Delph, podpowiem z własnego doświadczenia. Mam 11 letnią labradorkę, u której zdiagnozowano padaczkę w 3 roku życia. Wet, który ją prowadził próbował różnych środków m.in. luminalu ale bez widocznych efektów. W końcu zaordynował Phenytoinum WZF i to był strzał w "dziesiątkę". Przez pierwszy okres "nasycania" ataki były częste i wyglądało na to że lek nie działa. Ale po około miesiącu zaczęło się poprawiać, ataki stały się lżejsze, bez utraty przytomności i były dużo krótsze. Leczenie trwało około 2 lat ale dziś moja Luka praktycznie nie ma ataków i od 2 lat nie bierze żadnych leków. Może warto spróbować...