Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

i ja trzymam kciukasy :kciuki:
a o Pani wetce to lepiej nic nie będę pisać, bo musiałabym użyć wulgaryzmów. Skąd się tacy debile biorą? Naprawdę chyba co drugi noworodek w tym kraju dostaje klapsa w głowę zamiast w pupę zaraz po porodzie na złapanie oddechu...

  • Replies 677
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzięki za wsparcie kciukowe! Kimcioch obszczekał co prawda Dominika, ale jakoś tak - jak na nią - mało "przekonywująco":evil_lol:, więc się jednak na ludziach zna. Zobaczymy jak zareaguje na Państwa...;)

Posted

Kociabanda2 napisał(a):
i ja trzymam kciukasy :kciuki:
a o Pani wetce to lepiej nic nie będę pisać, bo musiałabym użyć wulgaryzmów. Skąd się tacy debile biorą? Naprawdę chyba co drugi noworodek w tym kraju dostaje klapsa w głowę zamiast w pupę zaraz po porodzie na złapanie oddechu...

:roflt::roflt::roflt::roflt:dawno się tak nie uśmiałam.

Posted

[quote name='Mysza2']:roflt::roflt::roflt::roflt:dawno się tak nie uśmiałam.
fajnie, że niechcący udało mi się tak poprawić Ci humor :D

Ciotki Kakadu szuka kogoś na przedadopcyjną we Włocławku!!! Kakadu chwilowo nie ma dostępu do neta dlatego ja szukam w jej imieniu :) Jakbyście kogoś znały w tamtych rejonach to poproszę pw! :)

Posted

Kini-mini, ale Cię zaniedbałam.
Wszystko idzie dobrze najwyraźniej :)
Nutusiu, napiszesz mi na priv okolicę Piotrkowa (jak daleko od i w którą mańkę)? - to bym pogrzebała w domu, bo będę jechać na Kielce w ostatni weekend października i jeśli to nie 50km to zjedziemy z drogi.

Posted

[quote name='Jasza']Nutusia, jak możesz???
Czemu nic nie piszesz????:mad::mad::mad:
P.S. I poproszę o adres - w sprawie telefonu.
juz podaje na pw:)

Posted

Po kolei:
1. pani w koralach to Kinia ;)
2. Jaszko - znalazłaś ładowarkę? Zaraz wysyłam Ci adres - DZIĘKI!
3. Byłyśmy wczoraj z Kimcioszkiem z wizytą na warszawskim Bemowie...
Kini-mini to anioł w samochodzie! Jedzie na przednim siedzeniu i tylko zmienia boczki. Nie pcha się na kolana, nie kombinuje, nie mendzi (jak Kreska!). Pod blokiem chętnie wysiadła z samochodu. Spacerowała po trawniku (ja z nadzieją, że jakieś siusianie zaliczy). Niestety, pewne rzeczy ją jeszcze z lekka przerażają (zawiesza się wtedy jak komputer - siada i "przeczekuje"). Tak było w momencie, gdy na horyzoncie zobaczyła sporą sunię (zresztą miała rację, bo gdy sunia przechodziła obok nas, huknęła na Kimuszkę!!!). Kolejna sytuacja, gdy pojawiła się grupa 3 osób z dziecięcym wózkiem - Kimi usiadła, zaczekała aż nas miną i dopiero wtedy poszła dalej. Z sikania zrezygnowała. Ładnie weszła po kilkunastu schodkach prowadzących do klatki (mimo, że były "ażurowe", ale już do klatki bała się wejść - do windy też. U Państwa - o dziwo - dała się wszystkim pogłaskać (będąc na moich rękach). Postawiłam ją na podłodze, zwiedziła duży pokój i... zlała się na środku dywanu!!!!!!!!!!!!!! Pani skwitowała to śmiechem (nieco nerwowym ;)), a Pan wspomniał, że poprzednią jamniczkę uczyli czystości przez 2,5 roku zanim przestała zaliczać wpadki. Kimci czuła się dość swobodnie, wychodziła do przedpokoju, pomimo że wtedy traciła mnie z oczu. Nie zapuściła się jednak do kuchni - i dobrze, bo tam stała kocia miseczka pełna dóbr wszelakich! Kociczka Maniusia leżała nieruchomo na oparciu kanapy i udawała, że nie widzi "intruza". Intruz też udawał, że stracił wzrok i węch :) Po jakimś czasie usiadłam z nią na kanapie i oba stworki dzieliła tylko wysokość oparcia kanapy. Kimi zaczęła cichutko warczeć, ale spoglądała spode łba, nie mając odwagi spojrzeć Maniusi w oczy. Maniusia ani drgnęła, też zaczęła warczeć, a w pewnym momencie nawet prychnęła i pokazała garnitur ząbków. W każdym razie Państwo są dobrej myśli, skoro Kimi nie rzuciła się od razu w stronę kota jak wściekła albo nie zaczęła na kota wściekle ujadać. W domu jest jeszcze dorosły syn, ale pokazał się tylko na chwilę, gdyż jest przeziębiony i nie chciał "rozsiewać". Pani początkowo była z lekka przerażona tylnymi nożynkami i mówiła, że nie wie czy się zdecydują, bo ona nie chce, żeby jej pieskowi szybko coś się stało. Wytłumaczyłam, że ja też początkowo była przerażona, że strasznie mi było żal Malizny, ale teraz już wiem, że te dziwne kroczki takie po prostu są, że Kimuszka potrafi wystartować jak torpeda, nic ją nie boli. Opowiedziałam o umowie adopcyjnej, o tym, że jest ona zobowiązaniem dla każdej ze stron, że Państwo nie zostają zdani sami na siebie w momencie wzięcia psiaka, zawsze mogą liczyć na naszą pomoc i wsparcie. Gdy usiałam z Kimi na kanapie obok kota i Pani Zofii, a Pani Zofia zaczęła ją głaskać, już wiedziałam, że będzie OK ;) Państwo mają działkę na trasie na Terespol - cały hektar! Stamtąd właśnie przywieźli w grudniu ubiegłego roku Maniusię, która leżała bez życia pod ich furtką. Kimiś też będzie z nimi jeździć na działkę oczywiście!
Plan jest taki: w czwartek Kimcioch idzie "pod nóż", a po zdjęciu szwów, we wtorek (18.10) rano - zawiozę pannę do nowego domu w drodze do pracy. Co Wy na to?... ;)

Posted

No to Kimi się popisała….. może chciała ich sprawdzić hihihi co jej wolno a czego nie hihihi Wydaje mi się, że to są dobrzy ludzie i że Kimi będzie z nimi szczęśliwa ;)

Posted

Lubię czytac Twoje wiadomości bo jak je czytam to jakbym tam była i widziała wszystko :cool3: Trzymam kciukasy za operację i za szczęście w nowym domku panienki :)

Posted

Skoro się zlała na środku dywanu to będzie dobrze ;) Rudi krecika postawił i też jest dobrze - to zawsze szczęsliwy znak :)
PS. oglądałyście wczoraj "Pod niebem Toskanii"? - też pani wierząca w znaki była :evil_lol:

Posted

[quote name='Jasza']A mi się jakoś płakać chce....
Ech...
Nie wiem czemu.....[/QUOTE]
I na takie coś mój TZ mówi, że wszystkie jesteśmy nienormalne, bo podobno wyjemy, jak domu nie ma, a później jak jest i właściwie nie wiadomo, o co nam chodzi :diabloti:

Posted

Taa, a oni są niby normalni...
Zabraniają zabrać kolejnego psa, a potem go całują i śpią zaplątani w pościeli ;-)

Edit: Nutusiu - ładowarkę dokupiłam, adres już mam od Ellig, dzisiaj wysyłam, już się nie przejmuj, co za Kinia???

Posted

[quote name='mmd']I na takie coś mój TZ mówi, że wszystkie jesteśmy nienormalne, bo podobno wyjemy, jak domu nie ma, a później jak jest i właściwie nie wiadomo, o co nam chodzi :diabloti:[/QUOTE]

Wyjemy z żalu jak domku nie ma i wyjemy ze szczęścia jak domek jest ;) jest kilka rodzai płaczu hihihi

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...