Pamiętam jak pierwszy raz kupowałam smycz automatyczną. Były sprzedawane w sklepie "Wszystko za 4,50 zł". Pomyślałam sobie, że kupię, wypróbuję, zwłaszcza że miałam wtedy małego kundelka, który nie ważył dużo, więc miałam nadzieję że jej szybko nie popsuje :eviltong: No i nawet nie musiał się starać, bo blokada była luźna, trzeba było się porządnie namęczyć żeby taśma nie rozwijała się dalej. I wróciliśmy do zwykłej przepinanej smyczy.
Drugie spotkanie ze smyczą automatyczną miałam, gdy zostałam właścicielką husky. Pomyślałam sobie, że może smycz automatyczna będzie dla niego lepsza niż taka zwykła. Wtedy akurat sprzedawali smycze automatyczne w Biedronce, skusiłam się na jedną i... po jakichś 2-3 miesiącach tasiemka zaczęła się pruć...
Natomiast moja koleżanka ma smycz Flexi już jakiś czas i nie ma powodów do narzekania ;)
Także nie ma co oszczędzać i kupować byle jakie smycze automatyczne. Lepiej kupić droższą, ale porządną ;)