maciaszek Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Dziewczyny, spokojnie. Boksio rzeczywiście został uśpiony. Jak już wiecie miał nowotwór śledziony. W warunkach schroniskowych nikt nie podejmuje się leczenia (operacja czy jakieś inne metody), niestety takie realia :(. Weterynarz ulżył mu w cierpieniu. Skąd miał wiedzieć, że za kilka dni znajdzie się dt? Po prostu nie zdążyliśmy mu pomóc... :( Quote
fernari Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 maciaszek napisał(a): Po prostu nie zdążyliśmy mu pomóc... :( Dlaczego to mnie boli najbardziej ?? :( Quote
olly Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 maciaszek napisał(a):Dziewczyny, spokojnie. Boksio rzeczywiście został uśpiony. Jak już wiecie miał nowotwór śledziony. W warunkach schroniskowych nikt nie podejmuje się leczenia (operacja czy jakieś inne metody), niestety takie realia :(. Weterynarz ulżył mu w cierpieniu. Skąd miał wiedzieć, że za kilka dni znajdzie się dt? Po prostu nie zdążyliśmy mu pomóc... :( A na podstawie jakich badań stwierdzono nowotwór?? Miał robioną histopatologię??? Quote
maciaszek Posted August 23, 2011 Posted August 23, 2011 Olly, to już nie do mnie pytanie, a do schroniskowego weta. Wiem tylko, że inny schroniskowy pies, który miał nowotwór był zabrany do kliniki i tam miał robione badania. Nie uśpiono go w ciemno. Mam nadzieję, że i tym razem tak było. Quote
kimiji Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Nie ma mnie tylko jeden dzień, a tyle złego już się dzieje:angryy: Och, dlaczego nie mogli zaczekać te kilka dni? Była opcja tymczasu, ja nie wiem co z tym schroniskiem, to nie pierwsza taka sytuacja ze starszym psem...już ile w schronie uśpili, bo "były agresywne", a dziwnym trafem każdy pies miał więcej niż 6 lat...jestem wściekła:angryy::angryy:...jeśli rzeczywiście był chory, to ahhh i tak szkoda mówić... Badź tam szczęśliwy kochany boxerku:-( _____________________ Ja mam ogromną nadzieję, że Devonek już nie wróci, oby tylko został w domku... Quote
jofracy Posted August 24, 2011 Author Posted August 24, 2011 Podobno wczoraj przyprowadzili Devona. Jest dla niego opcja DT przez fundację. Quote
kimiji Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Znowu?:-o Pewnie schronisku nie raczyło poinformować nowych właścicieli o lęku separacyjnym psa i potem wracają co miesiąc:shake: Quote
kimiji Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 jasne...tylko ciekawe czy udzielą informacji czy pies wrócił, bo ostatnio mają jakieś problemy z tym:shake: Quote
kimiji Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 jofracy napisał(a):Podobno wczoraj przyprowadzili Devona. Jest dla niego opcja DT przez fundację. A czy ktoś to widział i może to potwierdzić? Zadzwoniłam przed chwilą do schronu i byłam 6-7 osobą, która o to pyta:-o Aha i Devon jest przez cały czas w domu... Quote
fernari Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Ciekawe ... :shake: Kto podał fałszywe informacje ?? Chciał mnie znowu sprowadzić na zawał ...:angryy: Quote
jofracy Posted August 24, 2011 Author Posted August 24, 2011 Ja już nic nie wiem... Ktoś namieszał: zadzwonił do fundacji, że pies wrócił i że może mu zaproponować DT. Fundacja dzwoniła do mnie i pyta co z nim... ah... Quote
sabinka40 Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Brak mi słów:angryy:...jak wczoraj z kobietą ze schronu rozmawiałam to mówiła że Devon jest w domu, a nie w schronie:shake:, co sie dzieje? Fakt że kobieta była wkurzjąca jak z nią rozmawiałam i być może nawet nie wiedziała czy ma Devona na stanie:shake:, dla niej to tylko numer:angryy:, bo tak go nazwała jak pytałam:angryy:. To jak Oswięcim, ku....a!!!!! To nie żywe istoty tylko numery:angryy: Poprostu trzeba podjechać i sprawdzić osobiście. Quote
jofracy Posted August 24, 2011 Author Posted August 24, 2011 kimiji napisał(a): Aha i Devon jest przez cały czas w domu... Proszę o czytanie ze zrozumieniem! Tutaj już jest tak namieszane, że mi sie słabo robi. DEVON NIE WRÓCIŁ Z ADOPCJI !! przepraszam, zdenerwowałam się, bo przez takie niedomówienia od wczoraj nikt nic nie wie... Quote
fernari Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 A ja wiedziałam, że i tak ktoś to napisze, więc się nie fatygowałam :evil_lol: Quote
sabinka40 Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 ...ok, ja też jestem wkurzona i przepraszam:oops:, ale mnie też takie informacje wkurzają:angryy: Quote
Alicja Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 a ja sie nie dziwie ze wchodzący tutaj są zagubieni w natłoku informacji , bo w sumie tak naprawde to nikt nic nie wie ...mysle ze jedynie wizyta w schronisku da wam 100% pewność Quote
sabinka40 Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Cioteczki kochane, jak tu nie być nerwową od rana? Jak czytam, lub słysze że uspano boksera bo był agresywny to szlag mnie trafia..... sorki że tu wklejam ten wątek, ale to zrobilo schronisko:angryy: http://www.fundacja-bokserywpotrzebie.pl/pankracy-dolnyslask Quote
sabinka40 Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 Znalazłam na Facebooku wiadomość o tym że Devon został adoptowany przez panią która uczy go samemu zostawać w domu więc jest szansa że jednak będzie miał domek na stałe. Skoro kobieta się stara tzn że chce i jej żalezy :lol: Quote
sabinka40 Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 http://www.facebook.com/#!/FundacjaBokseryWPotrzebie któraś z koleji notka na głównej tablicy, z 18 sierpnia. Quote
maciaszek Posted August 24, 2011 Posted August 24, 2011 sabinka40 napisał(a):i być może nawet nie wiedziała czy ma Devona na stanie:shake:, dla niej to tylko numer:angryy:, bo tak go nazwała jak pytałam:angryy:. To jak Oswięcim, ku....a!!!!! To nie żywe istoty tylko numery:angryy: Osób na wątku jest kilkanaście i każdy doskonale kojarzy psa, wie jak ma na imię, jakie ma problemy, co potrafi a czego nie. Wolontariuszy w schronisku jest kilkudziesięciu i z kilkudziesięcioma psami mają regularnie do czynienia. Kojarzą je z wyglądu, z zachowania. Wolontariusze się spotykają, psy się spotykają, wszyscy się znają. Osoby w biurze są 3, z psami wolontariackimi mają styczność sporadyczną, nie pilotują wolontariatu. Psów do schroniska w ciągu roku trafia ok. 1300-1400. do tego jeszcze z 600 kotów. Przychodzą, wychodzą. Na wolontariacie co rusz nowe psy i nowe imiona. Doprawdy nie sposób je wszystkie spamiętać i po imionach kojarzyć. Dlatego jak dzwoni się/przychodzi do biura to trzeba operować numerami psów. Co więcej powiem Ci, że i ja nimi operuję. Robię zdjęcia psom z katowickiego schroniska, a potem wrzucam je na stronę internetową. Obcuję z numerami psów (bo spisuję dane z kart, informacje kiedy przyszły, itp.) i łatwiej mi je zapamiętać właśnie tak. I mimo tego, że kojarzę wolontariackie psy, że odnawiam im karty na schroniskowej stronie, biegam po wątkach, kojarzę je (w większości) po imionach to bardziej zapamiętuję numery, bo z nimi obcuję częściej. To co mają powiedzieć osoby z biura, które przez 90% czasu mają styczność tylko z numerami?! Naprawdę dopóki nie zobaczyłam jak to funkcjonuje od kuchni to wielu rzeczy nie rozumiałam i denerwowałam się tak, jak np. Ty. Teraz część spraw postrzegam zupełnie inaczej. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.