mała dzika kura
Members-
Posts
32 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mała dzika kura
-
Nuri, piękny pies, potrzebuje nowego domu
mała dzika kura replied to mała dzika kura's topic in Już w nowym domu
[quote name='Beatrx']komenda waruj nie jest ulubioną komendą psów;) ćwicz jak najczęściej, zmieniaj kolejność komend (bo nauczy się schematu i zamiast myśleć, to będzie tylko powtarzał), zawsze chwal, wybiórczo nagradzaj, wprowadź hasło kończące ćwiczenia i będzie dobrze:)[/QUOTE] ok :) trzymam za słowo ;) -
Nuri, piękny pies, potrzebuje nowego domu
mała dzika kura replied to mała dzika kura's topic in Już w nowym domu
wolę się skupić na tym co mogę zrobić sama, a nie na tym co wymagałoby pomocy męża. Majkowska, a możesz dać linka, bo szukam i nie mogę znaleźć. Napiszę może do moderatora jakiegoś i się dowiem. Jak sobie wspominałam jak fajnie się tego pieska szkoli to aż mi się chce i sama wpadam w idealistyczny nastój. Tylko czy to ma sens, jak będzie posłuszny tylko mnie? No cóż, głowę zajmie w każdym razie. I wiecie co, myślę że w tym całym stresie zrobiłam się dla psa dość oschła, tzn. on mnie niby słucha, ale na pewno byłoby nam milej gdybym go częściej nagradzała czymś konkretnym a nie tylko "dobrym pieskiem", chociaż też działa. -
Nuri, piękny pies, potrzebuje nowego domu
mała dzika kura replied to mała dzika kura's topic in Już w nowym domu
to tak mniej więcej robię, tzn. przeróżne kombinacje siad, waruj, zostań itp. Ale myślę że zdecydowanie za rzadko. Myślę że to faktycznie dobry pomysł, żeby się przyłożyć. Spróbuję tak jak piszesz. Z warowaniem to największy kłopot, Nuri ma przy mnie jakieś sztywne nóżki, trener te parę lat temu powiedział że mam go tym bardziej z tego cisnąć. I żarcie i zabawa są pożądane na szczęście -
Nuri, piękny pies, potrzebuje nowego domu
mała dzika kura replied to mała dzika kura's topic in Już w nowym domu
Beatrx, ale jaki rodzaj pracy masz na myśli konkretnie? Ja z nim umiem powtarzać komendy czy nauczyć go jakiejś sztuczki, ale jak go jakoś uspokoić czy zsocjalizować to mnie nie uczono. Mogę go wziąć na ogród i pobawić się z nim, ale na smycz już nie wezmę. Majkowska, a który to bazarek, bo niekumata jestem? edit: tzn. widzę bazarek, ale chodzi Ci o to, żeby dać tam ogłoszenie? -
Nuri, piękny pies, potrzebuje nowego domu
mała dzika kura replied to mała dzika kura's topic in Już w nowym domu
Ja się poważnie zastanawiam cały czas, jakbym miała taką kasę to by pewnie od razu poszedł, ale nie mam, może w styczniu. Z ogłoszeń nić, ale tych ogłoszeń dałam tylko kilkanaście, bo dziecko ma jednocześnie katar i ząbkuje, więc mój wolny czas jak dziecko śpi to drzemki 20-minutowe ;) -
Nuri, piękny pies, potrzebuje nowego domu
mała dzika kura replied to mała dzika kura's topic in Już w nowym domu
jak na mnie to odezwałam się dość ostro ;) dziadek chciał chyba pokazać, że pies niegroźny, czy co. no niestety u nas jest tak że na dole jest jedna wielka otwarta przestrzeń, kuchnia + salon. Mamy już kupioną bramkę na schody, więc jak zamontujemy to chociaż pies na górę nie wejdzie (trzymajcie kciuki żeby mi się udało bo nie mam talentu), pozostaje czas kiedy robię w kuchni coś do jedzenia i wtedy młody jest w kojcu. Do tej pory często spędzałam czas z teściami na dole wieczorami, oni zabawiali wnuka, a ja np. spokojnie piłam herbatę, ale po tym wczorajszym to nawet mnie spokój tej herbaty nie skusi, trudno. Pies poza domem albo dziecko bezpieczne ze mną w pokoju/kojcu. Dzwoniłam dziś nawet do schroniska żeby spytać co i jak, jakby co, ale nie wezmą go nawet tymczasowo, bo nie rejon. Moja gmina z kolei ma podpisaną umowę z niesławnym Raciborzem. TOZ mówi że mogą tylko ogłosić na stronie. Kolejna rozmowa z teściową że kastracja - nie. Za to teść wziął zdjęcia Nurego, ale nic nie mówi o co chodzi. A ja jak mam wolną chwilę wieczorem to ogłaszam. -
Nuri, piękny pies, potrzebuje nowego domu
mała dzika kura replied to mała dzika kura's topic in Już w nowym domu
nie było kolejnego wyskoku, tylko dziecko się już rwie do chodzenia i ciężko mi je trzymać w kojcu i na rękach, a luzem łazi tylko w jednym pokoju, tak się nie da żyć. A pies, cóż, jak go wypuszczam na ogród, bo chcę mieć chwilę spokoju, to i tak zaraz ktoś go wpuści, bo przecież puka w szybę, no to jak nie wpuścić biednego pieska. Po prostu "ręcznie" pilnuję żeby pies trzymał się z daleka. Wczoraj usiadłam przy stole żeby zjeść kolację, a dziadek wziął małego na ręce i w pewnym momencie myślałam, że zawału dostanę, jak się odwróciłam i zobaczyłam że dziadek nóżkami niemowlęcia klepie psa po głowie... dla zabawy... -
Nuri, piękny pies, potrzebuje nowego domu
mała dzika kura replied to mała dzika kura's topic in Już w nowym domu
podnoszę wątek, bo sprawa nierozwiązana i robi się coraz bardziej nagląca :( -
Moje dziecko to też egzemplarz naręczny :) Oczywiście z biegiem czasu zasadniczo coraz mniej, ale teraz jest katar, zęby i bardzo duże nieszczęście z tego powodu. Co do samego zajścia, to ja nie widziałam absolutnie nic wyjątkowego. Dziecko się bawi w kojcu plastikową miseczką siedząc bokiem do psa, pies 1,5 metra dalej i nagle atak. Na pewno mały ani nie uszkodził, ani nawet nie wszedł w żadną interakcję ze zwierzęciem. Poza tym podejrzewam że nawet jeśli atak był sprowokowany, to jakim cudem uda się uniknąć tego następnym razem, przecież dziecko do pewnego momentu jest ciężko sterowalne i mimo niewiadomojakiej kontroli może nagle wsadzić psu palec do oka. Co do nadinterpretacji to też nie sądzę, bo mam tę scenę cały czas przed oczami i człowiek na psach się znający stwierdził że atak był ofensywny i to dobrze nie wróży. Pewnie że nad dzieckiem kwoczę, ale bez przesady, wiem że parę razy sobie guza nabije jeszcze w życiu. czy się boję psa, no sama nie wiem, kiedyś na pewno tak, ale od momentu szkolenia czuję się przy nim prawie zupełnie pewna. Prawie, bo np. nikt w tym domu się nie ośmieli wyjąć kleszcza czy kolca z łapy, żeby nie stracić palców. Natomiast jestem dziś chyba dobrej myśli, bo porozmawiałam ostatecznie z panem z fundacji. Stanowczo stwierdził że pozostawienie psa w domu jest w tej chwili niebezpieczne i nawet nie podjął się szkolenia, jeśli pies był agresywny wobec domowników, a w domu jest małe dziecko. Udało mi się przedstawić wszystkie argumenty teściom i przekonały ich. Plan wygląda tak, że czekamy na miejsce w domu tymczasowym, będziemy utrzymywać tam psa, aż fundacja go wychowa i następnie znajdzie mu nowy dom i przeszkoli też właściciela. Problem taki, że nie wiadomo kiedy się takie miejsce znajdzie, a do tego czasu... Albo hotel albo schronisko. Nie wiem jeszcze dokładnie jakie to koszty w przypadku hotelu, ale podejrzewam że niemałe. No a ze schroniskiem - niby fundacja jak się zwolni miejsce to psa wyciągnie, pozostaje jednak możliwość takiego biegu wydarzeń, że ktoś w międzyczasie zdecyduje się na adopcję psa wprost ze schroniska, a jeśli nowi właściciele sobie nie poradzą i historia się powtórzy 2x to uśpienie :/
-
bardzo często zostaję z dzieckiem na cały dzień sama, a jak już ktoś wróci i go weźmie na chwilę to zwykle lecę do łazienki ;) A i dzieci są różne i różne mają dni - wczoraj z dzieckiem na biodrze spędziłam niemal cały dzień, bo inaczej się nie dało i już. Wiadomo że bywa lepiej ale akurat byłam mocniej niż zwykle przeciążona więc mi się niepotrzebnie przelało, w końcu nie rozmawiamy o dzieciach tylko o psach ;) W tej chwili to czekam z utęsknieniem na kontakt ze strony fundacji i chyba się będę przypominać, bo wystarczyło że pies parę dni spokojniejszy i już nie ma problemu. Chęci mogą być skutecznie stłumione, jak i tak widzę że to będzie syzyfowa praca. Ale z kagańcem spróbuję, owszem...
-
[quote name='Vectra']ale dużo ludzi tak myśl , że jak da psu żreć pospać na kanapie , to to jest ta miłość a wymaganie , wychowane , nakaz , zakaz - to zbrodnia Ja bardzo rozumiem Twoją sytuację i bardzo Ci współczuje tym samym. Ciężka sprawa serio. A rodzina na pewno jest pewna , że psa chce oddać ? Bo żeby tu nie wyniknął jakiś spór kolejny. Mimo wszystko będziesz tam z nimi mieszkać. A żadna frajda być tym złym. Dlatego moim zdaniem , to tak nie nakazuj , tylko postaraj się pogadać tak od serca. Poproś grzecznie o pomoc , że czujesz się bezradna , że się boisz , by uczestniczyli w tym Twoim i dziecka z psem życiu. Niestety zagrożenie jest tym większe , że ten pies czuje że między Wami jest spór o niego. I Ty też możesz zostać obrana jako punkt ataku ... bo to jest ich pies i on że tak powiem , gada z teściami i mężem.[/QUOTE] dzięki za zrozumienie... Ja nie nakazuję przecież, nawet nie mam prawa, to ich pies i dom. Ale dziecko moje, więc jak chcą je trzymać czy się z nim bawić, to ja mam prawo żeby to było na moich warunkach, np. żeby pies nie siedział tuż obok. Z teściem to ja niewiele gadam, za to z teściową własnie się obawami i emocjami dotyczącymi tej psiej sytuacji dzielę. Smutne jest to, że te parę tygodni temu miała podobną postawę jak ja, ale jak przez chwilę nic się nie działo, np. przez 2 dni pies nikogo nie zaatakował na spacerze, to już nie przytakuje i widzę, że już zmienia zdanie, dokładnie tak jak przewidywałam w poprzednim poście. Zaczęłam dziś rozmowę i odpowiedziała np. że jak to kaganiec, niemożliwe, "przeciez jak on ma kaganiec założony to się wstydzi i chowa po kątach". A że może ugryźć? "A gdzie on wygląda żeby się brał do gryzienia, hi hi, leży na swojej kanapce bandyta jeden kochany". Liczyłam na wizytę tego pana z fundacji, bo to jednak byłby autorytet i mógłby dać do myślenia. nie wiem co masz na myśli z tym że pies z nimi gada :)
-
hej widziałam ten post z portalami, bardzo pomocny, odhaczam sobie po kolei portale Chyba będę musiała tak stanowczo pogadać ze wszystkimi razem i docisnąć, co dalej. Kojec - nie, nie mam wsparcia w partnerze, w każdym razie jeśli chodzi o budowę kojca. Na kupno gotowego mnie ani teściowej nie stać. Kaganiec - bałabym się założyć. Chyba czas spróbować tak jak czytałam że się robi, znaczy ze smakołykiem pooswajać. Tylko nie wiem jak to zrobię z dzieckiem na biodrze, ha ha :] Pewnie że zadeklaruję pokrycie kosztów utrzymania w dt. Tzn. nie wiem czy dam radę sama, nie wiem nawet ile kosztuje takie utrzymanie, ale ile dam radę to dam, no teściowie zresztą skoro karmę kupują to myślę mogą to robić dalej. A co do tego że domownicy kochają psa... No pewnie tak, ale jak dla mnie to taka miłość g.. warta. Tak jakbym pozwalała swojemu dziecku żreć wyłącznie cukierki, nie chodzić do szkoły i wbiegać na jezdnię, żeby nie musieć się męczyć wymaganiem od niego niczego. Szczerze to nie, niespecjalnie lubię tego psa, mam uraz po tych początkowych sutuacjach i atmosferze, sporo kłopotów mnie przez niego spotkało a w sumie absolutnie żadnych miłych przeżyć, więc chyba możecie mnie usprawiedliwić trochę. A mimo że nie powtarzam ciągle, że ach, jaki kochany piesek, to tylko mi chciało się kiedykolwiek wymagać od niego czegoś konsekwentnie na spacerach czy w domu, linki, smakołyki, zabawy. Ale w końcu nie dalam rady sama. I teraz będę tą złą która się chce pozbyć kochanego pieska, który przecież tak spokojnie sobie śpi (na kanapie na której mu nie wolno). aha, no i nie piszę ze pies jest na straty. Wręcz przeciwnie, uważam że ma duży potencjał i nigdy nie mówiłam że to jego wina, wg mnie zwierzeta winy ani odpowiedzialnosci nie maja. ps. A jeśli "na wątku psa świeci wsio pustkami", to co tam jeszcze mam robić żeby nie narazić się na zarzut spamowania?
-
no teściowa powie że oczywiście dziecko i że COŚ trzeba zrobić i dalej będzie jak jest. Dałam parę ogłoszeń, skontaktowałam się z kilkoma fundacjami, jedna wywiesiła ogłoszenie na fb a reszta milczy. Podłamuję się, no:( Dziecko zaczęło raczkować i chce być na podłodze, więc raczkuje w jednym pokoju albo klocka noszę :/ Podejrzewam że tych ogłoszeń trzeba będzie dać więcej :(
-
Koszmario, dzięki - dostałam namiar na tę fundację kiedy dzwoniłam do schroniska, rozmawiałam parę dni temu i teraz czekam na odzew i wizytę, mam wielką nadzieję że coś pozytywnego się wydarzy. Sybel, dzieki :) z kastracją sprawa utknęła w martwym punkcie :/
-
aha, na dogomanii w ogłoszeniach napisałam tak: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/249278-Nuri-piękny-pies-potrzebuje-nowego-domu[/URL]
-
aha, na dogomanii w ogłoszeniach napisałam tak: [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/249278-Nuri-pi%C4%99kny-pies-potrzebuje-nowego-domu"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/249278-Nuri-pi%C4%99kny-pies-potrzebuje-nowego-domu[/URL]
-
Potrzebuję pomocy w sprawie znalezienia nowego domu dla psa. Sprawa jest dość pilna, bo pies zaatakował mieszkające z nim dziecko, sytuacja wygląda nieciekawie (to nie pierwszy atak na domownika) i po różnych pomysłach i radach wyszło na to że to będzie najlepsza opcja (jedyna poza uśpieniem/schroniskiem). Pies nie należy do mnie i z różnych względów nie ma w obecnym domu możliwości, żebym się psem poważnie zajęła ani ja, ani właściciele, choć pies ma potencjał. Nuri ma 7 lat, jest piękny, energiczny, zdrowy i zadbany. Podobno to mieszaniec owczarka niemieckiego i boksera, a może też i doga. Jest czujny, bystry, wysportowany, niesamowicie inteligentny, chętny do nauki i zabawy - łapie o co chodzi w nowej komendzie za drugim-trzecim razem :) Zna kilka podstawowych. Dobrze reaguje na szkolenie (był szkolony, ale zabrakło konsekwencji w prowadzeniu potem). Problem w tym, że ma swoje zdanie, jest popędliwy (niekastrowany, ale pracuję nad tym ;) ) Często jest agresywny, głównie na spacerach, zwłaszcza wobec innych psów, ale nie tylko. Potrzebuje wychowania i konsekwentnego poprowadzenia, na co niestety nie ma szans w miejscu gdzie przebywa. W rękach doświadczonej osoby na pewno dostarczy dużo radości. W chwili obecnej nie nadaje się do domu z małymi dziećmi i innymi zwierzętami. Proszę o pomoc... może ktoś czuje się na siłach nim zaopiekować, albo mógłby dać namiary na jakieś osoby lub fundacje, które pomogą w znalezieniu mu odpowiedniego człowieka. W tej chwili dbam o to żeby pies i dziecko nie miały kontaktu, ale to bardzo męcząca psychicznie sytuacja, ciągłe ryzyko, i nie ukrywam że ulżyłoby mi gdyby znalazł się dla Nurego doświadczony dom tymczasowy. [IMG]http://imageshack.us/a/img200/3585/zy21.jpg[/IMG] [IMG]http://imageshack.us/a/img844/7841/14su.jpg[/IMG]
-
[quote name='Majkowska'] A co mówi teściowa o obecnej sytuacji i padających tu pomysłach?[/QUOTE] .. właśnie dziś zagadnęłam co z kastracją, a że w międzyczasie zadzwoniłam jeszcze do naszego schroniska żeby podpytać, to też się podpieram autorytetem że tam mówili stanowczo że jak pies jest agresywny to przed rozpoczęciem pracy z nim pierwszy krok to kastracja, no a ona, że to koszty, że trzeba będzie psa pielęgnować, może będzie miał trudności z chodzeniem, a jak odebrać pod narkozą, nie te plecy żeby nosić i w ogóle. Mam wrażenie że najlepiej jakby się samo zrobiło... No ja nie wiem, ale myślę że jakoś by się dało umówić żeby chociażby przetrzymali w lecznicy do obudzenia, żeby uspokoić przed zabiegiem, pogadać spróbuję z mężem bo na taką krótkofalową akcję to może dla świętego spokoju pójdzie. No a inne pomysły, szkolenie nie, kojec nie, garaż nie. Dostałam od pani ze schroniska namiary na dwie fundacje w każdym razie, 2 plus 4 i dla bokserów
-
a mogę prosić o podanie namiarów na jakieś fundacje, które mogłyby pomóc? do "niechciane i zapomniane" już pisałam ale bez odzewu Jak dla mnie to byłaby najlepsza opcja, gdyby ktoś go wziął na DT, nie wiem jakie są realia i zwyczaje, no ale żarcie itp. od nas by mógł mieć oczywiście, no i przede wszystkim od kogoś ocenę i socjalizację, a ja jednoczesnie bym szukała domu i miała się kogo poradzić jeśli chodzi o oddanie komuś psa. Mam ściągnięte jakieś umowy ale kurde, nawet nie wpadłoby mi do głowy pisać o walkach :( więc dzięki założę jeszcze wątek tu na dogomanii przy psach do adopcji, ale to lepiej w lokalnych czy na ogólnym? aha, i tyle mojego działania na teraz, bo dziecko się obudziło :] więc sorry że nie odpisuję na wszystkie pytania teraz, mam czas w sumei tylko późnym wieczorem
-
dziwna sytuacja się wytworzyła, po prostu nie daję dziecka dziadkom na ręce jeśli w pobliżu jest pies i wypuszczam go na podwórko zawsze kiedy jestem sama w domu, co może być uciążliwe, bo psinka w takiej sytuacji nie pozwala otworzyć bramy wjazdowej, no bo pryśnie :diabloti: Teść się wkurza pod nosem, jak wypuszczam psa zanim dam mu dziecko na ręce to mówi że z teściową przesadzamy. Ano trudno. Nie sądzę żeby jakiś człowiek spoza Shaolin miał taki refleks żeby właśnie obronić dziecko przed "strzałem" Pies ma właśnie tak jak piszesz, o ile w spokojnych warunkach, zwłaszcza jak się skupi na czymś smacznym np. w mojej ręce, to wygląda jakby przemyśliwał sprawę, obliczał czy się opłaca, ale w końcu słucha i np. siada. Ale to tylko mi zawsze siada, bo innym to jak mu się zachce. Ale jak jest podekscytowany czymś to jest właśnie wyłączony. Podejrzewam że w celu uzyskania uwagi trzeba by walnąć go deską przez łeb czy co. Mój mąż czasem daje radę wydać odpowiednio głośny dźwięk, on był na wokalu w zespole deathmetalowym ;) no to jutro kolejna porcja ogłoszeń i podejdę do weta popytać jak to z kastracją. Czy to jest dobry pomysł żeby poprosić o jakiś uspokajacz i psa z lekka otumanić zanim dostanie narkozę? bo nie wiem czy w ogóle się go do lecznicy wprowadzi...
-
ok, to zostawiam tego owczarka i boksera. udało mi się porozmawiać z mężem, tzn. póki co tylko doszlismy do porozumienia że istnieje realne zagrożenie, no ale to już coś. i pytanie mam kolejne, czym się rózni (w dziale ogłoszeń dogomanii jest) mix od mieszanca?
-
ech, Martens... :( słuchajcie, a czy ten pies nie jest jednak podobny do amstaffa? dałam już ogłoszenie, a tu patrzę tuż obok pies opisany jako w typie amstaffa i nasz wygląda jak on plus owczarek może na innym zdjęciu będzie lepiej pysk widać, nie chcę ludzi wprowadzać w błąd...[attachment=2904:10824.attach]
-
ech, "postaw sprawę jasno", powiem Wam że nie jestem tego typu osobą i trudno mi bronić swojego zdania. Wiem, staram się, ale p prostu nie lubię kwasów. Już i tak jest niefajnie, jak np. pilnuję żeby pies nie podchodził do dziecka i słyszę że przesadzam. No ale przynajmniej takie moje święte matczyne prawo, że nie dam dziecka do bawienia dziadkowi, jak pozwoli by pies dołączał się do zabawy. Cholera, kojec 1600 zł. Dupa blada. Dobra, uwolniono mnie od dziecka na chwilę, idę się ogłaszać.
-
Ok, spróbuję przycisnąć kwestię kastracji. Tylko że teściowej wet powiedział, że pies jest już za stary żeby to coś pomogło, więc ona jest nieprzekonana. Dzięki za kolejne pomysły. Rany, czuję się już totalnie przybita tym wszystkim. Pomysł, może kojec na podwórzu, i od razu sobie wyobrażam rozmowę, że przecież on taki nieprzyzwyczajony, taki rozpieszczony. A legowisko w garażu, ale to by go trzeba tam uwiązać przecież, bo inaczej po prostu przyjdzie do domu, bo faceci uważają że tak powinno być, a teściowa, że nie ma sposobu żeby go tam utrzymać i do domu nie wpuszczać, przecież on już tak nauczony i kropka. Komend parę umie i ćwiczę z nim na codzień te, które mogę łatwo, tzn. siad, waruj, zostań. Komendy typu "do mnie" "chodź" i "do nogi" zostaną i tak skutecznie przez teściową spalone. Więc jest tylko luźne "chodź tutaj [jak masz ochotę]". Ale też to nie jest tak, że mogę codziennie pół godziny wyjść z psem komendy ćwiczyć, dziecko w wózku bym musiała mieć przy sobie, to się zaraz znudzi i rozryczy. No ale to też będę próbować, jak to wyjdzie organizacyjnie, przy dzisiejszym spacerze z dzieckiem spróbuję.
-
toyota - no akurat zębiska przy twarzy to może dawać niedokładne wyobrażenie, po prostu sytuacje które wyzwalały u psa agresję były wtedy, kiedy ja miałam twarz nisko, bo się nad kimś [ważniejszym?] pochylałam. Byłam przerażona, ale jednocześnie to nei był stricte atak taki jak teraz na dziecko, tylko pies był raczej przestraszony. To i podjęcie szkolenia sprawiło że jako-tako nam się żyło, pod warunkiem, że nie wychodziłam z nim na spacer i nie próbowałam zabiegów higienicznych itd. Mieszkamy w domu z dużym ogrodem. Teoretycznie byłoby miejsce na kojec, ale j.w., no aż mi głupio to pisać ale z męskiej strony tu nie będzie żadnej pomocy... Teść ma teraz trudną sytuację w pracy i ostatnie o czym by marzył to kombinowanie kojca. Mąż... no. filodendron - co do kastracji to myśleliśmy ale jest jeden problem. Pies jak idzie na szczepienie, to nasz wet potrzebuje jeszcze dwóch osób, zwykle teściowa i mąż, a teraz bym musiała męża zmusić żeby uczestniczył, delikatna kwestia. No i znowu mi głupio :/ Maron86 - Twój tata to jak mój teść z podejściem do psa... Dzięki za konkretne informacje. Shilomaniak - dzięki, chociaż w sumie się czuję zupełnie odwrotnie. gdyby nie ja to pewnie by se tu siedział na kanapie do starości :/