Jump to content
Dogomania

lokalny

Members
  • Posts

    22
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by lokalny

  1. Michę z jedzeniem i wodą ma cały czas. Ja właśnie jak wychodzę, to się z nim żegnam.
  2. Najpierw zapytam u siebie w bloku. Ale dziękuję, jak nic nie znajdę, to tak zrobię.
  3. Jestem z Krakowa.
  4. [quote name='Berek'] A jeśli nie, to czy nic nie dałoby rozejrzenie się w sąsiedztwie, np. za sprawnym jeszcze fizycznie, dziarskim emerytem który w ciągu dnia wyprowadziłby psa na solidny spacer za nieduże pieniądze? Ja też o tym myślałem i prawdę mówiąc od jutra mam zamiar zapytać ludzi w okolicy. A co do "na miarę swoich możliwości, oczywiście - w końcu ma już swoje lata.", to niejeden by się zdziwił i wątpię czy jest w okolicy pies, który mu dorówna kondycyjnie ;)
  5. Tak jak pisałem na początku. Zaczęło się jak musiał siedzieć w domu całymi dniami, a wyjścia się skróciły. Wariuje zaraz po wyjściu. Czasami juz jak jestem o pół piętra niżej. Jak wrócę i uda się, że nic nie zrobi, to wita mnie. Ja najpierw ściągam buty, kurtkę i jak wchodzę to go głaszczę.
  6. Wiem, Podawaliśmy ok miesiąc.
  7. Kupowaliśmy takie coś w zoologicznym ale to nie wiele dało. Dokładniej, to nic.
  8. Nie interesuje się jedzeniem. Pewnego razu rozwalił wielkie wiadro karmy ale tylko po to aby rozwalić. Pogryzł wiaderko i pokrywkę. Zaraz pójdę kupić mu jakiegoś gnata. Może zadziała.
  9. Nie, to nie czar dogomanii, to sumienie. W obecnych czasach aby przeżyć trzeba go oszczędnie używać ale ja chyba nie nadaję się do tych czasów. Za dwie godziny wychodzę. Na razie nie mam co zrobić z psiakiem. Boje się co zastanę :( Co do klatki, to NIE. Chociażby ze względu na to, że po prostu musiałbym ją umieścić na suficie.
  10. Ja na razie jestem w pracy więc ciężko mi odpowiadać. Więc w wolnych chwilach czytam i zastanawiam się co dalej.
  11. Wybacz ale ja dostałem pierwszy w policzek. Przeczytaj dokładnie. Nie jestem i nigdy nie byłem z tych co nadstawiają drugi. Jasne ? Jak widać ty w tym poście tez zaczynasz od dziwnych insynuacji. To Cię w oczy nie kole ?
  12. Już po sprawie. Psa nie oddałem. Po prostu nie mogłem. Teraz #$% nie wiem co zrobię... W klatce psa nie zamknę. Nie ma mowy ! Zmieniam drzwi z harmonijkowych na normalne. Ograniczę mu przestrzeń. Zobaczymy co będzie. Mam na koncie jeszcze parę stówek na remonty... Faceta przeprosiłem i poprosiłem aby zajrzał tutaj na forum. Przepraszam, że narobiłem tyle zamieszania. I nie jestem żadnym trollem ani zwyrodnialcem. elaja - Dziękuję. Kaka, Martens - mam nadzieję, że ze zwierzętami nie postępujecie jak z ludźmi. Zanim znajdziesz kij i będziesz chciała uderzyć to staraj się zrozumieć. Bo agresja najczęściej wyzwala agresję. P.S. Klatka jest i będzie dla mnie więzieniem, a wiec dla mojego zwierzęcia też.
  13. Czyli jednak da się zrozumieć, że ktoś chce zapewnić zwierzęciu warunki lepsze niż ma...
  14. Przynajmniej jedna osoba rozumie sytuację. Widać dobrze znasz życie. Ja nie szukam, jak to inni tu piszą poparcia ale po prostu napisałem, bo mi serducho pęka :( Owszem potrzebuję porady ale takiej, która pomoże mi to wszystko załatwić w jak najbardziej łagodny, profesjonalny sposób. Na pewno nie potrzebuję wyzwisk od trolli itp. Ale liczyłem się, że i z takimi niedorozwojami będę musiał się zetknąć. Internet trafił pod strzechy... Właśnie w tym problem, że nie jestem w stanie zapewnić mu nawet tej godziny dziennie. Ani ja ani żona. Nawet my nawzajem widujemy się czasami co drugi dzień. Ale co mam zrobić ? Rzucić pracę i poświęcić się psu ? W takim układzie w niedługim czasie i pies i my będziemy na bruku :( Spróbujcie powiedzieć bankierowi, że w tym miesiącu nie zapłacicie raty za mieszkanie, bo musieliście wybiegać psa. Pies jest bardzo łagodny, od małego był nadpobudliwy, co przyznawał nawet weterynarz. Jest przyjazny i ufny w stosunku do obcych. Nawet powiedziałbym, że za bardzo. Zdaję sobie sprawę, że lepiej będzie obserwować z daleka. Tak też ustalałem.
  15. No widzisz, widocznie jestem zwyrodnialcem. Jak widzę dla większości z was trzymanie psa na uwięzi, łańcuchu przy budzie, to okrucieństwo ale 10 godzin w klatce 1m3 to jest jest "praca z klatką". Ot, szczyt hipokryzji !
  16. Następna/kolejny nie umiejący czytać ze zrozumieniem. Ty oczywiście jesteś specjalistą od psów. Pies miał zapewnione wszystko praktycznie do chwili obecnej. Wycie było sporadyczne. Przyszedł czas, że nie jestem w stanie zapewnić mu należytej opieki. Wiesz już nawet nie psy ale nawet w przypadku człowieka, jak nie jesteś w stanie zapewnić komuś należytej opieki, to normalnym zachowaniem jest postaranie się o zapewnienie takiej opieki przez stosowne instytucje. I wcale to nie oznacza braku miłości, a wręcz przeciwnie. Ale takie coś jak ty pewno tego nie zrozumie, jeśli ma kłopoty ze zrozumieniem tego co czyta :( Ty naprawdę jesteś kaka. Tak po włosku. Szkoda z tobą dyskutować.
  17. Pisze na podstawie ludzkiego spojrzenia, bo jesteśmy zwierzętami jak i one. Nikt mi nie wmówi, że szczęście psa, to zamknięta klatka przez 8-10 godzin. Proponuję abyś wprowadziła sobie taki sam tryb życia. Po przyjściu z pracy wchodź do klatki i spokojnie zasypiaj. A taka dokumentacja kamerkami... co tu dużo mówić. Jakie pies ma wyjście będąc zamknięty w 1m2 przestrzeni. Tak samo zachowałby się człowiek. Przyjąłby wreszcie pozycję embrionalną i tak leżał. Ale oczywiście można do tego dodać ideologię, nazwać się psim psychologiem, behawiorystą itp. i tą farsę nazwać "pracą z klatką". Pawłow też pracował z psami... Poza tym czy wyobrażasz sobie ustawienie klatki na 30m2 mieszkania ? Chociaż to drugorzędna lub nawet X-rzędna sprawa. Wybacz ale mi też się w kieszeni nóż otwiera jak ktoś chce katować 10-cio letniego psa w klatce. Oj, przepraszam, chce "pracować z klatką" (to ładniej brzmi ). Lęk "przepracuje" :(. Retorycznie zapytam - To jak obróbka metalu pilnikiem ? Zero uczuć ?
  18. Ja też nie ogarniam ludzkiego toku rozumowania. Jak można zamknąć zwierzę w klatce i jeszcze mówić, że odczuwa ulgę ? To tak jak leczyć u człowieka fobię elektrowstrząsami i co jakiś czas wyprowadzać z celi na kilkuminutowe spacerki. Taki człowiek w małym pomieszczeniu 1x1 metr bez klamek pod nieobecność strażnika spokojnie zasypia. I na pewno po jakimś czasie uśmiech nie znika z jego twarzy. Jak można na siłę trzymać zwierzę w domu wiedząc, że jego przyszłość do końca życia będzie wegetacją od 6:00 do 16:00-18:00 w klatce z parominutowymi wyjściami na spacer. Musiałbym być ostatnim bydlakiem :( Dużo lepszym wyjściem jest zapewnienie psiakowi godnej emerytury w rodzinie, która zapewni mu 100% czasu. Nowi właściciele są uprzedzeni o sytuacji, godzą się na to i ustaliliśmy, że w przypadku problemów pies wraca do mnie. Jedno co mnie martwi, to jak szybko pies zapomina o byłych właścicielach. Na zasadzie jak szybko u psów czas leczy rany. Jak to jest ?
  19. Staram się właśnie dostrzec w tym dobrych stron. To, że znalazła się właściwa rodzzina, to faktycznie jest szczęście w nieszczęściu. Ale i tak zaklepałem sobie mozliwość zobaczenia psa po jakimś czasie. I oczywiście zaoferowałem pomoc w razie jakichkolwiek problemów. Ale mimo wszystko jest ciężko... mimo, że jestem facetem, którego życie nie raz skopało :(
  20. Takie bzdury wypisują ludzie jak bez zrozumienia czytają tekst. Gdzie piszę, że dopiero szukam ? Szukałem 3 miesiące. Byłem u 4 rodzin. Wybierałem, pytałem... Gdzie piszę, że nie myślałem o przyszłości psa ? No gdzie ?! Po czym to wnioskujesz ?! Wiesz co o czym myślałem 10 lat temu ? Masz zaplanowane swoje życie idealnie i ze 100% pewnością z 10-cio letnim wyprzedzeniem ? Powiedz mi co będziesz robić 21.10.2023 roku ? Zamiast zrozumieć sytuacje, to z powodu własnego... bezpodstawnie jeździsz po człowieku, któremu po prostu serce pęka :( Zanim coś napiszesz to dobrze się zastanów, aby się nie zachować jak Maciarewicz na konferencji... Przepraszam wszystkich za moje wzburzenie ale myślę, że zrozumiecie....
  21. Te dobre ręce już znalazłem. Pies ma 10 lat.
  22. Mam dużego psiaka, który na starość po prostu zwariował. A może raczej zmieniła się na tyle sytuacja w jego otoczeniu, że zaczął się inaczej zachowywać. Może zgodnie z psią naturą ale nie zgodnie z naszymi normami. Zawsze miał tendencje do "dziwnych" zachowań podczas naszej nieobecności. Po prostu opierał się o parapet i parę minut wył. I to nie zawsze. Wiedzieliśmy, że jest to wywołane stresem. Jednak zawsze ktoś psa wyprowadził na dłużej. Dziecko dorosło i wyjechało za granicę. Jak większość młodych odczuł los jaki zgotowali im politycy bez podziału na opcje. Zostałem z żoną. Żona do pracy i ja do pracy. Od jakiś 8 miesięcy dosłownie widujemy się w przelocie. Każde z nas wyprowadza psa ale to są nie godziny ale tylko minuty. Pies powoli z okresowego wycia przechodził do łapo i zębo czynów. Teraz jest tragedia. Wystarczy wyjść na 20 minut aby zastać mieszkanie totalnie zdemolowane. Koszty idą w grube "stówki". Nic nie dawało zajmowanie mu czasu super smakowitymi kostkami itp. Właściwie oprócz klatki próbowaliśmy wszystkiego. Psa w klatce trzymał nie będę ! Nie będę też go zamykał w przedpokoju, w małym pomieszczeniu, przywiązywał itp. To jak wiezienie. Niczym nie różniące się od znęcania nad zwierzęciem. Postanowiliśmy go oddać w tzw. dobre ręce... naprawdę dobre. Żaden azyl! Dom, wybieg, duża rodzina itd. To lepiej niż ma teraz w mieszkaniu w bloku. Piszę to, bo mam zarąbiste wyrzuty sumienia. Ciężko mi to znieść. Ale wyjścia nie mam. Nie jestem w stanie zapewnić psiakowi godnego życia.
×
×
  • Create New...