Przynajmniej jedna osoba rozumie sytuację. Widać dobrze znasz życie. Ja nie szukam, jak to inni tu piszą poparcia ale po prostu napisałem, bo mi serducho pęka :( Owszem potrzebuję porady ale takiej, która pomoże mi to wszystko załatwić w jak najbardziej łagodny, profesjonalny sposób.
Na pewno nie potrzebuję wyzwisk od trolli itp. Ale liczyłem się, że i z takimi niedorozwojami będę musiał się zetknąć. Internet trafił pod strzechy...
Właśnie w tym problem, że nie jestem w stanie zapewnić mu nawet tej godziny dziennie. Ani ja ani żona. Nawet my nawzajem widujemy się czasami co drugi dzień. Ale co mam zrobić ? Rzucić pracę i poświęcić się psu ? W takim układzie w niedługim czasie i pies i my będziemy na bruku :( Spróbujcie powiedzieć bankierowi, że w tym miesiącu nie zapłacicie raty za mieszkanie, bo musieliście wybiegać psa.
Pies jest bardzo łagodny, od małego był nadpobudliwy, co przyznawał nawet weterynarz. Jest przyjazny i ufny w stosunku do obcych. Nawet powiedziałbym, że za bardzo. Zdaję sobie sprawę, że lepiej będzie obserwować z daleka. Tak też ustalałem.