Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='matamata']Agi nie ma więc ja napiszę bo bedziemy się kręcić w kółko. TVN jest zawiadomiony, Miśkiem zainteresowała się Uwaga. O sprawie Miśka pisała także Gazeta Krakowska i Gazeta Wyborcza. Po tej burzy medialnej udało się zaorganizować wyłapywanie przez profesjonalną firmę jeszcze przed świętami. Byłyśmy na miejscu - i ja i aga.k. Nie wdając się w szczegóły powiem krótko - nie udało się. Misiek nie dał się złapać.
Więc sprawa wraca do punktu wyjścia.[/QUOTE]


Dzięki za info. Czy w takim razie jest jeszcze jakaś szansa na złapanie go? Czy już zrobiłyście wszystko co możliwe?

Posted

Ale się zima zrobiła.........

Śniegu tyle.......

Martwię się o Miśka... Mam nadzieję, że schroni się w budzie..... Ale jak temperatura spadnie do -20 stopni w nocy...........

Posted

Misiek do budy nadal nie wchodzi. Dzisiaj przenieśliśmy ja trochę dalej od drogi do takiego lasku, w którym stoją też jego miski, ale wątpię czy to coś zmieni. Może się okazać, że tak jak ostatnio przestanie nawet podchodzić do misek wtedy trezba będzie wrócić do stanu poprzedniego.
Dzisiaj też udało mi się zlokalizować "kryjówkę" Miśka. "Kryjówka" to drzewo rosnące na wale ziemnym, na które wiatr nawiał trochę suchej trawy. Pod tym drzewem na kawałku rozmokniętej ziemi nie przysypanej śniegiem, na mocno zgnitej trawie śpi Misiek. Sądzę, że to jego stałe miejsce bo leżał tam wczoraj jak wracałam z pracy, był tam też dziś jak pojechałam specjalnie na oględziny. Dał do siebie podejść na jakieś 4-5 m, potem wstał i sobie poszedł.
Szczerze mówiąc załamałam się - ma w okolicy ciepłą suchą budę, ma szałas który zbudowali mysliwi dla bażantów, taki prosty dwuspadowy. Mógłby się schronić w jednym lub drugim a on śpi na ziemi, na mokrej zgnitej trawie... Nie wiem już jak jeszcze pomóc temu psu...

Posted

No załamujące to wszystko...

Spadł śnieg, może firma wyłapująca znów spróbuje?

Trzeba pewnie przycisnąć urzędników....

Ja się boję, że on na tej trawie zamarznie... przecież nie ma szans, jak temperatura spadnie do -10, -15 stopni w nocy...

Posted

Na razie nie będzie pewnie drugiej próby wyłapywania, bo firma która robiła to wcześniej w tej chwili nie da rady. Albo podejmiemy jeszcze jedną próbę sami albo Misiek zostaje w polach w śniegu i mrozie. Jak to się skończy latwo przewidzieć.
Jestem zniechęcona, mam wrażenie, że wszystko co robimy przedłuża tylko jego gehennę.
Dziewczyny radzcie coś...

Posted (edited)

Od tej pierwszej przedświątecznej próby wyłapania Miśka przez specjalistę minęło trochę czasu, bo firma zaleciła czekać na śnieg, żeby wtedy podjąć drugą i ostatnią chyba próbę... No i mamy kupę śniegu od piątku, teoretycznie więc wczoraj powinna pojawić się firma wyłapująca, żeby móc po świeżych śladach odnaleźć psa, jak było planowane. Chyba mogę napisać, że dostaliśmy wiadomość od nich, że nie dadzą rady przyjechać w najbliższym czasie i żebyśmy sami podali psu sedalin... Zdecydowałyśmy z matamatą, że to zrobimy bo dalsze czekanie chyba nie ma sensu, szum medialny ucichł i dalej radzimy sobie same. Nie wiem co stanie się po podaniu sedalinu, jeszcze nigdy ile razy go używaliśmy, nie zadziałał ani w odpowiednim czasie ani tak jak powinien. Nie wiem jak go złapiemy... Nie wiem co się stanie, jak podamy psu środek ale go nie znajdziemy i zostanie tam na noc na mrozie taki ogłupiały... Nie mam siły...

Prowizoryczny szałas dla Miśka, właśnie w miejscu gdzie matamata wypatrzyła go w piątek, około 400 metrów od misek i budy. Bardzo chcę wierzyć w to, że on teraz tam śpi...



Edited by aga.k
Posted

Misiek to jest skrajnie ciężki przypadek psa porzuconego. W żaden sposób nie chce dać sobie pomóc - tyle tylko, że zjada to, co mu wozimy. Z jednej strony ciągle czeka przy tej drodze, z drugiej - nie chce mieć nic wspólnego z człowiekiem.
Dzisiaj zrobiliśmy ten szałas żeby chociaż nie leżał na gołej ziemi pod drzewem. Ale jak pojechałam tam po jakichś dwóch godzinach to Miska w szałasie raczej nie było - pewna nie jestem, bo nie chcąc go dodatkowo stresować nie podjeżdzałam bliżej i patrzyłam tylko z drogi a więc z odległości jakichś 300-400 m. Aż tak dobrych oczu nie mam, a folia z tego szałasu trochę go osłania właśnie od strony drogi.
Willa to to nie jest i napewno nie jest rozwiązaniem na dłużej - daje minimalną ochronę przed mrozem i śniegiem. Poza tym - przynajmniej dla mnie - daje choć odrobinę zludzenia, że coś jeszcze dla niego można zrobić, bo najgorsze jest właśnie to poczucie bezsilności i bezcelowości wszystkiego co dotąd robiliśmy.

Posted (edited)

pamietajcie by po podaniu sedalinu (jak bedzie juz dzialal) jak najciszej sie zachowywac!! pies wszystko bedzie slyszal, ale nie bedzie sie mogl poruszyc ze wzgl na zwiotczenie miesni !

Edited by Figanna
Posted (edited)

Czy rozważano może klatkę żywołapkę z mocno i nęcąco pachnącą przynętą? Mogłłaby to być przynęta ze środkiem uspokajającym na przykład, by się w niej nie zabił próbując się wydostać.
Skąd wziąć taką żywołapkę? Różne służby czasem mają (straż miejska, policja, inspekcja wet., schroniska dla zwierząt).

Edited by mondralala
Posted

[quote name='mondralala']Czy rozważano może klatkę żywołapkę z mocno i nęcąco pachnącą przynętą? Mogłłaby to być przynęta ze środkiem uspokajającym na przykład, by się w niej nie zabił próbując się wydostać.
Skąd wziąć taką żywołapkę? Różne służby czasem mają (straż miejska, policja, inspekcja wet., schroniska dla zwierząt).[/QUOTE]
Klatkę-łapkę pozyczaliśmy jeszcze w lecie, pisałam o tym. Misiek nie podszedł nawet do niej.

Posted

Misiek niestety nie spał dziś w szałasie, który mu zrobilismy. Nie zjadl też kiełbasy, którą Aga mu zostawiła na słomie.
Misiek nie podejdzie do klatki ani niczego, co mu pachnie człowiekiem - wyjątkiem sa miski z jedzeniem. Na to tylko się godzi. Możemy mu zrobić 10 szałasów, zawieźć 10 klatek i bud - on po prostu będzię się za każdym razem przenosił gdzie indziej.
Nawet jak jeszcze nie był regularnie dokarmiany, głodował i tak nie skusił się na to co było zawieszone w klatce. Skoro nie wchodzi do budy, nie podchodzi do szałasu mimo mrozu i śniegu to nie wejdzie też do klatki.

Posted

To rzeczywiście zostaje tylko uśpienie. Gdyby się powiodło, przydałby się inny pies z dobrym węchem do szukania Miśka, by nie ganiać za nim godzinami. Tak tylko myślę, bo znam powiedzenie, że dobrymi radami piekło jest brukowane.
Kciuki trzymam ze wszystkich sił.

Posted

Misiek wczoraj sie pokazał, ale jak tylko mnie zobaczył wycofał się spowrotem w krzaki i tymi krzakami, szerokim łukiem mnie omijając szybko pomknął sprawdzić co zostawiłam w miskach.
Cwana bestia z niego.
Dzisiaj w nocy było u nas prawie -10 stopni. Wczoraj byłam też sprawdzić ten szałas wyścielony słomą - ani śladu tego by z niego korzystał. Kiełbasa jak leżała tak leży dalej.

Posted

Kibicuję Wam po cichu i ciągle zaglądam z nadzieja , że w końcu uda się złapać uparciucha...
W zasadzie , to chyba pomysły na schwytanie cwaniaka zostały wyczerpane , teraz jedynie można go regularnie dokarmiać i czekać , może kiedyś się przełamie i zaufa, o ile wcześnie komuś nie zacznie przeszkadzać. Wbrew pozorom ten pies da sobie świetnie radę nawet przy największych mrozach , najważniejsze aby miał co jeść . Jeśli ma taką straszną traumę jesli chodzi o spanie w budzie to na pewno nie wejdzie również do przygotowanego szałasu ( folia wygląda podejrzanie , szeleści i odstrasza) , może gdyby to była jedynie wiązka słomy zostawiona gdzieś w zacisznym miejcu to odważyłby się tam położyć.
Jedyny co mi jeszcze przychodzi na myśl to zaangażowanie do pomocy jakiegoś dziecka ( wiem , to ryzykowne ) , być może jemu pies zaufa . Piszę to z własnego doświadczenia , przed wielu laty jako jedynej udało mi się złapać i oswoić zdziczałego , przerażonego psa. Nigdy nie pozwolił się do siebie zbliżyć nikomu dorosłemu , nawet jak już zamieszkał u nas na podwórku nikt nigdy go nie pogłaskał oprócz mnie. Mimo , że dostał ciepłą budę ( o wejściu do jakiegogolwiek pomieszczenia mowy nie było , tak się bał) to i tak nigdy do niej nie wszedł . a spał w jamie wykopanej za budą . Ostatnio też na innym forum czytałam o zdziczałym , nieufnym husky , skutecznie unikającym łapanki , który jednak bez problemu nawiązał kontakt i dał sie złapać 11-sto latce.

Posted

Żeby psa oswoić - obojętnie przez dorosłego czy dziecko - trzeba najpierw mieć z nim regularny kontakt. A Misiek jest na tak dużym otwartym i zalesionym terenie, że ciężko go nawet dojrzeć. Staram się za każdym razem kiedy wiozę mu jedzenie spędzić tam trochę czasu żeby mnie widział i skojarzył mój zapach z czymś pozytywnym - z jedzeniem. Czasem się udaje ale rzadko - i tak to trwa, w moim przypadku już 4 miesiące bo wcześniej woziła jedzenie aga.k.
Dziś sypie śnieg a w przyszłym tygodniu temperatura ma spaśc do -12 a nawet -15 stopni w nocy. Martwię się, że Misiek tego nie przetrzyma bez żadnego schronienia. No chyba, że taki mróz skusi go do skorzystania z budy, ale jakoś nei wierzę już w takie cuda.

Posted

Misiek się przypomina ciotkom - walczymy o niego cały czas. Ale jest coraz ciszej o Miśku, sytuacja bez zmian. Boję się tych mrozów nadchodzących - jak on je przeżyje?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...