Jump to content
Dogomania

Yavanna

Members
  • Posts

    129
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Yavanna

  1. U znanych mi JRT jest krótka droga od warczenia do zębów. A już zabranie zabawki JRT jest szybką drogą do spięcia, a ja nie wypracowałam z Muffinem tego, żeby tylko za swoimi zabawkami ganiał. Mój refleks przy tym nie wyrabia, więc grzecznie je omijam. Do tego mam wrażenie, że JRT nie do końca zdaje sobie sprawę ze swoich gabarytów. Ale poza tym silnym instynktem, to świetne psiaki, takie małe torpedy. Na agi z nami chodzi taka mała dziewczynka, kapitalna jest. :)
  2. Hmm co do nauki czystości. Jak szczeniak zje, to od razu go na matę. Podobnie jak się napije i po zabawie. Wtedy najczęściej sikają. Jak już się jej uda wcelować w matę, to chwal i zachwycaj się jakby zdobyła złoty medal na olimpiadzie. Tak żeby pies miał poczucie, że zrobił coś super. A do tego nauka imienia, dużo zabawy w której Ty też uczestniczysz.
  3. No widzisz, a ja nie chciałam mieć z nią problemów, przeprosiłam i mam z nią spokój, bo chociaż aż tak panicznie się nie drze. A krzyczała przeraźliwie i widać było że naprawdę bardzo się boi (jakkolwiek irracjonalny ten lęk by nie był). Do tego nie wiem jak na Waszych osiedlach (o ile ofc nie mieszkacie w domkach), ale u mnie regulamin jest dla psiarzy bardzo niekorzystny, włącznie z tym że mieszkańcy mogą zażądać usunięcia przeszkadzającego psa. Co prawda pewnie nie do realizacji, ale zapisy są. Do tego można się później bujać z TOZem i innymi organizacjami, bo życzliwy sąsiad wysłał donosik. A znam sytuację, gdzie sąsiedzi piszą już takie głupoty jak to, że psy wychodzą na dwór ze związanymi łapkami. I do właścicielki przyjeżdża regularnie inspekcja. Ja wychodzę z założenia "żyj i daj żyć innym". Obczaiłam miejsca, gdzie mój pies może polatać bez smyczy bo ludzi brak, póki się nie odwoływał 100/100 to chodził na lince etc. I jak idę z psem, to nigdy go z oczu nie tracę (teraz jak dorósł i zmądrzał, to sam się pilnuje). Jak na odludziu zobaczę na horyzoncie ludzi, to pies jest zawsze odwoływany. Za to mogłabym książkę napisać o tym, jak ludzie mi szkolenie psa utrudniają.
  4. [quote name='Zosia-Samosia']Widzisz u mnie w miescie jest absolutny nakaz trzymania psow na smyczy. Sa trzy wydzielone miejsca,gdzie psiaki mozna spuszczac. Z racji,ze moj malolat zrobil sie dosyc agresywny w stosunku do innych psow - takie psie wybiegi omijamy z daleka. I teraz teoretycznie psu swojemu kaganca zakladac nie musze.Do ludzi jest mega lagodny,a inne psy MUSZA byc na smyczy,a wiec i kontaktu z innymi oprocz spokojnego mijania miec nie musi. I tu jest wlasnie problem.Bo o ile jeszcze nigdy (!) nie spotkalam duzego psa bez smyczy,o tyle malych biegajacych luzem jest pelno - i wlasciciele jedynie tych malych maja w glebokim powazaniu ten zakaz!Dlaczego???? I niestety przez chamstwo i nieodpowiedzialnosc wiekszosci wlascicieli malych psow (do kolanka) moj pies musi na kazdym spacerze nosic kaganiec,choc spokojnie moglibysmy sobie schowac go w kieszen :( Bo on sie chetnie pobawi,powacha - ale zaskakiwany od tylu,kiedy ktos mu nochal w tylek wklada to on nie lubi :( (Pomijajac pytania - w wypadku kiedy inny pies zrywa sie ze smyczy czy tez sie z niej zgrabnie wyslizguje - jestem w stanie nad swoim psem zapanowac i nie dopuscic do odgryzienia sie). W tej chwili doszlo do tego,ze jezdzimy na poranne spacery do ptasiego parku,ktory jest pod ochrona.Przy wejsciu stoi wielki szyld gdzie pisze,ze psy moga wejsc jedynie na smyczy.I owszem wchodza,ale nie ma dnia,abym nie musiala krzyczec kiedy jakis JR czy inny maluch jednak takowej smyczy nie ma.Smutne i chamskie niestety :([/QUOTE] Ale ja się tu absolutnie zgadzam, że tak nie powinno być. Gdzieś w sklepie widziałam szyld, że "york to tez pies" i jak najbardziej je wszystkie przepisy powinny obowiązywać. Ja duże psy bez smyczy widuję, ale to też dla mnie nie jest nic złego, pies musi się wybiegać. Za to warto jakby jednak właściciel był przy nim, a nie pies sobie a pan sobie. Ja mieszkam na totalnym wypizdowie i tam jak jest mały pies, to zawsze na smyczy podrywany do góry jak tylko jakiś większy nadchodzi (co jest dla mnie totalnym bezsensem tak swoją drogą). Na Polu Mokotowskim za to latają różniste bez smyczy i Muffin bawi się także z tymi wielkimi psami (których tak podobno nie lubię). ALE właściciel jest obok i kontroluje swojego psa. Małych jest mnóstwo i jakoś nie drę się na nie i ich nie kopię (kto chodzi na PM to może mnie kojarzy, bo co najmniej raz w tygodniu tam z psem jestem dla socjalizacji i żeby poznał zrównoważone psy ras wszelakich). Akurat tam jeśli jest spina, to tylko z JRT i tych psów już unikam, bo kilka razy wystartowały do Muffina z zębami. Ale tu reakcja właścicieli była natychmiastowa i mimo że mój znacznie większy, to jednak potrafili ocenić który pies zawinił. Nie muszę się ukrywać za anonimowym nickiem, kilka klików i już widać moją twarz, a dalsze kilka również imię i nazwisko. I nie dam sobie wmówić, że biję małe psy, a przed dużymi "sram w portki" jak tu ktoś ładnie napisał.
  5. [quote name='omry']isabelle, Yavanna to osoba prawdziwa, potwierdzam :lol: Na szczęście nikt swojego psa, tylko dlatego, że jest duży, prowadzac na smyczy nie musi. Jeśli się ktoś boi, to warto się odezwac i poprosic o zapięcie psa na chwilę. Nas niektórzy proszą, jeśli Iwan jest luzem. Nikt nie umarł, jeszcze :cool3:[/QUOTE] Ale dla mnie nawet duży pies nie musi być na smyczy, jeśli właściciel jest obok. Oczywiście mówię o psie nad którym właściciel panuje. Natomiast zdarzyło mi się, że wielki pies lata sobie samopas, a właściciela nie widać. Zazwyczaj na próby upomnienia takiego właściciela psa (jak już się pojawi), słyszę że piesek łagodny i ot tak sobie lata i wącha i jeszcze nikogo nie ugryzł. Jest sporo opcji, żeby wyprowadzić psa nie narażając przechodniów na nieprzyjemności. I wcale nie jest prawdą, że osoba która się boi psów sama pójdzie inną drogą. Mam na osiedlu kobietę, która panicznie boi się psów. Widząc mojego 6 czy 7 miesięcznego bordera stanęła i zaczęła przeraźliwie wrzeszczeć. Pies był przy mnie (dokładniej ćwiczyliśmy siad przy nodze, także pies stykał się niemal z moją nogą), do niej miał dobre 30m. I co według Was powinnam zrobić? Opieprzyć kobietę, bo wystraszyła mi psa? Powiedzieć, żeby sobie zmieniła trasę? Wdać się w bezsensowny konflikt? Bo ja zapięłam psa na smycz, przeprosiłam babkę i powiedziałam, że pies się mnie pilnuje, ale rozumiem że ona się może bać. Okazało się, że kobietę pogryzły kiedyś psy i teraz boi się każdego większego od yorka. I ma prawo do tego, żeby czuć się bezpiecznie! Zasady mamy ustalone, ja chodzę po osiedlu z psem bez smyczy tylko wcześnie rano i w nocy, a jak ją widzę to od razu pies na smyczy. Korona mi z głowy nie spadła i nie upieram się, że czyjś strach jest nieważny. Mimo że mam psa który jest bardzo łagodny, praktycznie nie szczeka, zawarczał kilka razy w życiu i wygląda jak poczciwy ciapek. Niesamowite jest to, jak tu zostały przekręcone moje słowa.
  6. [quote name='Wasylek'] Yavanna Twoje posty są trochę niedopowiedziane i zarzucasz osobom z dużymi psami brak kontroli nad psami, weź pod uwagę co Ci piszą = pies odwoływalny, mający w dupsku całe otoczenie, spokojny. Jednak Ty dalej uparcie brniesz w swoje mniemanie (które jest poniekąd mało logiczne i wykluczające się), aż szkoda prądu na taką dyskusję :p . Wiem że niektórzy ludzie boją się psów, ale takie osoby omijają psy szerokim łukiem, nawet te na smyczy [/QUOTE] Całe oburzenie na moje posty wzięło się stąd, że oczekuję iż duże psy będą na smyczy lub przy właścicielu w miejscach publicznych. I to wywołało wielkie oburzenie, bo ktośtam wie jakie pies ma zamiary. Ja nie wiem i wiedzieć nie muszę. I tu nastąpiło udowadnianie, że duży pies puszczony samopas jest mniej groźny niż mały. No cóż dla mnie jednak nie jest. I jednak z małym atakującym łatwiej sobie poradzić. Nigdzie też nie napisałam, że małe agresywne psy bez smyczy mi nie przeszkadzają, a i to mi tu próbowano wmówić. Tak jak i bicie psów. o.O Ot założyłyście że mam "małego dziamgota" i lata po okolicy siejąc spustoszenie. Rzeczywistość jest jednak inna, a ja staram się żeby mój pies nie był uciążliwy dla otoczenia. I nie widzę nic niestosownego w tym, ze mam podobne oczekiwania w stosunku do innych psiarzy. Super że piszecie teraz, że Wasze pieski chodzą na smyczy. A jeszcze 2 strony tego wątku wcześniej tak Was oburzało, że ktoś może nie czuć się komfortowo widząc dużego psa bez smyczy i kagańca i bez jego właściciela w pobliżu. Nie wiem isabelle301 kogo ci przypominam, ale musisz mieć manię prześladowczą. Wystarczy kliknąć w mój podpis i już widać jakiego mam psa. Labradora nigdy nie miałam i raczej mieć nie będę. ;)
  7. [quote name='isabelle301'] Powtarzam jeszcze raz... nie używam dwóch kont. Uzywam tylko jednego konta. Nie mam problemów natury psychicznej, nie czuję się obrazona bo ktoś raczy się ze mna nie zgodzic, nie potrzebuje kilku bytów aby dyskutowac ze sobą... jak wielu tutaj obecnych na chwilkę[/QUOTE] Trudno używać konta isabelle30, które zostało zbanowane. A po zbanowaniu kolejnego konta zakładać nie można. Po to jest właśnie ban.
  8. Widzisz isabelle301 jednak problemy z czytaniem masz. Bo nigdzie nie napisałam o tym, że kopię psy czy wydzieram się na nie bez powodu. Ty za to napisałaś, że bicie ludzi jest jak najbardziej akceptowalne. Sprawa multikonta idealnie to obrazuje, zgodnie z regulaminem: "Każdy użytkownik ma prawo do jednego konta (nicka) na forum. Używanie jednocześnie dwóch kont jest zabronione i grozi usunięciem obydwu. Założenie nowego konta (nicka) jest dozwolone tylko w przypadku rezygnacji z poprzedniego i za zgodą Admina." Czyżby Admin wyraził zgodę na założenie przez ciebie nowego konta, mimo że poprzednie zostało zbanowane? Bo żadnej rezygnacji przecież nie było, za chamstwo zostałaś zbanowana. Nie tylko na tym forum zresztą. :)
  9. [quote name='Dardamell']Jakbym miała nadinterpretować to bym napisała, że duże mijające (zobacz co owa zbanowana na innym koncie napisała o słowie mijać) Cię psy Ci przeszkadzają, bo im nic nie zrobisz ale małego mijającego Cię psa już kopniesz żeby odleciał piszcząc z bólu. Jeżeli chcesz wypisywać o uskutecznianiu Twojego hobbystycznego sadyzmu to chyba pomyliłaś fora.[/QUOTE] O patrz czyli jednak to multikonto? Tak jakby nielegalne na dogo. :)
  10. Też mnie zdziwił ten namiot, choć nie powiem, dla nas to rozwiązanie było bardzo korzystne. :) Ale chyba jeszcze jakieś małe ozdóbki też się tam wystawiały, choć może mi się coś mieszać.
  11. [quote name='Dardamell']zmierzchnica, bo wielu osobom przeszkadza niesamowicie mijający ich olbrzym. Mijający, czyli przechodzący obok, nie zwracający uwagi, etc. Ale już mniej mały dziamgot ich atakujący bo takiego to kopną i będzie spokój. A ja mam już dość reżimu małych piesków i ich durnych właścicieli i ogólnego przyzwolenia otoczenia na takie zachowanie.[/QUOTE] To jest już Twoja mocna nadinterpretacja. Nigdzie nie napisałam, że przeszkadza mi mijający mnie duży pies, tylko że czuję się niekomfortowo jak taki pies lata sam, a [B]właściciela nie widać w pobliżu[/B]! Nigdzie nie napisałam, że nie przeszkadza mi mały atakujący dziamgot! To już w ogóle jest kuriozum, żeby taki wniosek wyciągnąć. Dość zabawny jest ten "reżim małych piesków" tak tu opisywany, tyle czasu z psem chodzę na spacery i z małym dziamgotem ani razu problemu nie było (a jak chodzę bez psa, to jakoś nie palą się do tego, żeby mnie ugryźć). Za to spotykam ludzi z małymi psami, którzy wpadają w panikę widząc mojego bordera (17kg wagi, na smyczy, nie szczekający), a jak pytam się w czym problem, to okazuje się że już niejednego dużego i podobno spokojnego psa spotkali i teraz ich psy reagują histerią na wszystko większe od szczura. Tak więc albo macie tak odmienne doświadczenia, albo mocno koloryzujecie żeby usprawiedliwić to, że Wasze psy latają samopas a Wy macie gdzieś to, że są ludzie którzy dużych psów się boją i wypadałoby w miejscach publicznych trzymać psa na smyczy [B]ALBO [/B]tak [B]kontrolować[/B], żeby chodził [B]PRZY właścicielu[/B], a nie latał poza zasięgiem jego wzroku. Całe szczęście, że jednak dogo nie jest wyznacznikiem kultury psiarzy. I w moich spacerowych okolicach właściciele dużych psów zdają sobie sprawę z tego, że nie każdy zna rasę, psie zachowania i wie że pies nie chce zaatakować. I jakoś ten rottek (nota bene mega sympatyczne psisko) i dwa amstaffy chodzą na smyczy, a spuszczane są w miejscach nie uczęszczanych często przez ludzi i da się. Raz do mnie w lesie podbiegł duży samiec ONka, właściciel momentalnie odwołał i przepraszał że nie zauważył nas wcześniej. I tak mogę mnożyć przykłady. Tymczasem tu jest promowane chamstwo z serii: "mam dużego pieska i co mi zrobisz? on jeszcze nie ugryzł, co mnie obchodzi że się boisz?". Kultura psiarzy z tego wątku dopuszcza pobicia, życzenie pogryzienia też jest super... I ci sami ludzie narzekają na chamstwo innych. Bezcenne. Jedna z Was już bana na innym koncie wyhaczyła, a teraz obraża ludzi z kolejnego tylko 1 dodana na końcu. ;) Zaraz pewnie mój post znów zostanie przekręcony i wyjdzie na to, że małe agresywne psy mi zupełnie nie przeszkadzają, za to pozbyłabym się każdego większego niż 10kg. :cool3:
  12. [quote name='Alekssandra_']Myślę, że nie ma sensu abym myślała o jamniku, bo a nuż trafi mi się taki łagodniejszy i spokojniejszy :) zwłaszcza, że opinie są o nich dość skrajne. Jakie inne rasy wchodziłyby jeszcze w grę? Czy są jakiekolwiek psy małych/średnich ras, które są opanowane, ze stoickim podejściem do życia?[/QUOTE] Mops. :D Ale płaskopyskich nie lubisz. ;) I też myślę, że nie ma co się na siłę do danej rasy przekonywać. A cavalier? Choć one to do takich stoickich psów nie należą, ale może Ci się spodobają.
  13. Tak w skrócie, ktoś tu napisał, że tylko rodowodowy pies musi chodzić w kagańcu, a jak jest bez rodowodu, to już nie musi. Napisałam, że wydaje mi się, że mieszańce też muszą. Ty napisałaś że źle mi się wydaje. Odkopałam listę i z niej wynika, że każdy agresywny pies ma mieć kaganiec w Warszawie. Czyli jednak nie jest tak, że tylko biedne rodowodowe psy z listy agresywnych muszą. I tyle. Reszta to Twoja dziwna interpretacja. Podbiega, czy przechodzi obok mnie, jeśli bez właściciela w pobliżu, to czuję się niekomfortowo. Ale widzę, że niekoniecznie mam do tego prawo. Tak, taki ze mnie bohater, że jak będzie mnie gryzł mały pies, to go kopnę. Jak będzie mnie gryzł 50kg, to pewnie też będę próbowała, ale skutek może być nieco inny. Rozumiem, że Ty w takiej sytuacji byś patrzyła i próbowała nawiązać rozmowę z właścicielem. Ja mimo że kocham psy, to jednak bardziej cenię swoje życie i zdrowie. Twój przykład jest totalnie od czapy, bo NIGDZIE nie pisałam o kopaniu psa, który tylko szczeka. Źle myślisz, nie mam ani mikropsa, ani psa dziamgającego. Nikt mojemu psu z drogi schodzić nie musi, bo: - mój pies w miejscach publicznych chodzi na smyczy - jak jest bez smyczy (łąka, las), to nigdy nie oddala się na tyle, żebym straciła go z oczu i odwołuję go jak widzę ludzi w pobliżu - bez smyczy w parkach gdzie można psy spuszczać - tam odwołuję jak próbuje do człowieka podbiec - rozumiem, że mimo tego jak wygląda mój pies, ktoś może się go bać i staram się takim ludziom życia nie utrudniać. I to moja ostatnia wypowiedź w tym wątku. Rozmowa z kimś, kto uznaje bicie kobiety jako skuteczne rozwiązanie problemu, to dla mnie total. I nie wiem czego się spodziewałam po kimś takim jak ty isabelle301.
  14. [quote name='Zosia-Samosia']O ile teoretycznie masz racje twierdzac,ze duzy pies rowna sie wieksze zeby i wieksza szkoda,o tyle malemu dziecku czy duzo starszej osobie,ktora juz takiego kopa i refleksu nie posiada jest wsio obojetne jaki pies ja gryzie bo i maly kundelek moze malemu dziecku odgryzc np.nos ;) Panuje niestety i nie tylko w Polsce dziwne przekonanie,ze 'maly' chocby nie wiem jak agresywny my swiete prawo biegania bez smyczy i atakowania innych psow bo jest maly :( Absolutnie,abym nie byla chamem o ktorych piszecie dodam,ze jak najbardziej niech sobie te pieski biegaja bez smyczy gdzie chca i kiedy chca,ale jezeli ja ide z moim pozapinanym psem to prosze niech te inne spuszczone,obojetnie jak sympatyczne beda przez wlasciciela odwolane. Dla mnie pies bez smyczy to pies odwolywalny pod pelna kontrola wlasciciela.Obojetnie czy jest to pies duzy czy maly.Zaden nie ma prawa (tu pisze o moim miescie) bez mojego pozwolenia mnie dotknac obojetnie czy w celu zaatakowania czy polizania.[/QUOTE] Wydaje mi się, że jednak i dziecku duży pies wyrządzi większe szkody. Ja akurat nie zauważyłam, żeby akceptowalne było spuszczanie ze smyczy małych agresywnych psów. U mnie na osiedlu tylko do jednego psa są zarzuty, a jest to jamnik szorstkowłosy i to on lata w kagańcu. A co do dalszej części wypowiedzi, to zgadzam się w 100%.
  15. [quote name='Dardamell']Yavanna, a ja nie odczuwam żadnego zagrożenia, gdy mija mnie rott bez smyczy i kagańca, gdy mija mnie ttb bez smyczy i kagańca. Ale przechodzenie w ten sposób koło mnie yorka czy jamnika powoduje ogromną spinę. I nie ma, że kopnę i odleci, bo nie mam żadnej pewności, że uda mi się uniknąć pogryzienia bo pies jest mały. Jak słyszę takie rzeczy to naprawdę mam takiej osobie ochotę życzyć aby takie właśnie mały dziamgot ją użarł, bo może wtedy jej się myślenie włączy. Dla mnie nie ma znaczenia rasa czy wielkość psa ale ma znaczenie jego zachowanie.[/QUOTE] No to super, że nie masz z tym problemu. Podziwiam że potrafisz ocenić zachowanie psa i to czy przypadkiem zaraz nie ugryzie. Ja nie potrafię i nie wiem czy pies do mnie leci, żeby się przywitać, czy może leci z całkiem innym zamiarem. Bo jak dla mnie nie powinien do mnie W OGÓLE podbiegać. Zapięcie smyczy nie kosztuje zbyt wiele wysiłku, skoro już właściciel nie potrafi inaczej nad psem zapanować. Bardzo też dziękuję za życzenia pogryzienia przez psa i sugestie, że po tym mi się "myślenie włączy". Wątek jednak ma dobry tytuł, bo chamstwo psiarzy jak widać jest popularne. Nigdzie nie napisałam, że mały agresywny pies jest dla mnie OK. Ale zaprzeczanie że agresywny TTB wyrządzi większe szkody niż agresywny york, to dla mnie zaklinanie rzeczywistości.
  16. Na agility w moim klubie trenuje beagle. Oj do leniwego kanapowca to mu daleko. ;)
  17. Też mnie lista psów uznawanych za agresywne nie zachwyca i znam statystyki pogryzień. Mimo to dla mnie rasa psa ma znaczenie. Ja się czuję mocno niekomfortowo, jak mija mnie TTB, ONek (a nie ma go na tej czarnej liście) czy rottek bez smyczy i kagańca a właściciela nie ma tuż przy nim. Nieważne jakby był łagodny. I nijak mnie nie uspokaja zapewnienie właściciela, że pies jest łagodny, nic nie zrobi i chce się tylko przywitać. Ja nie muszę o tym wiedzieć, za to wiem jakie mogą być konsekwencje w wypadku gdy piesek jest "łagodny alternatywnie". Małe dziamgoty też mnie wkurzają, ale tu chociaż mam tą pewność, że krzyknę głośniej a w najgorszym razie kopnę i dziamgot odleci z piskiem.
  18. [quote name='Zosia-Samosia']Agresywny pies to dla mnie pojecie wzgledne i bylabym bardzo ciekawa jak agresywny musialby byc pies,aby zostal zapakowany w kaganiec. Czy musi skakac na ludzi?Czy wystarczy,ze tylko na nich szczeka? Czy moze wystarczy,ze patrzy 'groznie'? Moze taki co wyrywa sie na smyczy,aby zaatakowac innego psa? Hmm bo na to wychodzi,ze kazdy (sztuk 4) jorus,ktorego spotykam na spacerach powinnien miec kaganiec,a moja Akita w takowy zapakowana winna biegac i bez kaganca,a tym bardziej smyczy. Zreszta temat rzeka,ktory od dawna podnosi mi cisnienie. TTB obojetnie jak lagodny i po jakich szkoleniach dla zasady powinnien byc w kagancu,ale juz obojetnie jak ciapowato wygladajacy np.kundelek moze wszedzie biegac luzem. Bo czemu????[/QUOTE] Spokojnie, ja tylko napisałam jakie są przepisy w Warszawie. Wiadomo, że wiele zależy od interpretacji, ale IMO lepszy zapis że każdy agresywny niż każdy z listy psów które za agresywne uznano. Zwłaszcza że już pies bez rodowodu pod to nie podlega. Dla mnie akurat te zapisy były istotne, bo nie zamierzam pakować psa w kaganiec. I na szczęście zgodnie z prawem pakować nie muszę.
  19. Smaczki dla psów zazwyczaj są dość parszywe w składzie. ;) Ja daję od czasu do czasu, ale nie szkolę tylko na nich. U nas sprawdził się kliker i przy nim szczeniak łapał wszystko w mig. Choć ja mam bordera, więc podejrzewam że kwestia szkolenia była łatwiejsza. A imię. Wołasz po imieniu, możesz czymś zachęcać psa (jedzenie, zabawka), przybiega, to bawisz się z nim, nagradzasz jedzeniem (u mnie w 90% jest to po prostu sucha karma, która dawana z ręki smakuje znacznie lepiej. ;)). Na start możesz nauczyć siad, waruj, łapa. Taki mały szczenior spokojnie to ogarnie. Aha i sesje krótkie, a częste. Tak żeby się psiak nie zdążył znudzić.
  20. [quote name='isabelle301']Bo lista ta obowiązuje ustawowo na terenie całej Polski bez wyjątków. Rozporządzenia dotyczace utrzymywania opsów w poszczególnych gminach sa tylko rozwinieciem odgórnego przepisu, uszczegółowieniem. Baba dostała lekko... tyle żeby się wywaliła w ... zaspe sniegu twarza w dół[/QUOTE] Ale ja pisałam konkretnie o Warszawie. I pod te przepisy podpadają psy nierasowe. Nie rozumiem co ma do tego lista. Ona sobie istnieje, ale z nią czy bez niej, agresywny pies po Warszawie bez kagańca chodzić nie może. Faktycznie lekkie uderzenie kobiety, tak żeby twarzą upadła w śnieg, to jest rozsądna odpowiedź w cywilizowanym kraju. Nie dojdziemy do porozumienia w tej kwestii, bo według mojego odbioru świata ten facet jest bandytom i obrzydliwe jest przyklaskiwanie agresji w jakiejkolwiek formie.
  21. Ale żeby nie było wątpliwości, sytuacja że pies skacze na przechodniów jest dla mnie naganna. I tu nic babki nie usprawiedliwia. Ale uderzenie nawet największego idioty nie jest dla mnie akceptowalne. Odnośnie przepisów w Warszawie, odkopałam ustawę z 17 stycznia 2013. Cytuję: "6. Na terenach przeznaczonych do wspólnego użytku psy powinny być wyprowadzane na smyczy, a zwierzęta agresywne lub mogące stanowić zagrożenie dla otoczenia, również w kagańcach i pod opieką osób dorosłych, które zapewnią sprawowanie nad nimi kontroli. 7.Dopuszcza sięzwolnienie psa ze smyczy jedynie w miejscach mało uczęszczanych przez ludzi oraz na obszarach oznaczonych jako wybiegi dla psów, pod warunkiemzapewnienia przez właściciela lub opiekuna pełnej kontroli zachowania psa." Nie ma tu w ogóle mowy o liście ras agresywnych.
  22. [quote name='Franca81']Ale tylko te z rodowodem. Bo pies w typie to kundel a kundelki nie są na listach.... To właśnie kiedyś usłyszałam jak jakaś babka zwróciła uwagę chłopakowi, że ma psa z listy morderców i musi nosić kaganiec. Stwierdził tylko że to kundel a nie rasowy więc jego żaden przepis nie obowiązuje.... Ot sobie wykombinował.[/QUOTE] Z tego co kojarzę, to w Warszawie kagańce muszą nosić psy z listy uznawanych za agresywne i ich mieszańce.
  23. Ja też znam jamniki w postaci energicznych szczekunów. A co do dobrego znoszenia samotności, znajomym wygryzł dziurę w kanapie, jak został 2h dłużej niż standardowo. :P
  24. [quote name='Baski_Kropka']To i ja z ciekawości zapytam, jaka rasa była by dla mnie odpowiednia. Dodam, że mam już wybraną rasę, ale ciekawa jestem opinii i propozycji. Dom aktywny, zaczynający agilitować ale prace węchowe i frisbee też lubię. Chciała bym trenować psa pod OBI, z obecnym sport tylko mocno ruchowy i dynamiczny mogę uprawiać i OBI odpada w przedbiegach. Ale to może się zmieni, bo psisko od adopcji cały czas się rozwija :) Dużo wypraw i wędrówek pieszych górskich i nie tylko. Jesteśmy domkiem stanowczym i konsekwentnym. Posiadamy już jednego psa mix czarnego on. Szukam psa pracującego, ale nie totalnie zafiksowanego tylko i wyłącznie na pracy. Raczej dużego +25 kg.[/QUOTE] Mi do tego opisu najbardziej pasował aussie. :) Ale widziałam że padło na ONka użytka. :)
×
×
  • Create New...