Witam.
Proszę o poradę.
Zostawiłem mojego psa w aucie na ok. pół godz i uchyliłem mu wszystkie możliwe okna. Auto to Fiat Doblo, i z tyłu ma dwie uchylne w bok szyby. Mój pies pyskiem odsunął tę szybę i wyskoczył :( jak wróciłem do auta to okazało się, że pogryzł psiaka - mieszańca jamnika. Sprawę od razu załatwiłem w sanepidzie (ponieważ pies drasną w dłoń dziewczynę) i weterynarii. Po weekendzie pojechałem do domu tych państwa aby sprawę polubownie załatwić. Ze wszystkim się dogadaliśmy, że ja pokryję całkowicie koszty leczenia oraz 100 zł za pobrudzone - zniszczone spodnie. Pani zapewniła, że nie pójdzie na policję ani do sądu. Koszty za leczenie i spodnie wyniosły 460 zł.
Dziś byłem na policji ponieważ dostałem wezwanie - dodam że zdarzenie miało miejsce 26.4, a z tą panią rozmawiałem 29.4 i zapewniła mnie, że nie zgłosi tego na policję - na policji dowiedziałem się że Pani zgłosiła to zdarzenie w dniu zaistniałej sytuacji. Oczywiście dostałem 250 zł i przyjąłem ten mandat bo zdaję sobie sprawę że zawiniłem.
Babka świadomie mnie okłamała.
Moje pytanie jest następujące:
czy muszę jej zwrócić koszta leczenia jeśli zapłaciłem mandat?
albo czy mogę pomniejszyć kwotę rekompensaty o wysokość mandatu?
Nie odbierzcie mnie źle : wszystko załatwiłem od razu i chciałem wszystko zapłacić a kobieta kłamie mnie w oczy i teraz zamiast 460 zł które chciałem zapłacić będę musiał zapłacić 710 zł
co zrobić?