Jump to content
Dogomania

rudan

Members
  • Posts

    4
  • Joined

  • Last visited

Converted

  • Location
    Lubelszczyzna

rudan's Achievements

Newbie

Newbie (1/14)

10

Reputation

  1. [quote name='Lenka_Toruń'] Jedno co zauważyłam, to wg mnie Wasza sunia ma cechy dominanta ;) (....) miałam rotweilera..i wszystkie te zachowania, które opisaliście wyżej są baaardzo niepożądane u psiaka. Pies musi być nauczony że jest na końcu stada. [/QUOTE] Wiem o czym mówisz. Z tym, że jeśli chodzi o Sonie, to ona doskonale wie co jej wolno a co nie. I z tym tuleniem się to nie jest tak, że ona nachalnie "atakuje" do tego, żeby się nią zajmować, tylko podchodzi i łagodnie daje o sobie znać ;) Oczywiście jak powiesz, żeby odeszła, to odchodzi kładzie się nieopodal z cichym mruknięciem ;) Natomiast jeśli jej pozwolisz, na dalsze "zalecanie się" to wtedy wspina się do lizania.
  2. [quote name='Aśka Belkowska']To dziwne trochę, bo zwykle owczarkowate bardzo dbają o swoje stado. [URL="http://savant-psychologia.pl/"]/[/URL][/QUOTE] Z jednej strony dziwne. Bo sam miałem wcześniej dwa psy collie i żaden z nich nie przejawiał takich zachowań. Ale z drugiej strony trzeba wziąć poprawkę na to, że w swoim życiu już sporo doświadczyła (tak naprawdę można tylko domyślać się czego, bo została zgarnięta z ulicy, na której ileś czasu spędziła). Może właśnie dlatego, że już kiedyś została przez jakąś rodzinę odtrącona (chyba była wyrzucona z samochodu, bo jak tylko do nas trafiła, wdawała się w pościg za każdym mijanym samochodem), teraz nie zamierza dzielić naszą uwagę z dzieckiem. Bo to, faktem jest, że bardzo łaknie ludzkiej czułości. Wielokrotnie w ciągu dnia podchodzi do nas, kładzie głowę na udzie, lub podbija rękę zachęcając do tego, żeby ja pogłaskać. A jak to nie skutkuje to zaraz wspina się, zarzuca łapy na ramiona i liże ile tylko się da. A jak wracamy z pracy to jest tyle radości, ocierania się o nogi, mizdrzenia się, że u żadnego z poprzednio posiadanych collie takiego wylewu uczuć nie widziałem. A co do tego stada: problem w tym, że dziecko pojawiło się po tym jak zamieszkała u nas Sonia i chyba to dla niej dziecko nie jest częścią stada, ale "intruzem", który do tego stada wtargnął.
  3. [quote name='Karilka']Fundacja została poinformowana, rozumiem...?[/QUOTE] Oczywiście. W pierwszej kolejności. Tyle, że nie ma żadnego odzewu.
  4. Witam. Około marca 2010 roku adoptowaliśmy z Fundacji Dr Lucy pięcioletnią sunię collie (owczarek szkocki z marmurkowym umaszczeniem). Od samego początku stała się członkiem naszej rodziny. Chwila w której pierwszy raz ją zobaczyliśmy na zawsze zapadła nam w pamięci - szczupły, trochę wystraszony, ale bardziej zobojętniały pies, zmęczony przebytą długą drogą stanął na przeciw nas. Obawialiśmy się, że będzie ciężko ją przyzwyczaić do siebie. Jakież było nasze zdumienie gdy zobaczyliśmy, że pies właściwie od samego początku zaprzyjaźnił się z nami. Sonia jest niezwykle posłuszna. Zawsze przychodzi na zawołanie. W chwilach radości przybiega do nóg, łasi się, a zaraz potem wspina się by założyć łapy na ramiona, biorąc w ten sposób tak jakby w objęcia, liże po twarzy, mrucząc z zadowoleniem, że udało jej się okazać swoje czułości . To naprawdę wyjątkowy pies. W domu niczego nie psuje - kable ciapy, kwiaty - to wszystko bez problemu zostawiamy na podłodze. Nawet rozróżnia zabawki swoje od zabawek dziecka - i tych nie rusza mimo, że są rozrzucone po podłodze. Niczego nie niszczy, nie brudzi - z wyjątkiem sierści (dywany potrzebują codziennego odkurzania), ale to przecież taki jej urok. Na spacerze, gdy jest na smyczy trzyma się lewej nogi, natomiast spuszczona luzem zawsze wróci na zawołanie - nawet jeśli bawi się z innym psem to bez kłopotu daje się przywołać. To naprawę wspaniały pies. Ma tylko jedną wadę - jest zaborcza w swoich psich uczuciach - chce mieć nas na wyłączność. O ile nas zaakceptowała od razu o tyle do innych ludzi była strasznie nieufna i przejawiała agresywność. Ale nie było to dla nas problemem. Uznaliśmy, że dużo przeszła i taki ma po prostu charakter. Jest już u nas 3,5 roku. Przez ten cały czas jest członkiem naszej rodziny, każdy urlop wszędzie jeździła z nami. I byłoby tak nadal. Wszystko jednak się zmieniło gdy 10 miesięcy temu nasza rodzina powiększyła się o długo oczekiwanego synka. Robiliśmy i robimy wszystko żeby Sonia nie była na uboczu, nie czuła się zazdrosna. Nic z tego nie wyszło. Sonia jest władcza, nieufna do dziecka. Do tej pory tylko ( a może aż) powarkiwała. Postanowiliśmy ją nadal obserwować i przyzwyczajać do obecności dziecka. Robiliśmy wszystko,żeby Sonia nie czuła, że pojawienie się dziecka wywołało jakieś negatywne zmiany i że jest spychana na boczny tor. Ciągła praca nad psem i nadzieja, że wreszcie będzie dobrze. Wszystko radykalnie zmieniło się miesiąc temu, kiedy to w mojej obecności rzuciła mi się na dziecko. Sonia i przechodząc koło nas bez najmniejszego powodu, bez żadnego ostrzeżenia rzuciła się na synka. Dziecko psu nic nie zrobiło, nawet nie było w bezpośrednim kontakcie z psem. Jedynie zaśmiał się na widok psa, na co pies zareagował atakiem. Sona uderzyła zębami dziecko w nosek. Na szczęście Sonia nigdy nikogo nie chciała gryźć. Nawet jeśli do kogoś się rzucała, to zawsze kończyło się na ostrzegawczym stuknięciu zębami, lub "kłapnięciu" tuż przy nodze. Tyle, że dorosłemu człowiekowi takie uderzenie zębami przyniesie trochę strachu i krótkotrwałe zaczerwienienie skóry, a dla dziecka może okazać się poważnym urazem i traumą. O ile z początku mieliśmy jeszcze nadzieję, że to jednorazowy wybryk Soni, że może źle zinterpretowała sytuację, o tyle późniejsze jej zachowanie odebrało nam jakąkolwiek nadzieję na to, że uda się pogodzić obecność psa i dziecka. Co prawda to nie tak, że ona ciągle na dziecko patrzy spode łba. Przeciwnie, wielokrotnie merda ogonem jak widzi malucha, przechodzi obok raczkującego dziecka, chce lizać dziecko po dłoniach, buzi. Ale bywa tak, że w jednej chwili merda ogonem i się cieszy, a w drugiej warczy i pokazuje zęby. I tak naprawdę nie ma na to zasady kiedy będzie dla dziecka "dobra" a kiedy "zła". Nieprzewidywalność jej zachowania wzbudza w nas paniczny strach. I ten strach, który doprowadza nas momentami do obłędu (ciągłe pytanie z lękiem "gdzie pies?" gdy tylko na chwilę stracimy dziecko z pola widzenia) sprawił, że musimy znaleźć dla Soni nowy dom. Synek juz raczkuje, przemieszcza się po całym mieszkaniu a obecność Soni jest coraz bardziej niebezpieczna dla niego. Tylko to, bo gdyby była inaczej nastawiona do dziecka nie oddalibyśmy jej za żadne skarby tego świata. Pies jest rewelacyjny - posłuszny, dobry, trzymający się bardzo blisko człowieka - ale dla domu gdzie będą sami dorośli, albo dzieci w starszym wieku (powyżej 10-12 lat), które będą potrafiły bawić się z psem. Szukamy domu, który da jej spokój, troskę i sprawi, żeby czuła się dobrze. Prosimy, pomóżcie nam taki dom dla niej znaleźć. Nie chcemy by z powrotem trafiła do schroniska. Już raz tam była i nie zasługuje by się tam z powrotem znaleźć. Chcemy żeby trafiła do osób, które kochają i rozumieją psy, dla których pies nie jest zabawką, maskotką, ale czującą istotą, którą trzeba się odpowiedzialnie opiekować. Szukamy kogoś dla którego to nie będzie "tylko pies", ale "aż pies" - ważny element rodziny. Szukamy ludzi dobrego serca, którzy przyjmą Sonię pod swój dach, którzy się nią zaopiekują i jeszcze raz rozbudzą w niej przeświadczenie, że jest kochana, że jest ważna, że spacery są dla niej, że poranne budzenie mokrym nosem dokującym policzka jest fajnym początkiem dnia. Szukamy kogoś, kto może dać psu swój czas i wziąć od psa całą tą psią miłość, której Sonia ma całe ogromy. Sonia to naprawdę wspaniały pies - ma tylko jedną wadę: nie lubi dzieci.Niestety przy naszym ogromnym przywiązaniu do Soni nie jesteśmy w stanie jej dłużej zatrzymać. Bardzo boimy się o zdrowie i życie naszego synka. Nigdy nie wybaczylibyśmy sobie, żeby przez jakieś niedopatrzenie stała Mu się krzywda. Zainteresowanych okazaniem serca temu psu prosimy o kontakt mailowy (barnie@interia.pl) lub telefoniczny: 501-126-585. Z góry dziękujemy. Jesteśmy z Lubelszczyzny, ale do dobrych ludzi możemy zawieźć psa za darmo w każdy zakątek kraju - przynajmniej tyle możemy dla niej zrobić. Proszę, pomóżcie nam znaleźć dla niej nowy dom. [IMG]http://www.tinypic.pl/k1scod9qnrv7[/IMG] Zdjęcia: [URL=http://www.tinypic.pl/k1scod9qnrv7][IMG]http://pics.tinypic.pl/i/00446/k1scod9qnrv7_t.jpg[/IMG][/URL]
×
×
  • Create New...