Przebrnęłam przez dyskusję - zaśmiałam się kilka razy i kilka razy bardzo zdziwiłam...
Jeśli chodzi o szczeniaka i robale - moje szczenie wyglądało zdrowo, miało futra jak misiek zimą, zdrowe, żywiołowe a mimo odrobaczania oddało w końcu robactwo i górą i dołem. Nic nie wskazywało na robale - odrobaczana była i taki psikus. Trzeba było KONKRETNIE się tym zająć zbadać kał, podać inne niż tradycyjne tabsy na robale. Też nie jestem fanką ciągłego odrobaczania - mój pies zjada sarnie bobki na spacerach, pije z kałuży który konsystencją przypomina kefir. Tam na pewno są mega syfy i tego uniknąć się nie da. Zdrowy organizm i jego flora bakteryjna trzymają w ryzach pasożyty bo gdyby tak nie było psy na wioskach masowo umierałby na robale bo tabsów na robale nie widział tam nikt i jak coś nie tak to dostają czosnek ;)
Jeśli chodzi o rasowość szczeniorka - pies w typie, po rodzicach w typie i nie ma tu gdybania klasyczny/modern/siaki/śmaki. Szczenior jest bez rodowodu - nie wiemy czy dziadek nie był sznaucerem i nagle nie pojawi się piesłekowi broda :D Jeśli nie ma możliwości prześledzić przodów jakkolwiek uznajemy psa za mieszańca bardzo w typie. A według nomenklatury aktualnie panującej pies jest mieszańcem(kundelkiem) nawet jeśli wygląda na 100% rasowego, rodzice i dziadkowie byli 'rasowi' a szczenie nie posiada rodowodu.
W kwestii weterynarzy - ja mam ograniczone zaufanie bo weterynarz też człowiek i błąd może popełnić. Aktualnie mam weta któremu ufam w bardzo dużym stopniu ale to zaufanie wyrabiane przez czas/różne zwierzęta/opinie. Błąd u 'profesjonalisty' był taki że nie było badania kału tylko od razu tabsy - to nie było działanie przemyślane. Jeśli chodzi o wymioty to nie jest normalne i nawet 'rzyg bo głód' nie powinien występować tak często i generalnie jakiekolwiek odstępstwo od normy kieruje mnie z psem do weterynarza w celu wykonania pełnej diagnostyki bo wymioty powinny być zażegnane raz a dobrze - bez względu czy to głód, refluks czy co to tam jeszcze wyjdzie. Na chłopski rozum - zmieni pies zęby i raz w tygodniu będzie traktował je kwasem żołądkowym...
Moja suka zwymiotowała z głodu raz właśnie przed badaniem na czczo. Nie jadła przez 15 godzin jak nie więcej i musiałyśmy akurat podjechać autobusem więc głód + stres dał żółtą pianę. Przez ostatnie 9 miesięcy sucz wymiotowała mi MOŻE 8 razy (zjedzenie surowego mięcha w całości 'bo ten pies patrzy co ja mam', robale w szczenięctwie, zjedzenie 'czegoś' na spacerze itd.). Pies nie może często wymiotować bo zniszczy sobie organizm.