Witam. W listopadzie ubiegłego roku zaadoptowaliśmy 2- miesięczną suczkę ze schroniska (teraz ma rok i dwa miesiące). To jest nasz pierwszy pies. Jest bardzo energiczna, wesoła i kochana. Rozpieściliśmy ją za mocno, a teraz odczuwamy tego tragiczne skutki. Od początku chcieliśmy "zaszczepić" w niej uwielbienie do sportu. Zabieramy ją na długie spacery- do lasu, na łąki, na plaża, nad jezioro- gdziekolwiek się da. Ona to kocha- jak tylko spuszczamy ją ze smyczy to zbiera wszystkie kije, kamyki i chce aportować- biega jak szalona- z nami lub sama. Niestety po sterylizacji zmieniła się i to bardzo drastycznie! Po spuszczeniu ze smyczy nie daje się złapać, a na jakiekolwiek komendy w ogóle nie reaguje.. Bez smyczy staje się na dworze innym psem- jej oczy są takie dzikie, biega jak oszalała, szczeka i jeży się bez powodu, wchodzi do byle jakich zbiorników wodnych i próbuje pływać. My stajemy się dla niej niewidoczni- liczą się dla niej tylko inne psy, lub zabawa (aportowanie). Z początku jeszcze trzymała się nas blisko i nie odbiegała zbyt daleko. Teraz potrafi odbiec bardzo daleko, a gdy zobaczy innego psa to nawet przez ulice kilka kilometrów. Czuje się zbyt pewnie- zna te tereny, ale gdy jedziemy w nowe miejsca to węsz, biega w kółko i w bardzo szybkim czasie je poznaje. To pies bardzo energiczny- chce się bawić z innymi czworonogami- przewraca je, skacze na nie, gania- jest bardzo szybka, nie spotkaliśmy jeszcze psa, którego by nie dogoniła lub psa, który by ją dogonił. Pada dopiero po 2-3 godzinach ciągłego rzucania kijem przez dwie osoby nieustannie. Kochamy ją, ale to jest już nieznośne. Boimy się najbardziej o jej bezpieczeństwo- o to, że potrąci ją auto (w takim szale nie zwraca na nie w ogóle uwagi), że się zgubi itp. Jak również o to, że spowoduje wypadek, w którym mogą ucierpieć ludzie. W domu jest bardzo grzeczna, zna komendy, jest radosna- ciągle przynosi zabawki (lubi się nimi szarpać i biegać za nimi). Wiemy, że nas kocha, ale to zachowanie doprowadza nas do obłędu...
Radziliśmy się już trenerki, pani weterynarz i innych osób. Wszyscy mówią to samo: smakołyki! Powtarzamy im w kółko, że smakołyki na nią nie działają- kiełbasa, chrupki, nic! Ona jest zbyt sprytna- dla niej liczy się tylko bieganie!
Próbowaliśmy: dać jej kare i wychodzić na długie spacery, ale na smyczy; przegłodzić ją i na spacerze karmić w nagrodę smakołykami; po 5 godzinach nieudolnych prób złapania jej nie odzywaliśmy się do niej całą rodziną, aby "wykluczyć ją z naszego stada"; zbić ją (tylko po tyłku klapsy- ale nie mamy serca, żeby tak ją karać); zostawić ją pod blokiem samą.... NIC NIE DZIAŁA! Ona nie wytrzymuje w domu- gdy nie wybiega się to skacze na wszystkich i wszystko, biega w kółko, szczeka ciągle! Mamy dość marznięcia przez średnio 3- 4 godziny i proszenia jej żeby podeszła, bo złapać się jej nie da.
Nie jest agresywna; jest średnim psem- do kolana; ma budowę charta- sportowa sylwetka; nie jest psem "przytulanką"- czułości lubi ale nie za wiele; karmimy ją ROYAL CANION- dla owczarków niemieckich, jak była mała jadłą purine Pro Plan.
Bardzo prosimy o pomoc!