Już odpowiadam :) A zatem.. rzeczywiście mylnie osądziliśmy ,że przy cieczce kontakty obu kudłaczy się polepszą. W zasadzie dopiero teraz widzę ,że to rzeczywiście żaden atut w tej sytuacji. Ani samiec..ani samica nie są wykastrowani. Nasza psina przez sześć lat mieszkała w domku z ogrodem. Rok temu wprowadziliśmy się do mieszkania. Od zawsze starała się być jednak dominująca..w mieszkaniu zrobiła się bardziej spokojna w takim sensie ,że nie ma posesji której mogłaby bronić ; ) Na spacerach raczej zaprzyjaźnia się z psami.. ale bywa też tak ,że spotkają się z jakimś psem i ujadają na siebie. W końcu nie z każdym psem muszą się lubić. Wtedy odciągamy ją dalej i mówimy, że nie wolno.. i się wówczas uspokaja. Z kolei wilczur ma dużo większe problemy z socjalizacją. Jest agresywny do ludzi i psów. Ciężko zdobyć jego zaufanie. Bardzo polubił jednak mojego tatę. Traktuje go jak swojego właściciela. Od małego piesek mieszkał w bloku. Psy próbowaliśmy zapoznać wyprowadzając je najpierw przed bloki... Widywały się później w okolicy na spacerach. Dzisiaj przy ponownej próbie zbliżenia... również działo się to w pobliżu blokowisk.. choć na placu gdzie jest dużo spokojniej... jest sama trawa. Myślimy nad tym.. żeby zabrać je na zupełne obrzeża miasta... gdzies bliżej pól..lasów i wody. Gdzie jest zupełna cisza... i tam chcielibyśmy je puścić tak jak również wyczytałam w którymś z wątków.. ale mamy obawy. Bo w końcu nie chcielibyśmy doprowadzić do tragedii. Co zatem dalej czynić?