W piątek wraz z moim chłopem dorobiliśmy się córki! (definitywnie, papiery adopcyjne dziś podpisane) Znajoma znalazła ponad tydzień temu sunię w parku, zabidzona, masakrycznie odwodniona. Mimo ogłoszeń i spacerów w miejscu znalezienia (dod. brak chipa) nikt się nie zgłaszał. Ostatecznie (mnóstwo osób było chętnych na sunię, wszyscy się wykruszyli a z pozostałych osób kumpela wybrała mnie i mojego faceta) sunia od piątku mieszkała u mnie w domu, a dziś pojechała pociągiem do Poznania. Ma 9 tygodni, bullterierek. Wspaniały charakter - usłuchana i szybko się uczy. Nie mamy pomysłu na imię :/