Regularnie chodzę do wybiegu dla psów. Pewnego razu do wybiegu wszedł amstaff 4 letni, wszyscy swoje psy pilnowali, zabierali, a jedna pani nawet wyszła ze swoim psem z obawy o swoje zycie. Jedyne osoby które miały luz to ja, moja córka i jakiś facet. Moja córka była zachwycona amstaffem i go głaskała a ten się witał. Po 10 minutach wszedł zdziczały owczarek niemiecki, ominal wszystkie psy szerokim łukiem i poszedł w puste miejsce trenować z właścicielami, amstaff pobiegł się przywitać a ten ON się na niego z kłami rzucił, a jako iż amstaffy się jeszcze bardziej nakręcają jak je coś boli to zaczęła się masakryczna walka, nie dało się tych psów rozdzielić, ale w końcu się udało..Oczywiście wszyscy zwalili winę na łagodnego amstaffa, bo groźnie wygląda. Chcę zaznaczyć, że ta pani o której na początku napisałem że uciekała z wybiegu, potem wróciła i zapytała się "Poszedł Amstaff??"(panowie z nim poszli bo bezsensu żeby się z ON'em znowu pogryzł, a wg. mnie to ON'a powinni wyprowadzić a ten dalej stał w tamtym miejscu) a co najlepsze, jeszcze przychodzi szczeniaczek amstaffa i ta pani go bardzo lubi..Nie dotyczy to mnie co prawda ale się wściekłem(Ten amstaff potem przychodził i się bardzo ladnie bawił, jest bardzo posłuszny). :angryy: