No więc zaczęło się dzisiaj rano- Maja była osowiała i miała rozwolnienie-myśleliśmy, że coś zjadła. Ale moja siostra znalazła kleszcza-został usunięty. Później zsiusiała się z krwią i zaczęły występować objawy takie jak u babeszjozy- przyspieszony oddech- dyszała, gorączka 39 stopni. Od razu pojechaliśmy do weterynarza i stwierdził, że choroba pokleszczowa:-(Dostała 3 zastrzyki i wet powiedział, że mamy przyjechać jutro jeśli się nic nie poprawi i dostanie kroplówkę, a jeśli będzie lepiej lub nie pogorszy się to za 2 dni na badanie.
A i Maja ma 3,5 miesiąca, waży 11kg.
Jak wróciliśmy to była taka strasznie słaba:-(, miała przymrużone oczy, trochę się napiła i spała jakieś 2h. Teraz się obudziła i już tak nie dyszy i oczy normalnie, nawet zjadła trochę rozmoczonej karmy.
Myślicie, że leki zaczęły działać? Po jakim czasie zaczynają działać? Czy wasze szczeniaki miały babeszjozę, jak ją przechodziły?