Umie wiele komend, podaje lapy, daje glos, prosi, turla sie, generalnie zrobi wszystko, zeby dostac jakis przysmak:) Ma swoje legowisko. Wie, ze nie moze wchodzic do pokoju synka, i tego nie robi. W zasadzie, gdy jest opanowany, nie ma jakis nowych bodzcow z otoczenia, to nie ma z nim problemu. Wykona kazda komende, czy "prosbe", wyjdzie z pokoju, podejdzie, wejdzie do wanny na kapiel, choc nie lubi;) itd.. Gdy jest podekscytowany nie ma z nim kontaktu, tak samo na spacerze.
Na dlugie spacery chodzimy 3-4 razy w tygodniu.
Niestety jest lekliwy, juz od szczeniaka.
Dla mnie problemem jest jego agresja. Glownie do mnie, ale tez pokaze kly swojemu panu, gdy np chce go odsunac od drzwi, a za nimi cos sie dzieje (np ktos wszedl). Wiem, ze kastracja moze pozbawic go resztek odwagi, ale moze zniweluje agresje. Wedlug mnie, Borys zachowuje sie tak, jakby byl w domu szefem, musi miec wszystko pod kontrola. Gdy tak nie jest, zaczyna sie stresowac. Ale moge sie mylic.
Czy kastracja moze cos w jego przypadku zmienic?
Wiem, ze mi nie odpowie:) ale tonacy brzytwy sie chwyta.. a wigilia tuz tuz..;)