U Dizelka wszystko ok :) Miał robione badania krwi - wszystko jest ok :) W poniedziałek był kąpany i teraz jest czysty i pachnący :) Zniszczył kolejne legowisko (lęk separacyjny - mimo, że w mieszkaniu został sam tylko 3 godziny). Zastanawiam się jak temu zaradzić, bo on nagle wpada w panikę. Jak ma silny atak, to dostaje 2 tabletki KalmVet i po nich jest trochę lepiej. Kiedyś spał, coś mu się przyśniło i również spanikował, przez co dyszał, przechodził z miejsca na miejsce, oczy miał wystraszone. Zdarza się, że dostaje drgawek. Widać u niego, że ma strasznie zniszczoną psychikę - boi się, że znowu zostanie porzucony, mimo, że w sierpniu będzie 3 lata jak jest z nami :) Na dworze jest coraz cieplej, więc jak wyjeżdżam do pracy, zawożę go do teściów i biega cały czas na dworze :) Tam na dworze ma posłanie, jedzenie i picie :) Zadziora się robi i na wszystkich szczeka.
PS. Czy jest ktoś na forum, kto zna jego przeszłość, tzn. kiedy się urodził (w książeczce są dwie daty: 2005 rok i 2007 rok) oraz z jakiego powodu trafił do schroniska za pierwszym razem? Z tego, co doczytałam, to za drugim razem był u jakiegoś młodego chłopaka, który go oddał, ponieważ wyjeżdżał on za granicę do pracy. Ale co było powodem, że trafił za pierwszym razem do schronu? Pytam, ponieważ może znajdę odpowiedź, skąd u niego biorą się ataki paniki. Miewa je jak jadę do pracy (tłumaczę to lękiem separacyjnym), podczas burzy, huków (mieszkam w okolicach stadionu żużlowego i jak jest mecz, bądź trening robi się niespokojny), i jak prawie każdy pies podczas sylwestra (to akurat jest dla mnie zrozumiałe).