Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dziewczyny, spokojnie.
Boksio rzeczywiście został uśpiony. Jak już wiecie miał nowotwór śledziony. W warunkach schroniskowych nikt nie podejmuje się leczenia (operacja czy jakieś inne metody), niestety takie realia :(. Weterynarz ulżył mu w cierpieniu. Skąd miał wiedzieć, że za kilka dni znajdzie się dt?
Po prostu nie zdążyliśmy mu pomóc... :(

  • Replies 175
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

maciaszek napisał(a):
Dziewczyny, spokojnie.
Boksio rzeczywiście został uśpiony. Jak już wiecie miał nowotwór śledziony. W warunkach schroniskowych nikt nie podejmuje się leczenia (operacja czy jakieś inne metody), niestety takie realia :(. Weterynarz ulżył mu w cierpieniu. Skąd miał wiedzieć, że za kilka dni znajdzie się dt?
Po prostu nie zdążyliśmy mu pomóc... :(



A na podstawie jakich badań stwierdzono nowotwór?? Miał robioną histopatologię???

Posted

Olly, to już nie do mnie pytanie, a do schroniskowego weta.
Wiem tylko, że inny schroniskowy pies, który miał nowotwór był zabrany do kliniki i tam miał robione badania. Nie uśpiono go w ciemno. Mam nadzieję, że i tym razem tak było.

Posted

Nie ma mnie tylko jeden dzień, a tyle złego już się dzieje:angryy:

Och, dlaczego nie mogli zaczekać te kilka dni?
Była opcja tymczasu, ja nie wiem co z tym schroniskiem, to nie pierwsza taka sytuacja ze starszym psem...już ile w schronie uśpili, bo "były agresywne", a dziwnym trafem każdy pies miał więcej niż 6 lat...jestem wściekła:angryy::angryy:...jeśli rzeczywiście był chory, to ahhh i tak szkoda mówić...

Badź tam szczęśliwy kochany boxerku:-(

_____________________

Ja mam ogromną nadzieję, że Devonek już nie wróci, oby tylko został w domku...

Posted

jofracy napisał(a):
Podobno wczoraj przyprowadzili Devona. Jest dla niego opcja DT przez fundację.


A czy ktoś to widział i może to potwierdzić?
Zadzwoniłam przed chwilą do schronu i byłam 6-7 osobą, która o to pyta:-o
Aha i Devon jest przez cały czas w domu...

Posted

Ja już nic nie wiem... Ktoś namieszał: zadzwonił do fundacji, że pies wrócił i że może mu zaproponować DT. Fundacja dzwoniła do mnie i pyta co z nim... ah...

Posted

Brak mi słów:angryy:...jak wczoraj z kobietą ze schronu rozmawiałam to mówiła że Devon jest w domu, a nie w schronie:shake:, co sie dzieje? Fakt że kobieta była wkurzjąca jak z nią rozmawiałam i być może nawet nie wiedziała czy ma Devona na stanie:shake:, dla niej to tylko numer:angryy:, bo tak go nazwała jak pytałam:angryy:. To jak Oswięcim, ku....a!!!!! To nie żywe istoty tylko numery:angryy: Poprostu trzeba podjechać i sprawdzić osobiście.

Posted

kimiji napisał(a):

Aha i Devon jest przez cały czas w domu...

Proszę o czytanie ze zrozumieniem! Tutaj już jest tak namieszane, że mi sie słabo robi.
DEVON NIE WRÓCIŁ Z ADOPCJI !!
przepraszam, zdenerwowałam się, bo przez takie niedomówienia od wczoraj nikt nic nie wie...

Posted

a ja sie nie dziwie ze wchodzący tutaj są zagubieni w natłoku informacji , bo w sumie tak naprawde to nikt nic nie wie ...mysle ze jedynie wizyta w schronisku da wam 100% pewność

Posted

Znalazłam na Facebooku wiadomość o tym że Devon został adoptowany przez panią która uczy go samemu zostawać w domu więc jest szansa że jednak będzie miał domek na stałe. Skoro kobieta się stara tzn że chce i jej żalezy :lol:

Posted

sabinka40 napisał(a):
i być może nawet nie wiedziała czy ma Devona na stanie:shake:, dla niej to tylko numer:angryy:, bo tak go nazwała jak pytałam:angryy:. To jak Oswięcim, ku....a!!!!! To nie żywe istoty tylko numery:angryy:

Osób na wątku jest kilkanaście i każdy doskonale kojarzy psa, wie jak ma na imię, jakie ma problemy, co potrafi a czego nie.
Wolontariuszy w schronisku jest kilkudziesięciu i z kilkudziesięcioma psami mają regularnie do czynienia. Kojarzą je z wyglądu, z zachowania. Wolontariusze się spotykają, psy się spotykają, wszyscy się znają.
Osoby w biurze są 3, z psami wolontariackimi mają styczność sporadyczną, nie pilotują wolontariatu. Psów do schroniska w ciągu roku trafia ok. 1300-1400. do tego jeszcze z 600 kotów. Przychodzą, wychodzą. Na wolontariacie co rusz nowe psy i nowe imiona. Doprawdy nie sposób je wszystkie spamiętać i po imionach kojarzyć. Dlatego jak dzwoni się/przychodzi do biura to trzeba operować numerami psów.
Co więcej powiem Ci, że i ja nimi operuję. Robię zdjęcia psom z katowickiego schroniska, a potem wrzucam je na stronę internetową. Obcuję z numerami psów (bo spisuję dane z kart, informacje kiedy przyszły, itp.) i łatwiej mi je zapamiętać właśnie tak. I mimo tego, że kojarzę wolontariackie psy, że odnawiam im karty na schroniskowej stronie, biegam po wątkach, kojarzę je (w większości) po imionach to bardziej zapamiętuję numery, bo z nimi obcuję częściej. To co mają powiedzieć osoby z biura, które przez 90% czasu mają styczność tylko z numerami?!
Naprawdę dopóki nie zobaczyłam jak to funkcjonuje od kuchni to wielu rzeczy nie rozumiałam i denerwowałam się tak, jak np. Ty. Teraz część spraw postrzegam zupełnie inaczej.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...