Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 60
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Sybel napisał(a):

No i się wkurzyłam. Tu jest masa doświadczonych ludzi, którzy podali Ci na tacy masę odpowiedzi, a wszystkie zbyłaś. Czego chcesz? Gwiazdki z nieba? Trzech wielkich łysych chłopów z kijami, zeby Ci rodzinę stłukli i jej nieco oleju do głowy wlali? Masz podane rozwiązania, masz podane propozycje, rady, uwagi, wszystko - czego jeszcze chcesz?


Prawda? Najlepiej obrazić grupę obcych osób, które bezinteresownie starają się pomóc, klepią w klawiaturę, kombinują co bądź co bądź dorosła osoba może zrobić z psem czy powiedzieć rodzinie.
Moja rada - znajdź psu dobry dom i oddaj w dobre ręce, po kryjomu.
Rodzina ma psa w nosie, Ty nie potrafisz tego zostawic tak jak jest, a zarazem wzbraniasz się przed wzięciem odpowiedzialności za psa na siebie, nie masz warunków, kasy, czasu, możliwości.
Do weta nie da rady, odrobaczyć samemu olaboga, jeszcze otruję, zostawić nie, bo pchły zjedzą dom - to co? Tak jak pisze Sybel - wysłać legion aniołów, żeby wyłapały za Ciebie pchły?
Ja innego wyjścia nie widzę - to forum o psach a nie do rozwiązywania problemów rodzinnych :razz:

Posted

Z pewnym rozbawieniem podczytuję ten wątek, byłam do pewnej chwili przekonana, że masz ze 12 lat a tu niespodzianka... Nie rozumiem, czego oczekujesz. Że ktoś przyjedzie (nawet nie wiadomo gdzie), zabierze psa, kota, może jeszcze zdezynfekuje całą chałupę, bo Ty nie możesz, nie masz pieniędzy, czasu, możliwości, chęci, blablabla... Dostałaś dużo różnych porad, żadna nie pasuje? To kiś się z pchłami, skoro tak trudno się zorganizować i coś z tym zrobić. Teraz będzie paskudnie, ale nie mogę się powstrzymać: jak dziewczyno zdołałaś dożyć takiego wieku z taką organizacją życiową? :roll:

[quote name='Lejd']
bejasty, zgłoszenie sprawy odnośnie psów na terenie placu zabaw to nie to samo, co zapchlony pies w prywatnym mieszkaniu. W tym drugim przypadku generalnie zrzucają odpowiedzialność na właściciela i nie interweniują.

A co kogo obchodzi czyjś prywatny zapchlony pies? Co ma zrobić państwo, wysłać oddział antyterrorystyczny, żeby wybić dziadygi? :lol:

[quote name='Lejd']Jeśli natomiast pchły się rozniosą po mieszkaniu to będą dosyć uciążliwe i jak się namnożą to ciężko będzie z nimi walczyć.

Więc czas się wybrać do weta? Nie wiesz o psach NIC, co można wywnioskować z Twoich postów, a wyobraź sobie nawet 4-tygodniowe sieroty ze schroniska się odrobacza i pozbawia pasożytów zewnętrznych, ale łagodnymi środkami w odpowiednio dobranych dawkach. Ty znasz przypadki, że ktoś tam zabił swojego Pikusia. A może ktoś tyle wiedział o prawidłowym odrobaczaniu co świnia o gwiazdach? Idź do normalnego weta zanim będzie za późno.

Posted

[quote name='Lejd']
"Moja rada - znajdź psu dobry dom i oddaj w dobre ręce, po kryjomu"
pyszny żart.


To nie był żart. To jedyne możliwe wyjście z sytuacji, w którym i ty, i pies bedziecie zadowoleni.
Do weterynarza nie masz jak dotrzeć. Sama psu pasty na robaki czy środka na pchły nie dasz, bo się otruje. Zostawić tego nie chcesz. Rodzina dobrowolnie psa nie odda. To co w takim razie?
Odrobaczenie psa to wydatek rzędu kilku złotych, pasta na odrobaczanie dla szczeniąt od 2 tygodnia życia to 8-12 złotych. Dawkowanie w ulotce. No ale to trzeba do weterynarza, a Ty nie pojedziesz, nie masz jak.
Najdelikatniejszy na pchły dla malucha powinien być puder, trzeba poczytać na pudełku w zoologiku od kiedy można. 5-10 zł. ale przecież nie masz pieniędzy.
Usiądź i płacz, może pchły się potopią.

Dla mnie wniosek jest taki - albo jesteś dzieckiem, któremu nudzi się w brzydką pogodę na wakacjach i próbuje zająć się w internecie zmyslając dyrdymały i patrząc jak ludzie się produkują, albo jesteś osobą za jaką się podajesz, tylko piszesz tu w celu uzyskania współczucia i pomocy do której kompetencji nie mają internauci na psim forum, tylko co najwyżej przyznany rodzinie kurator sądowy :razz:

Posted

Problem w tym, że ludzie na forum Cię nie olali, produkują się juz od dziesiątek postów.
Tylko zrozum, że w momencie kiedy każda proponowana forma pomocy psu jest w Twoim wykonaniu niemożliwa, to nikt cudu nie uczyni :roll: Ludziom też się kończy cierpliwość, kiedy na każdą możliwość działania odpowiadasz "nie mogę, bo xxxxx" :roll: Jak nic nie możesz zrobić to daj i sobie, i nam spokój, bo skoro nic nie można zrobić, to po co w ogóle klepać te posty.

Padło pytanie skąd jesteś, że ktoś może by pomógł, choćby podwiózł do weta - zignorowałaś, nadal nie wiemy.
Pytałaś gdzie możesz iść z psem u siebie na szkolenie - nie wiem, bo nie wiemy skąd jesteś i dziwne, że nie masz 12 zł na odrobaczenie psa, a planujesz szkolenie, którego koszt to 400-1000 złotych.
Dziwisz się, że ktoś zaczyna mieć wątpliwości co do wiarygodności historii? Ja jako 12-latka odrobaczałam swojego psa za kasę ze swoich urodzin/kieszonkowego; jak musiałam jechac do weta dalej to pks i jazda, bo trzeba, a też pomocy rodziny za bardzo nie miałam - teraz jestem w Twoim wieku, też niedługo kończę studia i jestem w szoku, że ktoś może mieć tak wielki problem z odrobaczeniem i odpchleniem psa, jakby to była operacja ortopedyczna na drugim końcu Polski, za kilka tys. złotych.

Posted

Lejd napisał(a):
Tak, więc, dziękuję i do widzenia. Najwyżej zeżrą nas pchły, a pies i kot pozdychają.
Ale przecież takie rzeczy dzieją się na porządku dziennym. Dlatego olewajmy , tylko potem się nie dziwmy, że jest źle.


Czegoś tu nie rozumiem. Dostałaś mnóstwo rad. na wszystkie masz negatywną odpowiedź. O co Ci chodzi? Czy ktoś z nas ma przyjechać i zawieźć Ci psa do weterynarza czy też mamy wspomóc Cię pieniężnie?

Posted

Wybacz, ale nikt nie jest jasnowidzem i nie wie, z jakiego rejonu podać Ci szkolenia, skoro nadal nie wiadomo nawet czy jesteś znad morza czy z gór.

I uświadomiono dawno, że to Polska, a nie np. Skandynawia - tu jest problem z interwencją, nawet kiedy na podwórku leży chudy, chory pies bez wody w misce; a co mówić o domowym szczeniaku, po którym chodzi kilka pcheł. Jeśli pies nie jest w widoczny sposób zabiedzony i zaniedbany to Cię wysmieją. Próbuj na policji, w organizacjach prozwierzęcych (znów nie wiadomo jakie Ci polecić, bo nie wiadomo skąd jesteś, zresztą są google.pl) - ale jak sama psa nie odrobaczysz i nie odpchlisz, niewielkie szanse, żeby ktokolwiek to zrobił czy zainterweniował, i dawno Ci to napisano, więc nie rozumiem, czemu do forumowiczów i ich rzekomego braku doświadczenia się plujesz. To nie nasza wina, my psy odrobaczamy i odpchlamy, i nie oglądamy się na innych, żeby zrobili to za nas. Zawsze możesz wyemigrować :roll:

Posted

Żadna normalna fundacja nie zajmie się zapchlonym psem i kotem ani desynfekcją czyjegoś prywatnego mieszkania. Mają co innego do roboty, na przykład ratowanie psów umierających we własnych gównach na półmetrowych łańcuchach, niż cackanie się z czyimś prywatnym psem. Teraz rozumiesz? :roll:

Posted

Zresztą ton wypowiedzi damy też pozostawia wiele do życzenia - to forum dyskusyjne, gdzie ludzie pomagają jak mają czas i chęci, a nie jakaś cholerna infolinia, gdzie siedzą pracownicy i muszą rozwiązywać cudze problemy, bo mają taką pracę.
Sama wypytywałaś w pierwszym poście co i jak robić - takie banały znalazłabyś w 3 minuty w googlach, a patrz, mimo to kilka osób poświęciło czas i na wszystko dokładnie odpisało, a teraz bezczelnie odwracasz kota ogonem i chrzanisz, że chciałaś, żeby wskazać Ci instytucję, która zrobi to wszystko za Was. Ja owszem, czytam ze zrozumieniem, Ty chyba sama nie pamiętasz co pisałaś stronę wcześniej :roll:
Ten wątek to strata czasu, po prostu.

Posted

Lejd napisał(a):
Myślałam,że interwencje , owszem się podejmuje - widocznie telewizja kłamie i te wszystkie zapchlone psy dotknęła łaska boska, która natchnęła jednak niektóre organizacje do pomocy.
Widać jednak się myliłam. Ale to tylko pokazuje, że Polska to nadal średniowiecze,skoro pomoc psom to tak wielki wysiłek - w takim razie nie wiem po co takie organizacje w ogóle istnieją.


Przy takim ogromie zwierzęcego nieszczęścia fundacje zajmują się naprawdę zaniedbanymi zwierzętami w pierwszej kolejności, to chyba nic nadzwyczajnego? Gdyby fundacje miały jeździć do każdej pchły, to po pierwsze długo by nie istniały, bo koszty by ich zeżarły, a po drugie ludzie by zaczęli mieć podejście "kupiłem ślicznego pieska, no odrobaczyć trzeba i odpchlić, ale w d*pie to mam, przyjedzie fundacja i załatwi a ja nie wydam ani grosza, ale jestem sprytny!", nie uważasz?

Posted

Lejd napisał(a):
Myślałam,że interwencje , owszem się podejmuje - widocznie telewizja kłamie i te wszystkie zapchlone psy dotknęła łaska boska, która natchnęła jednak niektóre organizacje do pomocy.
Widać jednak się myliłam. Ale to tylko pokazuje, że Polska to nadal średniowiecze,skoro pomoc psom to tak wielki wysiłek - w takim razie nie wiem po co takie organizacje w ogóle istnieją.


To Ty masz chyba jakąś inną telewizję :roll:
A jeśli porównujesz robione na pokaz w USA programy interwencyjne do warunków polskich to gratuluję naiwności. Nawet w USA nikt nie jeździ z interwencjami, bo pies ma pchły!

Nadal nie dociera do Ciebie, że w Polsce te wszystkie organizacje mają po uszy roboty z psami, które umierają z głodu we własnych odchodach albo stoją po 10 lat na półmetrowym łańcuchu? I nie rzucą wszystkiego, żeby interweniować w sprawie pchełek na Waszym szczeniaku?
Buzię to Ty masz niewyparzoną; zdążyłaś już obrazić jak leci wszystkich forumowiczach, teraz plujesz na organizacje, w których ludzie żyły sobie wypruwają, żeby wyciągnąć półżywe psy z polskich "schronisk" - bo nie chcą przyjechać i zadbać o psa, który prawnie ma opiekunów, którzy od tego są?! Niezłe ego jak na studentkę wyższej uczelni, która pisze "odpchelić" i "rozpszetszenić" aż w oczy kole i w wieku 20 kilku lat nawet nie umie się usamodzielnić tak, żeby mieć 10 zł na odrobaczenie szczeniaka. Jak jesteś taka cwana i chcesz krytykować doświadczenie ludzi których nie znasz, i zarządzać czym mają się zajmować i gdzie interweniować organizacje pozarządowe, to może zacznij od zarządzenia własnym tyłkiem, bo kiepsko Ci coś wychodzi.

Posted

Lejd napisał(a):

nigdy takie zdanie nie padło z mojej strony.


"rozpszestrzeni" - zacytować?

Lejd napisał(a):
a co Ty zrobiłaś dla zwierząt, że się wymądrzasz? Bo ja podpisałam ustawę, która takie problemy ze zwierzętami, by rozwiązała.


Padam na kolana, że poświęciłaś 10 sekund na podpisanie się pod papierkiem. Nie będę wymieniać tego, co ja robiłam przez ostatnie wiele lat, żeby Cię niepotrzebnie nie zawstydzać. Powiem tylko, że kiedy jakiś szczeniak miał pchły/robaki, a mi naprawdę było go żal, wysupływałam te 10 czy 20 zł i sama to robiłam, czasem nawet cudzemu zaniedbanemu psu czy też bezdomnemu - bo mi chodziło o pomoc temu zwierzakowi, a nie tak jak Tobie, o pomoc obcych ludzi w rodzinnych przepychankach. Po prostu chyba pomyliłaś fora.

Posted

Lejd napisał(a):

Nie mój szczeniak, nie mam obowiązku nikogo odrobaczać, toteż nie mam obowiązku wydobywać 10zł na to. [...]


a co Ty zrobiłaś dla zwierząt, prócz obrażania i wymądrzania się na forum? Bo ja poparłam ustawę, która takie problemy ze zwierzętami, by rozwiązała.


To może zdobądź się na jeszcze jeden gest dobrej woli i po prostu odrobacz/odpchlij zwierzęta, które mieszkają z Tobą pod jednym dachem?

Posted

[quote name='Lejd']Ale to tylko pokazuje, że Polska to nadal średniowiecze,skoro pomoc psom to tak wielki wysiłek - w takim razie nie wiem po co takie organizacje w ogóle istnieją.

No Ty to chyba wiesz o tym najlepiej.

Całkiem miło się zaczęło, no ale cóż. Przyjmij pewne rzeczy do wiadomości. Nikt nie będzie skakał w okół Waszego psa, bo ma pchły. Dlaczego nas ma interesować, że zaraz będziecie mieli w domu pełno gniazd pcheł, skoro Was samych to nie interesuje? Czego Ty oczekujesz? Dziesiątki pytań - dziesiątki odpowiedzi, propozycji wyjścia z sytuacji, dziesiątki zdań, w których tłumaczymy, jak srawa wygląda.. Nic do Ciebie nie dociera. To nie jest tak, że jeśli dwudziestolatce i jej rodzinie pchły zaatakują psa, a oni, biedni, nie mogą lub nie chcą uskrobać kilku złotych i pomóc psu, to całe forum zorganizuje akcje, lub powoła jeszcze do pomocy prozwierzęce instytucje. Przecież to by było absurdalne biorąc pod uwagę to, o czym dziewczyny pisały wcześniej - tysiące prawdziwych psich nieszczęść.

Czas najwyższy się ogranąć, serio piszę.
Z całego serca życzę szczęścia Twoim zwierzakom, bo tylko one cierpią na Waszej (tak, Twojej też, cyt. ''nie mam obowiązku nikogo odrobaczać'') ignorancji.

Posted

Prześledziłam wątek i w pewnym momencie pomyślałam nawet że to jakaś marna prowokacja, no ale cóż.
Otrzymałaś mnóstwo porad, wszystkie znegowałaś, przy okazji obrażając tych którzy naprawdę chcieli Ci pomóc. Jedyne co mi jeszcze przychodzi do głowy w tej sprawie, to żebyś po prostu znalazła psu nowy dom. Nie wiem, popytaj wśród znajomych może ktoś przygarnie psa i w końcu się nim zajmie. Jeżeli rodzina sie nie zgadza na oddanie to kiedy już znajdziesz nowego właściciela, zaprowadź do niego psa, rodzinie możesz powiedzieć, że poszłaś z nim an spacer i uciekł albo coś. Gdybym to ja była w takiej sytuacji, ze rodzina wzięłaby psa a potem nawet nie chciała go odrobaczyć, bo by im bylo szkoda te kilkanaście złotych, to zrobiłabym im jeszcze na złość i powiedziałabym że poszłam z psem do weta, a ten powiedział że z racji że nie był tak długo odrobaczany to musiał go uśpić. No ale nie jestem w Twojej sytuacji , więc nie bede Ci mówić co masz robic. Dla mnie po prostu w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem wydaje się znaleźć dla psa nowy ODPOWIEDZIALNY dom.

Btw. tak mi się jeszcze przypomniało, jeżeli szkoda Ci te 10zł na odrobaczanie to jak pójdziesz do sklepu po jedzenie dla psa powiedz że więcej kosztowało i skombinuj z tego kase na jakis srodek na odrobaczenie.

Posted

Kasiass napisał(a):
Jedyne co mi jeszcze przychodzi do głowy w tej sprawie, to żebyś po prostu znalazła psu nowy dom. Nie wiem, popytaj wśród znajomych może ktoś przygarnie psa i w końcu się nim zajmie. Jeżeli rodzina sie nie zgadza na oddanie to kiedy już znajdziesz nowego właściciela, zaprowadź do niego psa, rodzinie możesz powiedzieć, że poszłaś z nim an spacer i uciekł albo coś.


Ja już to proponowałam, wyśmiała mnie ;)

Szkoda się produkować - od początku jak widać nie chodziło o psa, tylko rodzinne przepychanki, ale od takich spraw są fora prawnicze, a nie dogomania, na której ludzi interesuje dobro szczeniaka, a nie jak udupić nieodpowiedzialnych rodziców samemu żałując głupich 10 zł na zadbanie o psa.

Do postów po edycji i tak mają dostęp moderatorzy, a część zachowała się w cytatach - swoją drogą usunięcie ich najlepiej świadczy o ich autorce; widać było się czego wstydzić.

Posted

Usunięcie postów jest złamaniem regulaminu ;)

Przyjmij do wiadomości, że jest tu masa ludzi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, nie mają na chleb, ale o swoje psy dbają, a jeszcze niczyimi się zajmują. Jesteś ignorantką, że nie chce Ci się dooopy ruszyć od komputera, wziąć psa pod pachę, zapisać na karteczce, ile waży kot, potłuc się do weta i wziąć dla kota wcierkę, dla szczeniaka puder i na później pastę odrobaczającą. No cóz, sami będziecie potem ponosić wysokie koszta leczenia (zwierząt jak znam życie nie, ale siebie, jak was pchły jakimś syfem zarażą).

Wiesz, jakoś jesienią moja mama dowiedziała się, że ma raka. Na tydzień czy dwa przed operacją do naszego domu trafiły dwa szczeniaki (niezależnie). Moja mama, osoba pod 60-kę, która kokosów nie zarabia, do tego była przerażona, uznała, że pierwszeństwo mają maluchy i na łbie stanęła, żeby znaleźć im domy - co jej się udało. Co tam, ze sama woziła je pod pachą do weta, zeby zrobić przegląd, odrobaczyć, odpchlić, choć miała sto tysięcy innych spraw na głowie, w tym dwa własne psy - też znalezione, też odpchlone, odrobaczone, zaszczepione i wysłane do groomera w pierwszym rzędzie. Można, jak się chce. Tylko trzeba chcieć.

Jeśli Ty masz stać w jednym szeregu ze mną, moją mamą i innymi wykształconymi ludźmi stanowiącymi polską inteligencję, to chyba czas umierać, bo świat się wali.

Posted

Lejd napisał(a):
Sybel : jeśli nie masz o kimś i o czymś pojęcia to się nie wypowiadaj, więcej niemam ci nic do napisania. Co do raka- no wybacz,ze nie bede ci wspolczuc, bo u mnie 3 bliskie mi osoby zmarly na raka, sama jestem niepelnosprawna, wiec wybacz,ale mozesz sobie wsadzic swoje wywody.

Sybel chciała Ci tylko poprzez swoją wypowiedź pokazać, że odrobaczenie Twojego psa wcale nie jest jakieś awykonalne. Ja też nieraz sobie odmawiam, żeby mieć dla psa na leki/lepszą karmę i jakoś żyje.
Dziewczyno, jakbyś mieszkała gdzieś w mojej okolicy to sama bym Ci ten puder dla szczeniaka przyniosła, żebyś już tylko nie pisała że nie masz jak tego wykombinować....

Posted

Lejd, z całym szacunkiem, ale nie rozumiem po co jeszcze siedzisz na tym wątku. Skoro żadna odpowiedź Ci nie pasuje (a niestety inaczej nie potrafimy pomóc) to jesteś tu chyba tylko po to żeby trochę poobrażać nieznanych Ci ludzi i ulżyć sobie w ten sposób.
Weź się w garść i życzę powodzenia w życiu, bo ono przed Tobą. Tylko musisz troszkę zmienić nastawienie. Serdecznie pozdrawiam.

Posted

O ludzie, faktycznie jesteś odporna na wiedzę.
Napisałam Ci to, zebyś zrozumiała kilka rzeczy, jak np. ODPOWIEDZIALNOŚĆ za mniejszych i słabszych od siebie. Moja mama nie lituje się nad sobą (na szczęście odpowiedzialność obejmuje również ją - regularnie się bada i rak został wyleczony we wczesnym stadium), tylko myśli perspektywicznie, rozsądnie i wie, że np. pies, na którym pchły mają maraton to nie tylko problem tego psa, ale całej rodziny i trzeba ruszyć odwłok. Napisałam to też po to, żebyś zrozumiała, że na dogo jest wielu ludzi, w tym niepełnosprawnych, starszych, poważnie chorych, którzy NIE litują się nad sobą, bo wiedzą, ze to nic nie da, tylko DZIAŁAJĄ, a to znaczy, ze nie leżą i kwiczą i płaczą, jacy są biedni, tylko są w stanie na głowie stanąć, żeby znaleźć pieniądze na leki lub jakąś terapię alternatywną (dostałaś tu DWIE na pchły), transport, hotelik lub DT dla psa w potrzebie.

W grzechy, piekło i całą resztę nie wierzę, więc daruj sobie.

I bardzo proszę o zaprzestanie modyfikowania wypowiedzi, kasowania postów itd. Przydał by się mod w związku z tym.

Dodam, ze Ty pierwsza obraziłaś wszystkich, którzy cokolwiek tu napisali:

Nie, lecz liczyłam na mądre rady. Ktoś mi polecił to forum i mówił, że są tu osoby doświadczone. Mylił się

Posted

Lejd napisał(a):
Sybel : jeśli nie masz o kimś i o czymś pojęcia to się nie wypowiadaj, więcej niemam ci nic do napisania. Co do raka- no wybacz,ze nie bede ci wspolczuc, bo u mnie 3 bliskie mi osoby zmarly na raka, sama jestem niepelnosprawna, wiec wybacz,ale mozesz sobie wsadzic swoje wywody.


Ehhhhhhhhhh, jakie to polskie. Nie będę Ci współczuć, bo ja mam gorzej.

Co do szczeniaka, zastanawia mnie po cholerę go braliście, jak nie ma się kto nim zaopiekować. Wydatek na odrobaczenie i odpchlenie to pikuś w porównaniu z wydatkami na leczenie (odpukać) czy szczepienie (wścieklizna+wirusówki), a porównywalny w wydatkiem na szczepienie p.wściekliźnie (obowiązkowe). Pies to odpowiedzialność. A jeśli ma służyć do stróżowania, to chyba lepiej byłoby założyć alarm (nie wymaga odrobaczania, nie trzeba karmić i nie ma pcheł- same zalety). A pieniądze można pożyczyć od rodziny czy sąsiada i tego samego sąsiada poprosić o podwiezienie do weta- przypuszczam, że nie mieszkasz na pustyni. Powiedz, gdzie mieszkasz, może to gdzieś koło mnie, to podwiozę.

Posted

Przeczytałam cały wątek wcześniej, łącznie z wykasowanymi postami. Mam swoje zdanie, ale nie o nie tu chodzi.
Lejd zweryfikuj swoje zachowanie. Osoby, które się tu wypowiadały dawały Ci rady (Sybel świetnie napisała co możesz zrobić). Według mnie żadna organizacja nie wkroczy do Ciebie do domu, nie ściągnie labka z kanapy żeby go odrobaczyć, odpchlić i zaszczepić, to się nie uda - psy umierają z głodu, katowane, męczone...
Ale do czego zmierzam - jeśli nie masz złotówki a zależy Ci na losie psiaka to zacznij działać sama. Według mnie zależy Ci, bo założyłaś ten wątek....
A może ktoś z Twojej rodziny - ciocia, wujek, babcia, dziadek, może przyjaciele rodziców, sąsiedzi - porozmawiają z Twoimi rodzicami skoro Tobie się nie udaje. Psiak, którego masz w domu nie jest niczemu winien a i z kotkiem się dogada. Początki mogą być trudne ale raczej kotek nie ucierpi, zaufaj.

Szczepienie, odrobaczenie, preparat na pchły i kleszcze - to jakieś 100 zł. Gdzie Ty mieszkasz? Bo jeśli niedaleko to może będę mogła pomóc z transportem do weta.

Posted

Pytania o miejsce zamieszkania padały już kilkakrotnie, i w związku z propozycjami pomocy, i poleceniem szkoleniowca, ale zostały zignorowane, co mi osobiście daje do myślenia w jakim celu wątek został założony. I wydaje mi się, że nie dla uzyskania realnej pomocy, a po prostu zrobienia zamieszania i spuszczenia pary z własnych nerwów spowodowanych konfliktem z rodziną.

A żadna choroba, trudna sytuacja, nie jest usprawiedliwieniem do takiego traktowania obcych ludzi, którzy od początku starali się pomóc - a w zamian zakwestionowano ich kompetencje i iście po książęcemu pokręcono nosem na to, co mieli do zaoferowania, plus zmieszano z błotem ciężką pracę tysięcy osób w różnego rodzaju fundacjach i stowarzyszeniach na rzecz zwierząt w Polsce. Jak na osobę tak pokrzywdzoną przez los, Lejd ma naprawdę niezły tupet.

Posted

Dziwi mnie, że tyle osób dało się nabrać na zwyczajny trolling...:lol:
Pewnie dlatego, że tutaj los zapchlonego, nieodrobaczonego szczeniaka każdego łapie za serce...

Jeszcze tylko trzy tygodnie i wszyscy ci "studenci" wrócą do szkół...;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...