzymałam mogi obok wejścia pod łóżko. Próbowąłam go wywabić, ale nie reagował poszłam do lodówki po smakołyka to był już przy mnie, cwaniak. Chyba zaczne chodzić z torebką psich przysmaków ;)
Piesek jedzie za tydzień ze mną na wieś do domu rodzinnego, na wakacje i na naukę tylko ze mną :) dostałam od Pani ze schroniska artykuł prawie o mnie pisany http://pies.onet.pl/13,63815,1698,ekspert_artykul.html , postaram się dostosować do tych rad. Jeśli macie jeszcze jakieś pomysły poradźcie będę bardzo wdzięczna :)

Aha co to są zabawy budjące zachowanie psa. W co mogę się z nim bawić?

Trzymajcie kciuki, bo Indś jest taki kochany, że nie zamierzam go nigdzie już oddawać ale bądź co bądź musimy nauczyć się razem "współżyć" :)

Posted

witam wszystkich po kilku dniach :) Z Indusiem coraz lepiej :) w końcu... Powoli, nawet szybciej zaczyna mnie akceptować. Dziura w łóżku została zatkana... Piesek jeszcze co nieco powarkiwał jak kładłam się do łóżka, kiedy jego PAN spał ;) po kilku nie wolno po warknięciu i "dobry piesek" kiedy nie warczał piesek pozwala wchodzić do łóżka, aczkolwiek kątem oka obserwuje rozwój sytuacji ;) Powoli staje się jego ukochaną Panią, w końcu to ja mu przyniosłam wspaniałą zabawkę ;), to ja mu daje przysmak, gdy przyniesie mi zabawkę na podwórku.
Ale zrobił się nam kolejny problem, Induś nie chce zostawać sam w domku:( Przed wyjściem dajemy mu coś dobrego i zostawiamy go. Kilka razy stałam pod drzwiami raz szczekał raz nie, ale ostatnio sąsiadka zwróciła mi uwagę, że szczeka. Wydaje mi się, że jeszcze nie jest nas pewny i tego, że już na zawsze z nami zostanie. Ale poczytam trochę o uczeniu zostawania w samemu w domu i będę się stosować.
Dziękuję Wam wszystkim za pomoc :)

Posted

evel napisał(a):
Aha, ja bym uważała na karcenie warczenia. Lepiej psa uczyć np. odsyłania na miejsce. Przykładowo: pies leży na łóżku, Ty chcesz się położyć, pies warczy - wypad do siebie. Pies musi zrozumieć, że za próby "fikania" traci przywileje.


Racja, odesłanie na miejsce i ignorowanie. I tak trzeba reagować na każdą próbę warczenia. Jak karciłam, to często pies się spinał jeszcze bardziej i pokazywał jeszcze większe zęby. Ze zjadaniem na dworze też miałam ten sam problem i mam nadal pomimo, że pies jest u mnie już ponad 2 lata, dlatego nosi kaganiec plastikowy. Natomiast wreszcie odpuścił próby ucieczek na śmietniki, udało mu się raz, zwiał na kilka godzin i wrócił dopiero jak miał brzuch jak balon i czuł się tak źle, że już nic na tym śmietniku nie mógł zjeść. Generalnie z takim psem to tylko pozytywne metody szkolenia są skuteczne, na krzyki i karcenie mój się zacinał, zamykał w sobie i już wogóle nie chciał współpracować.

Posted

1/ (do forumowiczów) jak chcecie pomóc psu, to nie "jeździjcie" po tym kto prosi o pomoc, bo jak go "wypłoszycie" to PSU zrobicie krzywdę...
Dalej już do Dombor
2/ pojęcie "właściciel" jest psu obce, ale OK używajmy go jako "ten który jest szefem lub członkiem mojego stada wyższym w hierarchii". No więc z punktu widzenia psa (po tak krótkim okresie) to wy jeszcze nie macie ustalonego statusu. Na to aby zaczął on mieć pewność, że Wy to już teraz na stałe JEGO stado potrzeba czasu. Ujmijmy to tak - wasz obecny (ludzki) przyjaciel/przyjaciółka nie stali się nimi w tydzień, więź i zaufanie budowała się miesiącami! Przed Wami jeszcze wiele tygodni zanim to zaufanie i więź zbudujecie. Na razie jesteście niedawno poznanymi osobnikami, którzy aktualnie się nim opiekują (poznał już pewnie wielu takich w schronisku...). Nie pokładajcie więc zbyt wielkich nadziei w swoim (na razie niepewnym) statusie. Aby pies pokornie uznał wasze prawo do zabrania mu czego tylko Wam się zamarzy musi upłynąć jeszcze trochę czasu!
3/ Autorytet polega m.in. na nie zakazywaniu/nakazywaniu tego o czym z góry wiadomo, że nie będzie wykonane. Innymi słowy - jeżeli wiecie że gdy chcecie zgonić psa ze stołu będzie warczał i pokazywał zęby, to macie 3 opcje:
- pójść na całość ryzykując pogryzienie i go zgonić (raczej nie ryzykowałbym na tym etapie "znajomości" ). Opcja raczej dla twardzieli, mogłaby błyskawicznie poskutkować "ustawiając" psa ale mocno ryzykowna :D
- dać psu do zrozumienia, że źle zrobił (bez prób fizycznej konfrontacji) i ukarać go wielogodzinnym ignorem (pies przestaje dla Was istnieć).
Uwaga: ignor dla wielu psów jest najcięższa karą jednak wymaga nie reagowania na ŻADNE osunięcia psa. Klasyczną kontrakcją psa jest robienie rzeczy niedozwolonych w celu zwrócenia na siebie uwagi (nawet w formie "bury"). Dlatego też przed ignorem należy usunąć z zasięgu pyska wszystkie przedmioty z którymi nie możecie się rozstać bez żalu :D
Ignor przerwany pogonią za psem trzymającym w pysku pantofle za 500 zł lub pilota od TV jest ... nieskuteczny i uczy złych rzeczy!
- odwołać psa innym przysmakiem uzyskując "zastępcze zwycięstwo". Wprawdzie daliście mu przysmak, ale wasza wola zwyciężyła - zszedł ze stołu!
Uwaga: "Zwycięstwa zastępcze" mają uboczny skutek. Mogą nauczyć psa "handlu" tj. np. kradzieży przedmiotów które potem wymieni na przysmak. Jednak przeważnie jest to lepsze od ganiania psa po całym domu lub parku z zamiarem wyrwania mu naszych pantofli lub padliny - pies jest szybszy :D (no i ma zęby ...)
>> Zabronienie np. żarcia ze stołu, a potem cofnięcie się przed warczeniem i szczerzeniem zębów JEST NIEDOPUSZCZALNE. Uczy psa skuteczności tej metody i właśnie dla tego, że to poskutkowało RAZ, będzie próbował jej używać ponownie!
4/ Pies (szczególnie) po schronisku może nigdy nie zaprzestać jedzenia znalezionych rzeczy (efekt znany u osób po obozach koncentracyjnych - np. obsesyjne gromadzenie w szufladach resztek po posiłkach...). Można to zminimalizować wychodząc z SYTYM psem na spacer. Czyli - wracamy z pracy, pies idzie na chwilę na smyczy na siusiu/kupa, wracamy do domu jemy obiad, karmimy psa, CZEKAMY min. kilkanaście minut i idziemy na dłuższy spacer. Przerwa miedzy posiłkiem a spacerem jest konieczna.
a) zmniejsza możliwość skrętu żołądka przy wysiłku
b) ssaki nie mają miernika pełny/pusty jak samochód w baku. Uczucie głodu/sytości warunkuje receptor poziomu cukru we krwi - a to wymaga czasu na strawienie i wniknięcie cukrów do krwioobiegu!
5) w przypadku konieczności bezpośredniej fizycznej ingerencji NIE ciągniemy psa ręką za obrożę! Przypinamy wtedy SMYCZ i ciągniemy za SMYCZ. W razie co smyczy ugryzienie nie zaboli, a rękę tak :D
6) Pies przez pierwsze tygodnie nie wie czego może się spodziewać po was. Dlatego też wskazane jest unikanie kar fizycznych, a nawet ich groźby! Unikamy też wszelkiej fizycznej konfrontacji, nawet w zabawie. Nie straszymy psa, ani celowo ani przypadkiem. Jeżeli pies śpi, a chcemy coś robić koło niego (np. wejść na łóżko) to psa wołamy i budzimy nasz schroniskowiec ponad rok od zamieszkania z nami budził się przestraszony z warknięciem i kłapaniem zębami na oślep!).
Resume:
Budowanie więzi i zrozumienia, że to jest JEGO stado może potrwać kilka miesięcy! Do tego czasu jesteście tylko "znajomymi"!
Pies naturalnie dla jego rasy dla okazania dezaprobaty używa warczenia, szczerzenia zębów i tzw. "gryzienia".
Napisałem w cudzysłowiu, bo jest to tak na prawdę bolesne karcące uszczypanie. Kiedy na prawdę jakiś pies Was ugryzie, to będziecie o tym wiedzieli :D Odwiedzicie wtedy pogotowie i zapoznacie się z szyciem ;D
Podkreślę jeszcze raz - na razie macie status tylko nieco powyżej "obcy" i tak to traktujcie! Kiedy ktoś z rodziny da klapsa dziecku, to ono pokornie to przyjmie, ale jak zrobi to obcy to raczej nawet dzieciak spokojnie tego nie przyjmie ...
Większość ludzi wpada w pewną mentalną pułapkę - biorą psa i uznają go za "swego" od pierwszych dni, a dorosły pies to nie szczeniak poddający się woli każdego większego... Jeżeli znając od lat psa znajomych nie kusi Was walnąć go w ucho za podkradanie żarcia, albo nie biegniecie mu wkładać reki do pyska i wyciągać kości, to nie róbcie tego z OBCYM psem, który mieszka z Wami od tygodnia czy kilku tygodni!!
A co do "katowania", to nie w tym rzecz czy robicie to mocno czy słabo. Psy bite w przeszłości mogą na widok samej podniesionej gwałtownie ręki (np. do pogłaskania uznać to za chęć ataku (jak Was dobrze nie znają). Jedne skulą się i zapiszczą, inne ... mogą uznać, ze najlepsza obrona jest ...atak...
BTW- mam 3 schroniskowce. Jedna suczka ponad 6 miesięcy obchodziła nas z daleka poza zasięgiem naszych rąk i nóg, a na widok rzucanej piłeczki lub nawet podnoszenia czegoś z ziemi rzucała się do panicznej ucieczki!!
Duży prawie 40. kilogramowy pies po 4 latach (od sierpnia 2007r.) pobytu u nas (nie był nigdy uderzony przez nas) jak mu niedawno wyrwałem kapeć z pyska (noszony z radości na powitanie) i ręka poleciała mi do góry (jak do ciosu), to przypadł ze skowytem do ziemi ... (zupełnie jak na poczatku)
Sugeruję o tym pamiętać. Życie psa ze schroniska nie zaczęło się z dniem jego adopcji...
Wcześniej było kilka innych lat ... i nie koniecznie dobrze wspominanych...
Mam 3 psy ze schroniska, ich historie są spisywane od lat na naszym blogu.
Są tam psie histerie, psie kradzieże, psie demolki (trwające miesiącami) i wiele innych blasków i cieni ...
Jak Wam się będzie chciało to możecie zajrzeć (wystarczy kliknąć w zdjęcie w podpisie)

A największymi przyjaciółmi dobrego wychowania psa są : stanowczość i konsekwencja :D

Posted

witam,wczoraj wzięłam ze schroniska suczke beagla,była tam 3 tyg.,a ona ma 4 lata.Jest strasznie nie wychowana,ale z tym postaram się uporać,martwi mnie jednak jej agresja wobec małych dzieci,rzuciła się bez ostrzeżenia na 2-letniego chłopca,który stał ok 2m od niej.Z tym problemem nie wiem zupełnie,jak sobie poradzic,proszę o pomoc

Posted

Z problemem tego kalibru przez internet można Ci najwyżej polecić dobrego szkoleniowca... Agresja wobec dzieci to nie przelewki, nikt nie podejmie się pracy z takim psem on line, nie widząc go.

Posted

Popieram zdanie Martens.
Tym nie mniej sprecyzuj "rzuciła się" (?)
Doszło do fizycznej napaści?
Jeżeli tak, to jak groźniej?
BTW - 3 tyg. w schronisku to NIC, to w zasadzie nie jest (psychologicznie) "pies ze schroniska". Może nie miała kontaktu z dziećmi w poprzednim domu, albo miała ... zbyt intensywny ... :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...