Kongo vel Karo ( mio) był wczoraj u lekarza, został przebadany, zaczipowany i okazało się że jest absolutnie zdrowy. Tak sie przyzwyczaił że właściwie z domu nie chce wychodzić, a jeśli już wyjdzie to na chwilkę aby poleżeć na słoneczku. Na szczęście tego ostatnio było sporo. W nocy cichutko i spokojnie śpi w swoim legowisku, rano cierpliwie czeka na poranny spacer, po czym śmiało wkracza do domu bez żadnych obaw i z dużo radością. Obecnie je sucha karmę, domowa kuchnia chociaż pewnie smakowała nie była zbyt przyjazna dla jelit. Teraz mięsko jest tylko sporadycznie jako smakołyk i dodatek do posiłków podstawowych. Wczoraj pierwszy raz zaszczekał chociaż tylko raz ale zawsze to coś. Zdenerwował go natarczywy labrador za płotem. Ale tak na codzień to żadne psy ujadające podczas spacerów są generalnie lekceważone tak jakby ich nie było. Kot domowy jest "powietrzem" w domu , chociaż raz w ogrodzie podjął próbę "pogonienia" go , ale po naszej interwencji zaniechał.
A poza wszystkim to wspaniała " przytulanka" i pieszczoch. Pozdrawiam wszystkich kuzynów, ciocie i wujków.