Witam,
jestem właścicielem 1,5 rocznego labradora, który jest jednostronnym wnętrem. Po poznaniu zagrożenia jakie niesie za sobą wnętrostwo zdecydowałem się przeprowadzić kastracje jednak nie jestem przekonany do konieczności kastracji zdrowego jądra. Rozumiem, że chore musi zostać jak najszybciej usunięte ze względu na to, że jest tykającą bombą ale według tego co wyczytałem w internecie zdrowe jądro wielkiego niebezpieczenstwa zachorowania za sobą nie niesie.
Główny argument przytoczony przez chirurga, a także strony internetowe to genetyka i wyeliminowanie ryzyka przekazania tej wady. No więc ten argument kompletnie do mnie nie trafia ponieważ szanse na takie zajście są bliskie zeru. Mieszkam w Warszawie, psa spuszczam tylko w miejscach gdzie jestem pewien, że zawsze będę mógł go łatwo złapać(sam z siebie nie ucieka) i podczas zabawy z innymi psam bardzo go pilnuje(zazwyczaj gdy widze, ze ma zakłusy na jakąś damę to kończe zabawe i odchodze). Poza zabawą pies jest zawsze na smyczy i ryzyko, że spłodzi potomstwo jest absurdalnie małe.
Drugim już medycznym wskazaniem jest zwiększona możliwość do skręcenia jądra i tutaj mam pytanie. Czy szansa na takie powikłanie jest duża? I czy skręcenie jądra jest bardzo groźne tzn. czy moze szybko spowodować bardzo poważne powikłania dla psa? Bo jeśli nie to skłaniałbym się do zalecenia drugiego weterynarza(nie chirurga), aby wykastrować chore jądro, a zdrowe pozostawić na swoim miejscu dopóki nie ma żadnych powikłań.
Pies nie ma żadnych wyraźnich psychicznych czy medycznych wskazań do kastracji jądra zdrowego więc chciałbym się was zapytać czy jest sens kastracji zdrowego jądra i czy to zdrowe jądro wogóle da rade utrzymać psa w nazwyjmy to równowadze hormonalnej?
i prosze nie przytaczac argumentów typu "kastracja ma sens zawsze i to nie jest nic strasznego" albo "lepiej wyciąć 2 za jednym zamachem niż teraz jedno, a potem robić psu drugą operacje" bo już je znam.