Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 248
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Ksiązka urocza, ale czuję pewien niedosyt:evil_lol: miałam nadzieję, że ktoś ucierpiał bardziej niż ja:evil_lol: Ale KrAksa przebija Marleya....


Jasna cholera, jesteś pewna??? :crazyeye: Jakiś pies przebija Marleya??? :crazyeye:

No cóż... żyłam sobie w przekonaniu, że mam "naj" (najbardziej szalonego, najbardziej energicznego, najbardziej nieposłusznego, naj... maj... naj...) szczeniaka pod słońcem. W momencie gdy dostałam w prezencie "Marley i ja" zrozumiałam, ze jestem szczęśliwą posiadaczką aniołka. Teraz, po Twoim wpisie, wiem, ze powinnam do końca życia dziękować Opatrzności za Korkosmoka. Jest w takim razie prawie (o tym, ze "prawie" czyni wielką różnicę wiedzą wszyscy :) ) psim ideałem :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:

Posted

Poczytaj:

http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=21954&highlight=Aksa

Najlepszym dowodem jest próba pozostawienia KrAksy samej po raz pierwszy na dłużej... Pies po operacjach, na wpół sparaliżowany, na lekach. W kagańcu, kołnierzu, ubranku z żywicy i w kennelówce ze stali. Wracam po 1,5 godz... kaganiec zdjęty, kołnierz rozwalony, żywica nadjedzona, jeden szew mniej... ROZŁOŻONA OD ŚRODKA KLATKA.

Posted

ja jestem w połowie Marleya i musze przyznac ze baaardzo mi sie podoba. fajna, lekka, dobra dla milosnikow psow.
a o tej drugiej książce w ogóle nie slyszalam :niedowia:

Posted

ulvhedinn napisał(a):
Eee o jakiej książce? Mówisz o Aksie? To nie książka, tylko dogomaniacka historia;) chyba, że napiszę o niej książkę:eviltong:

oo.. napisz:multi: :cool3: ja chętnie kupię:evil_lol:

Posted

Też mam ta ksiażkę i już daaawno przeczytana. Wzrusza, rozbawia..
Pewnie niedługo do niej wrocę :). Kupiłam ją mojej cioci jako prezent, już zapewne przeszła przez wiele rąk miłośników zwierząt i labradorów. :)

Posted

Zaliczone. Uczucia mieszane. Nic nowego pewnie nie dodam, ale trochę odniosłam wrażenie, że pies nieco traktowany przedmiotowo. Ale może jestem przewrażliwiona:
1. Psa kupują, aby poćwiczyć odpowiedzialność w kontekście przyszłego macierzyństwa.
2. Psa oddaliby, gdyby pańci w porę nie minęła depresja poporodowa - o czym autor informuje, że by tak zrobił, dla dobra rodziny.
3. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby zostawić w hotelu psa, który stoi nad grobem, żeby dzieci do Disneylandu mogły pojechać. Kwestia kilku miesięcy - problem by sam się rozwiązał.
I już zupełnie z innej beczki - czy konieczne dla opowieści były szczegółowe opisy odsysania łożyska z macicy czy podawanie w centymetrach na ile już rozwarta jest małżonka przed zbliżającym się porodem? Co to za moda, aby w opowieściach biograficznych podawać takie dokładne fizjologiczne opisy. To ma pokazywać jaki autor jest wyzwolony czy co?
Ale książka napisana sprawnie i łatwo się ją czyta.

Posted

Zostało mi pożyczone, więc przeczytałam.
Rozrywka na jeden dłuższy wieczór. Można przeczytać, ale wg mnie to nie jest "lektura obowiązkowa".

Wybryki psa jakoś szczególnie mnie nie zszokowały, chociaż mam wrażenie, że autor koloryzował nieco, no i przecież dla potrzeb opowieści wybierał "najsmaczniejsze kąski" z zachowań Marleya. A pies był, jaki był nie tylko dlatego, że takie miał geny (po ojcu, na co wskazywał autor kilkakrotnie), ale głównie dlatego, że jakoś późno i mało konsekwentnie zaczeli szkolenie i socjalizację (a te opisy uczenia chodzenia przy nodze poprzez szarpanie za obrożę zaciskową... brr). Większości problemów, które pies sprawiał, można było w miarę łatwo zaradzić.

Głupie też było to na końcu - że chcą wziąć kolejnego kłopotliwego psa (ze schroniska tym razem), gdy kompletnie nie radzili sobie z pierwszym, mało czego się nauczyli i niewiele wniosków wyciągnęli z popełnionych błędów wychowawczych. Po co im wobec tego "sobowtór Marleya"? Nie wiem.

Trochę mnie zniesmaczyły niespodziewane wstawki o rozwarciu żony, czy usuwaniu martwego płodu. Wydają mi się zupełnie zbędne w opowieści o psie. Zresztą momentami pies w ogóle schodził na plan dalszy, ale taka już licencia poetica autora. Kupić bym książki nie kupiła, ale jak już zaczęłam czytać, to dokończyłam i nie poniosłam żadnego uszczerbku na zdrowiu ;)

Posted

zgadzam się w 100 % z kociokwik i greven. Fajnie się czyta ale najbardziej się wkurzyłam jak sobie pojechali na wczasy a pies sobie umierał w hoteliku.
Może inna mentalność ale wydaje mi się, że jak się kogos kocha to chce się być z nim do końca.

  • 3 weeks later...
Posted

Wydaje mi się, że jesteście trochę przewrażliwieni. Pies momentami schodził na dalszy psan bo przeciętny czytelnik nie zniósłby 340 stron tylko i wyłącznie o psie.

Nie podoba wam się ,że autor chciał oddać psa dla dobra rodziny. Czy to coś złego, że rodzine stawia się wyżej w hierarchii wartości od psa?

Marley był szkolony metodami tradycyjnymi, właściciele nie mieli możliwości dowiedzieć się jak inaczej zaradzić problemom, które sprawiał Marley. Nikt im nie poradził co powinni robić.

Poza tym gdyby autor napisał książkę dokładnie o tym co robił Marley, bez koloryzowania i wybierania najciekawszych histori, jaką wartośc przedstawiałaby ta książka?

Uważam, że właściciele Marleya byli ludźmi o dobrych sercach i stawiali czoła przeciwnościom losu. Mogli przecież od razu oddać Marleya, kiedy w okresie jego dorastania okazało się, że sobie z nim nie radzą. mimo to jednak został z nimi do końca swych dni. Dlaczego potem wzięli "sobowtór Marleya"? Może właśnie dlatego, że chcieli pomóc temu psu, może wiedzieli, że jego charakter odstrasza innych ludzi, może chcieli mu dac szanse.

Proszę, nie oceniajcie wszystkiego tak krytycznie. Świat nie jest czarny i biały i nie ma na nim ludzi idealnych.

  • 2 months later...
Posted

[quote name='Pagaj']JOHN GROGAN - MARLEY I JA

Dla miłośników rasy labrador retriever - obowiązkowa, dla miłośników innych ras gorąco i szczerze polecana :klacz:

Na stronie pewnej internetowej księgarni pani Zofia Przybył zamieściła swoją recenzję tej książki, i ja się podpisuję wszystkimi kończynami pod tym, co napisała:

John Grogan, pisząc tę prostą historię o swoim psie, dokonał rzeczy niesamowitej. Wyjaśnił mi (i chyba wielkiej rzeszy innych ludzi) dlaczego tak bardzo kochałam mojego psa, który był okropnym, nieposłusznym, rozbrykanym i niewychowanym głupkiem. Pokazał, że nie muszę się czuć jak idiotka, tylko dlatego że, gdy mój pies odszedł do psiego raju, rozpaczałam jak po stracie najbliższego przyjaciela. Niektórzy mówią, że nie wypada rozpaczać po psie, a ja nic na to nie mogłam poradzić. Czułam, że znajomi i rodzina lekceważą mój ból, uważają, że przesadzam. Potem pojechałam do Stanów i w supermarkecie na półce zobaczyłam na okładce książki zdjęcie mojego psa. Kupiłam ją od razu. Przeczytałam jednym tchem. Śmiałam się i płakałam jak bóbr. Naprawdę poczułam się lepiej. Nie jestem sama. Nie jestem idiotką. Mam prawo kochać mojego psa i cierpieć, kiedy odszedł. Może to, co napisałam, to zbyt osobista refleksja, ale ta książka jest również osobista. Pies jest w niej bardzo ważny, ale równie ważne są relacje z ludźmi. Nie wiem, jak autor to zrobił, ale udało mu się opisać najbardziej intymne szczegóły życia małżeńskiego w taki sposób, że nie budzą śladu zażenowania. Przeciwnie, pewnie każda kobieta chciałaby być w małżeństwie tak kochana i czuć się tak ważna jak Jenny, żona Johna Grogana. Chciałabym, żeby mój przyszły mąż mówił - my zaszliśmy w ciążę, my poroniliśmy i wreszcie my urodziliśmy dziecko. Żeby sprawiały mu radość takie proste rzeczy jak karmienie malucha z butelki i spacer z wózkiem i z psem. Ale cóż, na co dzień mieszkam w Polsce. A John Grogan z całą pewnością nie jest prawdziwym macho. Czy jakikolwiek polski macho byłby zdolny do takiego poświęcenia, żeby przez cztery dni wnikliwie badać psie kupy w poszukiwaniu zagubionego złotego łańcuszka swojej kobiety? Przeczytałam w Internecie, że książka "Marley i ja" zdobyła w USA nagrodę dla najlepszej biografii. To chyba pierwsza nagrodzona biografia psa. I to nie jakiegoś psa bohatera, ale zwykłego psa, który nie dokonał żadnych wielkich czynów, ale za to był wiernym przyjacielem i członkiem zwykłej, mądrej i dobrej rodziny.


długo chodziłam kolo tej ksiazki ....i nadal chodze i do dzis chyba nie bylam przekonana zeby ja zakupic i przeczytac, ale to co tu napisałas- przytoczylas...jest niesamowite...i chyba dlatego jednak siegne po te lekture..
sama nie mam labka tylko softa:loveu: i moje jest raczej mało szkudzace....ale jak sadze nie ma to znaczenia jaka rasa...wazne ze psiunia.....

Posted

dla mnie ta książka jest cudowna! kupiłam ją i przeczytałam jednym tchem. Śmiałam się i płakałam. I wiem że przeczytam ją jeszcze nie raz. Wszystkim polecam!

ps. to nie jest poradnik jak wychowywać psa, tylko wspomnienia zwykłego człowieka, który jak wszyscy popełnia błędy!

  • 2 months later...
  • 1 month later...
Posted

ja sie podpisuje pod komentarzami. mam ta książkę :)
jak ją czytałam to myślałam, że moja Łajka taka zła nie jest ;)
szczerze polecam :)

  • 2 weeks later...
Posted

Cudowna ksiązka... W Grudniu dostałam ją od babci na mikołaja. Czytałam i czytałam... na 318 stronie nie wytrzymałam i się popłakałam. To było straszne...:placz: ... Lecz potem, gdy czytałam jak ludzie wspomagali Johna po śmierci Marleya było mi bardzo miło, ponieważ uśwaidomiłam sobie, żę gdy stracimy przyjaciela zawsze znajdzie się tłumek, który będzie Cię wspomagać... Polecam gorąco tą książkę..

Posted

Cudowna lektura, fajna wesoła no i smutna - pokazane całe życie Marleya pokazuje po prostu... życie. Fajne czytanko i wiele przemyśleń, szczególnie dla tych, którzy czasem tracą cierpliwość do swoich milusińskich:mad:

  • 8 months later...
Posted

Książka jest prześwietna, wczoraj skończyłam czytać. Jedna z moich ulubionych, przygodowych książek o psach. Na początku się śmiałam, na końcu ryczałam jak bóbr.
Znalazłam stronę Johna Grogana, gdzie możecie pooglądać fotki jego rodziny oraz Marleya. Są tam również ciekawe notki dotyczące tej "tematyki" (po angielsku) - http://www.marleyandme.com/share/index.cgi

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...