Witam Was.. chciałam pomóc wybranemu po czipie zwierzątku - umówiłam się na termin odbioru w Wojtyszkach (dzwoniłam 2 dni wcześniej do Wojtyszek). Niestety, 100 km mojej jazdy i urlop w pracy na nic - nie wydano mi pieska. Powód: agresywny portier najpierw ostro zapytał o co chodzi, po czym wykonal telefon do kogoś i przekazał że nie wyda mi psa.. Świadkami tego zdarzenia byli inni ludzie, którzy też nie otrzymali zwierzątka. W przeciągu 40 minut przyjechało 5 samochodów - niestety nikt nie otrzymał zwierzątka. Dzwoniłam do schroniska w Zgierzu i powiedziano mi, że ten pan robi interes na tych zwierzętach (ok.10zł od doby na zwierzątko dostaje od gmin) i nie jest w jego interesie adopcja - powiedziano mi, że pomogą w adopcji po numerze czipu. Pani ze Zgierza przekazała też że dzień wcześniej pan-właściciel pobił osobę ubiegającą się o adopcję psa i była na terenie policja. Nie piszę tego, aby powstrzymywać Was od adopcji, tylko w przypadku kłopotów należy prosić o pomoc schronisko w Zgierzu....APELUJĘ...pomóżcie wydostać zwierzątka z tego holokaustu...ja będę walczyła.. zaraz powiadamiam o tym TVN...