Nie wiem ile można tłumaczyć że kolczatka nie jest używana ;p Na spacery chodzimy w szelkach, ewentualnie na zwykłej obroży, która też jest na szyi Oskara. I nie, nie jest mi żal "zakładania tych kolców na psa", naprawdę żadna krzywda mu się nie dzieje jeśli ona po prostu tylko JEST.
Po co ma mu ściskać szyję jeśli jest używana raz na ruski rok przez góra 5 minut? :) Nie mówię że tak jest założona poprawnie, ale na pewno Oskarowi jest wygodniej.
Kolczatka jest na wszelki wypadek, generalnie w szelkach spacerujemy lub w zwykłej obroży ale z racji tego że psy które spotykamy różnie reagują na wylewność Oskara przy powitaniu, wolę go zapiąć na tą chwilę na kolczatę i mieć pewność że mi czegoś nie wywinie. A dziś śniegu u nas nasypało w cholerę, to korzystamy od rana ;)