Cześć,
Parę dni temu zabrałam rocznego mieszańca labradora ze schroniska. Suczka kompletnie nie potrafi chodzić na smyczy, bardzo ciągnie, a jak próbuje ją korygować lekkim szarpnięciem, bądź skróceniem smyczy czy cofaniem się o parę kroków, to natychmiastowo skacze (merdając ogonem, to chyba dla niej zabawa) i pogryza (nie robi tego z agresją, ale nie jest to przyjemne i zostawia ślady). Tu pojawia się pytanie. Jak ją okiełznać? Co zrobić, aby suczka przestała skakać na ludzi? Próbowałam metody ignorowania, odwracania się do niej tyłem. Jedyne co pomaga to podniesiony głos i ręka, wtedy automatycznie siada, ale jak tylko spróbuję się poruszyć, to znów skacze. Wiem, że może to trochę za wcześnie na ocenianie psa, ale dajcie parę rad jak to korygować. Spacer z nią jest praktycznie [B]niemożliwy.[/B] Podkreślam, że nie przejawia ona żadnych śladów agresji - je ładnie, nie pokazuje zębów, kiedy próbuję coś przy jej misce zrobić. Może chodzi o ekscytację? Za każdym razem, kiedy coś jej uczę, czekam aż się uspokoi. Wchodzi do domu tylko wtedy, jak będzie spokojna itd. Ale czuję, że siedzi w niej jakiś diabeł :D