Mam pytanie odnośnie wprowadzania do domu szczeniaka. Zrobię długie wprowadzenie, przepraszam.
W domu mam małą 9 - letnią sukę ( 5 kg wagi ), która sama psów nie zaczepia, ale nie lubi ich:warczy na próby zbliżenia, do psa rodziców rzuca się do gardła ( to wielki pies, więc nic się nie dzieje ), psów napotkanych raczej się boi.Raz w jej długim życiu widziałam jak bawiła się z innym psem. No, może poza czasem szczeniactwa.
Kiedyś mieliśmy próbę z tymczasowym psem ( suczką ) podrostkiem. Nie ingerowaliśmy w tarcia między nimi, tym bardziej, że młodsza mimo swojej masy ustępowała tej starszej na każdym kroku. Tyle, że do czasu. Raz się postawiła i skończyło się krwią u tej małej starszej. Nasze plany pozostawienia suczki tymczasowej na stałe spełzły na niczym, aż do adopcji suki były izolowane. Ta starsza była przerażona.
Tyle, że zasmakowaliśmy w posiadaniu drugiego, energicznego psa. Takiego do biegów przy rowerze i długich spacerów ( ta mała nie jest zbyt chętna ), którego można szkolić i efekty są błyskawiczne itp. Średniaka lub dużych rozmiarów.
Drugi pies nam się marzy, ale się boimy.
Czy jest szansa taka, że to się odbędzie bezboleśnie, jeśli drugim psem będzie samiec? Czy wzięcie szczenięcia w czasie cieczki suki ( jest na zastrzykach, ale co 2 lata robimy jej przerwę ) sprawi, że będzie go lepiej tolerować? Czy lepiej jednak nie robić tego starszej i dać jej w spokoju sobie żyć bez towarzyszy? Czy możliwe jest , że ona po prostu musi być jedynakiem, bo inaczej będzie jatka? Czy bywają rasy psów, które się " nie postawią", którym nie przeszkadza, że inny pies usiłuje rządzić i nie zyczy sobie towarzystwa?
Jak Wy to widzicie?