terra Posted June 4, 2007 Posted June 4, 2007 Wstawiłam Gacka i szczeniaczki z Mielca do wątku: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=5866572#post5866572 Quote
ania14p Posted June 4, 2007 Posted June 4, 2007 Szczeniaczki czekają, podobno wszyscy chcą szczeniaczka, a jak przyjdzie co do czego ... :mad:! Quote
ania14p Posted June 6, 2007 Posted June 6, 2007 Szybciutko, ustawiać się w kolejce po maluszki! Quote
Ulka18 Posted June 8, 2007 Posted June 8, 2007 w maju przybylo 9 szczeniaczkow...nie wiadomo ile z nich przezylo zetkniecie sie ze schroniskowymi wirusami :-( Quote
Jagoda1 Posted June 8, 2007 Posted June 8, 2007 Ulka18 napisał(a):w maju przybylo 9 szczeniaczkow...nie wiadomo ile z nich przezylo zetkniecie sie ze schroniskowymi wirusami :-( Smutne...:-( Quote
Ulka18 Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Ewa, wybierasz sie przypadkiem do schroniska ? Quote
ewatr Posted June 13, 2007 Author Posted June 13, 2007 Ulka18 napisał(a):Ewa, wybierasz sie przypadkiem do schroniska ? nie planowałam narazie :shake: bo mam zaległosci tu na miejscu i musze nadrobic ;) a cos widzę ze szwankuje komunikacja ze schroniskiem ? Jakos tak nie moge sie przełamac po odjesciu Wdzięcznej :-( już sama nie wiem co jest dla tych psiaków dobre a co nie :oops: Quote
Ulka18 Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Ja tez sie nie moge przemóc....jakos mnie cos lub raczej ktos odpycha...zeby nie wiem jak sie starac, to nie bedzie dobrze i to nasmiewanie sie i kpiny za plecami (wiem, bo mi Ulka mowila). Jak juz pisalam na innym watku, trudno tak wyciagac reke caly czas :shake: Szkoda tylko tych psiakow :shake: Quote
ewatr Posted June 13, 2007 Author Posted June 13, 2007 [quote name='Ulka18']Ja tez sie nie moge przemóc....jakos mnie cos lub raczej ktos odpycha...zeby nie wiem jak sie starac, to nie bedzie dobrze i to nasmiewanie sie i kpiny za plecami (wiem, bo mi Ulka mowila). no tosmy sie dogadały ;) ale mysle ,że musi minąć trochę czasu i zgodnie z zasadą : psy szczekaja a karawana jedzie dalej / bez obrazy dla psów :evil_lol: / pewnie tam zawitamy bo one bardzo potrzebują tej Mieleckiej strony i pomocy w adopcji a co niektórzy ludzie to sie moga wypchać oooooooooooo !!!!! Quote
ania14p Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Ostatnio mam braki czasowe i czegoś nie zauważyłam, bo coś Was złe dopadło, jak zwykle ZŁEMU powiem stanowcze nie! A szczeniaczkom powiem - nie martwcie się, ciotki niedługo przyjadą, bo złe odgoniłam! Quote
Jagoda1 Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 [quote name='Ulka18']Ja tez sie nie moge przemóc....jakos mnie cos lub raczej ktos odpycha...zeby nie wiem jak sie starac, to nie bedzie dobrze i to nasmiewanie sie i kpiny za plecami (wiem, bo mi Ulka mowila). Jak juz pisalam na innym watku, trudno tak wyciagac reke caly czas :shake: Szkoda tylko tych psiakow :shake: Szkoda psiaków... [quote name='ewatr']no tosmy sie dogadały ;) ale mysle ,że musi minąć trochę czasu i zgodnie z zasadą : psy szczekaja a karawana jedzie dalej / bez obrazy dla psów :evil_lol: / pewnie tam zawitamy bo one bardzo potrzebują tej Mieleckiej strony i pomocy w adopcji a co niektórzy ludzie to sie moga wypchać oooooooooooo !!!!! I tak trzymać!!! Quote
Reno2001 Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Właśnie cioteczki, nie załamywać się proszę. Nie dość, że tu u nas w Łodzi jakaś karuzela diabła w schronie to jeszcze u Was coś nie tak. Proszę, nie róbcie mi tego :placz: . Quote
terra Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 O ch...oroba! Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam:shake: . Ulka, ale jeśli tak, to może pomoże jasne postawienie sprawy i wyartykułownie wyraźnego NIE takim zachowaniom. Chyba dla każdego jest jasne co oznacza Twoja wspólpraca i jej brak? Niech to gęś kopnie! Quote
Ulka18 Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Chyba dla każdego jest jasne co oznacza Twoja wspólpraca i jej brak? I tu sie Terra mylisz :roll: to co dla nas jest jasne, nie jest jasne dla pracownikow...im kompletnie nie zalezy, czy my przyjezdzamy, czy nie, czy psy ida do adopcji, czy nie....jak zalatwiamy pomoc, adopcje, itd., ile kazdy z nas poswieca czasu na oglaszanie psow, ile psow pojdzie do adopcji i do jakich adopcji, itd. Jest nas teraz tak duzo, tyle razem robimy ogloszen, a to wszystko przechodzi zupelnie niezauwazone....bron boze nie chodzi mi o zadne pochwaly czy podziekowania dla nas dogomaniakow. Jasne postawienie sprawy nic nie da, bo nam jeszcze tylki obrobia jak tylko wyjedziemy...i nie wpuszcza wiecej do schroniska. To jest tak jak pisala Beatka na watku Foksi Jagiellonki, ze we wszystkich schroniska pracownicy odwalaja swoje i ida do domow. Doslownie 'odwalaja'. W prywatnej firmie jest to nie do pomyslenia :mad: Ale schroniska najczesciej sa panstwowe lub pseudoprywatne. Quote
terra Posted June 13, 2007 Posted June 13, 2007 Ja tu czegoś nie rozumiem:shake: . Nigdy i nigdzie nie czytalam najmniejszej wzmianki, żeby p.Kierownik był przeciwny wolontariatowi i wszystkim tym działaniom, wręcz przeciwnie. To co się stało, że nagle nastąpiła zmiana frontu? Quote
ewatr Posted June 14, 2007 Author Posted June 14, 2007 terra napisał(a):Ja tu czegoś nie rozumiem:shake: . Nigdy i nigdzie nie czytalam najmniejszej wzmianki, żeby p.Kierownik był przeciwny wolontariatowi i wszystkim tym działaniom, wręcz przeciwnie. To co się stało, że nagle nastąpiła zmiana frontu? Terra no to teraz przeczytałaś :-( i to nie tyle chodzi o P.Kierownika ile o cały personel - bez komentarza - Ulka 18 napisała juz i tak dużo ! Jakoś tak jest , że czujemy sie tam jak intruzi a nie jak chcący pomóc :shake: kpiny za plecami , i takie tam -lepiej na forum nie wywlekajmy pewnych spraw bo musimy sobie same z nimi poradzic .........jedno jest pewne ludziom tam kompletnie nie zależy na wyadoptowaniu psów zbędna fatyga :crazyeye: a my im na ręce patrzymy ...........a to nigdy nie jest mile widziane ! dziewczyny 530 psów w jednym miejscu , zagęszczenie do granic mozliwosci , mało personelu a ten co jest to odwala robote i maszeruje do domu ..... około 230 kotow........ .a juz nawet pisac mi sie nie chce bo jakos ostatnio przestałam widziec światełko w tunelu , jeżeli chodzi o Mielec A tam nadal bez opamietania przyjmuja psy ..............:-(:-( :-( Quote
Reno2001 Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 Ewatr-w Łodzi jest dokładnie tak samo. Ciagle jakieś nieporozumiena, awantury. U nas w schronisku jest zatrudnionych cała masa ludzi ( w porównaniu z Mielcem) a sytuacje wcale nie jest lepsza. Wolontariusze, a jest ich trochę sa traktowani jako...zło wcale niekonieczne...za dużo widzą, za dużo chca zrobić, maja jakieś pomysły i...chęci :roll: . To chyba tak jest, że kiedy pracuje się w schronisku, w pewnym momencie zaczyna sie traktować je jak fabrykę: przychodzę rano, staję przy taśmie (czyt. cos tam zrobię przy psach), wracam do domu. Fakt jest faktem, że trzeba mieć żelazne nerwy i zdrowie, aby tam pracować na co dzień. Z drugiej jednak strony przecież nikt nikogo do tego nie zmusza. Jeśli ktoś nie czuje się na siłach dłużej tam pracować po prostu powinien zrezygnować. Tak ja to widzę. Ale pewnie jak zwykle jestem zbyt naiwna :roll: . Najgorsze jest to, że tak na prawdę człowiek odnosi wrażenie, że najmniej w tym wszystkim liczy się sam pies. A to nas wolontariuszy najbardziej boli. Quote
ewatr Posted June 14, 2007 Author Posted June 14, 2007 [quote name='Reno2001']Ewatr-w Łodzi jest dokładnie tak samo. Ciagle jakieś nieporozumiena, awantury. U nas w schronisku jest zatrudnionych cała masa ludzi ( w porównaniu z Mielcem) a sytuacje wcale nie jest lepsza. Wolontariusze, a jest ich trochę sa traktowani jako...zło wcale niekonieczne...za dużo widzą, za dużo chca zrobić, maja jakieś pomysły i...chęci :roll: . To chyba tak jest, że kiedy pracuje się w schronisku, w pewnym momencie zaczyna sie traktować je jak fabrykę: przychodzę rano, staję przy taśmie (czyt. cos tam zrobię przy psach), wracam do domu. Fakt jest faktem, że trzeba mieć żelazne nerwy i zdrowie, aby tam pracować na co dzień. Z drugiej jednak strony przecież nikt nikogo do tego nie zmusza. Jeśli ktoś nie czuje się na siłach dłużej tam pracować po prostu powinien zrezygnować. Tak ja to widzę. Ale pewnie jak zwykle jestem zbyt naiwna :roll: . Najgorsze jest to, że tak na prawdę człowiek odnosi wrażenie, że najmniej w tym wszystkim liczy się sam pies. A to nas wolontariuszy najbardziej boli. Reno nie jestes zbyt naiwna :shake: tylko myśmy jako społeczeństwo jeszcze nie dorosli do pewnych spraw , kompletnie sobie z nimi nie radzimy jak jest problem to najlepiej usunąc go nam z przed oczu - pozamykać w schroniskach , w domach starców czy domach dziecka itp. nie widze czyli nie ma :shake: kazdy z nas którzy sa trochę bardziej wrażliwi i widzą i czują jakby więcej jest postrzegany jak dziwadło .........i wlasnie taka jest różnica miedzy wolontariuszem który poświeca swój wolny czas , zostawia rodzine , dokłada sie finansowo w miare mozliwości do pomocy zwierzętom a pracownikiem który ta robote traktuje jak zło konieczne za małe pieniądze :-( Tez sie nieraz zastanawiam po co ktos tak pracuje jak tak bardzo ta praca go stresuje i męczy ? Wiem ,że to ciężka praca i własnie dlatego powinni sie jej podejmować ludzie z pasją i miłościa do zwierząt ........kurcze też chyba zaczynam widziec "fatamorganę " bo tak bym chciała zeby tak było !!! Quote
ania14p Posted June 14, 2007 Posted June 14, 2007 Trzymajcie się kochane, o warszawsko - podwarszawskich schroniskach też można pisać "poematy", trzeba zrobić sobie chwilkę przerwy na odreagowanie i wracać do naszych Azorów, bo jeśli nie Wy, to kto?! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.