Od niedawna jestem szczęśliwą właścicielka 1,5 letniej suczki mix amstaffki ze schroniska. Jest w trakcie leczenia (niedowaga, otarcia, problemy z uszami i tego typu pielęgnacyjne zaległości). Bez problemu można jej włożyć rękę do miski z której je, do ludzi bardzo serdeczna, "uśmiechnieta". Mamy problem z odbieraniem przedmiotow. Pilki prawie aportuje, ciezko ja naklonic do wyplucia, przekupujemy ja smaczkiem albo odbijamy druga pilke aby sie nia zainteresowala, i z trudem wychodzi. Bardzo broni swoich rzeczy i tu pojawia sie problem z szarpakiem. Suczka przejawia objawy agresji gdy widzi, ze ktos moze miec w planach zabranie jej zabawek. Zachecamy ja do zabawy szarpakiem, lapie w pysk, jakies 10-15 sekund sie grzecznie ciagnie po czym pokazuje zęby i robi sie agresywna do czlowieka pokazujac "to moje!" wykonujac ruchy do przodu nie bedace juz zabawa. Jesli puszcze zabiera szarpak, nie mozna do psa podejsc bo marszczy nos i pilnuje zdobyczy. Nasuwałoby się nakrzyczenie na mnie "no o co Ci chodzi, przeciez na tym polega zabawa szarpakiem żeby sobie pozabierać!", ale to nei jest w jej wykonaniu zabawa tylko poważne bronienie swojej własności, wstępuje coś w nią, nie można się do psa zbliżyć bo wyskakuje z zębami a nie jest to maly piesek. Wtedy to lapanie zębami przenosi się z zabawki na człowieka. Rozumiem problem oddawania zabawek, pracujemy nad tym - opornie ale wychodzi ;) Daje się przekipić smakolykiem, zastąpić zabawę nową itp, jednak w przypadku szarpaka pies przestaje sie bawić a zaczyna naprawdę walczyć i traktować domownikow jako zagrożenie, przez co zmienia swoje nastawienie na dłuższy czas po tej "zabawie"