Mam 4-miesięcznego Cocker Spaniela Angielskiego. Sylwester przetrwał wspaniale :D miał gdzieś wszystkie fajerwerki.
Niestety boi się niektórych ludzi. Początkowo bał się mojego taty (2m wzrostu i głośno tupie) ale się przyzwyczaił po tygodniu. Oszczekiwał moją ciocię która jest niska i drobna. Z Elektrykiem który przyszedł do nas tylko raz chciał się bawić. Na spacerze jedna pani (grubo ubrana) chciała go pogłaskać to prawie ugryzł. Od innej uciekał. Mojego brata wielbi choć też ma 2m wzrostu,brodę, i przyjeżdża raz na jakiś czas krótko.
Boi się dzieci, nawet jak te są bardzo daleko, staje i patrzy się na nie i nie chce ruszyć.
Raz na jednym spacerze uciekał od dwóch dziewczyn w moim wieku, a biegł do groźnie wyglądającego dresa.
Duży problem jest też z weterynarzem jak tylko go dotknie piszczy jakby obdzierano go ze skóry i próbuje ugryźć ;/ a w poczekalni czuje się jak u siebie w domu.
Dużo czasu przebywa u nas w zakładzie gdzie codziennie są różni klienci i na nich nie zwraca uwagi.
Jak mu pomóc?