Emi pojechała wczoraj do Łańcuta. PAństwo przyjechali na spacer ale koniec końców stwierdzili ze nie ma co czekać do końca sierpnia jak ustalono bo upały a poza tym dzieciaki strasznie prosily. Pani dzwoniła wczoraj wieczorem, Emi całkiem nieźle zniosła podróż, tylko lekko popiskiwala, sucha karma niet ale pani mięsko z ryżem juz szykowala. Emi trochę polazila po domu i jak jedli to poszła się położyć do innego pokoju wiec póki co histerii nie ma. Jak będzie ok, końcem sierpnia pojedziemy na wizytę poadopcyjną.