morisowa Posted November 22, 2006 Posted November 22, 2006 Wszystko to działo się wczoraj. Dwa psy. Jednego dnia. W jednej miejscowości, 1 km od siebie... Ktoś powiadomił panią Ewę (ma mini-przytulisko pod Grójcem), że w Chynowie, w rowie przy stacji BP leży owczrek niemiecki. Pojechała - potrącony pies nie mógł wstać, trzeba było wycignąć go z głębokiego rowu. Sama nie dała rady. Pracownicy stacji stwierdzili "niech zdycha". W końcu pomoc drogowa wyciągnęła z panią Ewą psa do jej samochodu. Piękny owczarek niemiecki, chyba długowłosy, ewentualnie półdługowłosy, młodziutki - rok, max 1,5 roku. Za chwilę kolejny telefon. Przed szkołą, czyli 1 km dalej, przy drodze leży mała sunia, zwykła kundelka. Nie rusza się. Potrącona. Oba psy obejrzał miejscowy wet współpracujący z panią Ewą i od razu wysłał towarzystwo do Konstancina na prześwietlenie. Tam psy miały rentgen i obejrzał je chirurg ortopeda. Owczarek ma bardzo skomplikowane złamanie podudzia. Żeby uratować nogę konieczna jest poważna operacja. Trzeba te odłamki poskładać... Będzie miał drutowaną nogę. Oczywiście to kosztuje, dużo kosztuje. Ale i tak od razu został ustalony termin operacji, bo przecież nie można tak zostawić psa. W piątek rano zoperuje go dwóch chirurgów w Konstancinie. Ten, który oglądał psa, powiedział, że sam się tego nie podejmie, przyjedzie jeszcze jego kolega. Operacja będzie kosztować koło 1000zł ... ta suma jest nieosiągalna dla pani Ewy... ale powiedziała, że uzbiera... jakoś... no i prosi o pomoc... Przecież nie mogła zostawić psa w rowie. Nie uśpi go teraz z braku pieniędzy. Sunia, 2-3 letnia kundelka. Ma złamaną tylną łapę, z przemieszczeniem. W piątek również zajmą się nią chirurdzy. Nie wstaje, najprawdopodobniej ma też uszkodzoną miednicę - będzie miała robione kolejne prześwietlenie, bo wczoraj zrobiono tylko zdjęcie nogi. Oczywiście jej operacja to następne koszty... ale ona tak ufnie patrzy na wybawicielkę... Pani Ewa się "wpakowała". Ale chyba każdy z nas by się tak samo wpakował, nie zostawiłby tych psów na ulicy. A "dobrzy ludzi" już swoje zrobili - powiadomili taką jedną, co w okolicy zajmuje się psami. Już po kłopocie... Proszę o wpłaty na AFN, tak będzie najlepiej: Numer konta: [SIZE=4]78213000042001038801430001 VWBank ALARMOWY FUNDUSZ NADZIEI NA ŻYCIE UL.JAGIEŁŁY 5 M 19 14-100 OSTRÓDA nr konta dla przelewów z zagranicy INGBPLPW78213000042001038801430001 opłata za przewalutowanie 40zl :/ Sposób zapisywania tytułu przelewu, np "od: ________dla: Potrącone psy Chynów" Aktualne rozliczenie: Rachunek w lecznicy za dwie operacje i leki na początek - 1820 zł Już wpłacono na konto lecznicy - 1260 zł Jest zebrane na koncie AFN - 160 zł pozostały dług - 400zł Oczywiście potem były jeszcze kontrole, dodatkowe badanie Dusi dlaczego nie chodzi... no i jest ta trzecia, sunia, o której pisała Shikka, na którą na razie nie ma pieniędzy, póki nie odda się całego długu. Quote
asiuniap Posted November 22, 2006 Posted November 22, 2006 Pomoc, pomoc potrzebna. Kto może niech wpłaci :modla: Quote
beka Posted November 22, 2006 Posted November 22, 2006 Jestem z Konstancina, jak mogę pomóc? Deklaruję 100 zł na operację . Czy w Lecznicy czy jak? Chyba wiem jaka to lecznica.. Quote
morisowa Posted November 22, 2006 Author Posted November 22, 2006 Dzięki Beka! psy na razie są u pani Ewy, nie trzymają ich w lecznicy, zostaną przywiezione na operacje w piątek rano - tak uzgodnili lekarze. Operacje będą, ale dług trzeba będzie spłacić. Pieniądze myślę, że najlepiej na AFN, a najwyżej potem z AFN pójdzie na konto lecznicy. Może jako "potrącone psy Chynów" ? Quote
irma Posted November 22, 2006 Posted November 22, 2006 na każdego psa deklaruję po 100 zł - podajcie nr konta Quote
asiuniap Posted November 22, 2006 Posted November 22, 2006 Na AFN Numer konta: 31 1140 2017 0000 4902 0527 0923 MultiBank Dorota Romaniuk Karabeli 4 m 97 01-313 Warszawa Quote
morisowa Posted November 22, 2006 Author Posted November 22, 2006 Irma - dziękuję!!! Proszę o wpłaty na AFN, tak jak podała asiuniap. Sposób zapisywania tytułu przelewu, np "od: Irma dla: Potrącone psy Chynów" Quote
morisowa Posted November 22, 2006 Author Posted November 22, 2006 Lecznica, w której będą operowane psy jest na ulicy Bielawskiej w Konstancinie. Quote
beka Posted November 22, 2006 Posted November 22, 2006 A to już wiem gdzie,tz wiem gdzie Bielawska ale nie kojarzę lecznicy. Znam na Lipowej w Bielawie, i na Mirkowskiej ale na Bielawskiej nie znam. Quote
morisowa Posted November 22, 2006 Author Posted November 22, 2006 Wreszcie podaję prawidłowe dane lecznicy: dr Rafał Mohsan Bielawa 9 Konstancin Jeziorna tel. 022-754-39-19 Co do suni nie wiem jak wygląda, wypytam jutro, wiem tylko, że mała, zwykła kundelka. Ze zdjęciami jest problem, bo ona nie ma aparatu ani netu, a ja za to nie mam jak tam pojechać. Jeśli się zgramy, to może jutro wieczorem będą fotki. Jak nie, to w sobotę. Quote
morisowa Posted November 23, 2006 Author Posted November 23, 2006 To bardzo ważne! wiem, że nie ma zdjęć... ale ich stan jest naprawdę tragiczny... bez operacji nie mają szans na normalne życie... Quote
aisaK Posted November 23, 2006 Posted November 23, 2006 Na AFN Numer konta: 31 1140 2017 0000 4902 0527 0923 MultiBank Dorota Romaniuk Karabeli 4 m 97 01-313 Warszawa POMOCY!!! Quote
morisowa Posted November 23, 2006 Author Posted November 23, 2006 Jutro o 9.30 operacja, na szczęście lekarze nie każą płacić od razu jutro. Pojadę tam, zobaczę psy, zrobię zdjęcia, porozmawiam z lekarzami - będę znała dokładnie koszty i opinię wetów na temat stanu psów. Quote
morisowa Posted November 24, 2006 Author Posted November 24, 2006 Operacja Reksia trwała 2,5 godziny. Widziałam zdjęcie tej nogi - rzeczywiście potrzaskana kość wyglądała jak kwiat. Lekarze zastanawiali się, czy uda się uratować łapę... Operowało go dwóch chirurgów. Poskładali kości i zaśrubowali. Na nodze jest stelaż zewnętrzny. Potrzeba 16 tygodni żeby to się wszystko zrosło... Przez ten czas Reksio wymaga opieki, leków, przemywania rany... Oczywiście opiekę psiak ma zapewnioną. Jest u pani Ewy. Ale trzeba uregulować rachunek z lecznicą. Operacja 1200 zł + 60 zł RTG. Leki na tydzień. Potem będą kontrole, kolejne zdjęcia. Dla pani Ewy wystarczającym wydatkiem jest utrzymanie psa i koszt dojazdów. Pies jest piękny. Rasowy ON to nie jest, ale prawie. I wyjątkowy. Duży, kudłaty - jakby półdługowłosy owczarek. A to zdjęcia jeszcze na stole, tuż po operacji: Reksio ułożony w samochodzie. Okazało się, że gorzej jest z sunią. Wtedy jej zdjęcie nie wyszło, ale nie miała już powtarzanego, bo wszyscy zajęli się ustalaniem co z Reksiem. Wydawało się, że to "tylko" złamana noga, zdjęcia miała mieć dziś rano. Niestety okazało się, że Dusia nie była świeżo po wypadku, musiało minąć kilka tygodni... A to oznacza, że to najprawdopodobniej był czyjś pies, sunia wpadła pod samochód, przynieśli ją a może sama doczołgała się do domu... i tam "spokojnie" leżała. Przecież każdy wie, że pies sam się wyliże. A jak nie, to znaczy, że było bardzo źle i tak miało być. Skoro mijał czas, a sunia dalej nie chodziła, to wyrzucili ją przed szkołę... Dusia musiała bardzo cierpieć. Choć miała uszkodzoną "tylko" jedną łapę (miednica jest w porządku) to tylko leżała, nie chciała wstawać. Stąd podejrzenie, że coś z miednicą lub nawet z kręgosłupem. Okazało się, że Dusia ma połamane kości śródstopia tak, że jest przerwa na całej długości łapy - po prostu na pół z przesunięciem. Lekarze powiedzieli, że nie ma szans na uratowanie stopy. Nigdy nie odzyska władzy w łapie. Do tego połamana kość udowa. Dusia w takim stanie leżała bez pomocy przez kilka tygodni. Koszmar i brak słów na jej ból. Została podjęta decyzja o amputacji. Koszt 460 + 100 RTG. Dusia to maleństwo takie do pół łydki, waży dokładnie 4 kg 15 dag. Tu czeka na decyzję, lekarze oglądają zdjęcia. I bezwładna łapka: Po operacji, jeszcze na stole.. i w samochodzie: Quote
malagos Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 O mój Boze, tragedia... Oba psiaki piekne i takie biedne :shake: Quote
Nanami Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 Hopsa do góry! :multi: Postaram sie coś wysupłać dla slicznych psiaków... :shake: Quote
morisowa Posted November 24, 2006 Author Posted November 24, 2006 Nanami napisał(a): Postaram sie coś wysupłać dla ślicznych psiaków... :shake: Dzięki! każda wpłata się liczy, razem uda się uzbierać! psy nie mogły czekać, aż znajdą się fundusze, ale dług trzeba spłacić... Pieniądze są zbierane na konto Funduszu i będą przelane bezpośrednio na konto lecznicy. Jutro zeskanuję kartkę od lekarza - koszty z pieczątką lecznicy i podpisem weta. Rachunek dostaniemy, gdy wpłyną pieniądze. Quote
Izabella Hossa Posted November 24, 2006 Posted November 24, 2006 :shake: :shake: :shake: :shake: :shake: Quote
morisowa Posted November 26, 2006 Author Posted November 26, 2006 To kwitek od weterynarza - koszty operacji, Rtg, leki Rachunek normalny będzie, gdy zapłacimy. Quote
morisowa Posted November 26, 2006 Author Posted November 26, 2006 Reksio czuje się trochę lepiej. Ma apetyt. Chodzi na trzech łapach. Poczuł się pewniej w nowym miejscu. Nawet obszczekał koleżanki przez siatkę. Kilka razy dziennie ma przemywaną łapę i wszystko wygląda dobrze. Dusia jest bardzo słaba, nie chce chodzić na trzech łapkach. Ale za to jest wpatrzona w nową opiekunkę. Widać, że wreszcie w swym życiu trafiła na życzliwego człowieka. Chce ciągle być blisko. Pierwszy raz prawdziwie pokochała człowieka. Quote
Izabella Hossa Posted November 26, 2006 Posted November 26, 2006 Miały szczęście........... Madziu moze w tytule potrzebne jest coś w rodzaju apelu, bo się nie wypłacimy tak bez pomocy innych. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.