Dzieki za podpowiedzi, spodziewam sie ze za kilka miesiecy Madox bedzie innym psem, szkoda mi go tylko ze zostanie dlugo na tak malej powierzchni, taras jest duzy ale na pierwszym pietrze i gdyby przyszlo mu do glowy skoczyc to moglby nie przezyc. Nie robie nic na sile , pies cieszy sie na moj widok i uwazam to za sukces bo osiagnelam to juz po 3 dniach, daje sie glaska i tulic ale wyznaczyl sobie niewidzialna linie ktorej nie daje rady przekroczyc. Zaczelam ze smakolykami, za kazdym razem stalam blizej drzwi i Madox musial podejsc zeby dostac smakolyk. Kiedy przekroczylam ten punkt biedny Madox skakal, szczekal i skomlal ale nie podszedl.Jestem cierpliwa i z czasem napewno bedzie lepiej ale pierwszy raz widzialam psa tak przerazonego wiec mialam nadzieje ze ktos moze podda mi jakis pomysl. W kazdym razie dzieki za dobre slowo, pozdrawiam serdecznie wszystkich