Witam
Postaram się w skrócie żeby nie męczyć
Suczka 14 lat, mieszaniec ( kundel lub jak ja wolę hybryda ^_^ )
Pierwszy atak padaczki kilka miesięcy wstecz dostała zastrzyk + białe małe tabletki ( o ile się nie mylę antybiotyk ) wszystko ustało. Parę dni temu jak grom z jasnego nieba atak powrócił. Pierwszy dzień przeczekałem natomiast drugiego do weterynarza. Ataków było kilka jednego dnia, nawet u weterynarza się zdarzył. Psinka mała więc 1/4 tabletki ( 2 x dziennie ) + antybiotyk 2 x dziennie. Terapia ma co prawda dopiero 2 dni ale pies praktycznie nie sypia ( aktualnie jej chrapano w tym momencie jest muzyką dla moich uszu gdyż wiem, że troszkę odpocznie. Do sedna ataki się zdarzają choć są prawie niewidoczne w porównaniu do pierwszego ... ale problem polega na tym, że ona wcale nie ma siły stawiać łapek, chodzić, łazić. Co prawda nigdy dużo nie biegała ale teraz na 30 metrów spaceru 3 razy leży na ziemi bo albo nie ma władzy w nogach albo jest jej ciężko. Nie chodzi nawet o fakt, że może mnie nie poznaje nie bawi się, potrzeby załatwia pod siebie czy nie widzi już na jedno oko, ale na Boga niech zacznie żyć, chodzić, pić i jeść samodzielnie. To normalne ? Trzeba czekać ? Są jakieś inne tabletki ? Przydały by się na uspokojenie bo od ataku często piszczy co się nigdy nie zdarzało.
( Relsed użyłem na razie raz bo przy tych niewidocznych atakach to nie będę chyba psinki faszerował tym )
Wizyta u weterynarza w poniedziałek. Więc może ma ktoś dla mnie jakieś wskazówki.