Flaire Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 puli napisał(a):Jest kilkaset ras,z których całkiem sporo posiada typowe cechy psów rodzinnych i mozna wybrac sposród nich psa na kanapę,zamiast produkowac kukiełki z psów ras użytkowych.Ale cóż,taka kultura....Tia... Natomiast w Polsce, nasza superowska kultura produkuje z ras użytkowych tylko super psy użytkowe, które lądują wyłącznie u osób używających je do pracy wedle przeznaczenia rasy... :roll: Chyba żartujesz... :roll: Prawda jest taka, że tak samo w Polsce jak i w Stanach, większość psów ras, które oryginalnie były rasami pracującymi - ląduje u rodzin. To, akurat, nie jest w tych kulturach różne. Co jest różne - to że w Stanach, hodowcy i społeczeństwo zdaje sobie z tego sprawę i nie próbuje udawać, że jest inaczej. Oczywiście są też hodowcy, którzy hodują psy do pracy - ale to znakomita mniejszość, bo i zapotrzebowanie jest znacznie mniejsze. NB, labradory są jedną z najczęściej wymienianych ras, która "posiada typowe cechy psów rodzinnych". puli napisał(a):Takie sa równiez w Skandynawii i Anglii mimo,ze rasy uzytkowe maja sie tam całkiem nieźleNigdy nie spędziłam dłuższej ilości czasu w tych krajach, więc nie potrafię skomentować, jak tam jest i dlaczego. Porównywałam tylko to, co bardzo dobrze znam, czyli Polskę i USA. Quote
Flaire Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 Flaire napisał(a):Prawda jest taka, że tak samo w Polsce jak i w Stanach, większość psów ras, które oryginalnie były rasami pracującymi - ląduje u rodzin.Dodam jeszcze, że ja osobiście nie widzę w tym nic złego. Pies został udomowiony w czasach, gdy człowiek potrzebował jego pomocy - w polowaniu, w stróżowaniu, w pasieniu. Teraz czasy się zmieniły i człowiek takiej pomocy albo nie potrzebuje wcale, albo potrzebuje znacznie mniej. Na przykład moja rasa była stworzona do polowań na wydry - a wydry są teraz pod ochroną... Gdyby nie to, że psy mojej rasy udało się łatwo przystosować do innych rzeczy - w tym, jako psy rodzinne - rasa niewątpliwie by wyginęła, tak jak to się niemalże już stało z Otterhoundami (innymi psami na wydry). W miarę, jak świat się zmienia, cele, do których potrzebujemy psy również się zmieniają, a za nimi, zmieniają się też najbardziej pożadane cechy psów - wielu ras. I moim zdaniem, nie ma w tym nic złego. Quote
puli Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 Nie wiem która kultura jest bardziej superowska i nie próbuję ich porównywac,co Ty z podziwu godnym uporem wciąż robisz. Jednemu i drugiemu społeczeństwu jak widac przydałoby sie sporo edukacji kynologicznej. Jednak od trzymania psów uzytkowych w polskich "rodzinnych blokowiskach" bardziej chore jest moim zdaniem produkowanie np.aporterów które maja charaktery i pasje do pracy niczym pekińczyki. Jest to zaprzeczenie idei hodowli która ma słuzyc podtrzymaniu i rozwojowi ras,marnowanie dziesiątek a czasem setek) lat pracy hodowców. Czym innym jest selekcja pod wzgledem agresji a czym innym likwidacja popędów, pasji i zdolności do pracy dla zadowolenia wygodnickich klientów. Na szczęście puli nie zdążyli jeszcze całkowicie przerobić na plastykowe pieski. Quote
Flaire Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 [quote name='puli']Nie wiem która kultura jest bardziej superowska i nie próbuję ich porównywacMogłabym polemizować, czy nie porównujesz, na przykład tutaj [quote name='puli']bardziej chore jest moim zdaniem Natomiast na pewno jedną z nich krytykujesz - a w odpowiedzi na to, ja staram się pokazać, że są tylko różne, ale żadna nie jest lepsza, każda ma swoje "zady i walety" ;-), bo ten punkt widzenia na pewno przybliży tę książkę, jak i inne z poza polskiej kultury. [quote name='puli']Jednak od trzymania psów uzytkowych w polskich "rodzinnych blokowiskach" bardziej chore jest moim zdaniem produkowanie np.aporterów które maja charaktery i pasje do pracy niczym pekińczyki. Jest to zaprzeczenie idei hodowli która ma słuzyc podtrzymaniu i rozwojowi ras,marnowanie dziesiątek a czasem setek) lat pracy hodowców. ROZWOJOWI jest tu kluczowym Twoim słowem. Rozwój znaczy zmianę. Ja, jak już napisałam, nie widzę w żadnej rasie potrzeby utrzymywania popędów - czy wyglądu - które tej rasie już nie służą. Ideą hodowli nie jest dla mnie trzymanie się oryginalnego przeznaczenia czy oryginalnego wzorca - te, u wielu, wielu ras, zmieniają się właśnie z rozwojem rasy. Mało która rasa ma dzisiaj ten sam wzorzec, co miała, gdy została stworzona i mało które psy są używane wedle oryginalnego przeznaczenia. Rozwój rasy polega własnie na zmianie zgodnej z tym, jak zmienia się jej rola. W przypadku mojej rasy - z psów myśliwskich, na psy pracujące w wojsku i w policji, na - obecnie i już od wielu lat - głównie psy rodzinne. Quote
Flaire Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 NB, wydaje mi się, że odbiegłyśmy już na tyle daleko od tematu, że nie ma sensu prowadzić dalej tutaj tej dyskusji. Moim celem było przybliżenie troszkę innego punktu widzenia, aby umożliwić lepsze zrozumienie tej książki - a znalazłam się w pozycji, gdzie czuję się zobowiązana tego punktu widzenia bronić. Nie o to mi chodziło... tylko jest dla mnie jasne, że książka sprawi większą przyjemność osobom bardziej tolerancyjnym i otwartym na różnice kulturowe i międzyludzkie. Quote
puli Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 [quote name='Flaire']Nie porównujesz, tylko jedną z nich krytykujesz - Gdzie? ROZWOJOWI jest tu kluczowym Twoim słowem. Rozwój znaczy zmianę. Ja, jak już napisałam, nie widzę w żadnej rasie potrzeby utrzymywania popędów - czy wyglądu - które tej rasie już nie służą. Ideą hodowli nie jest dla mnie trzymanie się oryginalnego przeznaczenia czy oryginalnego wzorca - te, u wielu, wielu ras, zmieniają się z rozwojem rasy. Mało która rasa ma dzisiaj ten sam wzorzec, co miała, gdy została stworzona i mało które psy są używane wedle oryginalnego przeznaczenia. Rozwój rasy polega własnie na zmianie zgodnej z tym, jak zmienia się jej rola. W przypadku mojej rasy - z psów myśliwskich, na psy pracujące w wojsku i w policji, na - obecnie i już od wielu lat - głównie psy rodzinne. Słowa: rozwój, hodowla,ewolucja nie maja nic wspólnego z produkcja psów różniacych sie wyłącznie wyglądem a posiadajacych identyczne cechy "psa rodzinnego".Rasa to nie tylko eksterier,równiez zdolności,predyspozycje i charakter. Nie musze kupować stada owiec i wilka zeby zapewnic moim psom zajęcia dające im i mnie satysfakcję i jednocześnie wykorzystujace ich zdolności. Mam nadzieje ze nie dożyję czasów gdy Europe zapsią same osobniki ras myśliwskich,zaprzęgowych,pasterskich hodowane wyłącznie na kanape czyli "pekińczyki mentalne" Quote
Flaire Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 puli napisał(a):Słowa: rozwój, hodowla,ewolucja nie maja nic wspólnego z produkcja psów różniacych sie wyłącznie wyglądem a posiadajacych identyczne cechy "psa rodzinnego".Nikt tego nie proponuje - różne "rodziny" mają bardzo różne potrzeby i preferencje nie tylko odnośnie wyglądu, ale również odnośnie charakteru. puli napisał(a):Rasa to nie tylko eksterier,równiez zdolności,predyspozycje i charakter. Dokładnie tak, ale te również, tak jak eksterier, zmieniają się z zapotrzebowaniem. puli napisał(a):Nie musze kupować stada owiec i wilka zeby zapewnic moim psom zajęcia dające im i mnie satysfakcję i jednocześnie wykorzystujace ich zdolności. Ale zależnie od tego, jakie zajęcie im dasz - ważne będą niekoniecznie te same predyspozycje, które były ważne przy pilnowaniu owiec. I w ten sposób rasa się z czasem zmieni. I to jest właśnie rozwój. Border collie celujący w agility nie koniecznie będzie również tym najlepszym w pasieniu, pomimo że zajęcie będzie miał przednie. Zwracam uwagę, że ja nie mam nic przeciwko hodowaniu psów z mocnymi popędami, przeznaczonych do pracy. Natomiast jestem bardzo przeciwna sprzedawaniu takich psów przeciętnej rodzinie, która potrzebuje przeciętnego psa do przeciętnej psiej egzystencji. A żeby to wszystko nie wyglądało zbyt prosto, to trzeba też wspomnieć, że malutkie pudelki, które od lat sa rasą głównie "do towarzystwa", pomimo wygrywają MŚ agility. :evil_lol: Quote
Flaire Posted December 30, 2006 Posted December 30, 2006 [quote name='puli'][quote name='Flaire']Nie porównujesz, tylko jedną z nich krytykujesz Gdzie?Wiesz co, nie chce mi się specjalnie szukać... Ale choćby tutaj: [quote name='puli']Jest kilkaset ras,z których całkiem sporo posiada typowe cechy psów rodzinnych i mozna wybrac sposród nich psa na kanapę,zamiast produkowac kukiełki z psów ras użytkowych.Ale cóż,taka kultura.... Dobranoc! Quote
puli Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Flaire napisał(a):Dla mnie po prostu różnice kulturowe... :niewiem: Flaire napisał(a): Tak że ja to kwalifikuję jako kolejną różnicę kulturową. Flaire napisał(a):Wiesz co, nie chce mi się specjalnie szukać... Ale choćby tutaj "Ale cóż,taka kultura.." Użyte celowo ironicznie, jako ze widac bardzo lubisz to okreslenie.Porównywac nie zamierzałam,ale nawet świętego umiesz sprowokować a co dopiero mnie:eviltong: Quote
Rauni Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 A mnie to jednak, podobnie jak puli, nieco przeraża. Jeśli na przykład z owczarka pirenejskiego zrobić by takiego psa rodzinnego, czymże u licha różniłby się on od wszyskich innych niewielkich kudłatych psów? Tylko osadzeniem ucha czy ogonka? Nie uważam, że za wszelką cenę należy używać psa wyłącznie w jego pierwotnej funkcji - jest to na dobrą sprawę niemożliwe. Mało który spaniel będzie polował, mało który owczarek pasł - ale dla mnie jednak ważne jest zachowanie popędów, instynktu. Pozwala to nie tylko na ewentulane użycie psa w innej funkcji (na przykład spaniela do pracy na lotnisku przy wyszukiwaniu narkotyków), ale także na zachowanie odrębności i wyjątkowości rasy, a przez to do tego, że każdy może znaleźć psa dla siebie. Nota bene, ten pudelek co wygrał w tym roku MŚA na pewno nie był wyprany z popędów... to nie hodowla nastawiona na psy rodzinne wypuściła coś takiego :evil_lol: Moim zdaniem jak największa różnorodność ras jest pożądana i znakomita większość tych psów przy odrobinie pomyślunku nabywcy może dobrze funkcjonować we współczesnym świecie. Tak naprawdę to do czego trzeba dążyć to eliminacja agresji - ale eliminowanie wszelkich popędów, by mieć psy nieagresywne to wylewanie dziecka z kąpielą. Swoją drogą, to co Flaire pisze o hodowcach i społeczeństwie amerykańskim, mnie jednak skłania do myślenia, że Marley w gruncie rzeczy był zupełnie normalnym labradorem (+fobia dźwiękowa), tyle, że nie był plastikiem... Quote
Behemot Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Flaire napisał(a): Ale o ile pamiętam, w tej polskiej wersji znalazłam, zaraz na początku, zdanie "Zabierz swój czas", czy coś takiego. Czy tak się po polsku mówi? :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: Bo gdy to zdanie przeczytałam, to byłam pewna, że po angielsku to było "Take your time" - tyle że to znaczy "nie spiesz się". A co u licha znaczy "zabierz swój czas"??? :crazyeye: OMG :crazyeye: Kto to tłumaczył? :crazyeye: Nie znam tej książki, ale jeżeli rzeczywiście jest taka ciekawa, to warto by ją przetłumaczyć jeszcze raz, bo to, co dostali polscy czytelnicy, nie ma się nijak do oryginału. Nic dziwnego, że intencje autora zostały opacznie zrozumiane... :cool1: Quote
Flaire Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 [quote name='Rauni']A mnie to jednak, podobnie jak puli, nieco przeraża. Rauni, ale co dokładnie Cię przeraża? Bo w odpowiedzi na Twoje - trafne - obserwacje, ja napisałam, że [quote name='Rauni']psy z mocnymi popędami nie są uważane w USA za idealne psy "rodzinne" - raczej są jako takie psy źródłami problemów. A ponieważ większość psów właśnie trafia do rodzin, na kanapy, do domów z ogródkami, do sytuacji, gdzie - nawet jakby właściciel chciał spacerować z psem bez smyczy, to i tak by nie mógł, bo nie miałby gdzie - to również większość hodowców stara się produkować psy bez mocnych popędów. Zakładam, że chodzi Ci o to drugie zdanie, bo z pierwszym chyba trudno się niezgodzić? Można się więc zastanowić, jakie są alternatywy - tak naprawdę zbyt wiele ich nie ma. ;-) Albo można próbować hodować psy z mocnymi popędami i pogodzić się z faktem, że lądują one u ludzi na kanapie, albo można starać się, żeby te psy, które lądują na kanapie bardziej się do tego nadawały. Ani w jednej, ani w drugiej opcji, nikt nie mówi o wyeliminowaniu popędów, a raczej o upewnieniu się, że psy z mocnymi popędami nie lądują na kanapach. Można też, oczywiście, agitować całkowitego zaprzestania hodowli ras, u których mocne popędy są - czy też były - pożądane (przez wzorzec? takich ras jest niewiele; przez "zrozumienie" znawców? czyje zdanie się liczy?), prowadząc do ich wyginięcia. Nie wiem, czy to rzeczywiście jest taka fajna opcja. :-( :niewiem: Co więcej, jeśli na psy tych ras są chętni, to i hodowcy się też znajdą. (Historia amstafów w Polsce jest tu dobrym przykładem). No i właśnie w przypadku Marley'ego, stała się opcja trzecia, czyli pochodził on z "hodowli", której właścicielka nie miała pojęcia i pies z popędami wylądował na kanapie. Ten problem niestety istnieje tak w USA, jak i w Polsce. A co do pudelków, to oczywiście nie wątpię, że te, które wygrywają MŚ (nawet nie wiedziałam, że i w tym roku), pochodzą z linii z mocnymi popędami. :-) W tym przykładzie, raczej chodziło mi o to, że nawet w rasie, która od lat jest hodowana na kanapy, takie linie można zachować do konkretnych celów, podczas gdy starsze panie moga sobie nosić na rączkach pudelki-kanapowce. Quote
Flaire Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Behemot napisał(a):OMG :crazyeye: Kto to tłumaczył? :crazyeye: Nie znam tej książki, ale jeżeli rzeczywiście jest taka ciekawa, to warto by ją przetłumaczyć jeszcze raz, bo to, co dostali polscy czytelnicy, nie ma się nijak do oryginału. Nic dziwnego, że intencje autora zostały opacznie zrozumiane... :cool1:Behemot, ja nie mam polskiej wersji, więc nie daję głowy co, dokładnie, tam wyczytałam (przeglądałam tylko prezent, który zakupiłam dla kuzynki). Może to nie było "zabierz swój czas" tylko "zajmij swój czas". Tak czy inaczej, mnie wydawało się nie po polsku, ale ja ekspertem od polskiego na pewno nie jestem. puli śmieje się ze mnie odnośnie tych "różnic kulturowych" :lol: (zresztą nie jest w tym pierwsza ;-) ), ale mnie rzeczywiście wydaje się, że świadomość tych różnic bywa niesłychanie ważna, i to szczególnie u tłumacza. Jeśli u tłumacza takiej świadomości brakuje, to nie będzie w stanie oddać sensu tłumaczonego tekstu, nawet jeśli (albo może - szczególnie jeśli) tłumaczenie będzie dosłowne i poprawne. I wtedy cała odpowiedzialność zrozumienia tych różnic spada na czytelnika... I tak też stało się w tym przypadku. Quote
Gazuś Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Ja jednak dalej uważam, że Marely był całkiem normalnym psem - z opisu jakie b ył tam zamieszczony zachowuje się tak wiele goldenów i labradorów. Może jedyną jego 'nie wzorcową' cechą był strach przed burzą. Trafił do właścicieli, którzy go owszem, bardzo kochali, ale o wychowaniu labradora pojęcia nie mieli. Zresztą o całej rasie i jej predyspozycjach też. Widzieli tylko małą, złotą puchatą wesołą kulkę. Powiem szczerze, że ja bym takim osobom szczenięcia nie sprzedała. Miłość to miłość, ale jak można kupowac coś o czym się nic nie wie? Hodoczyni sprzedała swojego psa jednak nic nie wiedzącym amatorom, co więcej - psa z najwiekszym temperamentem skazała na życie kanapowca. To nie jest rasa, której wystarcza półgodzinny spacerek, czy bieganie po ogrodzie. Mój pies na ogród nie chce nawet spojrzeć i się na ogródku nigdy nie załatwi. Trudno, to rasa która została stworzona do ciężkiej pracy i półgodzin ny spacer na łańcuszku zaciskowym za wielkiego wrażenia na psie nie zrobi. Mój się robi naprawdę grzeczny po godzinnej lataninie z innymi psami w oddalonym o 4 kilometry parku. Quote
zachraniarka Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Ktoś tu wspomniał o Szwecji.. to tam też hodowla idzie w kierunku spokojnych, trochę lękliwych psów, jako że takie są najlepsze na psy rodzinne. Nie niszczą, nie uciekają, nie stwarzają problemów.. Doprowadziło to do tego, że w niektórych użytkowych rasach jest naprawde bardzo trudno znaleźć dobrego psa do pracy, bo takie są nieporządane.. Opowiadał mi o tym jeden z głównych instruktorów Szwedzkigo Klubu Psa Użytkowego (SBK), więc jest to wiarygodna informacja.. Flaire napisał(a):A co do pudelków, to oczywiście nie wątpię, że te, które wygrywają MŚ (nawet nie wiedziałam, że i w tym roku), pochodzą z linii z mocnymi popędami. :-) W tym przykładzie, raczej chodziło mi o to, że nawet w rasie, która od lat jest hodowana na kanapy, takie linie można zachować do konkretnych celów, podczas gdy starsze panie moga sobie nosić na rączkach pudelki-kanapowce. No i ja właśnie uważam, że to jest najlepsze rozwiązanie- podział na linie. Niektórzy uważają to za szkodę dla rasy, ja uważam, że na dzień dzisiejszy jest to najlepsze rozwiązanie. Ułatwia to bardzo wybór psa dla kogoś, kto potrzebuje psa do pracy, sportu, nie utrudniając życia tym, którzy chcą domowego pupila. Natomiast wrócę do Marleya- po raz kolejny czytam, że nie był on plastikiem, że był super do szkolenia. Ja się z tym nie zgadzam. Samo to, że pies jest mega aktywny, lubi coś nosić w pysku i jest żarłokiem nie robi z niego psa użytkowego. Ja osobiście nie chciałabym takiego psa do pracy jak Marley.. oczywiście bazując tylko na tym co przeczytałam w książce. Quote
zaba14 Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Dla mnie taki podział jest bez sensu.. psy są zmieniane tylko po to, aby ludzie kupowali ta a nie inna rasę. Jeśli chce psa zywiołowego to kupie sobie labka, golderna, jacka itd. Jesli chce psa spokojnego który nie potrzebuje zbyt duzo ruchu zastanowie sie nad mopsem czy buldozkiem.. Mnie rowniez wydaje się że Marley był normalnym psem, on po prostu nigdy nie był zmęczony ani fizycznie ani psychicznie wiec jak mogłbyc spokojny? to logiczne ze zacznie niszczyc.. :roll: Quote
Gazuś Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Zaba - właśnie! Co do podziału rasy na linię - użytkową i wystawową - jestem przeciw. Dla mnie w ogóle w retrieverach, tak jak np w seterach, nawet do hodowlanki powinny byc próby pracy. A najwiekszym zadaniem dla hodowców powinno byc wychodowanie zwierzecia wzorcowego, doskonałego w pracy, ale i efektowanego na wystawach. Quote
Flaire Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 zaba14 napisał(a):Dla mnie taki podział jest bez sensu.. psy są zmieniane tylko po to, aby ludzie kupowali ta a nie inna rasę.zaba14, to nie tak. Najpierw jest zapotrzebowanie - najpierw ludzie kupują - a dopiero później rynek się dostosowuje do tego, co chcą kupować. zaba14 napisał(a):Jeśli chce psa zywiołowego to kupie sobie labka, golderna, jacka itd. Jesli chce psa spokojnego który nie potrzebuje zbyt duzo ruchu zastanowie sie nad mopsem czy buldozkiem..No i nikt nie twierdzi, że ma być inaczej - to się nie zmieni. Ale większość osób, gdy kupuje psa z tych żywiołowych, nie oczekuje wulkanu energii, który roznosi im chałupę... ;-) I większość osób, które kupują psa z rasy pracującej, nie zamierza z nim pracować... Gazuś, ciekawi mnie na przykład, co Ty robisz ze swoim psem, żeby mógł się realizować w swoich naturalnych, silnych popędach do pracy? Bo piszesz tylko Gazuś napisał(a):Mój się robi naprawdę grzeczny po godzinnej lataninie z innymi psami w oddalonym o 4 kilometry parku. To wszystko, czy coś jeszcze? Moim zdaniem, Marley miał właściciela o niebo lepszego od przeciętnej. A jak czytam takie opinie: Gazuś napisał(a):Powiem szczerze, że ja bym takim osobom szczenięcia nie sprzedała to tak sobie myślę, że nikt by labradora nie sprzedał "takim" osobom i nikt nie głosował na Kaczyńskiego. ;-) I właśnie dlatego labradory sa jedną z najpopularniejszych ras, a Kaczyński - prezydentem. :roll: Quote
zaba14 Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Gazuś ale na całym świecie Golden czy labek to wspaniały pies rodzinny, wiec po co sprawdzac jak on pracuje? :roll: za to seter, słyszałaś że są dobre dla dzieci? Taka opinie maja tylko retrievery :-( i jak widac nie jest to dla nich plus... Już pisałam na forum o historii boksera ktory stał się agresywny za brak konsekwencji.. dzici robił z nim wszystko, pies spał w budzie, w koncu został oddany do schroniska. Obecnie ma super rodzine, ale dzici nie nawidzi do dzis.. :roll: byli właściciele kupili sobie labka bo "One same sie wychowuja" :roll: ciekawa jestem czy tak jak ten boksio w wieku 1,5 roku zostanie oddany. Quote
Gazuś Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Flaire napisał(a): Gazuś, ciekawi mnie na przykład, co Ty robisz ze swoim psem, żeby mógł się realizować w swoich naturalnych, silnych popędach do pracy? Bo piszesz tylko To wszystko, czy coś jeszcze? Moim zdaniem, Marley miał właściciela o niebo lepszego od przeciętnej. A jak czytam takie opinie: to tak sobie myślę, że nikt by labradora nie sprzedał "takim" osobom i nikt nie głosował na Kaczyńskiego. ;-) I właśnie dlatego labradory sa jedną z najpopularniejszych ras, a Kaczyński - prezydentem. :roll: Co robie? Po pierwsze - szkolenie, treningi na pseudo-agility (z racji tego, że u nas toru nie ma), sztuczki itp - czyli ogólem posłuszeństwo. Po drugie - bieganie (chociaż ja z racji zdrowia juz wysiadam) i treningi przy rowerze - pies zmeczony, pies szcześliwy. Tak samo wycieczki piesze do parku (ok 4 km w jedna strone), tam zabawa przez jakies dwie godziny z innymi psami i powrót. Po trzecie - tropy, polowania. Na polowaniach coprawda wytrzymywałam tylko do czasu, aż zabili sarnę. Więc teraz Doc będzie chodzić tylko na ptaki i tylko z kimś innym. No i oczywiscie na tropy. Pozatym "sztuczne" polowania - aporty sztucznych kaczek itp. Na dobrą sprawę w grudniu mam psa pływającego. No cóż, ja uważam, że mam retrievera spełnionego. Co do hodowców - policz sobie polskie hodowle retrieverów. Teraz policz DOBRE hodowle, gdzie spisuje sie umowy, które zabezpieczają psa, rodzice są przebadania na wsyztsko co trzeba (HD,ED,PRA/KAT i serce), mają dobrą psychikę i są wystawiani. Zobacz jaki wynik otrzymasz i już zrozumiesz dlaczego retrievera lądują w schroniskach i dlaczego kaczyński jest prezydentem :lol: Quote
zaba14 Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Flaire napisał(a): No i nikt nie twierdzi, że ma być inaczej - to się nie zmieni. Ale większość osób, gdy kupuje psa z tych żywiołowych, nie oczekuje wulkanu energii, który roznosi im chałupę... ;-) I większość osób, które kupują psa z rasy pracującej, nie zamierza z nim pracować... Pewnie, że nie. Wiadomo że jak kupie sobie psa myśliwskiego to nie pojde z nim w las ;) ale jestem w stanie tego psa pozadnie wybiegac. Moge go wymeczyc przy roweze, przy wspolnym bieganiu z innymi psami, sa psie sporty.. Kto dzis kupuje border collie to pasania owiec? ;) jednak mozna zapewnic im prace w inny sposob, prawda? Pies zmęczony to pies szczęśliwy ;) Nie twierdze, że właściciele Marleya sa zli.. to dobrzy ludzie i chwała im za to, że psa nie oddali. Pies takze był z nimi szczęśliwy ;) Jednak gdyby mieli czas i chęć na np. agility psiak by się zmęczył i psychicznie i fizycznie i miałby o wiele lepszy kontakt z swoim panem ;) Quote
Gazuś Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 zaba14 napisał(a):Gazuś ale na całym świecie Golden czy labek to wspaniały pies rodzinny, wiec po co sprawdzac jak on pracuje? :roll: za to seter, słyszałaś że są dobre dla dzieci? Taka opinie maja tylko retrievery :-( i jak widac nie jest to dla nich plus... . Moją osobistą opinią, to większośąć seterów jest dla dzieci o wiele lepsza w porównaniu do wiekszości goldenów i labradorów, z których wiele ma zwyczajnie spaczoną psychikę. A Retriever to JEST pies myśliwski i jednak to się powinno w nim podtrzymywać, bo z tego tytułu ma jego pożadane cechy - chec do pracy z człowiekiem, łatwiość w szkoleniu, doskonała pamięć... Quote
Flaire Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 zaba14 napisał(a):Pies zmęczony to pies szczęśliwy ;) Szczęśliwy - może, ale niekoniecznie spełniony. ;-) Jeśli chodzi o spacery i bieganie, to wiemy z książki, że Marley był codziennie wyprowadzany na dłuższy spacer co najmniej rano, a częściej i wieczorem. Na tych spacerach bawił się w aportowanie - to też jest w książce. Nie wiemy, jak długie te spacery były - ale już to jest o niebo więcej, niż przeciętni ludzie robią dla swoich psów. Gazuś napisał(a):A Retriever to JEST pies myśliwski i jednak to się powinno w nim podtrzymywaćTo zadam Ci pewne nurtujące mnie od jakiegoś czasu pytanie. Nie znam się na labradorach nic a nic, ale wiem, że są bardzo cenione jako psy-przewodnicy niewidomych - chyba najwyżej ze wszystkich ras. I wiem również, że w tym "zawodzie" mocne popędy łowieckie i nadmierna żywiołowość nie są zaletą. Jak pogodzić te dwie pozorne sprzeczności? Co jeszcze, poza popędami łowieckimi mają głównie labradory, że stały się rasą tak pożądaną do jednego z najbardziej odpowiedzialnych z psich zawodów? Może jednak nie tylko popędy łowieckie definiują charakter rasy? Quote
zachraniarka Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 zaba14 napisał(a):Mnie rowniez wydaje się że Marley był normalnym psem, on po prostu nigdy nie był zmęczony ani fizycznie ani psychicznie wiec jak mogłbyc spokojny? to logiczne ze zacznie niszczyc.. :roll: Czemu logiczne? Mój pies miał godziny ruchu, pracy, zamęczany fizycznie i psychicznie, a niszczył i to jak. I zostało to do dziś tylko skala zniszczeń na szczęście się zmniejsza. Mój drugi pies, który ma 10 razy takie popędy jak pierwszy i 10 razy więcej energii nie zniszczył nic.. Więc co w tym logicznego. Gazuś napisał(a):Dla mnie w ogóle w retrieverach, tak jak np w seterach, nawet do hodowlanki powinny byc próby pracy. Jak czytam takie coś to niestety ale pusty smiech mnie ogarnia, a co mają jednorazowe próby pracy do realnej roboty. To że psa się przez 3 miesiące wyszkoli by poleżał gdzieś, potropił kawałek czy dwie kaczki wyłowił. Co to ma do tego, że pies ma pracować godzinami, dniami bez straty koncentracji i motywacji.. nie mówiąc, że fizycznie musi temu sprostać. Gazuś napisał(a):A najwiekszym zadaniem dla hodowców powinno byc wychodowanie zwierzecia wzorcowego, doskonałego w pracy, ale i efektowanego na wystawach. I co wyhodowanie jednego takiego zwierzęcia jest osiągnięciem? Wyjątki się zdarzają i pewne każdy by chciał takiego psa. Jednak realia są inne trudno znaleźć hodowle, która miot w miot daje szczenięta wybitne w jednej dziedzinie. A myślę, że to jest najważniejsze- wyrównane szczeniaki, a nie jeden rodzynek raz na jakiś czas.. Flaire napisał(a):I większość osób, które kupują psa z rasy pracującej, nie zamierza z nim pracować... I to jest fakt i nie wiem czemu udaje się, że jest inaczej.. Quote
Gazuś Posted December 31, 2006 Posted December 31, 2006 Flaire napisał(a):To zadam Ci pewne nurtujące mnie od jakiegoś czasu pytanie. Nie znam się na labradorach nic a nic, ale wiem, że są bardzo cenione jako psy-przewodnicy niewidomych - chyba najwyżej ze wszystkich ras. I wiem również, że w tym "zawodzie" mocne popędy łowieckie i nadmierna żywiołowość nie są zaletą. Jak pogodzić te dwie pozorne sprzeczności? Co jeszcze, poza popędami łowieckimi mają głównie labradory, że stały się rasą tak pożądaną do jednego z najbardziej odpowiedzialnych z psich zawodów? Może jednak nie tylko popędy łowieckie definiują charakter rasy? Zauważ, ze u retrievera "popęd łowiecki" był dość ciężką pracą psychiczną - to njie polegało na tym 'coś ucieka - mam to gonic'. To musiały być psy wytrzymałe, stworzone do ciężkiej, aktywnej pracy. Musiały spokojnie czekać, kiedy na ziemię spadało z pięć kaczek i przynieść każdą - po koleii, zapamiętując co gdzie i jak. CO czyni je dobrymi przewodnikami? Wielka chęć do pracy z człowiekiem, zapał, chcęć 'sprawiania przyjemności' przewodnikowi, łatwość w szkoleniu inteligencja, doskonała pamięć. Zachraniarko - a mnie sie próby wcale nie wydają takie głupie. Bo jeśli psa chodz przez te 3 miersiące wyszkoliłoby się do pracy retrievera, aportów z wody itp, to to już by było coś. Po za tym - im trudniejsza hodowla psów i im wieksze wymagania, tym mniej nieodpowiedzialnych osób się za to bierze jednak. Co do lini. Ja chcę mieć goldena, który ma cechy charakteru typowe dla rasy, potrafi pracować. Takiego, który ma doskonałą anatomię i zdrowie (!) pozwalające na pracę do jakiej pies ten został stworzony. Po trzecie chce psa wystawowego, który jest psem efektownym. I do tego hodowla moim zdnaiem dążyć powinna. Nigdzie nie napisałam, że uważam niwyrównane mioty za coś dobrego :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.