Witam.
Jakiś czas temu przeprowadziłem się do babci na wieś, która ma psa myśliwskiego rasy wyżeł.
Dzisiaj wziąłem od sąsiada szczeniaka mającego ok. 2 miesiące i główkuję się nad sposobem przyzwyczajenia dorosłego psa do szczeniaka.
Pozornie sprawa wydaje się prosta, ale problem tkwi w tym, że jak wspomniałem wyżej jest to pies myśliwski, z natury agresywny - zagryzie wszystko co się rusza. Zagryzał już kury, koty, ptaki i inne stworzenia.
Wyżeł w stosunku do znajomych ludzi jest łagodny, można się z nim bawić.
Po przywiezieniu psa do domu, jeszcze za nim weszliśmy na podwórko wyżeł zaczął wykazywać olbrzymie zainteresowanie szczeniakiem. Przez bramę zaczął go wąchać, widać było, że duży jest bardzo podekscytowany. Niby merdał ogonem, wywalił język na wierzch i widać było, że zaczął bardzo szybko dychać.
Początkowo szczeniak odważnie podchodził do bramy, gdzie po drugiej stronie stał wyżeł. Później musiałem zamknąć dużego w budzie, ponieważ bałem się o małego. Wyżeł zaczął skakać, wiercić się, wyć a nawet szczekać, tak głośno, że szczeniak zaczął piszczeć. Widać było, że wyżeł jest zazdrosny o nowego.
Potem aby nie nie faworyzować szczeniaka pierwszy michę dostał wyżeł, w prawdzie nie zwrócił uwagi na żarcie bo był tak zainteresowany nowym lokatorem. Ponownie pozwoliłem na kontakt między psami rozdzielając ich bramą. Wyżeł sprawiał wrażenie chcącego się ze szczeniakiem pobawić, merdał ogonem, skakał, kładł się na ziemi i dychał.
Mimo to boję się puszczać szczeniaka do dorosłego psa, wystarczyła by sekunda i było by po nim.
Dodam, że już kiedyś robiłem coś takiego, ale w tamtym przypadku była to młoda suczka. Wyżeł bawił się z nią, ganiał, wykazywał nawet chęci stosunku, na jego niekorzyść suczka była za niska :D
Tak więc, proszę o pomoc, bo naprawdę boję się o szczeniaka. Z jednej strony nie widzę jakiejś specjalnej agresji ze strony dużego psa, wręcz przeciwnie, ale tak jak wspomniałem na początku wyżeł ma na koncie kilka niewinnych stworzeń i to byłaby tylko kwestia sekund a byłoby po szczeniaku, nawet nie wiem czy zdążyłbym go przegonić.