[quote name='kalczan']Pomozcie mi, nie radze sobie..
Pies Olo, mam go od poczatku.. Gdy mieszkalam w domu prywatnym myslalam ze jest wszystko w porzadku, ale gdy sie przeprawadzilam do nowiuskiego mieszkania, przezylam szok.!!
Poszlam do pracy, Olo byl zamkniety w moim pokoju, gdy otworzylam drzwi, kopara mi opadla. Wiecie co zrobil.? Zrobil dziure w scianie, tynk lezal na podlodze, powyrywl mi profile ze sciany, zeskrobal drzwi, otworzyl szafe wszystkie ubrania na ziemi, okna cale brudne od jego nosa, no armagedon normalnie.. Sasiedzi mi powiedzieli ze wyl caly dzien, z krotkimi przerwami na odpoczynek.. Dostal po dupie to byl pierwszy raz kiedy dostal odemnie.. Zrobilam remont,zamontowalam profile, pomalowalam scine, ogolny romont, zostawilam go drugi raz, zrobil identycznie, ze zdwojona sila. Non stop jak wychodze do pracy wyje, slysze go az na dole pod klatka.. Nie wiem co mam zrobic, od tygodnia (teraz mnie zlinczujecie) jest na smyczy, pod moja nieobecnosc.. Niestety musialam sie do takich czynow posunac, bo nie wiem co mam zrobic... To jest maly pies, a takie szkody wyrzadza, a ja nie bede co tydzien robic remontow...
Co ja mam w tej sytucji zrobic.? Pomozcie!![/QUOTE]
Witaj,
Sama walczę z silnym lękiem separacyjnym u psiaka. Mam schroniskowca 7 miesięcznego od około tygodnia. Pies w schronisku był 2 tyg.
Postępuję tak:
Rano mój partner idzie z psem na spacer, a potem psiak dostaje jedzenie i się bawimy. Przed moim wyjściem z domu (czyli ok. godziny po pierwszym spacerze) idziemy znów na spacer (tym razem ja i psiak). Biegamy, wygłupiamy się - staram się go fizycznie zmęczyć. Jeszcze przed naszym spacerowaniem ustawiam w domu nagrywanie na laptopie (będe wiedzieć jakie robi postepy i co eliminować jak mnie nie ma). Od rana mam włączone radio z rockową muzyką i to radio psu zostawiam też włączone jak wychodzę. Poza tym, w przedpokoju na wprost drzwi wejściowych układam mu moją bluzkę i jakiś ciuch mojego partnera. Ciuchy oczywiście "przechodzone". Nie wiolno psiakowi wchodzić na kanapę, więc nasz zapach zostawiamy mu na podłodze. Po spacerze odwieszam smycz i jakby nigdy nic wyciągam specjalną gumową piłeczkę z rowkami, w których jest upchnięta w kawałeczkach parówka (parówka to przysmak specjalny - dostaje tylko jak wychodzimy). To jest piłeczka "specjalna" - daję ją psu tylko jak wychodzę, a po powrocie od razu zabieram. Chwilkę pobawię się tą piłką, żeby go zainteresować (ok. minutki) i wychodzą, dając krótką komendę "zostań". Nie żegnam się z nim, nie mówię do niego itp.
Zaczęliśmy też trenować ubieranie się. Chodzi mi o to aby pies nie kojarzył zakładania odzieży wierzchniej z naszym wyjściem. Podczas gdy jesteśmy w domu, zakładamy czasem kurtkę i tak sobie chodzimy po domu chwilkę, po czym ją zdejmujemy i odwieszamy jakby nigdy nic;)
Na razie na efekty czekamy. Dziś pierwszy raz został 9h sam. (Oczywiście cały tydzień ćwiczyliśmy z nim zostawanie, sukcesywnie zwiększając czas).
[B]Co do niszczenia:[/B] mój wcześniejszy pies - owczarek niemiecki, był totalnym destruktorem! Zjadł wszystko co mógł: meble, odzież, wyrwał kable ze ścian, obgryzł betonowe ściany itd. Pomógł Kong i kula smakula ze smakołykami w środku. Po prostu pies swój stres i frustracje przez pierwsze minuty rozłąki rozładowywał na zabawkach. Specjalnie tak wkładałam w nie smakołyki, aby musiał się namęczyć. Zniszczeń więcej nie było:multi: Oczywiście obie zabawki były dawane tylko jak wychodziłam z domu i po powrocie chowane.
POWODZENIA:p