Ja mam psa od takich właśnie ludzi i zgadzam się generalnie, że źle się stało, bo potencjalnie wszystkie szczeniaki mogły trafić do schronu, ale z drugiej strony wszystkie psy znalazły dom, a sukę chyba wysterylizowali. Więc szczęście w nieszczęściu.
A co do maili i telefonów, to ja sobie nie wyobrażam, żebym miała się komuś spowiadać z tego, co się dzieję z MOIM psem. Rozumiem, że ktoś chce wiedzieć, co się dzieje ze zwierzakiem, którym się opiekował przez jakiś czas i ja nie miałabym nic przeciwko, żeby takich informacji udzielać. Ale jak czytałam w jakimś wątku na dogo, że babki chciały jechać wykraść zaadoptowanego psa, bo zdjęcia rzadko, a jeżeli już, to pies jakiś taki "smutny" na nich... To już chyba podchodzi pod zaburzenia psychiczne i niezdrowe zainteresowanie cudzym psem.